Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

obywatelu radź sobie sam
wolność nic nie kosztuje i nie może szkodzić
obywatelu radź sobie sam
ty wiesz najlepiej jak w ciepłym błotku brodzić
obywatelu nie truj mi głowy
mam mnóstwo swoich spraw do załatwienia
obywatelu urządź się sam
ja muszę ostro walczyć by się innym nie dać
obywatelu ja ci nie przeszkodzę
ważne abyś ty mi w ogóle nigdy nie przeszkadzał
obywatelu bądź wolny jak ruski step
i gnaj przed siebie choćbyś miał się zabić

obywatelu nie bądź kiep
licz pieniądz bo leży na ulicy (- ale gdzie?)
miej łeb i trzymaj kasę u mnie w banku nie w piwnicy
obywatelu to nic że nie masz co jeść
w etiopii wszyscy głodują jak jeden mąż solidarnie!
(w botswanie i hondurasie i w namibii też)
obywatelu to ja jestem ten superman
na kogo będziesz głosować przy urnie albo nawet w wannie
(jeśli nie chcesz nie fatyguj się - zawsze mam plan B i W w zanadrzu)

obywatelu - uszy do góry
świat po to jest by z niego garściami brać
obywatelu - coś taki ponury
porzuć refleksje i idź laski albo ciacha rwać
obywatelu - nie lękaj się
ja wszystko wiem więc nic ci nie grozi
obywatelu - nie irytuj się
przecież nie wszystko zawsze (bokiem) musi mi wychodzić

obywatelu acha na koniec
proszę cię o drobną przysługę
nim pójdę mityngi i eventy performować wirtualne projekty kreować i wirtualne umowy implementować
daj stówę
daj jeszcze jedną stówę
dawaj wreszcie tę kolejną stó-wę!!!!!!!

Nu! Maładiec!

Opublikowano

mirosław: Aktualny to mało powiedziane .OTTO to oczywista inspiracja (rytmiczna) ktorą sobie cenię. Dzięki i pozdrawiam.

anna: tu nie o oryginalność chodzi - to czysta żywa prawda, nawet nie o satyrę chodzi tylko o pokazanie sposóbu działania i sposobu myślenia.

mithotyn: Ach witam witam witam. Nie chcesz czytać- nie zmuszaj się. Do komentarzy też cię nie zmuszam , choć właściwie to mi egal czy coś wpiszesz czy nie. Napisz wiersz z sensem - to dam ci dobry komentarz:DDDDD - a może i ZAPLUSZĘ,ZAPLUSKAM ZAPLASZCZĘ WYPLUSZĘ itpitd.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




silisz się na oryginalność?..................twoje opinie są mi potrzebne jak świni siodło,...........................a wazelinkę pozostaw tobie podobnym...



Mitho- kocham cię po po prostu bardzo - miłością tybetanki z talibanu - cokolwiek to oznacza. A miłośc ci wszystko wybaczy (- przecież nie jesteś świnią -- niska samoocena -- trzeba z tym walczyć). Buziam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...