Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

wypowiadane słowa w twarz
drugiej osobie
w trzeciej osobie

przeszłam przez to życie jak kret

mój chłopak mój dzień
moja rzecz mój film
początek kukurydza koniec
mój świat

wyszłam z kina jak z tunelu
i dostrzegam tylko
świeże powietrze
więc łapie je w płuca
jeszcze jeszcze
moje moje

przeszłam przez to życie jak kret

ludzie to dla mnie oddychające
czujące chyba też
powody do kłamstw

przeszłam przez to życie jak kret
widząc mało, widząc światło

Opublikowano

wydaje mi się, że powtórzenie "przeszłam przez to życie jak kret"
jest niepotrzebne
wystarczy raz to napisać.. może na samym końcu byłoby to ciekawe zakończenie

hmm.. no i przyczepię się jeszcze do tego:
"dostrzegam tylko
świeże powietrze"
dostrzegam i świeże powietrze jakoś się ze sobą gryzą.. błądzą i przeczą..
nie pasuje mi to powiązanie..
a tutaj:
"czujące chyba też"
po co użyte jest to "chyba też" ??
psuje wers - wywalić

"widząc mało, widząc światło"
wolałabym jednak inny koniec.. ten mi się nie podoba, coś z nim nie tak..
przemyślałabym to sobie na Twoim miejscu

niop.. to się chyba poczepiałam wystarczająco co?? :))
ale to dlatego, że nawet mi się podoba ten utworek :))

sorki
pozdrawiam
Emilka

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Druga kawa byłaby błędem... Dobrze, gdy można zakończyć fasadowe relacje, choć czasem (praca, rodzina) wcale to takie łatwe nie jest i trzeba pić drugą, trzecią, czwartą kawę...  aż drugą strona też będzie mieć dość. Wiersz pierwsza klasa

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Jakie to fajne 'uniemyśl'... Inaczej niż zapomnij :) Być w jasnym miejscu bez siebie to chyba naprawdę być.  Zdrówka:)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        @Berenika97 w takim razie pozdrawiam z błyskiem :) Oj tak, dobrze że dusza nie zna miary  Dzięki :)    
    • Pan Marcepan napalił w piecu dymem z papierosa i siedział przy otwartych drzwiczkach, patrząc, jak sine smugi wciągane są w głąb komina. Zakaszlał i otarł pot z czoła, od kilku dni trawiła go gorączka. Chłód wieczorów potęgowały noce spędzane w pustym domu. Jesienny wiatr mruczał do snu; jego głos, dobiegający przez nieszczelne okna, był skargą pisaną na zmarnowane życie. Pan Marcepan nadal nie potrafił, a może nie chciał, odczytać sensu ukrytego w głosie wiatru. W zamian, każdego wieczoru szedł do kuchni i smarował chleb musztardą. Jeszcze chwilę siedział, nasłuchując ciszy własnych myśli, a gdy ogarek świecy gasł, gasła też cisza.   Lubił obserwować poranki oczami Amiko. Gdy wyobrażał sobie, jak ona je widzi, czuł, że tworzy się w nim coś nowego i niepowtarzalnego. Jego dni były powolnym umieraniem, tak było od dawna. Każdej jesieni, gdy poranne mgły otulały niepokojem, czuł, jak fragment serca zamienia się w ugór, który już nie rozkwitnie kolejną wiosną. Amiko była inna, przynajmniej lubił tak o niej myśleć. Gdy patrzył na świat oczami Amiko, każda najmniejsza czynność urastała do wielkiej radości. Obieranie ziemniaków, zbieranie grzybów w lesie, każdy krok, każdy przedmiot wyrywał z nicości. Jak wielkim darem było widzenie świata jej oczami. Zdał sobie sprawę, że dar ten nadaje mu kształt - cienie ożywały. Dopóki pamiętał o fascynacji, czuł, jak pojawia się w nim Amiko. Ona mówiła, że to prawdziwy cud - wyłonić się z niebytu.   Pan Marcepan ze zdziwieniem spoglądał na mokre ślady stóp prowadzące z tarasu do wnętrza domu. Nie przypominał sobie, żeby wychodził dzisiaj na deszcz. - Kolejny dowód, że ktoś ze mną mieszka - wymruczał do siebie. Dowodów było ostatnimi czasy dużo więcej. Zakładki w książkach nie otwierały się na właściwej stronie, gramofon sam się uruchamiał. Jakby na potwierdzenie, z piętra domu rozległy się pierwsze takty Blues Legacy w wykonaniu spółki Milt Jackson & John Coltrane. Gdy wchodził trzeszczącymi schodami, po ścianie przebiegł cień kota. Dom, niczym lustrzana igraszka, powielał echo jego kroków w zupełnie innym świecie.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...