Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

ubieram się niecodziennie
kamuflując powtarzalność
i noże ekwilibrystycznie
na palcach dźwigam

tych po prawej nie kocham
tych po prawej nienawidzę
otwarte szafki kuchenne
i chleb skrojony niezdarnie

uciekam się do powodowania katastrof
bo wierzę że sens to czarno-białość
i że lewe lewe loff loff
i że...

odległość mierzę zapachem powietrza

krajobrazy przesypiają zimy
w kolorze śnieżącego telewizora
zmieniają feromony iglaste
pod wpływem egoizmu

Opublikowano

Celna odpowiedź :D

a czy mógłbym najpierw zapytać: każdy parający się pisaniem wierszy ma jakiś ulubiony sposób czytania wierszy i podskórnie oczekuje, że inni będą czytać jego wiersze według tej samej recepty. Czy możesz wskazać taki klucz w odniesieniu do swojej poezji? czy to jest jakaś wizja, przepływ obrazów, czy może wolisz, żeby skupiać się na samej metaforyce?

pytam w jak najlepszej wierze, mam nadzieję, że się nie nastroszysz :)

Opublikowano

ja nie ptak... herów za długich też nie mam więc nastroszyc sie nie ma czym :)

najbardziej lubie jak sie moja poezja porównuje do prochów i tak ją sie odbiera - ale to chyba zboczenie :P

a recepty nie ma :) i chyba nie bedzie

każdy ma swoja wrażliwość i każdy potrafi wypowiedzieć się na temat nawet mało mu znany - co sprawia - choćby poezje - przystępną - a zarazem tak słodko nierozumiałą

meritum: u mnie Freneyu (przejdźmy moze na Ty jeśli mozna) panuje wolna amerykanka

Tera

Opublikowano

Trafiłeś w sedno: Twoja poezja broni się przede mną bardzo skutecznie, w tym sensie, że pozostaje dla mnie nieprzenikniona i w tym sensie pociągająca. Z prochami nigdy nie miałem nic do czynienia, wiec takie odczytanie odpada... :)
Tutaj czuję podskórnie jakąś prowokację - począwszy od niecodziennego ubioru :) poza tym szybko wpadam w moje ulubione obrazowe czytanie. A konstruowanie martwych natur wychodzi Ci bardzo dobrze (otwarte szafki kuchenne i chleb skrojony niezdarnie).

W jednym z komentarzy do któregoś z domów wyczytałem porównanie (chyba chodziło o lodówkę) do Requiem dla snu - i jakoś nie mogę się od tego skojarzenia uwolnić przy czytaniu Twoich wierszy. Tzn. nie wiem czy to dobrze czy źle, ale bardzo mi pomaga :)

Chaotyczne to, ale mam nadzieję, że rzeczowe. Czołem Waszmości :)

Opublikowano

no i ten requiem :) każdy zna tematyke filmu... a tematycznie wiąże się z tym ze to tylko tło... dla marzeń czy ideii

dzięki... dobrze sie z Tobą "postuje" pod wierszykiem...

pisz wiersza.... chętnie poczytam :)

Tera

Opublikowano

no no Terciu....intrygujące....

całkiem nieźle Ci to wyszło, podoba się, podoba:)

a co do tej lodowki to chyba było moje skojarzenie, jeśli pomogło to się ciesze:)

pozdrawiam

Agnes

Opublikowano

no tak...lewe loff....każdy ma swoją wrażliwość..no to ja po sfffojemu, oki Terciu?? :D, iiii:
lewe loff: "lewa miłosć" (a jak) :D ubieram się niecodziennie "zakładam ubrania na lewą stronę"...zmiana image, a po co?: bo "tej nie kocham tej nie lubie, tej nie pocałuję, a chusteczkę haftowaną".....obejrzyjcie sobie w tv, bo ja na swoje prawo, bo to moje prawe loff :)) Z uśmiechem. Ana.

Opublikowano

Chcę Ci powiedzieć jak bardzo Cię cenię
Chcę Ci powiedzieć jak bardzo Cię podziwiam
Chcę Ci powiedzieć uważaj na te drogi
Ale nie mam odwagi…

Jest czwarta w nocy piszę przez chwilę
to co mi się we łbie ułożyło
Chciałbym chociaż za oknem wiatr dmucha
Zanucić Ci prosto do ucha

Lewe lewe…

Ty masz to co ja chciałbym mieć
Gdybym kilka lat mniej miał
I tylko chcę Cię ostrzec
Nie wyważaj drzwi otwartych na oścież

Ty masz taką mądrość głupią
Niech której wszyscy od Ciebie się uczą
I tylko chcę Ci powiedzieć
Ten pociąg nie pojedzie jeśli Ty w nim nie będziesz

Lewe lewe…

Przed chwilą o tym śniłem
Że na jakimś dworcu wszysko zostawilem
Niewiadomy niepokój obudził mnie
Dlatego teraz siedzę i piszę
Ale żadne słowa tego nie opiszą
Co poczuć może człowiek ciemną jesienną nocą
Dlatego już kończę ten list
Listopad 1993

amen

Opublikowano

Przy takiej inspiracji - taki słaby wiersz? (myślowo, o zapis nie będę się kłócił - piszesz jak chcesz).
Cała idea tekstu skupia się w tych dwóch wersach, po co powtórzonych? (w dodatku z Twoim zwykłym już chyba - błędem):
tych po prawej nie kocham
tych po prawej nienawidze
- nienawidzĘ

Wymagania rosną. ;)
pzdr. bezet

Opublikowano

Żeby konstruktywnie skrytykować akurat sens wiersza trzeba go dociec.... a sensem i najważniejszą wartością nie są te dwa wersy tylko idea powtórzenia... i ktoś juz to chyba zauważył

dzieki za błąd... poprawiony

Tera

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No właśnie, więc i ja pozwalam sobie pobłądzić i poocierać się o treść.
Stosujesz chwyty poniżej i powyżej ! ale czy kamuflujesz powtarzalność. Może trochę wiary w siebie… (tak ode mnie ciut moralistycznie), bo koniec raczej deprimujący
Nie wszystko wychwytuję, ale pewien nastrój niepokoju się wytwarza – odległość na zapach powietrza…
Stąpam ostrożnie, też z nożem w zębach , w kamuflażu (nie)codzienności. Intryguje trzecia. Tyle po przeczytaniu, bardzo, bardzo po swojemu .. pozdrawiam Arena
PS. Zmieniłabym jakoś ”uciekam się do powodowania katastrof ”…

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • zadzwoniła a kiedy  otworzyłem drzwi     bez korekty  przed lustrem   tak jak stała   prosto z klatki  weszła do pokoju   za nic mając  savoir – vivre                        
    • intrygujący wiersz z dozą goryczy i tęsknoty za tym co kiedyś było  ważne...pozdrawiam z podobaniem*)
    • Bardzo trafna obserwacja ludzkich postaw z nutką ironii i refleksji...pozdrawiam serdecznie*)
    • pięknie i magicznie, niemalże czuć zapach jodeł i chłód górskiego powietrza...pozdrawiam słonecznie*)
    • Od dawna nic nie czytam – przeczytałem wiele i nic nie zmieniło się, przynajmniej na lepsze. Opuściły mnie greckie muzy. Grupami. Pies o imieniu Vena – każdy mówi, jak pięknie - a to jedynie droga w górę i w dół, zawsze ta sama, plusk plusk, do serca - i pies kręci się koło drzwi, stara wylniała suka chce spaceru. Nie mam już dla niej serca i zachwytu, który leży gdzieś – w środku ludzkich jąder, w skomplikowanym układzie nagrody – odłogiem, porasta mchem i turzycą, nikt nie odważy się wejść na to trzęsawisko. Potrzeba odwagi – wspomniałem ci o tym wiele razy. Nie mam też żalu – było, minęło, nie wierzę w znów będzie, wytarte w łachmany ekspedientki w sklepie, kiedy pytam – tylko z rozkoszy odmowy – o stare wkłady do papierosa. Jak ona pięknie przeczy – jak ty. Potrząsa przy tym grzywką. No…, cała ty. Tak - jej odmowa sprawia mi przyjemność. Było, minęło, sprzedało się – jak my. Obojgu jest wyjątkowo dobrze. Pauza.   (można iść zrobić kawę, podłączyć papieros do sieci elektrycznych ven, potargać psa za łeb – no już, no już, siad!).   Kiedyś wrócę,   dopiszę dwa zdania, które niczego nie zmienią. O obrazie – zawsze warto wspomnieć o malarzach, poetach, reżyserach, pisarzach – Italo Calvino, który zanieczyścił język dzieci, to bunt wobec matki, bunt wobec życia, utracone łacińskie nazwy w ogrodzie, życie karleje i stajemy się dalsi – jakby wczoraj znalazłem fotografię w jednej z zapomnianych książek – roześmiana, śmiesznie wychylona, cała ty - i nie pamiętam, gdzie ją odłożyłem, na jak długo, skoro od dawna nic nie czytam. Niczego sobie.      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...