Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

między sufitami
przechodzę w przyszłość
z głową na wysokości klamki
wciągam powietrze do środka

i złote jabłka łyżki fotografuję
spełniając zalecenia przyjaciół
- licząc grzechy w stopniach
kreślę kolejny okrąg

dziękowałem zawsze przez zęby
rewolucyjnie dając się lubić

w czasie zmiany biegunów
- bezmyślnie płaczę
i pieprzę koncentrację

malując po lustrze szminką
odkrywam nowe nastroje
te podepresyjne

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


pieprze - chyba jednak pieprzę
koncentracje - ile ich? czy jedną koncentrację?
a wyżej płacze - ona? czy ja płaczę?


Przepisałem odczucia wprost z mojego rozumku - widać pogięty, skoro.. hihi

Pozdrawiam
Wuren
Opublikowano

chyba nie zrozumiałeś bardzo prostej rzeczy

płacze (czego chyba nie trzeba tłumaczyć) i pieprze koncentracje, olwam ja - nie dbam o nią??

czy to takie trudne??

Tera

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


oj PanTero
pieprzĘ - czyli olewam
koncentarcjĘ - w liczbie pojedynczej
płaczĘ -chyba nie w trzeciej osobie l. poj.?

średnio mi sie podoba, ale kiedy indziej skomentuję

pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


chyba nie zrozumiałeś prostej rzeczy

jeśli piszemy wiersze, to choc minimum poprawności językowej starajmy się zachować - użyty kolokwializm "pieprzyć" tez podlega regułom odmiany (końcówka, mości Panie :)
Niw wspominając o czasowniku "płakać".
Pozdrawiam
Wuren
Opublikowano

hm no wiesz, powinienes się wstydzić troszke za te błedy:P

ten dom jakos do mnie nie przemawia, staram się znalezc cos tu dla siebie, ale to trudne, w "zlamanym domu"...
w ostatnim sformuowaniu, nie podoba mi się TE podepresyjne, brzmia jakoś tak nienaturalnie, ale to subiektywne odczucie.

dziękowałem zawsze przez zęby
rewolucyjnie dając się lubić

- ulubiony fragment:))

pozdrawiam

Agnes

Opublikowano

średnio na jeża wierszyk w przerwie pomiędzy kawą dziesiątą a jedenastą...
"dziękowałem zawsze przez zęby
rewolucyjnie dając się lubić" - trodszkę oklepane, ale doprawdy urocze muszę przyznać...

są gusta zaznaczam na koniec...

Opublikowano

no cóż... 'na ścianach dworców' (chociażby) odczytać można miliony dygresji rozmaitych - wiele zwiedzałem i czytałem w myślach ludzi... może nie chodzi do końca o 'oklepanie' - trochę źle się wysłowiłem... no ale nieważne - ogólnie jest dobrze...

mogę się przyczepić do 'nastrojów podepresyjnych', bo to jakoś mi nie podpasowało - sam nie wiem czemu... jakbym wiedział - to bym się przyczepił ;) anyway - zostawię to w spokoju - niech żyje kawał dobrego tekstu między kawami następnymi - 'pieprzyć koncentrację', pieprzyć kondolencje...(przepr. znowu mi coś w głowie strzyknęło - taki już jestem.... uszkodzony)

Opublikowano

jedynie wywaliłabym w ostatniej zwrotce "TE"

no i wybiję się
bo to jest chyba jeden jedyny wiersz (twój), który poczułam tak głęboko
besilność ścisnęła moje serce..
i naprawdę jestem pod wrażeniem
niech inni mówią co chcą.. wiersz jest świetny
szczerze - nie słodzę..

pozdrawiam
Emilka

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



dzięki Emilko... jakos tak po napisaniu go zdałem sobie sprawe że jest dość specyficzny i taki bardziej "mój" niż wiersz "dobry" czy jakiś tam...

domyślam się że akurat jakos ten tak trafił bo też jako jedyny z domów i nieliczny ze wszystkich jest o tym o czym zapewne wiesz i o czym inni wiedzieć nie muszą :PP

dzieki i miło było sprawic Ci przyjemność
Tera
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



"te" niechja zostanie.... i nie uwarzam zeby ogólnei brzmiało nienaturalnie choc wiem ze to gusta :)

miło ze chociaż jeden fragment

pozdrawiam
buzi w balonika
Tera
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



no właśnie.. :))
powiedziałabym, że trafiłeś w sedno :)
wystarczy przeczytać mój wiersz "Mój dom" i już wszystko czytelne :))
tak więc wydaje mi się, że wiersz nie jest dla ludzi (tutaj sorka dla pozostałych czytelników)
"z domów jak z bajek"..
w każdym razie myślę, że osoba, która coś tam niecoś wie ale nie powie na pewno "poczuje" ten utwór.. :))

pozdrawiam
Emilka
Opublikowano

kontrowersyjny... hmm napewno dla mnie... może ja się na tym nie znam ale tu troche surrealizmem czuć a od niego tylko krok do dadaizmu. Nie mozna zbudować wieży nie umiejąc chodzić... całkiem nieźle, ale ryzykujesz, że zaczniesz wyciągać wyrazy z kapelusza.
pozdrawiam
Ymeer.

  • 1 rok później...
Opublikowano

kolejny nie mówiący o niczym wartościowym ani nie mający przesłania ,takie sobie pisanie ,cos jakby na lekcji,gdy uczeń podstawówki sie nudzi i coś sobie skrobie...proponuuje pisac wierszyki na zamówienie - będzie z tego jakiś pożytek.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Sylwester_Lasota dzięki serdeczne

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Achilles_Rasti   róża luksemburska   skąd wiesz że chwast nie pragnie być różą pyta róża   jestem różą a róża to róża nie szafran złoty przecie    pamiętaj Berlin mówiła  Róża która już nie różą była a workiem kości       
    • Otwieram skrzynkę Kwiaty i zioła   Pomyślałem, że mają łatwiej Roślina wie, czego chce   Nie udaje róży Nie próbuje być miętą Jest   A Ty? Ciągle pytasz, kim jesteś   Więc kim jesteś? Kwiatem? Ziołem?   Czy przyprawą do cudzego życia?   Odpowiesz kiedy zakwitniesz   Byle nie sztuczną rośliną.
    • Niezwykle ciekawy ten wiersz, ale przede wszystkim dziękuję za wyjaśnienia. Już miałem googlować co ten leszy znaczy

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      . Mówiąc szczerze, do tej pory wydawało mi się, że Anglicy nie znają takiego zawodu jak leśniczy, ale nigdy nie drążyłem tematu, więc nie będę się upierał. Napisałem, że wiersz jest dla mnie ciekawy z dwóch powodów. Po pierwsze, jest taka teoria, że wystarczy siedemdziesiąt lat od momentu zaprzestania ludzkiej działalności na Ziemi, żeby natura wróciła do pierwotnego stanu, a widząc, co się dzieje np. w okolicach Czernobyla, nietrudno w to uwierzyć.  Zadziwiająca zbieżność lat tej teorii i tych podanych w wierszu. Po drugie, znam bardzo podobną drogę w polskim lesie. Była tam kiedyś wieś, ale na początku XX w. została relokowana przez władze carskie. Pozostała po niej droga, która jeszcze funkcjonowała w czasach mojego dzieciństwa. Potem jednak, z jakiegoś powodu zmieniono jej przebieg i w tej chwili ktoś, kto nie zna tej historii, nigdy nie odgadł by, którędy wcześniej biegła. Przychodzi mi też do głowy trzeci powód. I ma on właśnie związek tymi relokowanymi wsiami. Mam mianowicie takie niejasne przeczucie, że ich wspócześni mieszkańcy mają raczej mgliste pojęcie o losach swoich przodków, chociaż ta pamięć jeszcze gdzieś tam się tli. W związku z tym zastanawiałem się kiedyś, jak długo trwa pamięć społeczna (jeśli nie jest spisana) jakieś grupy ludzi, np. wioski. Doszedłem do wniosku, że przeważnie są to trzy pokolenia. Ludzie w przytłaczającej większości przypadków nie znają imion swoich pradziadków, nie mówiąc już o historii ich życia. Siedemdziesiąt lat, to może być wiek jednego człowieka, ale jest to też czas, w którym przychodzą na świat trzy generacje. Gdy ta pierwsza odchodzi, pamięć zaczyna zanikać, czyli droga w lesie zarasta. Nie wiem, może to zbyt daleko posunięta metafora, coś czego autor nie miał na myśli, ale wiersz wzbudził we mnie taką refleksję. Co do lasów w Wielkiej Brytanii, to, pomimo tego, że okrutnie je wykarczowano, to jednak jakieś niedobitki się pozostały. Ja znam np. Thetford Forest. Też spory, piękny zagajnik.   Pozdrawiam  
    • Zagięcie czasu. Mikroopowieść.   Balbina Kowalska stanęła przed brązową toaletką z trzyczęściowym lustrem. Przymierzyła broszę w kształcie ważki, którą dostała miesiąc wcześniej od Karolka Olszewskiego na klasowe mikołajki.   Odsłoniła pomarańczowo-zieloną zasłonkę, żeby popatrzeć na duże, mięciutkie płatki śniegu spadające wolno jak leniwce zsuwające się z drzewa po zaśnięciu. Roztarła oko, rozmazując wokół czarną maskarę marki Celia. Szykowała się świetna biba pod nieobecność rodziców.   Dorośli mieli się bawić na balu karnawałowym, a młodzież w mieszkaniu.   W pewnym momencie spojrzała w lustro, a widok w nim zaczął się zmieniać detal po detalu, szczegół po szczególe. Najpierw kolory były nasycone, później przybrały tonacje od czarnego, poprzez szary, do białego, następnie przeistoczyły się w sepię, aż w końcu zmieniły się w gamę barw tak czystą, że trudno to sobie było wyobrazić.   Żyrandol, tapety i meble nabrały starodawnego blichtru oraz połysku. Mała przezroczysta buteleczka perfum "Być może. Paris" zmieniła kształt na porcelanową baryłkę z dyfuzorem w kształcie woreczka firmy Guerlain. Usłyszała szelest falban taftowej sukni, w którą była ubrana, poczuła z tyłu drgania szkieletu tiurniury.„Kurczę – pomyślała Balbina – tak samo jak w Godzinie pąsowej róży. Ale jak sobie ta Anda wtedy poradziła? Szkoda, że nie czytałam uważnie, teraz zupełnie nie wiem, co robić! Ach. Eureka! Stary zegar!”. Przekręciła się na bok na łóżku z ekscytacją i otworzyła oczy...
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...