Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

- Rozpościera skrzydła, biel różanej sile
otwiera pąki sercu, serdecznie młodości
tej co wzleci wyżej, na wzgórze miłości,
w krainie zatracenia, dla pamięci czystej.

- Tam świtania promyk rozjaśnia źrenice,
zmniejszone dnia ogromem, co oczyszcza zmysły
i otwiera bramy, granicy umysłu
prześwietlając rozum tylko pięknem wyższym,
grzejącym Łaską pole, dla Boskiego Chleba,
słońcem promienistym, nad Krajem Ojczystym,
żeby świeży Bochen leżący na stole,
Polskim Pachniał Cudem, Złocistego Świata,
Niebem Śpiewu Lata.

Opublikowano

"Pachniał Cudem, Złocistego Świata,
Niebem Śpiewu Lata."
Niezgrabna końcówka, a treść nie przekonuje, nic a nic.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Moim zaś zdaniem, zakończenie tegoż wierszydła, jest poprawne jak dla mnie, nienaganne, a treść nie musi Pana przekonywać i nie będzie, treść ma przede wszystkim ukazywać obraz, który do kogoś przemawia bądź nie, to jak wiersz zostanie odebrany zależy tylko od czytelnika, a ja nie mam zamiaru polemizować z cudzym gustem.

Żegnam.
Opublikowano

Wiersz pełen patosu i niezbyt ładnych metafor. Nie rozumiem uzasadnienia użycia większości wielkich liter. Moim zdaniem dobra
myśl przewodnia wiersza, natomiast forma niepotrzebnie napuszona.
Spróbuj prościej, na pewno efekty będa coraz lepsze!
Powodzenia, pozdrawiam serdecznie
- baba

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Myli się Pani, ten wiersz jest zwyczajnym normalnym dziełkiem, czytającym się naturalnie i lekko, zawierającym poprawne metafory, użycia wielkich liter uzasadnienia nie musi Pani widzieć, ważne, że ja widzę sens tegoż zabiegu, forma tekstu jest płynna i nie wysilona, a więc taka jak trzeba moim zdaniem i nie wymaga korekty. Tekst uważam za dopracowany, a efekt końcowy za pozytywny.

Żegnam pięknie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton dzisiaj jest otwartym brzuchem rozprutym nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują jak świeże mięso na haku zaułek oddycha parą z kanałów neony tną siatkówkę na plasterki świat ma atak padaczki pieni się na chodnikach każdy zaułek to zgrzytanie zębów o szkło tu gdzie śmietnik rzyga krwią z ubojni a mur pamięta więcej potu niż modlitw stoimy blisko za blisko – aż trzeszczy między nami brakuje miejsca na oddech zamykasz oczy liczę twoje uderzenia serca raz dwa trzy miasto czeka powietrze ma smak zużytej waty szklanej dławi, osiada na dnie płuc jej płaszcz to skóra którą zdzieram zębami jak z padliny nasze ciała płoną jak trupy jest zimno moje dłonie nie pytają wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół moje ciało w twoim to jedyna szczelina w żelbecie której jeszcze nie zdążyli zalać między nami zwarcie goły kabel pod napięciem skurcz wykręca palce na biodrach twoje piersi - dwa ciepłe wzgórza kładę na nich zmęczoną twarz pachną słońcem którego ten zaułek nigdy nie widział twój pocałunek na mojej szyi jedyna modlitwa jaką pamiętam kiedy wchodzę w ciebie nie szukam walki szukam ocalenie stajemy się jednym rzeźbionym z czystego światła ogniwem w łańcuchu który trzyma ten świat by nie runął nam na głowy twoje ciało lśni młodością mały pieprzyk na piersi blizna na brzuchu zapach twoich perfum to chemiczny atak słodki gaz bojowy w środku rzeźni kręci się w głowie chce się wyć do betonu usta nie mówią usta to rozszarpana rana zszywana na brudno w bramie zardzewiałym drutem tłumiona twoją śliną bez znieczulenia na żywca miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy czy jeszcze drgniemy jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale które przeoczyło odkażanie oddech wpada w oddech miasto dławi się własnym tętnem próbuje nas wypluć - i nie może cegły wrzynają się w łopatki miasto chce nas żywcem wmurować w siebie pęka tynk pod twoim ciężarem ściana nie chce być świadkiem czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych co zdążyli nas przeżyć my jeszcze nie my jeszcze w sobie to nie jest czułość to odruch przetrwania panika ciała że za chwilę znów będzie samo noc trzyma nas tylko dlatego że miasto zapomniało zgasić światła świt zabierze wszystko co teraz drży dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta gdzie miłość nie ma imienia ma tylko puls temperaturę i ślady miasto zliże nas z asfaltu zanim przełkniemy własny strach ale ciało zapamięta tatuaż z twojego jęku          
    • Dwa cienie przeszły obok
    • Śnieg to jest taka gumka myszka. Pęcznieje zieleń w zwartych listkach. Cały świat z okien znów malutki i zobacz, pierwszy raz się zmaga pączuszek drzewa, z planetą ziewa.    
    • @Marek.zak1 Marek, oberwie mi się za ten wierszyk :)
    • Więc często cię muli, ale nie przy Uli:). 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...