Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

moja ziemia dzieciństwa znajduje się za rzeką
nawiedzam ją tylko w dni deszczu wieczory burzy
gdy na bloki spada szarość pustoszeją ulice
a piaskownica przemienia się w posadzkę z błota

pozostaje miasto bez twarzy
imiona z pamięci Piotrek Wojtek Magda
pochowały się pod tapczanem w ciasnych zaułkach M2

w drodze powrotnej nad mostem świeci słońce
ciężko nazwać tęczą łunę która rozdziela
czasy gramatyczne

ziemia dzieciństwa nie staje się krajem ucieczki
wyjeżdżam bez wspomnień
zamarzłych zegarów

który oświetlasz i nakładasz bielmo
nie pozwól by cień umknął z miasta za rzeką
albo okryj nam źrenice i przyznaj że wszystko co mamy
już było

Warszawa 2011/2012

Opublikowano

pięknie, podoba mi się, jest bardzo nostalgicznie, z wyczuciem; porywa mnie taka tęsknota za niedookreślonym; powrót w dzieciństwo, w miejsca dzieciństwa, ale bez jakiegoś patosu, w tonie melancholijnej wędrówki; może nawet nie tyle powrót w radosne miejsce, ale powrót w dobre miejsce poprzez sam fakt, że to pierwszy dom, pierwsze wyobrażenia, znajomości i obserwacje - wpleciony element przemijania, dorastania, znikania ludzi, Piotrka Magdy Wojtka, tubylców i bywalców M2 - niebanalnie zrealizowany... może tylko "zamarzłe zegary" jakieś takie nieprzystające do reszty, no i ostatnia strofa, jako konsekwencja tych zegarów, nazbyt wygląda chyba jak inwokacja do czasu.
natomiast większa część przekonująca i solidnie poetycka dla mnie, pozdro, ciekawe

Opublikowano

Z ciekawym (zastanawiającym) zakończeniem. W końcu wszystko (tym bardziej, że/kiedy to, co mamy już było) ma swoje blaski i cienie, jednym słowem - światłocień. Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Deszcz gra na parapecie w okna bębni na dachach dzwoni czasem jak grajek uliczny gitarowo plumka na strunach z wiatru niesiony innym razem na harfie delikatnie kapie poruszając serca niesie melodię na pianinie wciskając kropel klawisze kapie też jak na bębnie smyczkiem czaruje magią mokrych skrzypiec oczarowuje instrument ma zawsze nastrojony do gry zawsze gotowy artysta cudowny solista wyjątkowy z chmur symfonicznych wirtuoz padający po koncertach biją brawo zasłuchani ludzie  
    • @Alicja_Wysocka Figlarne :) z podobaniem, pozdrawiam. 
    • pachnąca ziołami łąka w nieustającym tańcu ciągłe napięcie gra przeciwieństw i   szumne słowa splątanej roślinnej zieloności utrzymują  ulubioną ciepłotę ciała   tam  gdzie upadło nasiono codzienność    może być piękna    
    • @Alicja_Wysockapowtórzę się po raz 100: UROCZO :)
    • Link do piosenki:       Skaczę na stół, wypływam z siebie Coś mnie porwało – może natchnienie? I w sercu jak w myślach grzebię To dziw jakiś, talentu skręcenie   Nieznajoma, nieznajoma   Jakby nic: wszyscy siedzą, patrzą A ja odpływam w świat zmysłów, urojeń Oni ze stołu na podłogę karzą I znów unikam słów i spojrzeń   Nieznajoma, nieznajoma   Płomień bucha we mnie, czerwienieje Jak wiśnia skóra, piecze po twarzy Przecież nie zwariowałem, nie szaleje To duszę ogień natchnienia parzy   Nieznajoma to była, nieznajoma Między nami dwoma I pełno było spojrzeń, trwogi I tańczyły moje nogi A wokoło śmiech, szyderstwo Nierozumne społeczeństwo   Wypłynęła niczyja, wręcz wyzwolona Odbiła się od fal dźwięków, słuchała Jakimś lękiem, strachem zatrwożona Wzrokiem ponurym mnie odszukała   Nieznajoma, nieznajoma   Westchnąłem zdeptany spojrzeniem Coś było albo coś się zdawało Gdzieś uniosła mnie fala natchnieniem Czy długo pędziło to i trwało?   Nieznajoma, nieznajoma   A oni stukali dłońmi w blat drewniany Nie wiedziałem, nie widziałem I poczułem się w niej zakochany Spieniony szaleństwem – coś powiedziałem   Nieznajoma to była, nieznajoma Między nami dwoma I pełno było spojrzeń, trwogi I tańczyły moje nogi A wokoło śmiech, szyderstwo Nierozumne społeczeństwo   Później czekałem nie wiem na co, po co Może jednak to grzmot szaleństwa Wszedł w serce tą ciemną nocą Domagając się posłuszeństwa?   Nieznajoma, nieznajoma   Wiem: nie przepłynę tej rzeki, jeziora Nie dopłynę, zginę marnie – utonę To jakiś mrok i śmiechu dawka spora W której jak w natchnieniu tonę   Nieznajoma, nieznajoma   Co znaczy nie wiedzieć gdzie granica? Gdzie geniuszu i szaleństwa przestrzeń? Teraz ja, on, ona – minuty odlicza A na plecach grad zazdrosnych spojrzeń   Nieznajoma to była, nieznajoma Między nami dwoma I pełno było spojrzeń, trwogi I tańczyły moje nogi A wokoło śmiech, szyderstwo Nierozumne społeczeństwo
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...