Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





skoro mają taką, chorobową misję..........................co mi do tego..?

Skoro już jesteś na portalu poświęconym poezji, i to na dziale dla wprawnych poetów, założyłem, że potrafisz posługiwać się biegle słowami i wyrażać przy ich pomocy myśli. I nie o misję chodzi, tylko o parafrazę reklamy: "Nie dla idiotów".
Dla bełkotu powinien być właśnie dział pod taką nazwą, bo jak to ładnie ktoś powiedział: "To co idiota napisze przez pięć minut, nawet geniusz nie zrozumie przez całe życie".
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zastanów się jeszcze. Bez pierwszej mielibyśmy choćby jakiegoś starego satyra, chichającego się ze wszystkiego, co dopiero z rozebranej dziewczyny.

Co do cykuty... Sokrates poszedł na łatwiznę. Gorsze w smaku bywa niekiedy czytanie internetowej poezji, a po dłuższym aplikowaniu niszczy szare komórki ;)


Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie chodziło mi (akurat w tym wierszu) o wygibasy słowne, czy pojęcia - najlepiej miszmasz gotowych i powszechnie znanych sytuacji historycznych,
bo stworzyć własną i równie wyrazistą jest cholernie trudno.

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


W takim razie ucz się od Szymborskiej, Miłosza, Świetlickiego i kogo tylko chcesz, bo nikt jeszcze długo nie będzie miał czego nauczyć się od Ciebie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tak, tak... mało do Ciebie trafia. Miłosz nie, Herbert nie, Szymborska nie... szabla i szpada Ci w głowie, a średniowiecze w sercu. I jak tu do takiego przemówić? Może posługując się jego językiem?


Azali żył będę sam w onym ubóstwie yntelektualnym i łysym od zgryzot, żłopiąc rany jestestwa........ z Pięknem przy jednym stole uniesień uzbraiał się przeciw przeciwnościom innych............. ja wykastrowany z Tłumów Poetów Wczorajszych............. Ach, śpiewam Jutrzence Mądrości pod nagim stereotypem wyobraźni wydartej z gardła jadu Mithotynowi......... Ach, ja antenat sięgający pamięcią poza stan zastany, świat Chrystusa przytwierdzanego dzień w dzień słowem wyobrażeń przez byty nieprawdziwe a hadkie.................. Mury mojego Bizancjum pękają w zarodkach cegieł........... ostatnia nienawiść roznieca rozbielone świtem męki - o Torturo.......... o cyklopie jednooki Prawdy...... o O!.......................

Dosyć! Nadchodzi czas drogi, pora ścieżki, chwila oblubienna wdzięczności dozgonnej....... drążyć, płatać, sratatać i pierdukać w Kalendarz słowami pieśni, strofami pohańbionego wieszcza od tyłu. - Idiocieć!!!!!!!!!!!!!!
Nie czuć już Istnienia, doskonalić wsteczność ku chwale końskiego klocka i symfonii much nad nim czarnej.........

Żegnaj Byku ożywiony dysputą o rosołach wyobraźni, z gnatem pozieleniałej od czasu natki Piotruszki, którą okraszono Sensy innym....... Papa twojej głowie asfaltowej i nie do zdarcia na jakimkolwiek Dziale od rozpaczy po małego......


Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





....................no proszę - jak niewiele trzeba, aby słoma okazała się narzędziem w "intelektualnym" obuwiu.....................można by się śmiać, ale tu bardziej ubolewać trzeba...

O! ............. nareszcie zaczynasz gadać jak nasz :))))...........
Słoma z butów jest przecież taka słowiańska....
Chwała ci Słomo!.... uniwersum ludzkich uczuć...... prawdziwych bo swoich wreszcie......
W snopki cię wiązać, dachy łepetyn przed lodem bezmyślności opatulać.......



Opublikowano

Mithotyn, zakładam oczywiście, że uczestnicząc na tym dziale rozumiesz to, co piszę? Dostosowałem właśnie swój język, jak zauważyłeś, do poziomu poetów wprawnych ;) Poza tym nic złego nie mam na myśli.

Opublikowano

Nie no, szkoda zdrowia na kłótnie, w końcu i tak skończymy w zupie :)
Ja tam się cieszę z powrotu, a wiersz jest dobry. A żeby to poprzeć przynajmniej jakimś argumentem - jest inny, treść jest nieprzewidywalna, a to już na pewno jest więcej, co oferują często bardziej wprawni poeci. Na dobrą sprawę mamy tutaj historię człowieka z przeszłością, gdzie zamiast statecznego, patetycznego odejścia mamy obraz rechoczącego dziadka - to może chwilowo zbić z pantałyku, ale wg mnie to właśnie to, co robi ten utwór wartym lektury. Jak trzeba będzie, to chętnie podyskutuję dlaczego tak :)

Pozdrawiam

Opublikowano

Cykutą pan razi i nic więcej. Co w tym tekście ciekawego jest? Nic. Po przeczytaniu czytelnik w chwilę o nim zapomina. Zamiast wypisywać komentarze napisz pan coś ciekawszego. Poz.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wtedy nie byłoby klamry. Coś jak pierwszy haust powietrza i ostatni.
"Całe nagromadzone ciepło" ma swoją wymowę, choćby w kontekście ryb ma czarną godzinę, czyli gromadzenia żywności potrzebnej aby człowiek mógł żyć.
Nikt, a przynajmniej bardzo mało ludzi zastanawia się nad tym, ile "ciepła musieli zgromadzić" przez te wszystkie lata, które przeżyli. Kosztem ryb, zwierząt, owoców, warzyw - całe tony, setki ton kalorii zamienionych na 36,6 stopnia Celsjusza a potrzebnych do codziennego normalnego funkcjonowania organizmu.

Pozdrawiam.
  • 3 tygodnie później...
Opublikowano

Bardzo mi się podoba opisana wierszem scena. Budzi we mnie smutny uśmiech i zamyślenie nad przemijaniem. Ostatni dzień lata i przebiegnięcie nagiej dziewczyny przez podwórko - to ostatnia faza życia, które przebiegło jak ta piękna, pijana dziewczyna.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Uwaga! Uwaga! Ewakuacja! - Chrapliwy głos zanika to znowu moduluje dziwnie w trzeszczących megafonach… Na słupach drewnianych, betonowych… Przekrzywionych od wiatru, obłoconych… Wiesz, idę przez wysokie trawy. Ja. Albo może moje dawne wcielenie. Moje dawne Ja. Moje… Przez trawy wilgotne. Przez jakieś krzaki. Zapętlone. Spętlone. Poplątane… Pełznie po mokrej ziemi, gliniastej, nagie ciało. Wije się w sobie… Ja? Czy ono?   Czy ty mnie w ogóle słuchasz? Spójrz. Pognieciona kartka na stole. Rozlana plama. Atramentu…   Wiatr zagłusza bicie serca. A za oknem… Za oknem noc okropna kłębi się i pulsuje mnogością świateł. Dalekich. Zimnych drżących rubieży…   Jestem tutaj? Czy tam? Ja? Czy ono? Wchodzę po spirali schodów. Gdzieś wysoko. W jakimś miejscu. W jakiejś nieznanej mi egzystencji przeszłego czasu...   Uwaga! Uwaga! - Wciąż ten sam głos. Wciąż to nieustanne trzeszczenie w moim mózgu…   Piskliwy szum rozsadza nabrzmiewające żyły. Pulsujące boleśnie skronie... Wielomilimetrowe struktury tuż przed moimi oczami. Ziarniste. Powiększone w zimnym oku mikroskopu. Spuchnięte jak w chłoniaku twarde węzły. Zaciskam je powiekami.   Lecz, kiedy otwieram…   Wysypują się zdradliwie, jak lśniące koraliki. Ze szmerem: na blacie stołu. Łzawe perły. Błyszczące.   Na drewnianej podłodze ułożonej w jodłę. Wytartej. Przetartej obcasami przechadzającej się w tę i z powrotem pradawnej, zamyślonej śmierci.   Mnożą się jak w kalejdoskopie. Te zwidy nowotworowe Płyną. Donikąd płyną. W szumie i pisku gorączki.   Wiesz, umierałem tu wiele razy. I jakoś dziwnie umieram raz jeszcze...   To mnie prześwietla. Spójrz! Moja twarz okrojona półcieniem. Straszliwy blask i straszliwa ciemność. Idą we dwoje, trzymając się w objęciach. Kontrast: chiaroscuro. Twarz spalona słońcem.   Ida przez wiry w strumieniach powietrza przecinających niebo. I nikną. W milczeniu nikną.   I płoną w straszliwej pożodze ciszy. Nie słychać ich. Nie słychać tej rozpędzonej menażerii. Tej skondensowanej siły, ostrej niczym brzytwa.   Dlaczego odwracasz głowę? Twoje milczenie. .. Albowiem twoje milczenie…   Więc w tym milczeniu przedzieram się. Przez krzaki. Gałęzie kolczaste. Przez korzenie…   Sam. I sam jeden. Bez ciebie.   Wiesz, tutaj jest tego najwięcej. Cząsteczek mżących w oddali. I na każdym liściu, gałązce, łodydze…   Widzę je. I widzę coraz przejrzyściej. Dłonie zanurzam w tych srebrzystych błyskach nieuniknionej, bolesnej śmierci.   Kiedy wnikam. Kiedy… Idę… Spójrz! Twarze. Twarze. Zrakowaciałe oblicza.   I te twarze uczniów, nauczycieli.   Te twarze niczyje… Prześwietlone. Napromieniowane. Spalone słońcem…   Szkolne ławki. Klasa. Bo to jest klasa. Chyba… Na ścianach portrety poetów, malarzy… Na ścianach towarzysze. Spoglądają ze zdjęć te obojętne oblicza.   W drewnianych ramach. W metalowych. Słońce lśni na wypolerowanych szybach,   Te twarze na wprost. Te twarze w kolorze sepii.   Szare. Ziemiste. Te twarze… Całe archiwum twarzy. Umarłych. Wtedy szły zimne obłoki.   Pomiędzy nimi słońce. Teraz jest wiatr.   Ten wiatr, który wieje z przeszłości. I idzie całą nawałą. Szumią. Szemrzą czułe membrany liczników Geigera…   Gdzie ty jesteś?   Rury ciągną się kilometrami. Donikąd. Idą stąd, dotąd, aż do tamtąd. I dalej. W przestwór nicości. W cienistość przemijania.   Skorodowane naczynia. Przedmioty. Stoły. Kuchenne blaty pokryte kurzem.   Weź mnie za rękę. Ja biorę, lecz kiedy zaciskam palce, wyczuwam jedynie próżnię. Jesteś tu jeszcze?\   Nie?   Więc do kogo to mówię? Do samego siebie.   Błotnista droga. Gliniasta. Liście. Łodygi krzaków zakrzepłe w błocie. Spowite blado w całunie niemrawego słońca, które spoza chmur, z mlecznej powłoki ciężkiego nieba...   … spogląda, gdzieś w niedosycie czyichś wspomnień.   Znowu tu jestem. Po raz wtóry.   Przybyłem znikąd. I na powrót idę. Donikąd, I dalej. I jeszcze...   W bezruch zagadkowych miraży. Na skraj ciszy…   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-06-08)    
    • @Starzec klasyk pisał: nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą!  
    • @Berenika97 piękny cytat - dziękuję! Niezwykle ciekawie poprowadziło Cię te kilka słów... od słowa do Słowa :) Mam taką może nawet nie ambicję, ale pomysł-marzenie, aby wygenerować jakiś podgatunek literacki, liryczny, ostatnie 4 moje wiersze mogłyby być jego przykładami. Na razie obmyślam ramy i definicję, może coś z tego będzie? ;) a jak nie, to też dobrze hahaha zamarzyło się być lirycznym influencerem ;)
    • @iwonaroma Przeżywajmy ten "czas próby" połączeni losem człowieka wpatrzonego "w górę".
    • @.KOBIETA. Rozbudowuję letni domek w "Rezydencję" :-) z 40 do 140 m2 powierzchni użytkowej, Beskid Wyspowy, blisko Limanowej, niedaleko Wiśnicza, Zalewu Czchów-Rożnów it.d., Dunajec... Słowacja. Urocze zaciszne 0,5 ha. Mówią, że to najładniejsza działka w okolicy i mają trochę racji, bo powyżej zakaz budowania, stok "Łopuszy"... Rodzina w lepszych czasach - czyli do 1863 miała kilka domów wiejskich i miejskich. "Wichrzyciele zmarnowali mi majątek :-) Takie same świry, jak ja. Tam będę pisał, ale raczej nie powieści, tylko piosenki, tak czuję.   W sobotę zebrałem tegoroczne "jagody życia", j. kamczackie - są boskie, już ukryte w słoiczkach. Po nich zaowocują czereśnie, później porzeczki i agrest... aronie, jabłonie, grusze, winogrona i orzechy.  A propos zabierania... pamiętaj, jesteś wieczyście zaproszona, jak będzie dom będzie gotowy - ale tylko z oficjalnym narzeczonym, "Siostro". W tej "rodzinie" obowiązują zasady

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      mimo, że mamy pstro w głowie.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...