Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Panie Rihtik, to co Pan firmuje jest nadęte i rozdęte.

Polecam, co poniżej:

Jan Twardowski, "Wyjaśnienie"

Nie przyszedłem pana nawracać
zresztą wyleciały mi z głowy wszystkie mądre kazania
jestem od dawna obdarty z błyszczenia
jak bohater w zwolnionym tempie
nie będę panu wiercić dziury w brzuchu
pytając co pan sądzi o Mertonie
nie będę podskakiwał w dyskusji jak indor
z czerwoną kapką na nosie
nie wypięknieję jak kaczor w październiku
nie podyktuję łez, które się do wszystkiego przyznają
nie zacznę panu wlewać do ucha świętej teologii łyżeczką

po prostu usiądę przy panu
i zwierzę mój sekret
że ja, ksiądz
wierzę Panu Bogu jak dziecko

Opublikowano

Dziękuję Andrzeju za tobie właściwy odbiór i przemyślenia oraz cytat :)

Urzekły mnie słowa i stanowią również o mojej twórczości:

Uroczyście przykazuję ci przed Bogiem
i Chrystusem Jezusem, który ma sądzić
żywych i umarłych,
oraz ze względu na jego ujawnienie się
i jego królestwo:  głoś słowo,
czyń to pilnie w porze sprzyjającej,
w porze uciążliwej, upominaj, strofuj,
usilnie zachęcaj
- z wszelką wielkoduszną cierpliwością
i sztuką nauczania.
Nastanie bowiem czas,
gdy nie zniosą zdrowej nauki,
lecz zgodnie z własnymi pragnieniami
nagromadzą sobie nauczycieli,
by im łechtali uszy;
i odwrócą uszy od prawdy,
a zwrócą się ku fałszywym opowieściom.
Ty jednak zachowuj we wszystkim trzeźwość umysłu,
cierp zło, wykonuj dzieło ewangelizatora,
dokładnie pełnij swe usługiwanie.
- 2 Tymoteusza 4, 1-5

(...) usilna zachęta, której udzielamy, nie wynika z błędu czy z nieczystości ani nie ma w niej podstępu, lecz jak po wypróbowaniu zostaliśmy przez Boga uznani za godnych powierzenia nam dobrej nowiny, tak też mówimy - jako starający się podobać nie ludziom, lecz Bogu, który sprawdza nasze serca. - 1 Tesaloniczan 2, 3; 4

Mnie rozumieć, ani uznawać (tym bardziej podziwiać) nie musisz, ale może te słowa natchnione.. Serdecznie życzę pięknego życia i tworzenia :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Panie Rihtik, jaki odbiór? Ja nie mam żadnego odbioru Pana dzieł.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Panie Rihtik, po co Pan strzela tymi numerami wersów... daj Pan coś dla normalnych ludzi - bez zadęcia i pozy. Tak się składa, że Świadków Jehowy mam w rodzinie i naprawdę - ale takich cyrków u nich nie obserwuję, wręcz przeciwnie. Zresztą jest takie powiedzenie: nie słowa lecz przykłady pociągają. I tyle.
Opublikowano

Czy to znaczy, że byłeś w pośród nich i...?

Jeśli tak, to bądź rzetelny i daj znać jakkolwiek...
Nie chciałbym ci niczego imputować, więc miast snuć domysły pytam.

Zarazem zapewniam, że każdy sługa Boży cytuje lub wskazuje biblijne wersety. Wiem, że w panującym anormalnym stanie rzeczy to nienormalne. Żadnych zadęć ni póz nie przybieram, no chyba że naśladowanie Jezusa i pierwszych generacji Jego uczniów tak zdefiniować. Jeśli czytać ze zrozumieniem Dzieje Apostolskie, to w oczach wielu nie tylko apostoł Paweł wyprawiał jakoby cyrki - tak to mogło wyglądać np. na areopagu, gdzie między innymi posłużył się fragmentami poezji greckiej - Dz 17:22-32. Jak widać, nie chcę być gołosłowny (chcę być sprawdzalny - stąd KAŻDEMU daje sposobność weryfikowania moich cytowań i stosowności przywołań).

Istotnie czyny mówią wyraźniej niż słowa, ale tez nie kazdy ich wymowę chce dostrzec. A tak przy okazji tych wirtualnie widocznych, moich czynów jest sporo, a niewirtualnych staram się, by też nie brakowało, więc chociaż ich nie możesz widzieć, to jednak analogiczne do moich czynów, możesz widzieć u wiernych sług Bożych w swoim otoczeniu.

Czekam Szanowny Andrzeju (do pewnego czasu) na to, byś określił własny status względem Organizacji Bożej. Jesli tego nie uczynisz, przyjmę wobec ciebie postawę podyktowaną nauką Mistrza. Prośbę tę będę ewentualnie ponawiał przy okazji jak będziesz komentował moje wypowiedzi na tym forum - zapewniam, że świadczy to o mojej stosownej miłości agape.

Opublikowano

Nie no... Panie Rihtik, ja dwie linijki - Pan dziesięć... milczenie jest złotem, jakby go nie rozumieć. Nawet odrobina.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Waldemar_Talar_Talar Dziękuję bardzo, za życzliwe słowo - jest mi miło. Pozdrawiam  @Witalisa ta edycja ma swoją historię;) napisał do mnie pewien Jegomośc -pozdrawiam- żebym zmieniła konkretnie słowo " mym" na " moim" i chciałam, mimo że poszłam ślepo za Jego radą, zachować jeszcze jakieś resztki godności :D @Berenika97 mało tego;) wczoraj dowiedziałam się że można lubić i bałagan i porządek - odnajdywać siebie - i rzeczy - w tych dwóch różnych mikrokosmosach;) Dziękuję za komentarz 
    • Czeremcha   Białe kwiaty kasztanów niczym różane panny w falbankach.   Jak czeremcha drobna – tak białe twarze Ezry Pounda.   Semafory nie te same. Na pierwszym planie ławka.   Tłem czeremcha – przez kontrast, nie przez podobieństwo.   Tu dwie twarze, a za nimi miriady, to drobnizna ażurowa ecru.   To stare panny w ciemnej zieleni, niewydane, bo wydane – odleciały.   Dym za złote nausznice wywiało, czego czeremcha zdaje się   nie zauważać.
    • @iwonaroma To może najwłaściwsza pora na dywagacje filozoficzne, nie tylko poetyckie, więc  sobie na nie pozwolę, dotykając zapewne granic herezji, ale bez takiej woli...   Twoje słowa to formuła konstytutywna wieczności. Dotyczy życia, ale jest obojętna wobec Istnienia - cechy boskiej.   On JEST, czyli istnieje poza naszym rozumieniem czasu i przestrzeni, On generuje nasze istnienie w czasie i przestrzeni, to które potrafimy naukowo dostrzec i próbować mierzyć różnymi parametrami swoistymi.   Nasze przemijanie można nazwać z Jego perspektywy... "grzechem pierworodnym" (znajomo brzmi?) polegającym na oderwaniu naszego bytu od cech boskich i wygenerowaniu rzeczywistości względnej dla Niego, a dla nas bezwzględnej, zwanej entuzjastycznie "prawdziwą" bo... dla nas poznawalną. Stąd pochodzą parametry naszego życia - czas i przestrzeń - z aktu oddzielenia - nazwanego w Księgach symbolicznie  "Wygnaniem z Raju". Stąd też "grzech" i przyczyna naszego przemijania, które nie oznacza jednak - z Jego perspektywy - żadnej zmiany w naszym istnieniu, mimo, że dla nas jest perspektywą śmierci. . Ta koncepcja implikuje naszą (marną) pozycję rozumienia Boga: szukamy poza sobą, a powinniśmy szukać w sobie. Nie jesteśmy w stanie zrozumieć Istnienia, a jedynie (i aż) parametry "naszego istnienia", nazywanego życiem.  A dlaczego posługujemy się -oczywistym dla nauki - pojęciem czasu i nie potrafimy go wskazać inaczej niż jako funkcję? Dlaczego odbieramy prawomocność naszemu rozumieniu Boga, które także obserwujemy poprzez Jego manifestacje, poddające się również badaniu naukowemu?   Według mnie i bez świętokradztwa, jesteśmy tożsami z Nim nie tylko kodem źródłowym- Jego aktem, ale to ON jest naszym DOMEM. Brzmi "ewangelicznie"? Bo też "Ewangelia" mówi prawdę zarówno o życiu (naszym istnieniu) i o Istnieniu w Bogu, ale formułuje ją językiem człowieka, z jego perspektywy i jego pojęciami, posiłkując się obrazami.   Świętość życia zawiera się w jego (świętym) pochodzeniu oraz udziale w Istnieniu, a boskość wymyka się naszemu rozumieniu i powinna naturalnie rodzić WIARĘ. Misja ofiary IHS jest aktem zjednoczenia nas z Bogiem, za koniecznym dla nas aktem woli, opartym na WIERZE.   Bardzo modne ostatnio, śladem (bardzo chwiejnej nadal) teorii fizyki kwantowej jest formułowanie twierdzeń o "względności naszego funkcjonowania", jego "pozorności" i "umowności". Modne jest pisanie o "stanie powiązania kwantowego zjawisk, całej energii i każdej cząstki materii", a nie słyszę próby połączenia tych twierdzeń naukowych (f.k.) z teologią, co usiłuje (zbyt nieśmiało) formułować u nas jedynie ks. prof. Michał Heller, a dla mnie jest to oczywiste i wynika z przyrodzonego człowiekowi archetypicznej potrzeby szukania prawdy. Dlaczego nikt z teologów nie sięgnie do tej teorii, żeby napisać o "stanie powiązania człowieka z Bogiem"? Przecież to  wiele by nam wytłumaczyło w rozumieniu siebie i sensu naszego życia.   Dla jednych istnieją "prawdy naukowe", dla drugich "prawda o Bogu", a przecież cały czas jest JEDNA PRAWDA. Nazwałem ją Ten Który Jest, a to określenie funkcjonuje przecież w księgach od tysięcy lat! Nie dziwi mnie niestety niechęć dwóch korporacji (naukowej i teologiczno-kapłańskiej) do podania sobie ręki w tym wysiłku, bo jaki mają w tym (korporacyjny) interes? To takie ludzkie, niestety, Iwono, Violu, Wszystkie Poetyckie Dusze.    /dedykuję ateistom do przemyślenia i ku przestrodze/
    • @Marek.zak1 "Licentiae Accipientium" jest równie uprawniona jak "licentia poetica" :-)
    • Wielu wierszy nie rozumiem i w wielu nie widzę żadnego przesłania. To nie znaczy, że wiersz jest o niczym, tylko ja niczego nie widzę, nic do mnie nie trafia, więc zwyczajnie nie komentuję. Pozdrawiam. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...