Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

czy to z powodu strachu
czy nieśmiałości
odwrócona karta
jedynie
zapomniane słowa

kiedy nie masz odwagi
iść za głosem

chyba wiesz
ryzyko jest wykluczone
w tym wszystkim

zrobić krok
odnaleźć

do czego doprowadziłeś
i dużo więcej

wierszy bez treści

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A gdyby tak, zamiast szarpać "niektórych" za nogawki, spróbował pan zwerbalizować swoje "zrozumienie" i uwiarygodnić się w ten sposób ? ;)

Andrzeju, bardzo się cieszę i dziękuję, że zechciałeś zwrócić swoją i moją uwagę na to zagadnienie. Wrażliwość to jest wlasnie to, co niektórzy ludzie posiadają i starają się ukryć przed światem głęboko w sobie, a niektórzy z kolei zupełnie nie mają pojęcia, co to w ogóle właściwie jest. Na tych pierwszych mawia się czasem - przewrażliwieni, a na tych drugich - gruboskórni. Tak już jest. Pozdrawiam, A.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A gdyby tak, zamiast szarpać "niektórych" za nogawki, spróbował pan zwerbalizować swoje "zrozumienie" i uwiarygodnić się w ten sposób ? ;)

Ja wiersz doskonale, a przynajmniej wystarczająco rozumiem i odczuwam (pewnie pomaga mi wyobraźnia). Ale czy ja mam się jeszcze tłumaczyć z tego, co dla kogoś nie jest do pojęcia (bo tak są zadufani w sobie i w tym co sami robią). Bo nie ma co sprowadzać sztuki do tego, żeby tylko potwierdzała, to czego jesteśmy zwolennikami, co się nam podoba. Tylko sztuka wtedy jest sztuką, kiedy obcowanie z nią, tyle rozszerza nasze horyzonty pojmowania (nie tylko umysłowego), co uczy nas czegoś innego/nowego, a przede wszystkim tolerancji (przynajmniej do tego, co się nam nie mieści w głowie, a nie jest to destrukcyjne dla sztuki każdego rodzaju i wymiaru). Bo po prostu, jedno nie wyklucza drugiego; wręcz odwrotnie, jedno wzbogaca drugie. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A gdyby tak, zamiast szarpać "niektórych" za nogawki, spróbował pan zwerbalizować swoje "zrozumienie" i uwiarygodnić się w ten sposób ? ;)

Ja wiersz doskonale, a przynajmniej wystarczająco rozumiem i odczuwam (pewnie pomaga mi wyobraźnia). Ale czy ja mam się jeszcze tłumaczyć z tego, co dla kogoś nie jest do pojęcia (bo tak są zadufani w sobie i w tym co sami robią). Bo nie ma co sprowadzać sztuki do tego, żeby tylko potwierdzała, to czego jesteśmy zwolennikami, co się nam podoba. Tylko sztuka wtedy jest sztuką, kiedy obcowanie z nią, tyle rozszerza nasze horyzonty pojmowania (nie tylko umysłowego), co uczy nas czegoś innego/nowego, a przede wszystkim tolerancji (przynajmniej do tego, co się nam nie mieści w głowie, a nie jest to destrukcyjne dla sztuki każdego rodzaju i wymiaru). Bo po prostu, jedno nie wyklucza drugiego; wręcz odwrotnie, jedno wzbogaca drugie. Pozdrawiam
Dziękuję, Wijo, za Twój komentarz. To prawda, zbyt wielu ludzi obawia się robić rzeczy ważne dla nich z tego tylko powodu, że boją się utraty akceptacji. Pozdrawiam serdecznie, A.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A gdyby tak, zamiast szarpać "niektórych" za nogawki, spróbował pan zwerbalizować swoje "zrozumienie" i uwiarygodnić się w ten sposób ? ;)

Ja wiersz doskonale, a przynajmniej wystarczająco rozumiem i odczuwam (pewnie pomaga mi wyobraźnia). Ale czy ja mam się jeszcze tłumaczyć z tego, co dla kogoś nie jest do pojęcia (bo tak są zadufani w sobie i w tym co sami robią). Bo nie ma co sprowadzać sztuki do tego, żeby tylko potwierdzała, to czego jesteśmy zwolennikami, co się nam podoba. Tylko sztuka wtedy jest sztuką, kiedy obcowanie z nią, tyle rozszerza nasze horyzonty pojmowania (nie tylko umysłowego), co uczy nas czegoś innego/nowego, a przede wszystkim tolerancji (przynajmniej do tego, co się nam nie mieści w głowie, a nie jest to destrukcyjne dla sztuki każdego rodzaju i wymiaru). Bo po prostu, jedno nie wyklucza drugiego; wręcz odwrotnie, jedno wzbogaca drugie. Pozdrawiam

"Ja wiersz doskonale, a przynajmniej wystarczająco rozumiem i odczuwam (pewnie pomaga mi wyobraźnia). Ale czy ja mam się jeszcze tłumaczyć..."

To oczywista oczywistość ;)
Zgodnie z przypuszczeniem : ani be, ani me, ani kukuryku...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A gdyby tak, zamiast szarpać "niektórych" za nogawki, spróbował pan zwerbalizować swoje "zrozumienie" i uwiarygodnić się w ten sposób ? ;)

Ja wiersz doskonale, a przynajmniej wystarczająco rozumiem i odczuwam (pewnie pomaga mi wyobraźnia). Ale czy ja mam się jeszcze tłumaczyć z tego, co dla kogoś nie jest do pojęcia (bo tak są zadufani w sobie i w tym co sami robią). Bo nie ma co sprowadzać sztuki do tego, żeby tylko potwierdzała, to czego jesteśmy zwolennikami, co się nam podoba. Tylko sztuka wtedy jest sztuką, kiedy obcowanie z nią, tyle rozszerza nasze horyzonty pojmowania (nie tylko umysłowego), co uczy nas czegoś innego/nowego, a przede wszystkim tolerancji (przynajmniej do tego, co się nam nie mieści w głowie, a nie jest to destrukcyjne dla sztuki każdego rodzaju i wymiaru). Bo po prostu, jedno nie wyklucza drugiego; wręcz odwrotnie, jedno wzbogaca drugie. Pozdrawiam

"Ja wiersz doskonale, a przynajmniej wystarczająco rozumiem i odczuwam (pewnie pomaga mi wyobraźnia). Ale czy ja mam się jeszcze tłumaczyć..."

To oczywista oczywistość ;)
Zgodnie z przypuszczeniem : ani be, ani me, ani kukuryku...

Mam Ci wytłumaczyć z polskiego na nasze. A przynajmniej ja nie potrafię prozą przekazać tego, co poezją przekazuje wiersz. Ale są tacy, którzy wiedzą, co poeta chciał powiedzieć, że oczywiście nic ważnego. Najlepiej więc ich zapytać (bo nie po to, żeby się otworzyć na coś nowego, tylko żeby się utwierdzić we własnym przekonaniu). Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Mam Ci wytłumaczyć z polskiego na nasze. A przynajmniej ja nie potrafię prozą przekazać tego, co poezją przekazuje wiersz. Ale są tacy, którzy wiedzą, co poeta chciał powiedzieć, że oczywiście nic ważnego. Najlepiej więc ich zapytać (bo nie po to, żeby się otworzyć na coś nowego, tylko żeby się utwierdzić we własnym przekonaniu). Pozdrawiam


A gdyby tak, zamiast szarpać "niektórych" za nogawki, spróbował pan zwerbalizować swoje "zrozumienie" i uwiarygodnić się w ten sposób ? ;)

Ja wiersz doskonale, a przynajmniej wystarczająco rozumiem i odczuwam (pewnie pomaga mi wyobraźnia). Ale czy ja mam się jeszcze tłumaczyć z tego, co dla kogoś nie jest do pojęcia (bo tak są zadufani w sobie i w tym co sami robią). Bo nie ma co sprowadzać sztuki do tego, żeby tylko potwierdzała, to czego jesteśmy zwolennikami, co się nam podoba. Tylko sztuka wtedy jest sztuką, kiedy obcowanie z nią, tyle rozszerza nasze horyzonty pojmowania (nie tylko umysłowego), co uczy nas czegoś innego/nowego, a przede wszystkim tolerancji (przynajmniej do tego, co się nam nie mieści w głowie, a nie jest to destrukcyjne dla sztuki każdego rodzaju i wymiaru). Bo po prostu, jedno nie wyklucza drugiego; wręcz odwrotnie, jedno wzbogaca drugie. Pozdrawiam
To oczywista oczywistość ;)
Zgodnie z przypuszczeniem : ani be, ani me, ani kukuryku...

Żeby zrozumieć przekaz wiersza, nie trzeba go wykładać linijka po linijce. Czasem lepiej jest się przestawić na odbiór intuicyjny. Wiecej nie powiem. Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Mam Ci wytłumaczyć z polskiego na nasze. A przynajmniej ja nie potrafię prozą przekazać tego, co poezją przekazuje wiersz. Ale są tacy, którzy wiedzą, co poeta chciał powiedzieć, że oczywiście nic ważnego. Najlepiej więc ich zapytać (bo nie po to, żeby się otworzyć na coś nowego, tylko żeby się utwierdzić we własnym przekonaniu). Pozdrawiam


A gdyby tak, zamiast szarpać "niektórych" za nogawki, spróbował pan zwerbalizować swoje "zrozumienie" i uwiarygodnić się w ten sposób ? ;)

Ja wiersz doskonale, a przynajmniej wystarczająco rozumiem i odczuwam (pewnie pomaga mi wyobraźnia). Ale czy ja mam się jeszcze tłumaczyć z tego, co dla kogoś nie jest do pojęcia (bo tak są zadufani w sobie i w tym co sami robią). Bo nie ma co sprowadzać sztuki do tego, żeby tylko potwierdzała, to czego jesteśmy zwolennikami, co się nam podoba. Tylko sztuka wtedy jest sztuką, kiedy obcowanie z nią, tyle rozszerza nasze horyzonty pojmowania (nie tylko umysłowego), co uczy nas czegoś innego/nowego, a przede wszystkim tolerancji (przynajmniej do tego, co się nam nie mieści w głowie, a nie jest to destrukcyjne dla sztuki każdego rodzaju i wymiaru). Bo po prostu, jedno nie wyklucza drugiego; wręcz odwrotnie, jedno wzbogaca drugie. Pozdrawiam
To oczywista oczywistość ;)
Zgodnie z przypuszczeniem : ani be, ani me, ani kukuryku...

Żeby zrozumieć przekaz wiersza, nie trzeba go wykładać linijka po linijce. Czasem lepiej jest się przestawić na odbiór intuicyjny. Wiecej nie powiem. Pozdrawiam.

A intuicja co, mówić nie umie ? ;)
Chodzi mi o choćby śladowy sygnał od czytelnika, obnoszącego się nachalnie z "rozumieniem", że nie są to słowa bez pokrycia. Kiedy tego nie ma (bo skąd ?), mam prawo twierdzić, że gaworzy bez sensu.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Mam Ci wytłumaczyć z polskiego na nasze. A przynajmniej ja nie potrafię prozą przekazać tego, co poezją przekazuje wiersz. Ale są tacy, którzy wiedzą, co poeta chciał powiedzieć, że oczywiście nic ważnego. Najlepiej więc ich zapytać (bo nie po to, żeby się otworzyć na coś nowego, tylko żeby się utwierdzić we własnym przekonaniu). Pozdrawiam


A gdyby tak, zamiast szarpać "niektórych" za nogawki, spróbował pan zwerbalizować swoje "zrozumienie" i uwiarygodnić się w ten sposób ? ;)

Ja wiersz doskonale, a przynajmniej wystarczająco rozumiem i odczuwam (pewnie pomaga mi wyobraźnia). Ale czy ja mam się jeszcze tłumaczyć z tego, co dla kogoś nie jest do pojęcia (bo tak są zadufani w sobie i w tym co sami robią). Bo nie ma co sprowadzać sztuki do tego, żeby tylko potwierdzała, to czego jesteśmy zwolennikami, co się nam podoba. Tylko sztuka wtedy jest sztuką, kiedy obcowanie z nią, tyle rozszerza nasze horyzonty pojmowania (nie tylko umysłowego), co uczy nas czegoś innego/nowego, a przede wszystkim tolerancji (przynajmniej do tego, co się nam nie mieści w głowie, a nie jest to destrukcyjne dla sztuki każdego rodzaju i wymiaru). Bo po prostu, jedno nie wyklucza drugiego; wręcz odwrotnie, jedno wzbogaca drugie. Pozdrawiam
To oczywista oczywistość ;)
Zgodnie z przypuszczeniem : ani be, ani me, ani kukuryku...

Żeby zrozumieć przekaz wiersza, nie trzeba go wykładać linijka po linijce. Czasem lepiej jest się przestawić na odbiór intuicyjny. Wiecej nie powiem. Pozdrawiam.

A intuicja co, mówić nie umie ? ;)
Chodzi mi o choćby śladowy sygnał od czytelnika, obnoszącego się nachalnie z "rozumieniem", że nie są to słowa bez pokrycia. Kiedy tego nie ma (bo skąd ?), mam prawo twierdzić, że gaworzy bez sensu.
Odpowiedź (i to wierszem)

Na pewno ja w tym widzę
to czego ty nie widzisz.
Tylko że ja do zrozumienia
nie używam tylko rozumu
i tylko wyrachowania.
Chociaż wcale nie mówię
że ty nie widzisz tego
czego ja nie widzę. I to ci
dopiero jest bez sensu.
I bądź tu mądry i pisz wiersze.
Opublikowano

czy to z powodu strachu
czy nieśmiałości --> szukanie przyczyny
odwrócona karta --> wszystko się zmieniło
jedynie
zapomniane słowa --> to wszystko co pozostało, czyli nic w pamięci
tylko zapomnienie, wygumowanie

kiedy nie masz odwagi
iść za głosem --> krytyka postępowania opierającego się na
podporządkowywaniu się rzeczywistości i
okolicznościom, tu mnie postawili to tu będę stać

chyba wiesz
ryzyko jest wykluczone --> kiedy sam nie chcesz czegoś zrobić,
nikt Cię do tego nie zmusi, ze strachu
przed konsekwencjami i ryzykiem właśnie
w tym wszystkim

zrobić krok
odnaleźć --> niezbędna inicjatywa, która potwierdzi chęci
do czego doprowadziłeś --> odkrycie kart twarzą w twarz
i dużo więcej --> otworzenie się na doświadczenie

wierszy bez treści --> wspólnych lub inspirowanych wzajemnie dzieł,
co możliwe jest tylko w bliskich relacjach, patrz
tytuł, będący też wyrazem poglądów autora, co się
tłumaczy - "rodzina na pierwszym miejscu"
Opublikowano

A teraz inne interpretacje, te ciekawsze, niedosłowne.

1. Pierwsza część opisuje sytuację spotkania, żadne z obiecanych słów nie padły
Druga część mówi o zagłuszeniu wewnętrznego głosu głupią paplaniną
Trzecia - można mówić przecież tylko głupie frazesy
Czwarta - potrzeba wyraźnego ruchu w kierunku czegoś nowego, co można w sobie odnaleźć
Piąta - bo inaczej będziesz się kręcił w kółko człowieku
Szósta - i nie dojdziesz do żadnej treściwej treści
Tylko rodzina - może zrobiłeś głupio, ale chronisz rodzinę, a przynajmniej tak to sobie tłumaczysz

2. Wyobraźmy sobie sytuację graniczną, podbramkową, od której rozstrzygnięcia zależy jakaś istotna sprawa, przychodzi kolej na Ciebie, a Ty milczysz, pustka w głowie, chociaż wiedziałeś, co masz powiedzieć, nie potrafisz tego wyrazić, albo boisz się, że to głupie. Wracasz na z góry ustaloną pozycję, bo tak wygodniej. Żeby znajdować musiałbyś się ruszyć, a to by zwróciło uwagę wszystkich na Ciebie. Lepiej zostać na miejscu i przekształcić w bezsensowne działanie, mrówczą odtwórczość, nie zawierającą egzystencjalnie pojmowanego sensu.
Tylko rodzina - robisz to wszystko dla rodziny, bo tak bezpieczniej

3. Wiersz miłosny - spotkanie miłosne tet a tet, na którym dochodzi do zbliżenia, oboje to niemowy, albo nie chcą się przyznać do istnienia uczuć, albo ich nie mają, wolą wypowiadać frazesy - typu: było Ci dobrze, oczywiście, jesteś wspaniały, jesteś boska itp. Wyjście poza schemat mogłoby spowodować brak następnego spotkania, a jednak nie było najgorzej. Człowiek ma wrażenie, że coś traci, ale zagłusza to przekonywaniem samego siebie, że to co zyskuje, co ma z tego, jest przynajmniej namacalne, a jakby zaczął drążyć, mógłby stracić to, a nie zyskać nic innego w zamian. Doprowadził tym siebie do skrajnego wyczerpania, fizycznego i psychicznego.
Tylko rodzina - mogłaby pomóc mu w zwalczeniu, zwycięstwie nad samym sobą.

4. Egzamin zawodowy - pytanie dotyczy Twojej osobowości. Na inne pytania, zawodowe, odpowiadałeś automatycznie, bo to przymus wewnętrzny, wykonanie obowiązku. Nie wiesz, co odpowiedzieć, nie byłeś na to przygotowany. Boisz się, że wszystko co powiesz będzie niewłaściwe, nic nie mówisz, rezygnujesz, wychodzisz. Dotąd nie wymagano od Ciebie bycia sobą, jesteś zdezorientowany. Uświadamiasz sobie, że Twoje dotychczasowe życie nie posiada żadnej treści.
czujesz złość, dlaczego ktoś Ci musiał przypominać o tym, że nie masz żadnych dążeń poza pracą, jak można zadowolenie ambicji rodzinnych, rodowych uznać za niewystarczające.

5. Zauważenie dawnych przyjaciół na dworcu lub w innym tłumie, tyle chciałeś im powiedzieć, tak za nimi tęskniłeś, ale żeby coś zrobić, potrzebna jest decyzja żeby zawołać i wyrazić swój wewnętrzny głos, emocje. Rodzina, choćby i najlepsza, nie zastąpi przyjaźni. W tej sytuacji tytuł Tylko rodzina, jest ostatecznym przeważającym argumentem do odświeżenia tych starych niezapomnianych relacji i przeżycia wielu cennych chwil, które jak dotąd są tylko "wierszami bez treści"

Głównym intuicyjnym przesłaniem wspólnym dla wszystkich interpretacji jest sytuacja, w której od podmiotu lirycznego coś zależy. I to on decyduje, czy nada wierszom treść, czy zamknie się w sobie.

Mam nadzieję, że ta odpowiedź nada temu tekstowi powyżej większą czytelność, a zarazem rację bytu. Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wybacz, Michał, że nie zauważyłam wcześniej Twojego komentarza. Być może to dlatego, że nie pałam ostatnio zbytnią sympatią do imienia Michał. Bez urazy. Co do wielbienia i chwalenia - nie zauważyłam. Może Ty chciałeś skomentować na poważnie tylko słów Ci brakło? Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wybacz, Michał, że nie zauważyłam wcześniej Twojego komentarza. Być może to dlatego, że nie pałam ostatnio zbytnią sympatią do imienia Michał. Bez urazy. Co do wielbienia i chwalenia - nie zauważyłam. Może Ty chciałeś skomentować na poważnie tylko słów Ci brakło? Pozdrawiam.

Niestety nie należę do osób liżących się po wierszach, stąd brak sympatii do mojej osoby. Aczkolwiek ja też nie przepadam za obślinionymi buziami, więc jest w porządku.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Kamil Olszówka Ekstra - polityka, pieniądze i sex rulez od dawna zresztą, bo to pragmatyka jest przetrwania człeka. 
    • @huzarc Dziękuję Ci za te słowa - szczególnie za dostrzeżenie tej dwoistości "oprawców i lokatorów". :))) @Migrena Twój komentarz to prawdziwy prezent - czytam go jak esej krytyczny, który odsłania warstwy wiersza, o których sama intuicyjnie wiedziałam, ale nie umiałabym tak precyzyjnie nazwać. To, co piszesz o traktowaniu emocji jako autonomicznych bytów, a nie stanów podmiotu - trafiłeś w samo sedno mojego doświadczenia. One rzeczywiście przychodzą "z zewnątrz", jak intruz, nie jak coś, co kontrolujemy. Dziękuję za ten wnikliwy, intelektualny komentarz. Jesteś niezastapiony! :)))) Pozdrawiam.  @KOBIETARozumiem Cię doskonale - też je bardzo lubię!  Serdecznie dziękuję! :)))
    • W poczekalni pachnie strachem i miętą, co tylko udaje miłosierdzie, jakby same anioły tortur szykowały kołysankę dla niewinnych. Siadam na fotelu - tron zbrodni, który drży pod ciężarem wszystkich moich lęków. Zza maski wychyla się on: uśmiech jak zęby rekina, oczy jak dwa lśniące wiertła, przenikające do rdzenia mojego istnienia. Otwórz szerzej - mruczy, - szerzej, jeszcze, aż zajrzę ci do samej duszy, aż zobaczę, co bije w samym środku ciebie. Wkłada metal jak zimowy świt, który tnie niebo na pół. Świdruje powietrze, boruje ciszę, aż język ucieka w popłochu jak chomik z wnętrza planety, rozrywając krajobraz mojego świata na drobne kawałki. Ooo, piękny kanał - zachwyca się, jak malarz podglądający koszmarne pejzaże snu. A potem nagle mruży oczy i tonem badacza, który właśnie odkrył nowy gatunek życia, mówi: — Proszę pana… ja takich korzeni to nie widziałem od piętnastu lat! To jest… arcydzieło. Jakby panu w zębie wyrósł bonsai. I patrzy na mnie z tą ekstazą kolekcjonera, jakby mój ból był trofeum, które można wystawić w muzeum osobliwości. obok eksponatu „Skręcony wiertłem kot w kosmosie”. Trzeba oczyścić. Do samego rdzenia. Nie bój się, nic nie poczujesz… No… może poczujesz wszystko, jakby ktoś wziął koszmar i zamknął go w twoich nerwach, a potem przypalił na grillu emocji. Zgrzyt. Wiertło tańczy walca na nerwie, a świat wiruje szybciej niż turbina piekła, a ja płynę w górę, do sufitu, gdzie lampy wyglądają jak martwe anioły, które próbują grać w chińczyka z moją czaszką. Dentysta nuci pod nosem, jakby śpiewał kołysankę swojemu umiłowanemu wiertłu, i każda nuta jest krzykiem bólu w mojej czaszce. - Proszę nie zaciskać dłoni na podłokietnikach, mówi z troską. - One niczemu nie są winne. Potem bierze haczyk. Delikatnie. Z czułością chirurga i temperamentem kata, jakby wyciągał gwiazdy z nieba, żeby rozpalić w nich pożar. i przy okazji zrobił małą pizzę z moich nerwów. A teraz usuniemy… to, co cię boli. Może trochę więcej, żeby nie wróciło. Czuję, jak wysnuwa ze mnie nici, jakby wyciągał z pajęczyny ostatnie resztki człowieczeństwa… i razem z nimi mój krzyk rozbija się o ściany gabinetu jak rozżarzona lawa o przestrzeń świata. Na koniec klepie mnie po ramieniu. Cudownie współpracowałeś. Przyjdź znów. Twoje zęby mają w sobie coś… inspirującego, jakby były fragmentem gwiazdozbioru zgubionego w mroku, i odrobiną konfetti po imprezie kosmicznych krasnali. Wychodzę. Szczęka drży jak źle sklejony świat, który kołysze się jak łódź po oceanie zapomnienia, a woda odbija moje przerażenie jak lustro piekielnej rzeki. Za mną zatrzaskują się drzwi, a on już wita następnego - szczerząc swoje doskonałe, nienaganne, dentystyczne zęby, które migoczą jak ostrza światła w tunelu koszmaru.                
    • @hania kluseczka @hania kluseczka Ale że co, że poezja.org? :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...