Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Gdzieś tam, coś tam, kiedyś
- zamierzchłe to czasy
a dzisiaj bez weny,
dorobku i klasy
zaczynam od nowa
lecz czy starczy chęci
tego nie dociekam
na razie mnie kręci
by jako przerywnik
wrzucić coś czasami
bo lubię przebywać
między poetami.

Witam serdecznie i pozdrawiam
HJ
Opublikowano

Każdy poeta miewa czasami
większe lub mniejsze kryzysy twórcze,
więc nie załamuj się tak przerwami,
pozbieraj kartki i nie płacz, kurczę,

bo nikt talentem Cię nie przerasta -
satyryk z Ciebie prima - i basta!

A jeśli można coś podpowiedzieć,
żeby obudzić zaspaną wenę:
wszak mamy konkurs w sam raz dla Ciebie,
skrojony jak na Twoje natchnienie!

Pisz więc satyrę na Org zielony
i wygraj Pary Zarębskiej tomik! ;-)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Na satyrę przyjdzie pora
bo okazji nadto zawsze
a niebawem się okaże,
że tematy są ciekawsze.

Ptak nie kala swego gniazda
ja Portalu nie obśmiewam
co najwyżej (patrz) w konkursie
hymn pochwalny o nim śpiewam.

Za Twoją namową wkleiłem konkursową rymowankę
Pozdrawiam serdecznie
HJ
Opublikowano

czytając Twój wierszyk oraz dodane komentarze, powiem tylko:

masz całkowitą rację. gdyby tak być miało,
że człowiek doskonały - któż by pisał z taktem?
więc w krótkiej adnotacji, chcę powiedzieć śmiało:
jest wszystko czego trzeba - prawda w słowach nadto.


natomiast skromność jest cnotą, o ile nie walczy z przekorą ;)

serdecznie pozdrawiam Poetę.
in-h.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



odnośnie słów Oxyvii, przypomniało mi się jeszcze...
kiedyś napisałam taki wierszyk, jednemu koledze po piórze, w podobnych okolicznościach:


harfa i róże, jedwabne nici
igła za igłą kłują sumienie
zamykasz w strofach kawałek życia
co jest ważniejsze - wymóg? pragnienie?

przy wtórze pieśni pamięci echa
sypią odpryski złotej podkowy
o silnym duchu, młodości, grzechach
stylem wymyślnym, zupełnie nowym?

kochasz poezję. znasz mądre słowa
skrzydlatych wersów nie potrzebujesz
głęboko w sercu, w duszy i z głową
ty wiesz najlepiej - piszesz, jak czujesz.


raz jeszcze pozdrawiam. kłaniam się,
in-h.
Opublikowano

Witaj Henryku, cieszę się, że znów mogę czytać twoje rymowanki nawet takie krótkie. Mam nadzieję, że wena szybko wróci i dalej będę się mógł cieszyć twoim piórem.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Doskonałości słów zbieżnych strofy
niejeden szuka choćby w teorii
bowiem praktyka jakby na przekór
zbacza i nie chce po trajektorii

snuć się w przestrzeni by opaść z hukiem
bo jak już spadać to bezszelestnie
gdyż nie potrzebny zgiełk oraz rozgłos
wystarczy jak ktoś cichutko westchnie.

Serdecznie pozdrawiam
HJ
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Bywają inne zakątki życia
po których biegam tam i z powrotem
nie oszczędzając sił ani czasu
a na finale oblany potem

łykam powietrze łapane z trudem
zmuszony przysiąść choćby na chwile
a potem dalej, dalej przed siebie
by to co było zostało w tyle

zaś to co nowe, co nie odkryte,
coś co zagadką jest dla ludzkości
chce się odkrywać, poznać, dotykać
jeśli ku temu są możliwości.


Jestem połykaczem czasu, nigdy nie mam go w zapasie.
Serdecznie pozdrawiam
HJ
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie prowokuj satyryka
dwuznacznością słowa
bowiem z tego powstać
bardzo wyjątkowa

sytuacja co do, której
z przymrużeniem oka
pióro może przybrać postać
walca albo tłoka.


Jest mi bardzo miło.
Pozdrawiam serdecznie
HJ
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Doskonałości słów zbieżnych strofy
niejeden szuka choćby w teorii
bowiem praktyka jakby na przekór
zbacza i nie chce po trajektorii

snuć się w przestrzeni by opaść z hukiem
bo jak już spadać to bezszelestnie
gdyż nie potrzebny zgiełk oraz rozgłos
wystarczy jak ktoś cichutko westchnie.

Serdecznie pozdrawiam
HJ



zgadzam się! :)

wystarczy tylko powiedzieć sobie
wszystko możliwe, gdy doskonałość
wybiela myśli. większą ozdobą
jeśli przez życia trud kroczysz śmiało

w tym, co nazwane jest niewzruszenie
chęcią poznania dobra i złego.
rozgłośne krzyki miną jak cienie
cisza poezji przetrwa, Kolego.


raz jeszcze pozdrawiam serdecznie,
in-h.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Doskonałości słów zbieżnych strofy
niejeden szuka choćby w teorii
bowiem praktyka jakby na przekór
zbacza i nie chce po trajektorii

snuć się w przestrzeni by opaść z hukiem
bo jak już spadać to bezszelestnie
gdyż nie potrzebny zgiełk oraz rozgłos
wystarczy jak ktoś cichutko westchnie.

Serdecznie pozdrawiam
HJ



zgadzam się! :)

wystarczy tylko powiedzieć sobie
wszystko możliwe, gdy doskonałość
wybiela myśli. większą ozdobą
jeśli przez życia trud kroczysz śmiało

w tym, co nazwane jest niewzruszenie
chęcią poznania dobra i złego.
rozgłośne krzyki miną jak cienie
cisza poezji przetrwa, Kolego.


raz jeszcze pozdrawiam serdecznie,
in-h.



Przetrwa, bo nawet ta zapomniana
o której mówią – gorszego sortu
wraz z nowym trendem dźwignięta w górę
stanie w szeregu jak do raportu

i ktoś ją weźmie ktoś o niej powie
a treści nada nowe spojrzenie
dlatego nasza lepsza czy gorsza
poezja zawsze jest w dobrej cenie.


Pozdrawiam serdecznie
HJ

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Doskonałości słów zbieżnych strofy
niejeden szuka choćby w teorii
bowiem praktyka jakby na przekór
zbacza i nie chce po trajektorii

snuć się w przestrzeni by opaść z hukiem
bo jak już spadać to bezszelestnie
gdyż nie potrzebny zgiełk oraz rozgłos
wystarczy jak ktoś cichutko westchnie.

Serdecznie pozdrawiam
HJ



zgadzam się! :)

wystarczy tylko powiedzieć sobie
wszystko możliwe, gdy doskonałość
wybiela myśli. większą ozdobą
jeśli przez życia trud kroczysz śmiało

w tym, co nazwane jest niewzruszenie
chęcią poznania dobra i złego.
rozgłośne krzyki miną jak cienie
cisza poezji przetrwa, Kolego.


raz jeszcze pozdrawiam serdecznie,
in-h.



Przetrwa, bo nawet ta zapomniana
o której mówią – gorszego sortu
wraz z nowym trendem dźwignięta w górę
stanie w szeregu jak do raportu

i ktoś ją weźmie ktoś o niej powie
a treści nada nowe spojrzenie
dlatego nasza lepsza czy gorsza
poezja zawsze jest w dobrej cenie.


Pozdrawiam serdecznie
HJ



zatem nie ważne są słabsze chwile.
czerpiąc ze słowa, zawsze masz w sobie
wielość spojrzenia. tu się nie mylę -
klucze metafor jeszcze ozdobią

niejednej strofie rytm i wrażenie,
gdy prozę życia zamkniesz w nich ładnie.
co było gorsze, stopi się z cieniem.
myśl ciągle świeża, niemoc gdzieś na dnie!


serdeczności! :)
in-h.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Doskonałości słów zbieżnych strofy
niejeden szuka choćby w teorii
bowiem praktyka jakby na przekór
zbacza i nie chce po trajektorii

snuć się w przestrzeni by opaść z hukiem
bo jak już spadać to bezszelestnie
gdyż nie potrzebny zgiełk oraz rozgłos
wystarczy jak ktoś cichutko westchnie.

Serdecznie pozdrawiam
HJ



zgadzam się! :)

wystarczy tylko powiedzieć sobie
wszystko możliwe, gdy doskonałość
wybiela myśli. większą ozdobą
jeśli przez życia trud kroczysz śmiało

w tym, co nazwane jest niewzruszenie
chęcią poznania dobra i złego.
rozgłośne krzyki miną jak cienie
cisza poezji przetrwa, Kolego.


raz jeszcze pozdrawiam serdecznie,
in-h.



Przetrwa, bo nawet ta zapomniana
o której mówią – gorszego sortu
wraz z nowym trendem dźwignięta w górę
stanie w szeregu jak do raportu

i ktoś ją weźmie ktoś o niej powie
a treści nada nowe spojrzenie
dlatego nasza lepsza czy gorsza
poezja zawsze jest w dobrej cenie.


Pozdrawiam serdecznie
HJ



zatem nie ważne są słabsze chwile.
czerpiąc ze słowa, zawsze masz w sobie
wielość spojrzenia. tu się nie mylę -
klucze metafor jeszcze ozdobią

niejednej strofie rytm i wrażenie,
gdy prozę życia zamkniesz w nich ładnie.
co było gorsze, stopi się z cieniem.
myśl ciągle świeża, niemoc gdzieś na dnie!


serdeczności! :)
in-h.

Jak łucznik trafiasz słowem do celu
a każde słowo jak strzała chyża
mimo prędkości omija fałsze
i wszelkie cnoty prawdy przybliża.

Pozdrawiam serdecznie
HJ

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Doskonałości słów zbieżnych strofy
niejeden szuka choćby w teorii
bowiem praktyka jakby na przekór
zbacza i nie chce po trajektorii

snuć się w przestrzeni by opaść z hukiem
bo jak już spadać to bezszelestnie
gdyż nie potrzebny zgiełk oraz rozgłos
wystarczy jak ktoś cichutko westchnie.

Serdecznie pozdrawiam
HJ



zgadzam się! :)

wystarczy tylko powiedzieć sobie
wszystko możliwe, gdy doskonałość
wybiela myśli. większą ozdobą
jeśli przez życia trud kroczysz śmiało

w tym, co nazwane jest niewzruszenie
chęcią poznania dobra i złego.
rozgłośne krzyki miną jak cienie
cisza poezji przetrwa, Kolego.


raz jeszcze pozdrawiam serdecznie,
in-h.



Przetrwa, bo nawet ta zapomniana
o której mówią – gorszego sortu
wraz z nowym trendem dźwignięta w górę
stanie w szeregu jak do raportu

i ktoś ją weźmie ktoś o niej powie
a treści nada nowe spojrzenie
dlatego nasza lepsza czy gorsza
poezja zawsze jest w dobrej cenie.


Pozdrawiam serdecznie
HJ



zatem nie ważne są słabsze chwile.
czerpiąc ze słowa, zawsze masz w sobie
wielość spojrzenia. tu się nie mylę -
klucze metafor jeszcze ozdobią

niejednej strofie rytm i wrażenie,
gdy prozę życia zamkniesz w nich ładnie.
co było gorsze, stopi się z cieniem.
myśl ciągle świeża, niemoc gdzieś na dnie!


serdeczności! :)
in-h.

Jak łucznik trafiasz słowem do celu
a każde słowo jak strzała chyża
mimo prędkości omija fałsze
i wszelkie cnoty prawdy przybliża.

Pozdrawiam serdecznie
HJ



miło gawędzić, wierszować miło,
o cnotach prawić zawsze z umiarem.
miejscem dla wiersza ta strona była -
dopowiedzianych naprędce parę

rymów znajduje swego autora
i dalej wiersza życiem już żyją.
dla chyżej strzały zawsze znajdź porę,
poezja nigdy nie jest niczyja.


znów serdecznie pozdrawiam,
in-h.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Doskonałości słów zbieżnych strofy
niejeden szuka choćby w teorii
bowiem praktyka jakby na przekór
zbacza i nie chce po trajektorii

snuć się w przestrzeni by opaść z hukiem
bo jak już spadać to bezszelestnie
gdyż nie potrzebny zgiełk oraz rozgłos
wystarczy jak ktoś cichutko westchnie.

Serdecznie pozdrawiam
HJ



zgadzam się! :)

wystarczy tylko powiedzieć sobie
wszystko możliwe, gdy doskonałość
wybiela myśli. większą ozdobą
jeśli przez życia trud kroczysz śmiało

w tym, co nazwane jest niewzruszenie
chęcią poznania dobra i złego.
rozgłośne krzyki miną jak cienie
cisza poezji przetrwa, Kolego.


raz jeszcze pozdrawiam serdecznie,
in-h.



Przetrwa, bo nawet ta zapomniana
o której mówią – gorszego sortu
wraz z nowym trendem dźwignięta w górę
stanie w szeregu jak do raportu

i ktoś ją weźmie ktoś o niej powie
a treści nada nowe spojrzenie
dlatego nasza lepsza czy gorsza
poezja zawsze jest w dobrej cenie.


Pozdrawiam serdecznie
HJ



zatem nie ważne są słabsze chwile.
czerpiąc ze słowa, zawsze masz w sobie
wielość spojrzenia. tu się nie mylę -
klucze metafor jeszcze ozdobią

niejednej strofie rytm i wrażenie,
gdy prozę życia zamkniesz w nich ładnie.
co było gorsze, stopi się z cieniem.
myśl ciągle świeża, niemoc gdzieś na dnie!


serdeczności! :)
in-h.

Jak łucznik trafiasz słowem do celu
a każde słowo jak strzała chyża
mimo prędkości omija fałsze
i wszelkie cnoty prawdy przybliża.

Pozdrawiam serdecznie
HJ



miło gawędzić, wierszować miło,
o cnotach prawić zawsze z umiarem.
miejscem dla wiersza ta strona była -
dopowiedzianych naprędce parę

rymów znajduje swego autora
i dalej wiersza życiem już żyją.
dla chyżej strzały zawsze znajdź porę,
poezja nigdy nie jest niczyja.


znów serdecznie pozdrawiam,
in-h.

Tak można płynąć nawet w bezwietrzną
porę bo przecież raz dwa się skleci
wiersz, który wydmie płótno a jacht nasz
jak rączy pegaz nad wodę wzleci

i poszybuje nad oceanem
lekkością rymu, sensem metafor,
by w dalszą drogę ruszyć koleją
warunek, że ją puści semafor

a kiedy postój potrwa za długo
jak nic do góry helikopterem
wzleci jak piórko, jak drobny puszek
bo ta poezja jest z charakterem.

Pozdrawiam serdecznie
HJ

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...