Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano


Matka noc spowija świat,
Tuli swe dziecię do piersi.
Przymyka jego oczy palcami.
Śpiewa mu smutną kołysankę.

W swej czarnej długiej sukni
Ze słońcem śpiącym na reku,
Powoli kroczy ciemnymi ulicami.
Zdejmując ludziom ich maski.

Żyj normalnie, tak jak chcesz
Nie graj wielkiego przedstawienia.
Kurtyna opadła, widzowie wyszli.
Zostałeś tylko Ty, sam.

Śpij spokojnie, twoja maska zdjęta.
Matczyna płachta Cię otuliła.
Śnij, grasz tylko własną sztukę,
Jutro słońce i tak twą maskę założy.
Opublikowano

Bywa tak jak w wierszu, ale bywa i tak, że nawet śnią w maskach... Zainteresowałeś mnie problematyką. Co do ars to twój ważniejszy mars... Ale życzę, byś go nie miał, kiedykolwiek ponownie czytał będziesz swoje utwory. Dziękuję, że piszesz... także dla mnie.

Opublikowano

Dla mnie bardzo ciekawie ujęty temat, wiele osób tak ma, że wraz ze wschodem słońca zakłada maskę i przez cały dzień gra jakieś role, tylko nocą maska opada i we śnie są sobą. Pozdrawiam:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnie komentarze

    • przed przejściem na ty przystanęliśmy przy swoim ja               
    • Och, jak pięknie, jak wspaniale uczestniczyć w ludzkim szale! Szala, ta ze złym uczynkiem, z wolna spada, my zaś z winkiem uwielbiamy (aż mam ciarki) wciąż opróżniać nasze barki! Winko? Jasne. Wina? Skądże! Upijamy się, lecz mądrze, choć mądrością nie grzeszymy. Instynkt chroni nas od winy. Grzechy nasze zgoła inne: czasem rzadkie, czasem płynne. Płynnie oceniamy ludzi, rzadko zaś w nas żal ktoś wzbudzi. Z nas są przecież sprytne głowy. Mózg nam działa do połowy. Drugą z połów, wiecie sami, zatruwamy tabletkami. Ból się kryje, smutek znika, w tle mordercza gra muzyka. Ale wszystko bardzo skrycie, uwielbiamy mianowicie skrywać nasze złe skłonności pod postacią jawnej złości. Choć kochamy zabijanie (czasu, gdy czas na czekanie albo siebie, świetna sprawa), to niesłuszna jest obawa, że chwycimy wszyscy pałkę  i się wybijemy całkiem. Jeśli już, to może Ziemię zniszczy nasze ludzkie plemię, gdyż jesteśmy dość nieziemscy, by wyjść z tego jak zwycięzcy. Świat posunął się do przodu. My też nie zwalniamy chodu. Chód przemienia się w wyścigi o złapanie wyższej ligi. Kto na mecie pierwszy stanie, ten wygrywa umieranie, lecz w niewiedzy i uśmiechu, które schwycą go w bezdechu.
    • @MIROSŁAW C. Dziękuję :))
    • przeczytałem i jestem na nie wiele rzeczy brakuje ale nie pora na wykład  może kiedyś w wierszu zamknę ale forma owszem jest pomysł;)
    • @Radosław a tylko walet stał i się śmiał wiedział kto kim jest naprawdę poszedł do wpatrzonych w niego blotek :)))
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...