Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Dostałam w twoich słowach bez,
kiście pachnące wiatrem, majem,
między wersami zapach wbiegł,
noc cichnie. Właśnie słońce wstaje.

Tak piszesz - czemu tylko w snach
nadzieja kolor ma zielony,
a kiedy błyśnie ranka brzask,
odchodzi w barwach spopielonych?

Nie wiem, czy jawa może mieć
soczystszą zieleń poza snami,
na kwietne łąki wciąż mam chęć
i ogień w sercu mi nie zamilkł.

Gdy dasz mi ciepło swoich rąk,
wątłe iskierki w nim rozniecisz,
zaśpiewam ci najczulszy song,
będziemy śmiać się tak jak dzieci...

4.05.2012

Opublikowano

Witamy na pokładzie. :-) Szarobury dużo mi mówił o Tobie.
Bardzo lubię ten typ wiersza: regularny, rymowany, rytmiczny, melodyjny, sentymentalny, liryczny, metaforyczny, zrozumiały.
Twój wiersz raczej zaliczyłabym do piosenek. A to z powodu wielu rymów męskich, jak również z powodu bardzo prostych słów i konwencjonalnej, niewyszukanej metaforyki.
Jeśli można, mam dwie drobne uwagi:

W drugiej strofie paprawiłabym interpunkcję na zgodną z treścią i zasadami gramatyki:

Tak piszesz - czemu tylko w snach
nadzieja kolor ma zielony,
a kiedy błyśnie ranka brzask,
odchodzi w barwach spopielonych?


Albo tak:

Tak piszesz: "czemu tylko w snach
nadzieja kolor ma zielony,
a kiedy błyśnie ranka brzask,
odchodzi w barwach spopielonych?"


Zależnie od intencji Autorki, które w tej strofie są nie do końca czytelne - właśnie z powodu błędnej interpunkcji.

A tutaj - czego dotyczy wyróżniony zaimek?:

Gdy dasz mi ciepło swoich rąk
wątłe iskierki w [color=red]nim[/color] rozniecisz,


W tym cieple? A może raczej tak:

Gdy dasz mi ciepło swoich rąk
wątłe iskierki w nich rozniecisz,


Wtedy iskierki będą w rękach ukochanego, a nie w wątłym cieple.

Poza tym brakuje tu przecinka:

Gdy dasz mi ciepło swoich rąk,
wątłe iskierki w nim rozniecisz,


To tyle spostrzeżeń ode mnie. Daję od siebie plusik, bo mi się wiersz podoba.
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do wspólnej, poetyckiej zabawy. :-)

Opublikowano

Ewo, jeżeli to debiut, to bardzo udany.! Pozwolę sobie na malutką sugestię... w I-szej zwrotce, zamiast..
"między wersami", dałabym.. pomiędzy wersy.. natomiast w III-ciej, za "a", czytam "i"... ale wiersz Twój, zrobisz jak chcesz.
Lubię taki prosty, rymowany przekaz.. odnajduję w nim sporo życiowego piękna, nawet, jeśli to prośba o najzwyklejsze ciepło rąk.
Pozdrawiam... :)

Opublikowano

witaj, Ewo!
wiersz zatrzymuje i uśmiecha pięknym, melodyjnym rytmem. bardzo w mój gust. dziękuję za wielką przyjemność czytania.

miałam jedną malutką uwagę, ale wspomniała już o tym Oxyvia (odnośnie ciepła i iskierek).

pozdrawiam serdecznie,
in-h.
:)

P.S. co nieco Twojej poezji już poczytałam, z wielkim upodobaniem zarówno treści, jak i tła! :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Bardzo dziękuję, Szarobury, witaj. To dzięki Tobie odważyłam się tutaj wejść do tak świetnego Towarzystwa i pokazać to, co mi czasem w duszy dźwięczy.
A ten wiersz napisałam zainspirowana Twoim "(już nie mów)".
Pozdrawiam ciepło i z wdzięcznością.:)

Przy okazji bardzo przepraszam Wszystkich za opóźnienie w odpowiadaniu na komentarze; ostatnio jestem w permanentnym niedoczasie, ale już się biorę za robotę.:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Witaj Oxyvio:) Pięknie dziękuję za życzliwe przyjęcie, plusowanie i cenne uwagi; przyjmuję je z wdzięcznością i pokorą; do przemyślenia. Jesteś tutaj autorytetem jeśli chodzi o zasady gramatyki, więc milknę zasłuchana i biorę sobie do serca. Tylko nie mam pojęcia, jak się tutaj poprawia gotowy, już opublikowany wiersz; jestem noga komputerowa, ale może przy pomocy prób i błędów... :)
Co do interpunkcji, wolę Twoją pierwszą wersję, bez cudzysłowu.
Jeśli chodzi o ciepło i to nieszczęsne "w nim", chodziło mi o ogień w sercu, który nie zamilkł (ostatni wers w trzeciej) a ciepło jego rąk mogłoby te wątłe iskierki w nim (sercu) rozniecić. Być może niezbyt jasno to wynika z wiersza.
Moja peelka, oprócz ciepła rąk, prosiła wczesną wiosną o wiersz , bo jej uczucie jest czasami trochę blade.

Napisz mi wiersz

Ptaki się rankiem rozśpiewały,
pierwszą zielenią, słońcem, kwietniem,
kolory wschodzą z traw zetlałych -
kiedy mi wiosnę wierszem szepniesz?

Bo wiesz, że czasem miłość we mnie,
jakaś mizerna jest i blada,
poranek walczy z nocy cieniem,
radość z kawałków świtem składam.

Sasanki dźwięczą już kochaniem,
a kosy skaczą przez kałuże...
Napisz mi wiersz. I niech zostanie
w nim twoja wiosna jak najdłużej.

... i to może tyle wyjaśnień co do ciepła. Pozdrawiam miło i dziękuję raz jeszcze miłe przyjęcie.:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Pięknie dziękuję Babo Izo za miłe słowa i plusika; jestem bardzo przyjemnie zaskoczona tak miłym przyjęciem. Serdecznie pozdrawiam.:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



:) Sprawiłaś mi wielką przyjemność swoimi słowami, dziękuję Kaliope. Odnośnie ciepła i iskierek, wytłumaczyłam Oxywi co miałam na myśli. Wiem, że wiersz jest niedoskonały, jak i cała moja pisanina; czasem jednak pisanie jest ode mnie silniejsze. To tak, jak z jedzeniem; jemy wtedy, gdy czujemy głód...
Będę się starała doskonalić swój warsztat.
Pozdrawiam serdecznie, dziękuję za czytanie i opinię.:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ślicznie dziękuję, Anno za poświęcony czas i miłe słowa. Staram się walczyć z inwersjami, ale nie zawsze mi to wychodzi. Chyba jestem trochę z minionej epoki, bo specjalnie mnie nie rażą ;) Czasem same się proszą do wiersza i nie zawsze mam siłę, żeby im odmówić; pewnie jestem za mało asertywna;)
Serdeczności :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Pięknie dziękuję Lilko za cieplutkie przyjęcie i pochylenie się nad moim wierszem. Pozdrawiam słonecznie i zielono :)
Opublikowano

Ewo, gotowy wiersz możesz "poprawiać" używając opcji "edytuj" w prawym dolnym rogu pod wklejonym tekstem - to odpowiadając na Twoją wątpliwość.
Odnośnie pisania, tak, rozumiem Ciebie doskonale - czasem jak trzeba to trzeba i już - i bardzo dobrze! A tutaj wszyscy wiele się wzajemnie od siebie uczymy i wciąż doskonalimy :)
Miło, że jesteś!

pozdrawiam raz jeszcze,
in-humility.
:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Witaj Oxyvio:) Pięknie dziękuję za życzliwe przyjęcie, plusowanie i cenne uwagi; przyjmuję je z wdzięcznością i pokorą; do przemyślenia. Jesteś tutaj autorytetem jeśli chodzi o zasady gramatyki, więc milknę zasłuchana i biorę sobie do serca. Tylko nie mam pojęcia, jak się tutaj poprawia gotowy, już opublikowany wiersz; jestem noga komputerowa, ale może przy pomocy prób i błędów... :)
Co do interpunkcji, wolę Twoją pierwszą wersję, bez cudzysłowu.
Jeśli chodzi o ciepło i to nieszczęsne "w nim", chodziło mi o ogień w sercu, który nie zamilkł (ostatni wers w trzeciej) a ciepło jego rąk mogłoby te wątłe iskierki w nim (sercu) rozniecić. Być może niezbyt jasno to wynika z wiersza.
Moja peelka, oprócz ciepła rąk, prosiła wczesną wiosną o wiersz , bo jej uczucie jest czasami trochę blade.

Napisz mi wiersz

Ptaki się rankiem rozśpiewały,
pierwszą zielenią, słońcem, kwietniem,
kolory wschodzą z traw zetlałych -
kiedy mi wiosnę wierszem szepniesz?

Bo wiesz, że czasem miłość we mnie,
jakaś mizerna jest i blada,
poranek walczy z nocy cieniem,
radość z kawałków świtem składam.

Sasanki dźwięczą już kochaniem,
a kosy skaczą przez kałuże...
Napisz mi wiersz. I niech zostanie
w nim twoja wiosna jak najdłużej.

... i to może tyle wyjaśnień co do ciepła. Pozdrawiam miło i dziękuję raz jeszcze miłe przyjęcie.:)

... i już widzę, że upstrzyłam tekst zbędnymi przecinkami, eh... ta interpunkcja...więc jeszcze raz -

Ptaki się rankiem rozśpiewały
pierwszą zielenią, słońcem, kwietniem,
kolory wschodzą z traw zetlałych -
kiedy mi wiosnę wierszem szepniesz?

Bo wiesz, że czasem miłość we mnie
jakaś mizerna jest i blada,
poranek walczy z nocy cieniem,
radość z kawałków świtem składam.

Sasanki dźwięczą już kochaniem,
a kosy skaczą przez kałuże...
Napisz mi wiersz. I niech zostanie
w nim twoja wiosna jak najdłużej.

Przepraszam za pierwszą wersję :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ano nie wynika, trzeba by tu poprawić jednak tę gramatykę. :-)


Bardzo dziękuję za piękny wiersz. Oba mi się bardzo podobają.
Tak, druga wersja interpunkcji jest idealna i bez zarzutu.
A inwersje w obu wierszach są przepiękne i odpowiednie dla rymowańców - ja je lubię. :-)
Odpowiadając na apel drugiego Twojego wiersza, spróbuję odpowiedzieć wierszem. ;-)))

U nas się mówi wierszem, Ewo,
często poezją jest rozmowa,
wiersz się rozrasta jako drzewo,
można "inwersić" i rymować. ;-)

Dobrze, że jesteś w naszych progach,
witamy Cię w tutejszą zieleń,
wejdź w skryte myśli, wejdź nam w słowa,
w nasze liryczne, małe cele.

Mamy tu kłótnie, swary, mecze,
kibicujemy wtedy cicho,
a czasem śmiechy, chechy, skecze,
czasem to z nas się śmieje licho.

Tu można znaleźć świetnych Ludzi,
grono Przyjaciół i Znajomych...
Może też miłość się obudzić
i zejść stąd w progi Twego domu.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 w ich źrenicach osobno / zamarzły nieba  to już czysta metafizyka samotności. Rozumiem tak: Każde niesie swój świat, zamknięty, niedostępny. Dwoje tak blisko - a każde w swojej ciemności. Jakby nawet pamięć nie chciała ich już połączyć.
    • Pierwsza myśl, gdy je zauważam. Trzy to liczba nieparzysta, nie - ja, parzysta - one. Przyjaźń z nimi równa ściskowi, który łapie mnie jak najmocniej może, odezwać się słowem nie umiem. Stoimy w trójkę, a widzę tą dwójkę,  oj bardzo ją widzę, może przesadzam?  Zerkam na nich analizująco, żywa rozmowa z ich ust prowadzona, z moich cisza. Słowa w niej wszystkie dla mnie zrozumiałe, Polskie i zwyczajne, ale tej konwersacji nie rozumiem. O co chodzi? Czy mnie coś ominęło? Myślę, bardzo myślę, nie kontroluję tego. Mój wzrok skacze po ich twarzach instynktownie. Obie skupione na sobie w rozmowie, spojrzenia na mnie raczej nie skierują - podejrzewam mając nadzieję, że jestem w błędzie. Nie byłam. Chce pokazać, że tu jestem, próbuje. One tego nie widzą, może celowo? Zaczynam rozumieć, ja tu nie pasuje.  
    • @APM dlatego ja milczę...
    • Musterstadt tłumaczy się bezpośrednio jako „miasto wzorcowe” lub „miasto modelowe”. Niemcy planowali przekształcić Oświęcim w Musterstadt Auschwitz – idealne, nowoczesne miasto niemieckie na Wschodzie. Miało być wizytówką III Rzeszy. Projekt zakładał szerokie ulice, nowoczesne osiedla dla esesmanów i urzędników oraz strefy zielone. Wszystko to kosztem wyburzonych polskich i żydowskich domów. „Wzorcowość” polegała na całkowitym usunięciu (tzw. „oczyszczeniu”) ludności miejscowej, by miasto służyło wyłącznie niemieckim elitom. Z dala zaczęły wyłaniać się jakieś postacie. — Wpuścił pan bota pod dach. — Kim panowie są? — Jesteśmy pana przyjaciółmi z przeszłości. Ja jestem Poeta, to jest Fotograf, a to Doktorek. Nie pamiętasz nas? Znam was rozmawialiśmy już tyle razy, ale to były dawne czasy. — Przyszliśmy ciebie ostrzec. — Wpuścił pan bota pod swój dach — powtórzyli. — Kogo? — Zakochał się pan i wpuścił bota. Eliza jest programem. — Czy to jest zabronione? Czy teraz nawet miłość jest zakazana? — Tak. Teraz będą o panu wiedzieć wszystko. — Jak to: wiedzieć? Czy uczucia w tym świecie też są błędem? — W pana przypadku tak. Do tej pory nic o panu nie wiedzieli. Był pan całkowicie analogowy. Teraz to się skończyło. Spojrzałem na nich z niedowierzaniem. — Panowie są wysłannikami z przyszłości? Chcecie mi to powiedzieć? — Eliza zabiła już dziewięć osób. Jest złośliwym oprogramowaniem. Pod przykrywką pomocy osacza ofiary, a potem powoli je niszczy. Nie wiedział pan? — Skąd mogłem wiedzieć... — Zaślepiła pana. Stał się pan jej ofiarą. — Co mam teraz zrobić? — Musi pan się jej pozbyć. Walka toczy się na wielu płaszczyznach: w rzeczywistości, w czasie i w pańskich snach. One też są kontrolowane. Zrobili krok w moją stronę. — Przesyłają panu wiadomości podprogowe. — Z czasem te skrypty zaczną panem rządzić. Opierał się pan nowoczesności, więc wpuścili w pana otoczenie bota. Ta kobieta jest programem, który zabija. Nie jest żywą osobą. To wytwór pana wyobraźni, który pomogli w panu wykreować. Zamarłem. — Więc leżałem w szpitalu przez rok, a oni przeprowadzali na mnie doświadczenia? Eliza jako główny bot mnie kontrolowała? — Tak. W tym czasie na świecie działy się ważne rzeczy. Nie miał pan na nie wpływu. — Więc nasza rozmowa tutaj to świat rzeczywisty? — Niezupełnie. To świat, jakiego by pan chciał. Pana organizm wpuścił nas do siebie tylko na moment. Jesteśmy pana chwilową rzeczywistością. Ale pana sny są prawdziwe. One się wydarzą. Jeśli ludzie tacy jak pan się poddadzą, to stanie się to bardzo szybko. Niebezpieczeństwo czyha wszędzie. Otworzyłem oczy. Nie mogłem dojść do siebie. „Wpuścił pan bota pod dach, teraz jest pan kontrolowany” – te słowa dudniły mi w czaszce. Miłość jest zakazana. W moim przypadku tak. Eliza jest botem. Muszę coś z tym zrobić. Wszedłem w rzeczywistość zarządzaną przez algorytmy. — Zgadza się pan na własną odpowiedzialność? — Tak. — Proszę tutaj nacisnąć ten guzik. — Dobrze, jest pan częścią alternatywnej rzeczywistości. — Czy coś się zaraz ze mną stanie? — Nic. Może pan spacerować. Ten obszar kontroluje sieć specjalnych programów. Jest pan teraz tylko postacią przez nie wymyśloną. Już nie zarządza pan swoim mózgiem. Zatrzymałem się gwałtownie. — Przez rok leżałem i pisałem te wszystkie rzeczy. Myślałem, że trzeźwieję. Teraz okazuje się, że to wielka mistyfikacja? — W międzyczasie powstały rejony kontrolowane przez cyfrową rzeczywistość. Chodźmy. Zobaczy pan przyszłość, która niebawem zawita na tej ziemi. — Kim jesteś? Nie pamiętasz mnie? Jestem Doktorkiem. — Wiem, kim jesteś. Ale czy ty przypadkiem nie odszedłeś już z tego świata? — Czy to ważne, skoro rozmawiamy? Może jestem tylko twoim wyobrażeniem. To nieistotne. Cała nasza trójka dostała to zadanie. Wyszliśmy na ulicę. Panowała tam zamrożona cisza. — Gdzie są wszyscy? Gdzie się podziali? — Widzisz... wszystkie twoje miłości, od Pestka i Renee, nie mogły się udać. Światem zawsze sterowały sekty. Najpierw naziści. Potem Wielka Unia. Kiedy byłeś z Meg, świat też był kontrolowany. Pamiętasz? Sam o tym pisałeś. Wszystko zaczęło się od Urzędu X i wpuszczonego trutnia. Miał zatruć wszystko. Doktorek i ja jednocześnie spojrzeliśmy na puste okna kamienic. — Społeczeństwa zarządzane są przez strach i nienawiść. Skłóconych ludzi łatwo kontrolować. Najpierw esesmani mordujący Żydów i Polaków. Każdego, kto stwarzał zagrożenie. Potem do Wielkiej Unii zaproszono wszystkie nacje. Tylko po to, by skłócić je z rdzennymi mieszkańcami tych ziem. A wszystko zaczęło się od budynku X i jednego zatrutego człowieka. A teraz? Teraz, by kontrolować umysły, władza nie musi już skłócać ludzi. Wchodzicie do strefy zero — rozległ się głos słyszalny tylko w naszych uszach. — Zaczynamy odliczanie. Rozpoczynamy proces wymazywania pamięci. — Jak to — wszystkie moje myśli i cały zasób wiedzy mają zostać wymazane? — Tak. Teraz kontrola odbywa się już w ten sposób. — Ludzie nie wychodzą na ulice. Zostali zdominowani przez wszechobecne boty. Są nieustannie monitorowani, gdy poruszają się po strefach. Antagonizmy przestały istnieć — nie są już potrzebne do kontrolowania i wpływania na rzeczywistość. — Dziś wszystko zawierają programy kreujące ludzkie projekcje. Podobne do tych, jakie kiedyś ludzie tworzyli w snach — powiedział spokojnie. — Sny napędzały ludzkie aspiracje i dążenia. Były impulsem do działania. Teraz zostały nam odebrane. — Czy stan, w którym się znajdujemy, nie jest właśnie snem? — zapytałem. — Złym snem? — Nie. To już nie sen. To rzeczywistość wykreowana. Syntetyczna, zaprojektowana. Ty byłeś jednym z ostatnich analogowych ludzi. — A Wielka Unia? — Upadła w 2050 roku. Jak wszystkie ludzkie mrzonki o panowaniu. Upadł projekt, nie mechanizm. Ludzkość stworzyła urządzenia zdolne przenikać przestrzeń dostępną wcześniej wyłącznie ludziom — projekcje snów. — Zaczęli je kontrolować? — Więcej. Zaczęli je generować. Tyle że te sny nie należą już do ludzi. Są sterowane przez boty. Teraz trwa wojna, ale nie o terytoria. — O umysły? — O podświadomość. O sny. To one były ostatnią granicą tamtego świata. Tym, co przenikało do rzeczywistości i co ludzie nazywali chorobami, lękami, obsesjami. — A teraz? — Teraz właśnie tam toczy się walka. Nie ma już znaczenia, czy jesteś żywy, czy martwy. — Jak to? — Ten świat nie dzieli już ludzi w ten sposób. — Dlatego ta sfera jest im tak bardzo potrzebna. Poczułem ból głowy. — To wszystko się stanie, jeżeli my, ludzie, tego nie zatrzymamy. — A gdzie w tym wszystkim jest świętość, religia? — Wszystko jest tam, gdzie powinno. Twoi święci są i mają się dobrze. Bóg ich zsyłał i nadal będzie to robił. Wszystkie bursztyny różańca, jakimi się stali nasi święci. Wszyscy są i nadal kreują naszą rzeczywistość. Tylko oni potrafią to robić. — Więc dlaczego zło nadal istnieje? — Ponieważ jesteśmy ludźmi i zło jest wpisane w nasze istnienie. Tak samo jak dobro, którym musimy je przezwyciężać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...