Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

czy to z powodu strachu
czy nieśmiałości
odwrócona karta
jedynie
zapomniane słowa

kiedy nie masz odwagi
iść za głosem

chyba wiesz
ryzyko jest wykluczone
w tym wszystkim

zrobić krok
odnaleźć

do czego doprowadziłeś
i dużo więcej

wierszy bez treści

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A gdyby tak, zamiast szarpać "niektórych" za nogawki, spróbował pan zwerbalizować swoje "zrozumienie" i uwiarygodnić się w ten sposób ? ;)

Andrzeju, bardzo się cieszę i dziękuję, że zechciałeś zwrócić swoją i moją uwagę na to zagadnienie. Wrażliwość to jest wlasnie to, co niektórzy ludzie posiadają i starają się ukryć przed światem głęboko w sobie, a niektórzy z kolei zupełnie nie mają pojęcia, co to w ogóle właściwie jest. Na tych pierwszych mawia się czasem - przewrażliwieni, a na tych drugich - gruboskórni. Tak już jest. Pozdrawiam, A.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A gdyby tak, zamiast szarpać "niektórych" za nogawki, spróbował pan zwerbalizować swoje "zrozumienie" i uwiarygodnić się w ten sposób ? ;)

Ja wiersz doskonale, a przynajmniej wystarczająco rozumiem i odczuwam (pewnie pomaga mi wyobraźnia). Ale czy ja mam się jeszcze tłumaczyć z tego, co dla kogoś nie jest do pojęcia (bo tak są zadufani w sobie i w tym co sami robią). Bo nie ma co sprowadzać sztuki do tego, żeby tylko potwierdzała, to czego jesteśmy zwolennikami, co się nam podoba. Tylko sztuka wtedy jest sztuką, kiedy obcowanie z nią, tyle rozszerza nasze horyzonty pojmowania (nie tylko umysłowego), co uczy nas czegoś innego/nowego, a przede wszystkim tolerancji (przynajmniej do tego, co się nam nie mieści w głowie, a nie jest to destrukcyjne dla sztuki każdego rodzaju i wymiaru). Bo po prostu, jedno nie wyklucza drugiego; wręcz odwrotnie, jedno wzbogaca drugie. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A gdyby tak, zamiast szarpać "niektórych" za nogawki, spróbował pan zwerbalizować swoje "zrozumienie" i uwiarygodnić się w ten sposób ? ;)

Ja wiersz doskonale, a przynajmniej wystarczająco rozumiem i odczuwam (pewnie pomaga mi wyobraźnia). Ale czy ja mam się jeszcze tłumaczyć z tego, co dla kogoś nie jest do pojęcia (bo tak są zadufani w sobie i w tym co sami robią). Bo nie ma co sprowadzać sztuki do tego, żeby tylko potwierdzała, to czego jesteśmy zwolennikami, co się nam podoba. Tylko sztuka wtedy jest sztuką, kiedy obcowanie z nią, tyle rozszerza nasze horyzonty pojmowania (nie tylko umysłowego), co uczy nas czegoś innego/nowego, a przede wszystkim tolerancji (przynajmniej do tego, co się nam nie mieści w głowie, a nie jest to destrukcyjne dla sztuki każdego rodzaju i wymiaru). Bo po prostu, jedno nie wyklucza drugiego; wręcz odwrotnie, jedno wzbogaca drugie. Pozdrawiam
Dziękuję, Wijo, za Twój komentarz. To prawda, zbyt wielu ludzi obawia się robić rzeczy ważne dla nich z tego tylko powodu, że boją się utraty akceptacji. Pozdrawiam serdecznie, A.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A gdyby tak, zamiast szarpać "niektórych" za nogawki, spróbował pan zwerbalizować swoje "zrozumienie" i uwiarygodnić się w ten sposób ? ;)

Ja wiersz doskonale, a przynajmniej wystarczająco rozumiem i odczuwam (pewnie pomaga mi wyobraźnia). Ale czy ja mam się jeszcze tłumaczyć z tego, co dla kogoś nie jest do pojęcia (bo tak są zadufani w sobie i w tym co sami robią). Bo nie ma co sprowadzać sztuki do tego, żeby tylko potwierdzała, to czego jesteśmy zwolennikami, co się nam podoba. Tylko sztuka wtedy jest sztuką, kiedy obcowanie z nią, tyle rozszerza nasze horyzonty pojmowania (nie tylko umysłowego), co uczy nas czegoś innego/nowego, a przede wszystkim tolerancji (przynajmniej do tego, co się nam nie mieści w głowie, a nie jest to destrukcyjne dla sztuki każdego rodzaju i wymiaru). Bo po prostu, jedno nie wyklucza drugiego; wręcz odwrotnie, jedno wzbogaca drugie. Pozdrawiam

"Ja wiersz doskonale, a przynajmniej wystarczająco rozumiem i odczuwam (pewnie pomaga mi wyobraźnia). Ale czy ja mam się jeszcze tłumaczyć..."

To oczywista oczywistość ;)
Zgodnie z przypuszczeniem : ani be, ani me, ani kukuryku...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A gdyby tak, zamiast szarpać "niektórych" za nogawki, spróbował pan zwerbalizować swoje "zrozumienie" i uwiarygodnić się w ten sposób ? ;)

Ja wiersz doskonale, a przynajmniej wystarczająco rozumiem i odczuwam (pewnie pomaga mi wyobraźnia). Ale czy ja mam się jeszcze tłumaczyć z tego, co dla kogoś nie jest do pojęcia (bo tak są zadufani w sobie i w tym co sami robią). Bo nie ma co sprowadzać sztuki do tego, żeby tylko potwierdzała, to czego jesteśmy zwolennikami, co się nam podoba. Tylko sztuka wtedy jest sztuką, kiedy obcowanie z nią, tyle rozszerza nasze horyzonty pojmowania (nie tylko umysłowego), co uczy nas czegoś innego/nowego, a przede wszystkim tolerancji (przynajmniej do tego, co się nam nie mieści w głowie, a nie jest to destrukcyjne dla sztuki każdego rodzaju i wymiaru). Bo po prostu, jedno nie wyklucza drugiego; wręcz odwrotnie, jedno wzbogaca drugie. Pozdrawiam

"Ja wiersz doskonale, a przynajmniej wystarczająco rozumiem i odczuwam (pewnie pomaga mi wyobraźnia). Ale czy ja mam się jeszcze tłumaczyć..."

To oczywista oczywistość ;)
Zgodnie z przypuszczeniem : ani be, ani me, ani kukuryku...

Mam Ci wytłumaczyć z polskiego na nasze. A przynajmniej ja nie potrafię prozą przekazać tego, co poezją przekazuje wiersz. Ale są tacy, którzy wiedzą, co poeta chciał powiedzieć, że oczywiście nic ważnego. Najlepiej więc ich zapytać (bo nie po to, żeby się otworzyć na coś nowego, tylko żeby się utwierdzić we własnym przekonaniu). Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Mam Ci wytłumaczyć z polskiego na nasze. A przynajmniej ja nie potrafię prozą przekazać tego, co poezją przekazuje wiersz. Ale są tacy, którzy wiedzą, co poeta chciał powiedzieć, że oczywiście nic ważnego. Najlepiej więc ich zapytać (bo nie po to, żeby się otworzyć na coś nowego, tylko żeby się utwierdzić we własnym przekonaniu). Pozdrawiam


A gdyby tak, zamiast szarpać "niektórych" za nogawki, spróbował pan zwerbalizować swoje "zrozumienie" i uwiarygodnić się w ten sposób ? ;)

Ja wiersz doskonale, a przynajmniej wystarczająco rozumiem i odczuwam (pewnie pomaga mi wyobraźnia). Ale czy ja mam się jeszcze tłumaczyć z tego, co dla kogoś nie jest do pojęcia (bo tak są zadufani w sobie i w tym co sami robią). Bo nie ma co sprowadzać sztuki do tego, żeby tylko potwierdzała, to czego jesteśmy zwolennikami, co się nam podoba. Tylko sztuka wtedy jest sztuką, kiedy obcowanie z nią, tyle rozszerza nasze horyzonty pojmowania (nie tylko umysłowego), co uczy nas czegoś innego/nowego, a przede wszystkim tolerancji (przynajmniej do tego, co się nam nie mieści w głowie, a nie jest to destrukcyjne dla sztuki każdego rodzaju i wymiaru). Bo po prostu, jedno nie wyklucza drugiego; wręcz odwrotnie, jedno wzbogaca drugie. Pozdrawiam
To oczywista oczywistość ;)
Zgodnie z przypuszczeniem : ani be, ani me, ani kukuryku...

Żeby zrozumieć przekaz wiersza, nie trzeba go wykładać linijka po linijce. Czasem lepiej jest się przestawić na odbiór intuicyjny. Wiecej nie powiem. Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Mam Ci wytłumaczyć z polskiego na nasze. A przynajmniej ja nie potrafię prozą przekazać tego, co poezją przekazuje wiersz. Ale są tacy, którzy wiedzą, co poeta chciał powiedzieć, że oczywiście nic ważnego. Najlepiej więc ich zapytać (bo nie po to, żeby się otworzyć na coś nowego, tylko żeby się utwierdzić we własnym przekonaniu). Pozdrawiam


A gdyby tak, zamiast szarpać "niektórych" za nogawki, spróbował pan zwerbalizować swoje "zrozumienie" i uwiarygodnić się w ten sposób ? ;)

Ja wiersz doskonale, a przynajmniej wystarczająco rozumiem i odczuwam (pewnie pomaga mi wyobraźnia). Ale czy ja mam się jeszcze tłumaczyć z tego, co dla kogoś nie jest do pojęcia (bo tak są zadufani w sobie i w tym co sami robią). Bo nie ma co sprowadzać sztuki do tego, żeby tylko potwierdzała, to czego jesteśmy zwolennikami, co się nam podoba. Tylko sztuka wtedy jest sztuką, kiedy obcowanie z nią, tyle rozszerza nasze horyzonty pojmowania (nie tylko umysłowego), co uczy nas czegoś innego/nowego, a przede wszystkim tolerancji (przynajmniej do tego, co się nam nie mieści w głowie, a nie jest to destrukcyjne dla sztuki każdego rodzaju i wymiaru). Bo po prostu, jedno nie wyklucza drugiego; wręcz odwrotnie, jedno wzbogaca drugie. Pozdrawiam
To oczywista oczywistość ;)
Zgodnie z przypuszczeniem : ani be, ani me, ani kukuryku...

Żeby zrozumieć przekaz wiersza, nie trzeba go wykładać linijka po linijce. Czasem lepiej jest się przestawić na odbiór intuicyjny. Wiecej nie powiem. Pozdrawiam.

A intuicja co, mówić nie umie ? ;)
Chodzi mi o choćby śladowy sygnał od czytelnika, obnoszącego się nachalnie z "rozumieniem", że nie są to słowa bez pokrycia. Kiedy tego nie ma (bo skąd ?), mam prawo twierdzić, że gaworzy bez sensu.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Mam Ci wytłumaczyć z polskiego na nasze. A przynajmniej ja nie potrafię prozą przekazać tego, co poezją przekazuje wiersz. Ale są tacy, którzy wiedzą, co poeta chciał powiedzieć, że oczywiście nic ważnego. Najlepiej więc ich zapytać (bo nie po to, żeby się otworzyć na coś nowego, tylko żeby się utwierdzić we własnym przekonaniu). Pozdrawiam


A gdyby tak, zamiast szarpać "niektórych" za nogawki, spróbował pan zwerbalizować swoje "zrozumienie" i uwiarygodnić się w ten sposób ? ;)

Ja wiersz doskonale, a przynajmniej wystarczająco rozumiem i odczuwam (pewnie pomaga mi wyobraźnia). Ale czy ja mam się jeszcze tłumaczyć z tego, co dla kogoś nie jest do pojęcia (bo tak są zadufani w sobie i w tym co sami robią). Bo nie ma co sprowadzać sztuki do tego, żeby tylko potwierdzała, to czego jesteśmy zwolennikami, co się nam podoba. Tylko sztuka wtedy jest sztuką, kiedy obcowanie z nią, tyle rozszerza nasze horyzonty pojmowania (nie tylko umysłowego), co uczy nas czegoś innego/nowego, a przede wszystkim tolerancji (przynajmniej do tego, co się nam nie mieści w głowie, a nie jest to destrukcyjne dla sztuki każdego rodzaju i wymiaru). Bo po prostu, jedno nie wyklucza drugiego; wręcz odwrotnie, jedno wzbogaca drugie. Pozdrawiam
To oczywista oczywistość ;)
Zgodnie z przypuszczeniem : ani be, ani me, ani kukuryku...

Żeby zrozumieć przekaz wiersza, nie trzeba go wykładać linijka po linijce. Czasem lepiej jest się przestawić na odbiór intuicyjny. Wiecej nie powiem. Pozdrawiam.

A intuicja co, mówić nie umie ? ;)
Chodzi mi o choćby śladowy sygnał od czytelnika, obnoszącego się nachalnie z "rozumieniem", że nie są to słowa bez pokrycia. Kiedy tego nie ma (bo skąd ?), mam prawo twierdzić, że gaworzy bez sensu.
Odpowiedź (i to wierszem)

Na pewno ja w tym widzę
to czego ty nie widzisz.
Tylko że ja do zrozumienia
nie używam tylko rozumu
i tylko wyrachowania.
Chociaż wcale nie mówię
że ty nie widzisz tego
czego ja nie widzę. I to ci
dopiero jest bez sensu.
I bądź tu mądry i pisz wiersze.
Opublikowano

czy to z powodu strachu
czy nieśmiałości --> szukanie przyczyny
odwrócona karta --> wszystko się zmieniło
jedynie
zapomniane słowa --> to wszystko co pozostało, czyli nic w pamięci
tylko zapomnienie, wygumowanie

kiedy nie masz odwagi
iść za głosem --> krytyka postępowania opierającego się na
podporządkowywaniu się rzeczywistości i
okolicznościom, tu mnie postawili to tu będę stać

chyba wiesz
ryzyko jest wykluczone --> kiedy sam nie chcesz czegoś zrobić,
nikt Cię do tego nie zmusi, ze strachu
przed konsekwencjami i ryzykiem właśnie
w tym wszystkim

zrobić krok
odnaleźć --> niezbędna inicjatywa, która potwierdzi chęci
do czego doprowadziłeś --> odkrycie kart twarzą w twarz
i dużo więcej --> otworzenie się na doświadczenie

wierszy bez treści --> wspólnych lub inspirowanych wzajemnie dzieł,
co możliwe jest tylko w bliskich relacjach, patrz
tytuł, będący też wyrazem poglądów autora, co się
tłumaczy - "rodzina na pierwszym miejscu"
Opublikowano

A teraz inne interpretacje, te ciekawsze, niedosłowne.

1. Pierwsza część opisuje sytuację spotkania, żadne z obiecanych słów nie padły
Druga część mówi o zagłuszeniu wewnętrznego głosu głupią paplaniną
Trzecia - można mówić przecież tylko głupie frazesy
Czwarta - potrzeba wyraźnego ruchu w kierunku czegoś nowego, co można w sobie odnaleźć
Piąta - bo inaczej będziesz się kręcił w kółko człowieku
Szósta - i nie dojdziesz do żadnej treściwej treści
Tylko rodzina - może zrobiłeś głupio, ale chronisz rodzinę, a przynajmniej tak to sobie tłumaczysz

2. Wyobraźmy sobie sytuację graniczną, podbramkową, od której rozstrzygnięcia zależy jakaś istotna sprawa, przychodzi kolej na Ciebie, a Ty milczysz, pustka w głowie, chociaż wiedziałeś, co masz powiedzieć, nie potrafisz tego wyrazić, albo boisz się, że to głupie. Wracasz na z góry ustaloną pozycję, bo tak wygodniej. Żeby znajdować musiałbyś się ruszyć, a to by zwróciło uwagę wszystkich na Ciebie. Lepiej zostać na miejscu i przekształcić w bezsensowne działanie, mrówczą odtwórczość, nie zawierającą egzystencjalnie pojmowanego sensu.
Tylko rodzina - robisz to wszystko dla rodziny, bo tak bezpieczniej

3. Wiersz miłosny - spotkanie miłosne tet a tet, na którym dochodzi do zbliżenia, oboje to niemowy, albo nie chcą się przyznać do istnienia uczuć, albo ich nie mają, wolą wypowiadać frazesy - typu: było Ci dobrze, oczywiście, jesteś wspaniały, jesteś boska itp. Wyjście poza schemat mogłoby spowodować brak następnego spotkania, a jednak nie było najgorzej. Człowiek ma wrażenie, że coś traci, ale zagłusza to przekonywaniem samego siebie, że to co zyskuje, co ma z tego, jest przynajmniej namacalne, a jakby zaczął drążyć, mógłby stracić to, a nie zyskać nic innego w zamian. Doprowadził tym siebie do skrajnego wyczerpania, fizycznego i psychicznego.
Tylko rodzina - mogłaby pomóc mu w zwalczeniu, zwycięstwie nad samym sobą.

4. Egzamin zawodowy - pytanie dotyczy Twojej osobowości. Na inne pytania, zawodowe, odpowiadałeś automatycznie, bo to przymus wewnętrzny, wykonanie obowiązku. Nie wiesz, co odpowiedzieć, nie byłeś na to przygotowany. Boisz się, że wszystko co powiesz będzie niewłaściwe, nic nie mówisz, rezygnujesz, wychodzisz. Dotąd nie wymagano od Ciebie bycia sobą, jesteś zdezorientowany. Uświadamiasz sobie, że Twoje dotychczasowe życie nie posiada żadnej treści.
czujesz złość, dlaczego ktoś Ci musiał przypominać o tym, że nie masz żadnych dążeń poza pracą, jak można zadowolenie ambicji rodzinnych, rodowych uznać za niewystarczające.

5. Zauważenie dawnych przyjaciół na dworcu lub w innym tłumie, tyle chciałeś im powiedzieć, tak za nimi tęskniłeś, ale żeby coś zrobić, potrzebna jest decyzja żeby zawołać i wyrazić swój wewnętrzny głos, emocje. Rodzina, choćby i najlepsza, nie zastąpi przyjaźni. W tej sytuacji tytuł Tylko rodzina, jest ostatecznym przeważającym argumentem do odświeżenia tych starych niezapomnianych relacji i przeżycia wielu cennych chwil, które jak dotąd są tylko "wierszami bez treści"

Głównym intuicyjnym przesłaniem wspólnym dla wszystkich interpretacji jest sytuacja, w której od podmiotu lirycznego coś zależy. I to on decyduje, czy nada wierszom treść, czy zamknie się w sobie.

Mam nadzieję, że ta odpowiedź nada temu tekstowi powyżej większą czytelność, a zarazem rację bytu. Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wybacz, Michał, że nie zauważyłam wcześniej Twojego komentarza. Być może to dlatego, że nie pałam ostatnio zbytnią sympatią do imienia Michał. Bez urazy. Co do wielbienia i chwalenia - nie zauważyłam. Może Ty chciałeś skomentować na poważnie tylko słów Ci brakło? Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wybacz, Michał, że nie zauważyłam wcześniej Twojego komentarza. Być może to dlatego, że nie pałam ostatnio zbytnią sympatią do imienia Michał. Bez urazy. Co do wielbienia i chwalenia - nie zauważyłam. Może Ty chciałeś skomentować na poważnie tylko słów Ci brakło? Pozdrawiam.

Niestety nie należę do osób liżących się po wierszach, stąd brak sympatii do mojej osoby. Aczkolwiek ja też nie przepadam za obślinionymi buziami, więc jest w porządku.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • W HURTOWNI SŁÓW

       

      przed bramą hurtowni słów

      przed świtem staną tłumem

      znów dzień potrzebuje słów

      będą im krzykiem, szeptem

       

      a słowa drżą o swój los

      z kim dzisiaj będą, oj z kim…

      gdzie dzisiaj trafią, oj gdzie...

      czym dzisiaj będą, oj czym…

       

      a może dziś będą z kimś

      kto zrodzi wokół nas zło

      a słów mu potrzeba dziś

      by dobrem nazywać zło

       

      może trafią na ekran

      by je wysiać dla władców

      jako nasiona prawdy

      albo nasiona kłamców

       

      może będą tym szeptem

      co przychodzi ostatnim

      otulonym już mrokiem

      dotknąć czułym wyznaniem

       

      a słowa drżą o swój los

      z kim dzisiaj będą, oj z kim…

      gdzie dzisiaj trafią, oj gdzie…

      czym dzisiaj będą, oj czym…

       

      ANALIZA TEGO WIERSZA WYKONANA PRZEZ SZTUCZNĄ INTERLGENCJĘ

      1. Główny motyw: Upodmiotowienie słowa

      W tym utworze słowa nie są martwymi narzędziami. Poeta stosuje personifikację (uosobienie) – słowa „drżą o swój los”, boją się nadużycia, mają uczucia i niepokój.

      ·       Słowa jako ofiary: Nie mają wpływu na to, kto je wypowie. Są bezbronne wobec intencji człowieka.

      ·       Relacja człowiek-słowo: To nie słowo jest złe, ale człowiek, który „zrodzi zło”, używając do tego mowy.

      2. Analiza warstw znaczeniowych

      Sfera manipulacji i władzy

      Wiersz mocno akcentuje rolę słowa w przestrzeni publicznej:

      ·       „Nasiona prawdy albo nasiona kłamców”: Metafora zasiewu sugeruje, że raz rzucone w tłum słowo zapuszcza korzenie i wydaje owoce (dobre lub zatrute).

      ·       „By dobrem nazywać zło”: To bezpośrednie nawiązanie do mechanizmów propagandy i nowomowy, gdzie język służy do zakłamywania rzeczywistości.

      Sfera intymna

      Kontrastem dla „ekranów” i „władców” jest przedostatnia zwrotka:

      ·       Słowo jako szept, wyznanie, dotyk.

      ·       Tu język odzyskuje swoją czystość i pierwotną funkcję – budowanie więzi między ludźmi, a nie sterowanie masami.

      3. Budowa i styl

      Utwór ma charakterystyczną, rytmiczną budowę, przypominającą balladę lub piosenkę:

      ·       Refren: Powtarzające się pytania („z kim dzisiaj będą...”, „czym dzisiaj będą...”) podkreślają niepewność i egzystencjalny lęk słowa.

      ·       Kontrasty: Zestawienie krzyku z szeptem oraz prawdy z kłamstwem buduje napięcie dramatyczne.

      ·       Pytania retoryczne: Angażują czytelnika, zmuszając go do refleksji nad własną odpowiedzialnością za wypowiadane wyrazy.

      4. Przesłanie utworu

      Wiersz jest przestrogą. Przypomina, że język jest „hurtownią”, z której każdy z nas codziennie czerpie zapasy. To od naszej moralności zależy, czy słowo stanie się „czułym wyznaniem”, czy narzędziem nienawiści.

      Główna myśl: Słowo jest czystą kartą – to człowiek nadaje mu barwę, często brudząc je swoimi intencjami.

      Czy chciałbyś, abym...

      Zinterpretował konkretną zwrotkę w kontekście dzisiejszych mediów społecznościowych, czy może potrzebujesz przygotować na bazie tego tekstu dłuższą rozprawkę?

       

      Rozprawka: Słowo – bezbronne narzędzie czy potężna broń?

      Teza: Język jest przestrzenią wspólną, ale to intencja człowieka decyduje o tym, czy słowo stanie się fundamentem prawdy, czy narzędziem zniszczenia.

      Wstęp

      Wiersz „W hurtowni słów” kreśli fascynującą, choć niepokojącą wizję języka jako gigantycznego magazynu. Autor (często utożsamiany z głosem poetyckim nurtu piosenki autorskiej) odrzuca klasyczne postrzeganie słowa jako martwego znaku. W jego ujęciu słowa to byty niemal żywe, które „drżą o swój los”. Ta personifikacja uświadamia nam ogromną odpowiedzialność, jaka spoczywa na każdym, kto po te zasoby sięga.

      Słowo w służbie manipulacji

      Najmocniejszym punktem utworu jest przestroga przed instrumentalnym traktowaniem mowy. Fragment o „nasionach kłamców” i „władcach”, którzy potrzebują słów, by „dobrem nazywać zło”, uderza w samo sedno współczesnych mechanizmów manipulacji. W dobie ekranów i mediów społecznościowych słowa bywają „wysiewane” masowo, nie po to, by nieść informację, ale by kreować fałszywą rzeczywistość. Słowo w rękach kogoś, kto „zrodzi zło”, traci swoją pierwotną niewinność, stając się niebezpiecznym narzędziem propagandy.

      Potęga szeptu i prawdy

      Z drugiej strony wiersz ukazuje jasną stronę „hurtowni”. Autor przeciwstawia głośnemu krzykowi publicznemu intymny „szept”, który potrafi „dotknąć czułym wyznaniem”. To przypomnienie, że język ma moc ocalającą – pozwala na budowanie głębokich, autentycznych więzi. Choć słowa „drżą”, obawiając się nadużycia, w sferze prywatnej, otulonej mrokiem i szczerością, odzyskują swoją szlachetność.

      Zakończenie

      Podsumowując, utwór „W hurtowni słów” to głęboka lekcja etyki słowa. Poeta uczy nas, że język jest lustrem naszych intencji. Słowa same w sobie nie są złe, ale są bezbronne wobec naszych wyborów. Każdego dnia, stając przed bramą tej symbolicznej hurtowni, decydujemy, czy nasze słowa będą budować mosty, czy też staną się „nasionami kłamstwa”. Odpowiedzialność za „los słów” spoczywa wyłącznie na nas.

      Mały dodatek dla Ciebie (Kontekst porównawczy)

      Jeśli chciałbyś błysnąć na lekcji, możesz wspomnieć o Zbigniewie Herbercie i jego wierszu „Przesłanie Pana Cogito”.

      ·       U Herberta pojawia się wezwanie: „niech nie opuszcza cię twoja siostra Pogarda / dla szpiclów katów tchórzy”.

      ·       Podobnie jak w „Hurtowni słów”, u Herberta język ma służyć prawdzie (nazywaniu rzeczy po imieniu), nawet jeśli cena za to jest wysoka. Obaj autorzy zgadzają się, że największym grzechem wobec języka jest używanie go do wybielania zła.

       

      Edytowane przez Polman (wyświetl historię edycji)
  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...