Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


O, już wiem - właśnie o to chodzi, tutaj tkwi ten błąd gramatyczny: tzw. niezgodność form w wypowiedzeniu. Dlatego właśnie zdanie jest niezrozumiałe -bo zaimek "je" nie może dotyczyć jednej przyjaźni, może zaś dotyczyć kobiet, ale wtedy sens się nie klei. Może spróbuj to jakoś poprawić, żeby zlikwidować ten błąd? Na pewno się da.
Dzięki za wyjaśnienie i pozdrówka. :)
a guzik tam :)
Już to wyjaśniłem wyżej - "Wiedząc, gdzie jest podmiot, gdzie orzeczenie, myślę, że problemu nie powinno być."

Ponadto drugi wers logicznie dopełnia pierwszy. Przypomnę może, że: orzeczenie, to ta część zdania, która opisuje czynność podmiotu. A ponieważ wiadomym jest, że podmiotem nie może być "bardzo" ;), wychodzi na moje, że to "kobieta", jako podmiot wszystkiemu jest winna.
;p
Pozdrawiam.
Masz ewidentny błąd gramatyczny, który nawet ma swoją nazwę, Mądralo. :) I bardzo mi to zaburza spójne czytanie wiersza.
Twoje tłumaczenie, że wiadomo (niby), iż to kobiety sa podmiotem, niczego nie zmienia. To tak, jakbyś tłumaczył, że w zdaniu: "Mając siedem lat, ojciec kupił mi rower" - wiadomo, że to ojciec jest podmiotem, a nie "mi", więc też wiadomo, że to ojciec kupił rower swojemu synowi. A guzik, wcale to nie musi być jasne, bo jest tu błąd gramatyczny! Taka "jasność" jest tylko dla samego Autora, bo wie, co miał na myśli.
A wykładać gramatyki mi nie musisz, bo jestem z zawodu nauczycielką polskiego i korektorką. Może właśnie dlatego mam duże trudności z rozumieniem tekstów z błędami? A może dlatego, że zakładam, iż poeci ich nie robią? :)
Wiem Oxyvio, że jesteś nauczycielką.
Ale jakie to ma znaczenie? Nauczycielka jęz. polskiego do mojego syna mówiła: - "wyjm książki z tornistra". Pani, po polonistyce :)
Przykład błędu z zeszytów szkolnych akurat ma się nijak do tego o czym mówimy tutaj. Wyobraź sobie, że zapisujemy to tak:

bardzo są zazdrosne o przyjaźń kobiety
więc przyjaźnie nowe dobierają same.


zgadza się prawda? Zgadza. To teraz powiedz mi, czy wyrażenie - więc "przyjaźnie nowe" można zastąpić wyrażeniem - więc "je".
Na sto procent można. I teraz sprawa zasadnicza. Gdybym napisał:

bardzo są zazdrosne o przyjaźń kobiety
więc "je" dobierają same.


to tego można jeszcze się ucapić, ale ja dopisałem po "je" jeszcze taki mały drobiazg - "tuż po ślubie", który w połączeniu z "dobierają same" jednoznacznie określa do kogo się to całe wyrażenie odnosi, dodatkowo w kolejności odpowiadającej orzeczeniu i podmiotowi.

bardzo są zazdrosne o przyjaźń kobiety
więc "je" tuż po ślubie dobierają same


Nie wzięłaś jeszcze pod uwagę tego, że to jest pewna forma poetycka, albo jak wolisz - kabaretowa (pisałem o tym wyżej) i wyrecytowana z odpowiednim akcentem, tym bardziej nie pozostawi żadnych wątpliwości.
Oxyvio, jak dotąd, jesteś jedyną osobą, która ma z tym jakiś problem i nie "czuje" o co chodzi. Zresztą nie pierwszy raz. Ostatnio też nie zrozumiałaś o czym pisałem w wierszu - również jako jedyna. Obróciłem to w żart. Jako osoba wykształcona na pewno wiesz czym jest kuplet, szmonces i wiele innych tego typu form. Zarzucasz mi błąd gramatyczny podając jakiś przykład "od czapy", a może problem tkwi gdzie indziej.
Pozdrawiam.
  • Odpowiedzi 44
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


O, już wiem - właśnie o to chodzi, tutaj tkwi ten błąd gramatyczny: tzw. niezgodność form w wypowiedzeniu. Dlatego właśnie zdanie jest niezrozumiałe -bo zaimek "je" nie może dotyczyć jednej przyjaźni, może zaś dotyczyć kobiet, ale wtedy sens się nie klei. Może spróbuj to jakoś poprawić, żeby zlikwidować ten błąd? Na pewno się da.
Dzięki za wyjaśnienie i pozdrówka. :)
a guzik tam :)
Już to wyjaśniłem wyżej - "Wiedząc, gdzie jest podmiot, gdzie orzeczenie, myślę, że problemu nie powinno być."

Ponadto drugi wers logicznie dopełnia pierwszy. Przypomnę może, że: orzeczenie, to ta część zdania, która opisuje czynność podmiotu. A ponieważ wiadomym jest, że podmiotem nie może być "bardzo" ;), wychodzi na moje, że to "kobieta", jako podmiot wszystkiemu jest winna.
;p
Pozdrawiam.
Masz ewidentny błąd gramatyczny, który nawet ma swoją nazwę, Mądralo. :) I bardzo mi to zaburza spójne czytanie wiersza.
Twoje tłumaczenie, że wiadomo (niby), iż to kobiety sa podmiotem, niczego nie zmienia. To tak, jakbyś tłumaczył, że w zdaniu: "Mając siedem lat, ojciec kupił mi rower" - wiadomo, że to ojciec jest podmiotem, a nie "mi", więc też wiadomo, że to ojciec kupił rower swojemu synowi. A guzik, wcale to nie musi być jasne, bo jest tu błąd gramatyczny! Taka "jasność" jest tylko dla samego Autora, bo wie, co miał na myśli.
A wykładać gramatyki mi nie musisz, bo jestem z zawodu nauczycielką polskiego i korektorką. Może właśnie dlatego mam duże trudności z rozumieniem tekstów z błędami? A może dlatego, że zakładam, iż poeci ich nie robią? :)
Wiem Oxyvio, że jesteś nauczycielką.
Ale jakie to ma znaczenie? Nauczycielka jęz. polskiego do mojego syna mówiła: - "wyjm książki z tornistra". Pani, po polonistyce :)
Przykład błędu z zeszytów szkolnych akurat ma się nijak do tego o czym mówimy tutaj. Wyobraź sobie, że zapisujemy to tak:

bardzo są zazdrosne o przyjaźń kobiety
więc przyjaźnie nowe dobierają same.


zgadza się prawda? Zgadza. To teraz powiedz mi, czy wyrażenie - więc "przyjaźnie nowe" można zastąpić wyrażeniem - więc "je".
Na sto procent można. I teraz sprawa zasadnicza. Gdybym napisał:

bardzo są zazdrosne o przyjaźń kobiety
więc "je" dobierają same.


to tego można jeszcze się ucapić, ale ja dopisałem po "je" jeszcze taki mały drobiazg - "tuż po ślubie", który w połączeniu z "dobierają same" jednoznacznie określa do kogo się to całe wyrażenie odnosi, dodatkowo w kolejności odpowiadającej orzeczeniu i podmiotowi.

bardzo są zazdrosne o przyjaźń kobiety
więc "je" tuż po ślubie dobierają same


Nie wzięłaś jeszcze pod uwagę tego, że to jest pewna forma poetycka, albo jak wolisz - kabaretowa (pisałem o tym wyżej) i wyrecytowana z odpowiednim akcentem, tym bardziej nie pozostawi żadnych wątpliwości.
Oxyvio, jak dotąd, jesteś jedyną osobą, która ma z tym jakiś problem i nie "czuje" o co chodzi. Zresztą nie pierwszy raz. Ostatnio też nie zrozumiałaś o czym pisałem w wierszu - również jako jedyna. Obróciłem to w żart. Jako osoba wykształcona na pewno wiesz czym jest kuplet, szmonces i wiele innych tego typu form. Zarzucasz mi błąd gramatyczny podając jakiś przykład "od czapy", a może problem tkwi gdzie indziej.
Pozdrawiam.
I po co tyle gadania? Po prostu masz ewidentny błąd gramatyczny - i nic tego nie zmienia. Zaimek "je" nie może nijak zastąpić podmiotu "przyjaźń" ani go określać.
Może mam jako jedyna problemy ze zrozumieniem treści Twoich wierszy, bo jako jedyna je analizuję, zakładając, że nie ma w nich błędów? Inni może tak nie zakładają i może nie analizują tak szczegółowo znaczenia form gramatycznych? Już pisałam o tym.
Ale też widziałam tu gdzieś wpis, że po poprawkach Twój wiersz stał się bardziej jasny - a więc jednak nie tylko ja mam problemy ze zrozumieniem, o co biega.
Nie ma to jednak znaczenia. Błąd pozostaje błędem i koniec. Błędy gramatyczne są bezdyskusyjne.
I wiesz, dziwi mnie Twoja irytacja. O co właściwie?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


O, już wiem - właśnie o to chodzi, tutaj tkwi ten błąd gramatyczny: tzw. niezgodność form w wypowiedzeniu. Dlatego właśnie zdanie jest niezrozumiałe -bo zaimek "je" nie może dotyczyć jednej przyjaźni, może zaś dotyczyć kobiet, ale wtedy sens się nie klei. Może spróbuj to jakoś poprawić, żeby zlikwidować ten błąd? Na pewno się da.
Dzięki za wyjaśnienie i pozdrówka. :)
a guzik tam :)
Już to wyjaśniłem wyżej - "Wiedząc, gdzie jest podmiot, gdzie orzeczenie, myślę, że problemu nie powinno być."

Ponadto drugi wers logicznie dopełnia pierwszy. Przypomnę może, że: orzeczenie, to ta część zdania, która opisuje czynność podmiotu. A ponieważ wiadomym jest, że podmiotem nie może być "bardzo" ;), wychodzi na moje, że to "kobieta", jako podmiot wszystkiemu jest winna.
;p
Pozdrawiam.
Masz ewidentny błąd gramatyczny, który nawet ma swoją nazwę, Mądralo. :) I bardzo mi to zaburza spójne czytanie wiersza.
Twoje tłumaczenie, że wiadomo (niby), iż to kobiety sa podmiotem, niczego nie zmienia. To tak, jakbyś tłumaczył, że w zdaniu: "Mając siedem lat, ojciec kupił mi rower" - wiadomo, że to ojciec jest podmiotem, a nie "mi", więc też wiadomo, że to ojciec kupił rower swojemu synowi. A guzik, wcale to nie musi być jasne, bo jest tu błąd gramatyczny! Taka "jasność" jest tylko dla samego Autora, bo wie, co miał na myśli.
A wykładać gramatyki mi nie musisz, bo jestem z zawodu nauczycielką polskiego i korektorką. Może właśnie dlatego mam duże trudności z rozumieniem tekstów z błędami? A może dlatego, że zakładam, iż poeci ich nie robią? :)
Wiem Oxyvio, że jesteś nauczycielką.
Ale jakie to ma znaczenie? Nauczycielka jęz. polskiego do mojego syna mówiła: - "wyjm książki z tornistra". Pani, po polonistyce :)
Przykład błędu z zeszytów szkolnych akurat ma się nijak do tego o czym mówimy tutaj. Wyobraź sobie, że zapisujemy to tak:

bardzo są zazdrosne o przyjaźń kobiety
więc przyjaźnie nowe dobierają same.


zgadza się prawda? Zgadza. To teraz powiedz mi, czy wyrażenie - więc "przyjaźnie nowe" można zastąpić wyrażeniem - więc "je".
Na sto procent można. I teraz sprawa zasadnicza. Gdybym napisał:

bardzo są zazdrosne o przyjaźń kobiety
więc "je" dobierają same.


to tego można jeszcze się ucapić, ale ja dopisałem po "je" jeszcze taki mały drobiazg - "tuż po ślubie", który w połączeniu z "dobierają same" jednoznacznie określa do kogo się to całe wyrażenie odnosi, dodatkowo w kolejności odpowiadającej orzeczeniu i podmiotowi.

bardzo są zazdrosne o przyjaźń kobiety
więc "je" tuż po ślubie dobierają same


Nie wzięłaś jeszcze pod uwagę tego, że to jest pewna forma poetycka, albo jak wolisz - kabaretowa (pisałem o tym wyżej) i wyrecytowana z odpowiednim akcentem, tym bardziej nie pozostawi żadnych wątpliwości.
Oxyvio, jak dotąd, jesteś jedyną osobą, która ma z tym jakiś problem i nie "czuje" o co chodzi. Zresztą nie pierwszy raz. Ostatnio też nie zrozumiałaś o czym pisałem w wierszu - również jako jedyna. Obróciłem to w żart. Jako osoba wykształcona na pewno wiesz czym jest kuplet, szmonces i wiele innych tego typu form. Zarzucasz mi błąd gramatyczny podając jakiś przykład "od czapy", a może problem tkwi gdzie indziej.
Pozdrawiam.
I po co tyle gadania? Po prostu masz ewidentny błąd gramatyczny - i nic tego nie zmienia. Zaimek "je" nie może nijak zastąpić podmiotu "przyjaźń" ani go określać.
Może mam jako jedyna problemy ze zrozumieniem treści Twoich wierszy, bo jako jedyna je analizuję, zakładając, że nie ma w nich błędów? Inni może tak nie zakładają i może nie analizują tak szczegółowo znaczenia form gramatycznych? Już pisałam o tym.
Ale też widziałam tu gdzieś wpis, że po poprawkach Twój wiersz stał się bardziej jasny - a więc jednak nie tylko ja mam problemy ze zrozumieniem, o co biega.
Nie ma to jednak znaczenia. Błąd pozostaje błędem i koniec. Błędy gramatyczne są bezdyskusyjne.
I wiesz, dziwi mnie Twoja irytacja. O co właściwie?
Widziałaś wpis marii bard, ale poprawki dotyczyły dwóch ostatnich wersów - wyjaśnienie napisałem. Nie będę się z Tobą spierał, bo to bez sensu. Widzisz, co chcesz widzieć (z analizami, a potem wnioskami z wierszy włącznie) i ja Ci tego nie zamierzam więcej wyłuszczać, bo nawet Twoje stwierdzenia i "założenia" są pozbawione sensu, albo, delikatnie mówiąc, na wyrost. :)
Ciekawe tylko jak (jako jedyna, analizująca tak dogłębnie) ustosunkujesz się wobec tego:

"kiedy rośliśmy dziećmi, gdy byliśmy mali."

www.poezja.org/wiersz,1,130326.html
:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


O, już wiem - właśnie o to chodzi, tutaj tkwi ten błąd gramatyczny: tzw. niezgodność form w wypowiedzeniu. Dlatego właśnie zdanie jest niezrozumiałe -bo zaimek "je" nie może dotyczyć jednej przyjaźni, może zaś dotyczyć kobiet, ale wtedy sens się nie klei. Może spróbuj to jakoś poprawić, żeby zlikwidować ten błąd? Na pewno się da.
Dzięki za wyjaśnienie i pozdrówka. :)
a guzik tam :)
Już to wyjaśniłem wyżej - "Wiedząc, gdzie jest podmiot, gdzie orzeczenie, myślę, że problemu nie powinno być."

Ponadto drugi wers logicznie dopełnia pierwszy. Przypomnę może, że: orzeczenie, to ta część zdania, która opisuje czynność podmiotu. A ponieważ wiadomym jest, że podmiotem nie może być "bardzo" ;), wychodzi na moje, że to "kobieta", jako podmiot wszystkiemu jest winna.
;p
Pozdrawiam.
Masz ewidentny błąd gramatyczny, który nawet ma swoją nazwę, Mądralo. :) I bardzo mi to zaburza spójne czytanie wiersza.
Twoje tłumaczenie, że wiadomo (niby), iż to kobiety sa podmiotem, niczego nie zmienia. To tak, jakbyś tłumaczył, że w zdaniu: "Mając siedem lat, ojciec kupił mi rower" - wiadomo, że to ojciec jest podmiotem, a nie "mi", więc też wiadomo, że to ojciec kupił rower swojemu synowi. A guzik, wcale to nie musi być jasne, bo jest tu błąd gramatyczny! Taka "jasność" jest tylko dla samego Autora, bo wie, co miał na myśli.
A wykładać gramatyki mi nie musisz, bo jestem z zawodu nauczycielką polskiego i korektorką. Może właśnie dlatego mam duże trudności z rozumieniem tekstów z błędami? A może dlatego, że zakładam, iż poeci ich nie robią? :)
Wiem Oxyvio, że jesteś nauczycielką.
Ale jakie to ma znaczenie? Nauczycielka jęz. polskiego do mojego syna mówiła: - "wyjm książki z tornistra". Pani, po polonistyce :)
Przykład błędu z zeszytów szkolnych akurat ma się nijak do tego o czym mówimy tutaj. Wyobraź sobie, że zapisujemy to tak:

bardzo są zazdrosne o przyjaźń kobiety
więc przyjaźnie nowe dobierają same.


zgadza się prawda? Zgadza. To teraz powiedz mi, czy wyrażenie - więc "przyjaźnie nowe" można zastąpić wyrażeniem - więc "je".
Na sto procent można. I teraz sprawa zasadnicza. Gdybym napisał:

bardzo są zazdrosne o przyjaźń kobiety
więc "je" dobierają same.


to tego można jeszcze się ucapić, ale ja dopisałem po "je" jeszcze taki mały drobiazg - "tuż po ślubie", który w połączeniu z "dobierają same" jednoznacznie określa do kogo się to całe wyrażenie odnosi, dodatkowo w kolejności odpowiadającej orzeczeniu i podmiotowi.

bardzo są zazdrosne o przyjaźń kobiety
więc "je" tuż po ślubie dobierają same


Nie wzięłaś jeszcze pod uwagę tego, że to jest pewna forma poetycka, albo jak wolisz - kabaretowa (pisałem o tym wyżej) i wyrecytowana z odpowiednim akcentem, tym bardziej nie pozostawi żadnych wątpliwości.
Oxyvio, jak dotąd, jesteś jedyną osobą, która ma z tym jakiś problem i nie "czuje" o co chodzi. Zresztą nie pierwszy raz. Ostatnio też nie zrozumiałaś o czym pisałem w wierszu - również jako jedyna. Obróciłem to w żart. Jako osoba wykształcona na pewno wiesz czym jest kuplet, szmonces i wiele innych tego typu form. Zarzucasz mi błąd gramatyczny podając jakiś przykład "od czapy", a może problem tkwi gdzie indziej.
Pozdrawiam.
I po co tyle gadania? Po prostu masz ewidentny błąd gramatyczny - i nic tego nie zmienia. Zaimek "je" nie może nijak zastąpić podmiotu "przyjaźń" ani go określać.
Może mam jako jedyna problemy ze zrozumieniem treści Twoich wierszy, bo jako jedyna je analizuję, zakładając, że nie ma w nich błędów? Inni może tak nie zakładają i może nie analizują tak szczegółowo znaczenia form gramatycznych? Już pisałam o tym.
Ale też widziałam tu gdzieś wpis, że po poprawkach Twój wiersz stał się bardziej jasny - a więc jednak nie tylko ja mam problemy ze zrozumieniem, o co biega.
Nie ma to jednak znaczenia. Błąd pozostaje błędem i koniec. Błędy gramatyczne są bezdyskusyjne.
I wiesz, dziwi mnie Twoja irytacja. O co właściwie?
Widziałaś wpis marii bard, ale poprawki dotyczyły dwóch ostatnich wersów - wyjaśnienie napisałem. Nie będę się z Tobą spierał, bo to bez sensu. Widzisz, co chcesz widzieć (z analizami, a potem wnioskami z wierszy włącznie) i ja Ci tego nie zamierzam więcej wyłuszczać, bo nawet Twoje stwierdzenia i "założenia" są pozbawione sensu, albo, delikatnie mówiąc, na wyrost. :)
Ciekawe tylko jak (jako jedyna, analizująca tak dogłębnie) ustosunkujesz się wobec tego:

"kiedy rośliśmy dziećmi, gdy byliśmy mali."

www.poezja.org/wiersz,1,130326.html
:)

Po pierwsze: jeszcze raz powtarzam, że masz ewidentny błąd gramatyczny - i to nie podlega żadnej dyskusji, więc nie rozumiem, po co tyle "gadania".
Po drugie: nie rozumiem, skąd i dlaczego wynika Twoja irytacja - bo widzę błąd? Jeśli nie życzysz sobie znajdowania błędów w Twoich tekstach, to ich tu nie wklejaj po prostu.
Po trzecie: nie zrozumiałam wersów z błędem, bo przy czytaniu zwracam uwagę także na znaczenie form gramatycznych w wierszach: tutaj w drugim zdaniu wystąpił zaimek "je", który prawidłowo nie może odnosić się do rzeczownika liczby pojedynczej rodzaju żeńskiego "przyjaźń", natomiast może się odnosic wyłącznie do rzeczownika z pierwszego zdania "kobiety"; szukałam więc podmiotu domyślnego, tłumacząc sobie ten wers np. tak, że ktoś te kobiety sobie dobiera jeszcze przed ślubem; ale kto? i jaki to ma związek z ich zazdrością o przyjaźń? i o czyją przyjaźń? - wiersz mi się nie kleił.
Czyżbyś miał o to pretensję? Ale to nie moja wina!
Po czwarte: to nie ma znaczenia (dla mnie), czego nie zrozumiała w Twoim wierszu z kolei Maria Bard.
I po piąte: nie rozumiem, dlaczego zacytowałeś fragment mojego wiersza i czego oczekujesz ode mnie w związku z tym?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


O, już wiem - właśnie o to chodzi, tutaj tkwi ten błąd gramatyczny: tzw. niezgodność form w wypowiedzeniu. Dlatego właśnie zdanie jest niezrozumiałe -bo zaimek "je" nie może dotyczyć jednej przyjaźni, może zaś dotyczyć kobiet, ale wtedy sens się nie klei. Może spróbuj to jakoś poprawić, żeby zlikwidować ten błąd? Na pewno się da.
Dzięki za wyjaśnienie i pozdrówka. :)
a guzik tam :)
Już to wyjaśniłem wyżej - "Wiedząc, gdzie jest podmiot, gdzie orzeczenie, myślę, że problemu nie powinno być."

Ponadto drugi wers logicznie dopełnia pierwszy. Przypomnę może, że: orzeczenie, to ta część zdania, która opisuje czynność podmiotu. A ponieważ wiadomym jest, że podmiotem nie może być "bardzo" ;), wychodzi na moje, że to "kobieta", jako podmiot wszystkiemu jest winna.
;p
Pozdrawiam.
Masz ewidentny błąd gramatyczny, który nawet ma swoją nazwę, Mądralo. :) I bardzo mi to zaburza spójne czytanie wiersza.
Twoje tłumaczenie, że wiadomo (niby), iż to kobiety sa podmiotem, niczego nie zmienia. To tak, jakbyś tłumaczył, że w zdaniu: "Mając siedem lat, ojciec kupił mi rower" - wiadomo, że to ojciec jest podmiotem, a nie "mi", więc też wiadomo, że to ojciec kupił rower swojemu synowi. A guzik, wcale to nie musi być jasne, bo jest tu błąd gramatyczny! Taka "jasność" jest tylko dla samego Autora, bo wie, co miał na myśli.
A wykładać gramatyki mi nie musisz, bo jestem z zawodu nauczycielką polskiego i korektorką. Może właśnie dlatego mam duże trudności z rozumieniem tekstów z błędami? A może dlatego, że zakładam, iż poeci ich nie robią? :)
Wiem Oxyvio, że jesteś nauczycielką.
Ale jakie to ma znaczenie? Nauczycielka jęz. polskiego do mojego syna mówiła: - "wyjm książki z tornistra". Pani, po polonistyce :)
Przykład błędu z zeszytów szkolnych akurat ma się nijak do tego o czym mówimy tutaj. Wyobraź sobie, że zapisujemy to tak:

bardzo są zazdrosne o przyjaźń kobiety
więc przyjaźnie nowe dobierają same.


zgadza się prawda? Zgadza. To teraz powiedz mi, czy wyrażenie - więc "przyjaźnie nowe" można zastąpić wyrażeniem - więc "je".
Na sto procent można. I teraz sprawa zasadnicza. Gdybym napisał:

bardzo są zazdrosne o przyjaźń kobiety
więc "je" dobierają same.


to tego można jeszcze się ucapić, ale ja dopisałem po "je" jeszcze taki mały drobiazg - "tuż po ślubie", który w połączeniu z "dobierają same" jednoznacznie określa do kogo się to całe wyrażenie odnosi, dodatkowo w kolejności odpowiadającej orzeczeniu i podmiotowi.

bardzo są zazdrosne o przyjaźń kobiety
więc "je" tuż po ślubie dobierają same


Nie wzięłaś jeszcze pod uwagę tego, że to jest pewna forma poetycka, albo jak wolisz - kabaretowa (pisałem o tym wyżej) i wyrecytowana z odpowiednim akcentem, tym bardziej nie pozostawi żadnych wątpliwości.
Oxyvio, jak dotąd, jesteś jedyną osobą, która ma z tym jakiś problem i nie "czuje" o co chodzi. Zresztą nie pierwszy raz. Ostatnio też nie zrozumiałaś o czym pisałem w wierszu - również jako jedyna. Obróciłem to w żart. Jako osoba wykształcona na pewno wiesz czym jest kuplet, szmonces i wiele innych tego typu form. Zarzucasz mi błąd gramatyczny podając jakiś przykład "od czapy", a może problem tkwi gdzie indziej.
Pozdrawiam.
I po co tyle gadania? Po prostu masz ewidentny błąd gramatyczny - i nic tego nie zmienia. Zaimek "je" nie może nijak zastąpić podmiotu "przyjaźń" ani go określać.
Może mam jako jedyna problemy ze zrozumieniem treści Twoich wierszy, bo jako jedyna je analizuję, zakładając, że nie ma w nich błędów? Inni może tak nie zakładają i może nie analizują tak szczegółowo znaczenia form gramatycznych? Już pisałam o tym.
Ale też widziałam tu gdzieś wpis, że po poprawkach Twój wiersz stał się bardziej jasny - a więc jednak nie tylko ja mam problemy ze zrozumieniem, o co biega.
Nie ma to jednak znaczenia. Błąd pozostaje błędem i koniec. Błędy gramatyczne są bezdyskusyjne.
I wiesz, dziwi mnie Twoja irytacja. O co właściwie?
Widziałaś wpis marii bard, ale poprawki dotyczyły dwóch ostatnich wersów - wyjaśnienie napisałem. Nie będę się z Tobą spierał, bo to bez sensu. Widzisz, co chcesz widzieć (z analizami, a potem wnioskami z wierszy włącznie) i ja Ci tego nie zamierzam więcej wyłuszczać, bo nawet Twoje stwierdzenia i "założenia" są pozbawione sensu, albo, delikatnie mówiąc, na wyrost. :)
Ciekawe tylko jak (jako jedyna, analizująca tak dogłębnie) ustosunkujesz się wobec tego:

"kiedy rośliśmy dziećmi, gdy byliśmy mali."

www.poezja.org/wiersz,1,130326.html
:)

Po pierwsze: jeszcze raz powtarzam, że masz ewidentny błąd gramatyczny - i to nie podlega żadnej dyskusji, więc nie rozumiem, po co tyle "gadania".
Po drugie: nie rozumiem, skąd i dlaczego wynika Twoja irytacja - bo widzę błąd? Jeśli nie życzysz sobie znajdowania błędów w Twoich tekstach, to ich tu nie wklejaj po prostu.
Po trzecie: nie zrozumiałam wersów z błędem, bo przy czytaniu zwracam uwagę także na znaczenie form gramatycznych w wierszach: tutaj w drugim zdaniu wystąpił zaimek "je", który prawidłowo nie może odnosić się do rzeczownika liczby pojedynczej rodzaju żeńskiego "przyjaźń", natomiast może się odnosic wyłącznie do rzeczownika z pierwszego zdania "kobiety"; szukałam więc podmiotu domyślnego, tłumacząc sobie ten wers np. tak, że ktoś te kobiety sobie dobiera jeszcze przed ślubem; ale kto? i jaki to ma związek z ich zazdrością o przyjaźń? i o czyją przyjaźń? - wiersz mi się nie kleił.
Czyżbyś miał o to pretensję? Ale to nie moja wina!
Po czwarte: to nie ma znaczenia (dla mnie), czego nie zrozumiała w Twoim wierszu z kolei Maria Bard.
I po piąte: nie rozumiem, dlaczego zacytowałeś fragment mojego wiersza i czego oczekujesz ode mnie w związku z tym?
Niczego od Ciebie nie oczekuję Oxyvio. Już nie. A najmniej czytania ze zrozumieniem, gdzież bym śmiał - od polonistki i korepetytorki?
Dość wyjaśnień, szkoda mojego czasu.

Winny Ci jestem jeszcze słowo o irytacji. Moja, wynika z faktu ciągłego odwracania kota ogonem, o czym przekonuję się nie po raz pierwszy. Najpierw o coś pytasz, potem, kiedy odpowiadam, dla Ciebie to "nie ma żadnego znaczenia". Chociaż właściwie powinno mieć.
Nawet w tej chwili, na wcześniej zadane proste pytanie, dotyczące "belki w oku" - odpowiedź, to kolejne "nie rozumiem" i idiotyczne - czego oczekuję.
A jak sądzisz?
Jeśli nie potrafisz zrozumieć, czym jest belka we własnym oku, to powiem wprost. Popraw najpierw swoje własne "nad wyraz ewidentne byki", potem ewentualnie, poprawiaj lub zarzucaj błędy innym., wykazując przy tym choć minimum profesjonalizmu.
To kim jesteś z zawodu, o czym tak głośno obwieszczasz, nie jest dla mnie żadnym wyznacznikiem Twojej wiedzy.
Mało to profesorów jest ze "swojom edukacjom" na bakier? Jeden nawet Noblistom został.
Baj.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


O, już wiem - właśnie o to chodzi, tutaj tkwi ten błąd gramatyczny: tzw. niezgodność form w wypowiedzeniu. Dlatego właśnie zdanie jest niezrozumiałe -bo zaimek "je" nie może dotyczyć jednej przyjaźni, może zaś dotyczyć kobiet, ale wtedy sens się nie klei. Może spróbuj to jakoś poprawić, żeby zlikwidować ten błąd? Na pewno się da.
Dzięki za wyjaśnienie i pozdrówka. :)
a guzik tam :)
Już to wyjaśniłem wyżej - "Wiedząc, gdzie jest podmiot, gdzie orzeczenie, myślę, że problemu nie powinno być."

Ponadto drugi wers logicznie dopełnia pierwszy. Przypomnę może, że: orzeczenie, to ta część zdania, która opisuje czynność podmiotu. A ponieważ wiadomym jest, że podmiotem nie może być "bardzo" ;), wychodzi na moje, że to "kobieta", jako podmiot wszystkiemu jest winna.
;p
Pozdrawiam.
Masz ewidentny błąd gramatyczny, który nawet ma swoją nazwę, Mądralo. :) I bardzo mi to zaburza spójne czytanie wiersza.
Twoje tłumaczenie, że wiadomo (niby), iż to kobiety sa podmiotem, niczego nie zmienia. To tak, jakbyś tłumaczył, że w zdaniu: "Mając siedem lat, ojciec kupił mi rower" - wiadomo, że to ojciec jest podmiotem, a nie "mi", więc też wiadomo, że to ojciec kupił rower swojemu synowi. A guzik, wcale to nie musi być jasne, bo jest tu błąd gramatyczny! Taka "jasność" jest tylko dla samego Autora, bo wie, co miał na myśli.
A wykładać gramatyki mi nie musisz, bo jestem z zawodu nauczycielką polskiego i korektorką. Może właśnie dlatego mam duże trudności z rozumieniem tekstów z błędami? A może dlatego, że zakładam, iż poeci ich nie robią? :)
Wiem Oxyvio, że jesteś nauczycielką.
Ale jakie to ma znaczenie? Nauczycielka jęz. polskiego do mojego syna mówiła: - "wyjm książki z tornistra". Pani, po polonistyce :)
Przykład błędu z zeszytów szkolnych akurat ma się nijak do tego o czym mówimy tutaj. Wyobraź sobie, że zapisujemy to tak:

bardzo są zazdrosne o przyjaźń kobiety
więc przyjaźnie nowe dobierają same.


zgadza się prawda? Zgadza. To teraz powiedz mi, czy wyrażenie - więc "przyjaźnie nowe" można zastąpić wyrażeniem - więc "je".
Na sto procent można. I teraz sprawa zasadnicza. Gdybym napisał:

bardzo są zazdrosne o przyjaźń kobiety
więc "je" dobierają same.


to tego można jeszcze się ucapić, ale ja dopisałem po "je" jeszcze taki mały drobiazg - "tuż po ślubie", który w połączeniu z "dobierają same" jednoznacznie określa do kogo się to całe wyrażenie odnosi, dodatkowo w kolejności odpowiadającej orzeczeniu i podmiotowi.

bardzo są zazdrosne o przyjaźń kobiety
więc "je" tuż po ślubie dobierają same


Nie wzięłaś jeszcze pod uwagę tego, że to jest pewna forma poetycka, albo jak wolisz - kabaretowa (pisałem o tym wyżej) i wyrecytowana z odpowiednim akcentem, tym bardziej nie pozostawi żadnych wątpliwości.
Oxyvio, jak dotąd, jesteś jedyną osobą, która ma z tym jakiś problem i nie "czuje" o co chodzi. Zresztą nie pierwszy raz. Ostatnio też nie zrozumiałaś o czym pisałem w wierszu - również jako jedyna. Obróciłem to w żart. Jako osoba wykształcona na pewno wiesz czym jest kuplet, szmonces i wiele innych tego typu form. Zarzucasz mi błąd gramatyczny podając jakiś przykład "od czapy", a może problem tkwi gdzie indziej.
Pozdrawiam.
I po co tyle gadania? Po prostu masz ewidentny błąd gramatyczny - i nic tego nie zmienia. Zaimek "je" nie może nijak zastąpić podmiotu "przyjaźń" ani go określać.
Może mam jako jedyna problemy ze zrozumieniem treści Twoich wierszy, bo jako jedyna je analizuję, zakładając, że nie ma w nich błędów? Inni może tak nie zakładają i może nie analizują tak szczegółowo znaczenia form gramatycznych? Już pisałam o tym.
Ale też widziałam tu gdzieś wpis, że po poprawkach Twój wiersz stał się bardziej jasny - a więc jednak nie tylko ja mam problemy ze zrozumieniem, o co biega.
Nie ma to jednak znaczenia. Błąd pozostaje błędem i koniec. Błędy gramatyczne są bezdyskusyjne.
I wiesz, dziwi mnie Twoja irytacja. O co właściwie?
Widziałaś wpis marii bard, ale poprawki dotyczyły dwóch ostatnich wersów - wyjaśnienie napisałem. Nie będę się z Tobą spierał, bo to bez sensu. Widzisz, co chcesz widzieć (z analizami, a potem wnioskami z wierszy włącznie) i ja Ci tego nie zamierzam więcej wyłuszczać, bo nawet Twoje stwierdzenia i "założenia" są pozbawione sensu, albo, delikatnie mówiąc, na wyrost. :)
Ciekawe tylko jak (jako jedyna, analizująca tak dogłębnie) ustosunkujesz się wobec tego:

"kiedy rośliśmy dziećmi, gdy byliśmy mali."

www.poezja.org/wiersz,1,130326.html
:)

Po pierwsze: jeszcze raz powtarzam, że masz ewidentny błąd gramatyczny - i to nie podlega żadnej dyskusji, więc nie rozumiem, po co tyle "gadania".
Po drugie: nie rozumiem, skąd i dlaczego wynika Twoja irytacja - bo widzę błąd? Jeśli nie życzysz sobie znajdowania błędów w Twoich tekstach, to ich tu nie wklejaj po prostu.
Po trzecie: nie zrozumiałam wersów z błędem, bo przy czytaniu zwracam uwagę także na znaczenie form gramatycznych w wierszach: tutaj w drugim zdaniu wystąpił zaimek "je", który prawidłowo nie może odnosić się do rzeczownika liczby pojedynczej rodzaju żeńskiego "przyjaźń", natomiast może się odnosic wyłącznie do rzeczownika z pierwszego zdania "kobiety"; szukałam więc podmiotu domyślnego, tłumacząc sobie ten wers np. tak, że ktoś te kobiety sobie dobiera jeszcze przed ślubem; ale kto? i jaki to ma związek z ich zazdrością o przyjaźń? i o czyją przyjaźń? - wiersz mi się nie kleił.
Czyżbyś miał o to pretensję? Ale to nie moja wina!
Po czwarte: to nie ma znaczenia (dla mnie), czego nie zrozumiała w Twoim wierszu z kolei Maria Bard.
I po piąte: nie rozumiem, dlaczego zacytowałeś fragment mojego wiersza i czego oczekujesz ode mnie w związku z tym?
Niczego od Ciebie nie oczekuję Oxyvio. Już nie. A najmniej czytania ze zrozumieniem, gdzież bym śmiał - od polonistki i korepetytorki?
Dość wyjaśnień, szkoda mojego czasu.

Winny Ci jestem jeszcze słowo o irytacji. Moja, wynika z faktu ciągłego odwracania kota ogonem, o czym przekonuję się nie po raz pierwszy. Najpierw o coś pytasz, potem, kiedy odpowiadam, dla Ciebie to "nie ma żadnego znaczenia". Chociaż właściwie powinno mieć.
Nawet w tej chwili, na wcześniej zadane proste pytanie, dotyczące "belki w oku" - odpowiedź, to kolejne "nie rozumiem" i idiotyczne - czego oczekuję.
A jak sądzisz?
Jeśli nie potrafisz zrozumieć, czym jest belka we własnym oku, to powiem wprost. Popraw najpierw swoje własne "nad wyraz ewidentne byki", potem ewentualnie, poprawiaj lub zarzucaj błędy innym., wykazując przy tym choć minimum profesjonalizmu.
To kim jesteś z zawodu, o czym tak głośno obwieszczasz, nie jest dla mnie żadnym wyznacznikiem Twojej wiedzy.
Mało to profesorów jest ze "swojom edukacjom" na bakier? Jeden nawet Noblistom został.
Baj.
A gdzie zrobiłam błąd? Jeśli mi go pokażesz, to chętne poprawię. Każdemu się to zdarza i ja wcale nie twierdzę, że mi się nie może zdarzyć.
Umiem czytać ze zrozumieniem, owszem, kiedy jest napisane poprawnie gramatycznie. Wiele Twoich wierszy jest dla mnie całkiem zrozumiałych i fajnych.
Nieprawda, że dla mnie nie ma znaczenia, co do mnie piszesz - cały czas Ci odpisuję i wszystko wyjaśniam. Ale Ty jesteś coraz bardziej arogancki. I idlaczego zarzucasz mi nieudolność zawodową? Na jakiej podstawie??? To jest już chwyt poniżej pasa! Skoro wykształcenie w konkretnym zawodzie ni ema dla Ciebie znaczenia, to może dlatego, że sam jesteś fachowcem z Bożej łaski? Bo nie widzę innego powodu tych zarzutów.
A może po prostu nie umiesz przyznać się do błędu? I tak Cię strasznie złości, kiedy ktoś go u Ciebie znajdzie? To jest strasznie dziecinne, HAYQ.
W każdym razie ja nie byłam dloa Ciebie niegrzeczna, stwierdzając, że masz ewidentny błąd i wyjaśniając, dlaczego nei zrozumiałam wiersza. Nie ma w tym cienia napaści ani złej woli. A Ty naskakujesz na mnie jak źle wychowany smarkacz i niczego nie chcesz zrozumieć ani nawet przyjąć do wiadomości rzeczy tak oczywistej, jak błąd niezgodności form gramatycznych!

Nawiasem powiem Ci, że Twój wierszyk też jest dość chamski i antyfeministyczny, czego nie napisałabym, gdybyś nie był arogancki wobec mnie, i to bez powodu.
No. A teraz sobie pękaj ze złości. Cześć.
Opublikowano

PS.
Nie jestem korepetytorką, tylko KOREKTORKĄ (gratuluję umiejętności czytania ze zrozumieniem!) - czyli kimś takim, kto zawodowo redaguje i poprawia za pieniądze teksty i książki pisarzy, poetów, filozofów i dziennikarzy.
A o swoich kompetencjach zawodowych wspomniałam tylko dlatego, że zacząłęś mi tłumaczyć, co to jest orzeczenie, a co podmiot. (Skoro wiedziałeś wcześniej, że jestem polonistką - jak piszesz - to znaczy, że to też było zamierzone chamstwo).
Poza tym chyba rozumiem, o co Ci chodziło w zacytowaniu mojego wiersza - czyżbyś uważał, że jest w nim byk "jak belka w oku"? Ha ha ha! Akurat tu nie ma żadnego byka! Forma "rośliśmy dziećmi" jest jak najbardziej poprawną formą archaiczną i użyłam jej tu celowo, bo pisałam o dzieciństwie - czasie dawno minionym i romantycznym. Nie czytałeś Mickiewicza? Ileż to u niego (i innych romantyków) takich form: wznieść się żurawiem, wzlecieć orłem, popłynąć pstrągiem... W dodatku jest nawet takie przysłowie (właśnie w formie archaicznej, bo przysłowia są bardzo stare): plotka wróblem wyfrunie, a gołębiem wróci. Nie znasz go?
Poczytaj trochę, HAYQ. Trochę dobrych tekstów z XIX w. i wcześniejszych - doradzam choćby lektury szkoły średniej.
I - jak pisałam - nie obraziłabym się, gdybyś znalazł u mnie jakiś błąd i dał mi znać o tym w kulturalnej formie, jak ja to zrobiłam na początku naszej rozmowy. Natomiast irytuje mnie Twoja nieuzasadniona niczym napastliwość oraz chamskie podjazdy w kierunku moich kompetencji zawodowych. To właśnie są te "jaja w rękach gadziny" - chwyty poniżej pasa.

Opublikowano

Och, i jeszcze jedno PS: pokazałam Twój wiersz mojej 24-letniej córce, która też bardzo dużo czyta (jak ja), chociaz zupełnie inne rzeczy - ona nie jest umysłowym powieleniem mnie, raczej swojego pradziadka. Pokazałam jej wiersz bez żadnych komentarzy i zapytałam, jak jej się poodba. Dłuższy czas milczała, marszczyła brwi, wreszcie powiedziała: "Wiesz, nie za bardzo rozumiem początek... Ale całość chyba jest o masturbacji. No bo te jaja w rękach i ta zazdrość o przyjaźń?"
No koment - do Twojego przemyślenia, o ile masz ochotę.

Opublikowano

naprawdę Cię lubie Oxy. Jesteś rozbrajająca. :)
Tak, faceci to świnie - szowinistyczne w dodatku.
Od początku podejrzewałem, że o to chodzi ;)
A teraz uwaga, kolejna "antyfeministyczna", równie chamska fraszka.

bokiem mężczyznom wychodzą kobiety
już od czasów Adama niestety

[center]Jan Izydor Sztaudynger[/center]

Pewnie gdybym nie napisał czyje to jest, powiedziałabyś, że nie wiesz, czy chodzi o "kobiety", czy o "już".
Cześć.
PS
Jeśli chodzi o błędy, to się mylisz. Zawsze się do nich przyznaję. To pierwszy i jedyny, jak dotąd przypadek, kiedy - powiedzmy, że nie mam pewności (ale nie wykorzystuj tego, to eufemizm specjalnie dla Ciebie ;)
Nie wierzysz? Proszzz...
www.poezja.org/index.php?a=u&k=69&pokaz2=130480#1010249
to mój ostatni naprawdę paskudny byk.(co przyznaję ze wstydem, bo rzadko mi się orty trafiają)

Natomiast jeśli chodzi o Twojego... byka, czyli "ewidentny błąd gramatyczny", to już Ci go cytowałem, ale podobnie jak z innymi wyjaśnieniami, nie zauważyłaś (pewnie poprzez tzw. odrzucenie).
Ok. masz jeszcze raz:
www.poezja.org/wiersz,1,130326.html

a chodzi o to:

kiedy [u]rośliśmy dziećmi[/u], gdy byliśmy mali.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Że o co chodzi? A kto tu zaczął być agresywny i napastliwy???
Aleś Ty twardogłowy, kurde!!! Jeszcze nie trafiłam na tak upartego błędoroba!
A Sztaudyngera osobiście nie cierpię. Ale to nie ma nic do rzeczy.

Bo też teraźniejszy Twój byk nie jest ortem. To akurat gramat.

Zauważyłam i odpisałam Ci na niego, ale pewnie przez odrzucenie nie zauważyłeś, więc kopiuję z powyższego:

Poza tym chyba rozumiem, o co Ci chodziło w zacytowaniu mojego wiersza - czyżbyś uważał, że jest w nim byk "jak belka w oku"? Ha ha ha! Akurat tu nie ma żadnego byka! Forma "rośliśmy dziećmi" jest jak najbardziej poprawną formą archaiczną i użyłam jej tu celowo, bo pisałam o dzieciństwie - czasie dawno minionym i romantycznym. Nie czytałeś Mickiewicza? Ileż to u niego (i innych romantyków) takich form: wznieść się żurawiem, wzlecieć orłem, popłynąć pstrągiem... W dodatku jest nawet takie przysłowie (właśnie w formie archaicznej, bo przysłowia są bardzo stare): plotka wróblem wyfrunie, a gołębiem wróci. Nie znasz go?
Poczytaj trochę, HAYQ. Trochę dobrych tekstów z XIX w. i wcześniejszych - doradzam choćby lektury szkoły średniej.


Ten wpis masz powyżej. Jeszcze raz gratuluję umiejętności czytania ze zrozumieniem.

Aha, i jeszcze jedno: ja Cię nie pytałam, CZEGO nie zrozumiała Maria Bard w Twoim wierszu. Ja tylko stwierdziłam, że dla mnie to, CZEGO Maria nie zrozumiała, nie ma znaczenia. Ważne, że nie tylko ja nie rozumiem Twojego wiersza.
I bynajmniej nie pisałam tego złośliwie.

A tutaj jeszcze cytat z serwisu nt. podstawowych zasad gramatycznych www.hamlet.edu.pl/uczen/?id=zwskl:

2. Związki zgody to związki, w których wyraz podrzędny upodabnia swe formy do form wyrazu nadrzędnego, tj. występuje w tym samym rodzaju, liczbie, przypadku lub osobie. W związki zgody łączą się w zdaniu przede wszystkim zasadnicze człony zdania: podmiot i orzeczenie. Orzeczenie zgadza się z podmiotem pod względem osoby i liczby, a w formach czasu przeszłego i trybu warunkowego - także pod względem rodzaju; np.: Piotr pisze; uczennice, uczniowie piszą; rodzice pisali; siostry pisały (p. orzeczenie, orzecznik, podmiot).

W związki zgody łączą się także przydawki przymiotnikowe i rzeczownikowe z określanymi przez nie rzeczownikami. Oznacza to, że rzeczownik z określeniem - wyrażonym przymiotnikiem, zaimkiem przymiotnikowym, liczebnikiem przymiotnikowym, imiesłowem przymiotnikowym lub drugim rzeczownikiem - musi być zgodny co do liczby, przypadka, najczęściej także - rodzaju; np.: Ulica Marszałkowska - na ulicy Marszałkowskiej. Tamten dom - tamte domy. Odkryta głowa - z odkrytą głową. Pierwsza gwiazda - pierwsze gwiazdy. Matka żywicielka - matce żywicielce (p. przydawka).


Zresztą znajdziesz tę zasadę w każdym podręczniku do gramatyki dla IV klasy szkoły podstawowej. Jest to absolutnie podstawowa zasada wszystkich języków fleksyjnych, że wyraz określany (nadrzędny) i wyraz określający (podrzędny) w związku zgody muszą mieć tę samą formę granatyczną - nawet, jeśli sa oddalone od siebie w tekście. Nie można mówić np: moje mama, twój ręka, te zazdrość, ono poszła, tamta biegł, dzieci mówili - itd., itp. To jest jeden z podstawowych błędów gramatycznych.

I naprawdę Twój upór wraz z całą arogancją jest dla mnie mało zrozumiały. Wstyd? Czy co? Każdemu się zdarza lapsus!
Opublikowano

oczywiście Oxyvio, nie rozumiesz tylko Ty i Twoja córka. To dopiero argument.
Haha
Jutro pogadam ze szwagrem, zobaczymy co powie ;p

Co do korektorki-korepetytorki, jest mi to równie obojętne, jak Tobie moje argumenty.
Zamydlanie własnych byków domniemanymi archaizmami też nic nie pomoże w sytuacji, kiedy tekst, poza tym jednym "wybrykiem" kompletnie odstaje stylowo od tamtej epoki. Nie czepiałbym się, gdybyś to przynajmniej napisała kursywą. A tak, to niewypał i tyle.
Powiem Ci, że byłaby z tego w miarę niezła metafora, gdybyś to napisała choćby w takiej formie:

kiedy rośliśmy dziećmi, gdy nadeszła starość

"kiedy rośliśmy dziećmi, gdy byliśmy mali" to masło maślane, kompletnie nieprzystające do mickieiczowskiego stylu. Zwłaszca w połączeniu z dalszą częścią zdania. Akurat tu trafiłaś, jak kulą w płot z tym pouczaniem.
Dobra, kończę to kołowanie, bo to bez sensu.
Dobranoc.
PS
Aha, to jest specjalna wersja dla Ciebie i kogokolwiek tam jeszcze będziesz chciała pytać.
Ale na tym koniec, ale tamta wersja zostaje i basta.

baby są przeciwne przyjaźniom niestety
więc je tuż po ślubie dobierają same

Opublikowano

Plączesz się, HAYQ. Bełkoczesz o moim wierszu bez ładu i składu. kiedy rośliśmy dziećmi, gdy nadeszła starość - toż to zupełny nonsens: u kogo tak jest, że gdy jeszcze rośnie jako dziecko, to wtedy nadchodzi mu starość???
Archaizmy, które Ci przytoczyłam, nie sa domniemane i jeszcze raz polecam Ci czytanie literatury dawnej, choćby lektur szkolnych z liceum. A choćby tylko przysłów, których też nie znasz, jak widzę.
A to, że Ty wolisz coś tam zapisać kursywą, zaś ja nie - to nie jest żaden błąd w moim tekście.
Natomiast ja odpowiadam cały czas na Twoje argumenty i uważnie je analizuję, jak zawsze.
Dopisałam Ci jeszcze cytat z zasad gramatycznych do poprzedniego maila, zerknij sobie powyżej.

PS.: Skąd wiesz, że inni - poza moją córką i Marią Bard - rozumieją Twój wiersz? Nie widzę na to żadnych dowodów.
Pa.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


sama w tej chwili dowodzisz, że kompletnie, ale to komletnie nic nie rozumiesz. Napisałem przecież, że gdyby ten Twój kawałek potraktować jako metaforę:

kiedy rośliśmy dziećmi - rośliśmy własnymi dziećmi (byliśmy z nich dumni, Kochanowski - serce roście!!!), kobietooo, gdy nadeszła starość (jako rodzice).
Przecież piszesz ten wiersz, jako dorosła osoba. Tak? No to czego jeszcze nie rozumiesz???
Moja wersja przynajmniej ma sens, Twoja to masło ze smalcem.
PS
Przeczytaj jeszcze raz, bardzo dokładnie, co sama napisałaś.
"Skąd wiesz, że inni - poza moją córką i Marią Bard - rozumieją Twój wiersz?"

Twoja córka przecież nie rozumie, podobnie jak Ty mojego wiersza. Więc może się zdecyduj.
To jakaś paranoja.
Opublikowano

Czytałeś cały wiersz? Albo przynajmniej refren? Tam kompletnie, ale to kompletnie nie o tym mowa!!!
W wierszu mowa o dawno minionej, dziecięcej miłości, która się przydarzyła wtedy:
kiedy rośliśmy dziećmi, gdy byliśmy mali.
Peelka zagląda wspomnieniem:
w odbicie tego czasu, co minął od wczoraj,
kiedy rośliśmy dziećmi, gdy byliśmy mali.

A nie w starość. I nie mówi o swoich dzieciach, ale o tym, że sama była dzieckiem. I jej ukochany też.
Czy to jest jasne?
Poza tym forma: "kiedy rośliśmy dziećmi" - bynajmniej nie znaczy, że to nasze dzieci rosły, tylko że MY rośliśmy. Podobnie jak np. sformuowanie: Jan uleciał gołębiem - nie oznacza, że Janowi odleciał gołąb, tylko że Jan odleciał jako gołąb. (Sformułowanie z legendy o Janosiku, kiedy zmarł w więzieniu).
Widzę, że masz poważne braki w lekturach z liceum, HAYQ!
A co do większej liczby archaizmów w wierszu, to cała jego forma jest archaiczna. Ale Twoja uwaga mimo to jest dla mnie pożyteczna i w przyszłości przy wierszach wspomnieniowych lub historycznych będę o niej pamiętać. Dziękuję.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No? Przeczytałam dokładnie. A Ty? Jakaś niejasność?
Wiem, powinnam napisać tak: "Skąd wiesz, że inni - poza moją córką, mną i Marią Bard - rozumieją Twój wiersz?"
Sorry, zapomniałam dodać siebie.
I to nazywasz paranoją???

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • KANAŁ


      DREYFUSS 2.0

      Musi być olej by wzrost napędzać
      Karta bez PINu w twojej szparze 
      Musi być zawsze barszcz na święta
      Musisz zawsze się spiec w wakacje 

      Musi być zawsze pełen wypas 
      Byś mogł coś w ogóle ogarnąć
      Laski w TV niech robią przypał 
      Musisz  tabletkę wziąć, by ci stanął

      Musimy dać trawy do fajek
      Musimy wogle przestać palić
      Wszyscy do siłki na maszyny
      Do utraty tchu, ćwiczymy!

      [Powstrzymaj się]
      Masz chodzić wciąż po brzytwie
      I nie pij podczas jazdy
      Naucz się wydawać sprytnie
      Musi świat być dzieciom przyjazny 

      Masz być posłusznym żołnierzykiem
      Z ekranu przemów do narodu 
      Tylko po to, by wstąpić w szyki
      Tych którzy mają  forsy jak lodu

      [Couplet 2]
      Chodzę jak wszyscy do dyskontu
      Wciąż mi nie dość, aż mam płacić
      Muszę przecież jakoś wyglądać
      A tu jest wybór tanich gaci

      Język kaleczą, głupi jak buty
      Przynajmniej tak jak ja głupi
      By tak się dać w bambuko walić
      Na pewno tata ich pochwali
      I robić dzieci z hologramu
      Za czułe słówka z satelity
      Bo ci durnie nie umią czytać
      I żywią się dietą z Instagramu

      W smoczkach na szczury  trutka
      Tym lepiej, ich podróż będzie krótka
      Pisana im świńska trumna
       Grypy świń mutacja rozumna 

      O nie, człowiek nie jest z małp
      Bynajmniej: ma barana znak
      O nie, twój kształt to nie małpy kształt :
      Mu naczelnych zmysłu brak, 

      [Powstrzymaj się]
      Po gwoździach chodź jak fakir 
      Alkohol stop za kółkiem
      Ziemniaki masz, rzuć bataty 
      Bezpieczne każde podwórko 

      Chcą, żebyś był zerem?
      W TV wejdź, niech drżą narody!
       Wystąp, i wstąp w szereg
      Tych co kręcą słodkie lody
       


      [Couplet 3]
      Czytam, że trzeba zwolnić belfrów
      I budżetówkę, co o pomstę woła 
      Urzędników, co błądzą bez celu 
      I pielęgniarki za trzy koła

      Kapitał, co gdzie chce płynie
      Ma mieć zysk ze służb zdrowia 
      Idź się leczyć w Londynie
      Zobacz ich wzór zachowań 

      Musimy  dupę wziąć w troki 
      Uciekł nam przekręt epoki
      W niezły wpuściły nas kanał
      Pieniądz i Bóg na ekranach

      Wyrzuć komórę do kibla 
      Niech zamilknie telewizja 
      Trzeba założyć obrączki
      Prezenterom bieżączki!

      Oskarżam!
      Przez tubę zgromadzenia 
      Przedstawiam akt oskarżenia!
      Sprzeciw wyrażam

      Zamknij kran, co świat napędza:
      Twą bramę raju otwieraj manualnie
       W święta nie przyjmij księdza
       Weekend spędż u mamy, normalnie

      Twe zachcianki na pół podziel
       TV zamknij: to sensu złodziej 
      W łóżku możesz inaczej 
      Zresztą po co tłumaczę?

      "Palenie rzuć, pływanie rzuć
      I zacznij dbać o siebie"
      Nie musisz być jak Schwarzenegger
      Po prostu idź na spacer...
      Dobra, przestaję truć...

      Nie słuchasz mnie? 
      Chcesz gonić świata pęd?
      Dajesz się za setki dwie?
      I jak nic kolędę w drzwi?

      Wakacje w Sharm El Sheikh?
      Perfumy z duty free?
      Telewizor ci zasłonił świat? 
      I co dzień bez niuansów seks?
      Papieros ustach cały czas?

      Zapuściłaś ogród swój
      Co tajemny kiedyś był
      Zasady poszły w las
      Chcesz się truć,  truj się, lecz:

      A kysz:
      8Meg IPhone, dane w bomb mgle 
      Że trze krzyż na krzyż, a kysz
       J't'accuse!


      O07 ZASŁOŃ

      Czy w klasztoru cień, czy w meczetów wież
      W emerytowany squat
      I dom jesieni też
      Czy na piasku plaż czy głęboko w las

      Czy ktoś pałac ma, czy w chłodny grób 
      Tam gdzie leży mnich

      Jak krzyż wśród krucht
      W domach z kruchych płyt  (kto wiedzie prym?) 
      Wszędzie ci, którym bogiem jest Bóg 

      Mówię, że wstrętne te w burce są, a śliczne te w bikini pół
      To religia ma, jeśliś mi brat, rękę daj 
      Wstrętne te w burce są, a śliczne w bikini pół
      To religia ma, tak, na cały kraj

      Czyś na kasie stacz, czy w korpo rżniesz cash 
      Czyś w bez domu gość, czy jak mój masz dom
      Czy w samych gumofilcach w tundry mróz


      Czy barber, co goli w bród
      Żółtek, co pichci los, czy niewolnik z KRLD
      Czy tkwisz w Pradze z nie tego snu, czy jedziesz do mamy do Włoch
      Czy zjadłeś rozumu pół , czy masz 200 IQ
      Choćbyś mnie sklął, prawdę ci mówię tu;

      Wstrętne te w szalu są, a śliczne te, co sutki sterczą im 
      To religia ma, krzycz na cały kraj:
       Źli są ci, co noszą pejs, a dobrzy niosą krzyż.
      To religia ma, tak Bóg daj 

      Czy asfalt cały w czerń, czy ciapaty gość
      "Byle do pierw..",  czy "Te Bugatti coś.."
      Inshallah czy Hare.... Om
      Czy Światło ruch, czy Dnia Siódmego duch


      Trzeci dom, ostatni grosz 
      Czyś z fali trep, czy na gali cep
      Wezmę skalp, czy blada twarz
      I wśród tych, co mówisz i masz


      W barze o piątej pięć, na koktajlu ą i ę
      By syn Boży rozluźnił się
      Na kempingu w  gwiezdny czas
      W lokalach  2.5 *


      U Bruce'a Lee i u curry  fish
      Tego, co ma Sparty hart, u Golluma Pół
      Tych co Thor, co Hutich mord, i tych chez Dior

      Tak religia każe mi, jeśli ci po drodze, śpiewaj im 
      Źli są ci, co noszą pejs, a dobrzy krzyż.
      To religia, Bóg dał ten hymn:
      Źli idą w ostatni rejs, dobźi, idą w niż..


      To religia ma, tak, na cały kraj mówię, ci:
      Dobrzy grają w biel, a czarnych w Bikini cel
      Moja religia ma mnie, gdzie moja whisky?


      Przecie mówię przeczyście:
      Zara: śliczne w bibułce, o, wredne  te w mankini są



      NIKNIE R

      Przegranego pokolenia syn
      Co tylko umiało śnić
      Sen białych flag
      Dajcie jądrowy świt
      Dajcie mi seks i krew
      I bomby w RER
      Choć ledwo wchodzę w świat

      Przegranego pokolenia syn:
      TV świat mebluje im
      Lubią seks w rytm spadających bomb 
      Takie seksowne są


      Dajcie jądrowy świt
      Dajcie mi seks i krew
      I bomby w RER
      Choć ledwo wchodzę w świat

      Dajcie jądrowy świt
      Dajcie mi seks i krew
      I bomby w RER
      Choć mam 20 lat

      Gdzie leży świata gruz
      Pamiętasz, że Massoud
      Pamiętasz nasz sen, że 
      Miłość i pokój jest
      God bless America
      God bless the USA 

      W ruinach leży Bóg
      Pamiętasz, że Massoud
      Pamiętasz nasz sen, że 
      Miłość i pokój jest
      God bless America
      God bless the USA 

      Pokazać kapitału brudną grę 
      Jak ze snów los i ta przelana krew 
      Miliardy w biedzie tkwią
      Miliony mrą
      Tysięcy chcą
      Nie są warci nawet grosz

      Obalić mit
      Że biedny, dobry Bog
      Dla siebie nie chce nic
      I postradał żywot swój
      I imię swe wraz z nim 
      Bo zbrodni w bród
      Dokonał jego lud 
      W imię ignorancji

      Otworzyć wam oczy na ten cały świat
      Otwórz oczy, byś mógł w końcu zamknąć je
      Otworzę oczy, pójdę na tamten świat
      Na lepszy dzień

      Dajcie jądrowy świt
      Dajcie mi seks i krew
      I bomby w RER
      Choć mam 20 lat






       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • „Reklamowe uprzejmości”   Najlepsze kosiarki, tu kupisz dla siebie, Magnum D3 Forte doda ci młodości. Dacia – samochód w każdej potrzebie, Zdrowit pij, a będziesz żył w zdrowiu i radości.   Chłopaki nie płaczą, więc w zamian płacą mniej, super nasza pasta – nią zęby wyleczysz. Perfetto Ziarenko, nasze pij i się śmiej, Magnat – dobra farba, temu nie zaprzeczysz.   Bez kłucia palców cukrzycę poznajemy, PZU najlepiej ubezpiecza na świecie. Na konstypację lekarstwo ci dajemy. Tylko w Ikei prezenty dostajecie.   Odkurzacz bezprzewodowy, pizza gratis, Góralki – pyszna radość, słodkie początki. Hyundai Tucson lepszy niż Toyota Matiz, Ibuprom bierz, potencji tracąc wątki.   Reklama dźwignią handlu – przyjmijmy to ogólnie, By pomóc ci w zdrowiu i wiecznej młodości. Sprzeczne to z prawdą, przyznajmy to wspólnie: – Biznes to i zysk, a nie o nas dbałość.   Leszek Piotr Laskowski
    • @Mel666 Siostro:))) to jest okrutnie dobry wiersz, który też odczytuję w kilku wymiarach. " . Wersy o "różowych okularach "- są nie tylko świetne, ale oddają mój stan umysłu na dziś. Pokuszę się jedynie o odczytanie tytułu.  Dla mnie " Pacjent zero" to ktoś, kto nie prosił o to, żeby nim zostać jednak jest przypadkiem, który będzie " zdiagnozowany".    Buziole

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

         
    • Kocia gramatyka   Ostatnio zająłem kota rozmową. „Miau, miał” mówiłem, on kiwał głową. Naśladowałem kocie odgłosy, w rytm miauknięć ruszały się moje włosy.   Głaskałem kota, a on mnie słuchał. Czasami mruczał do mego ucha. Na koniec miauknąłem, zadając pytanie: „Czy zrozumiałeś me każde zdanie?”   Kotek mój spojrzał z politowaniem i szczerze odrzekł na pożegnanie: „Czyś Ty normalny? Gdzież tu przyczyna? Że zdań swych większość od „że” zaczynasz?”  
    • @wiedźma i o to chodzi i o to chodzi... każdy wie, co mu w duszy gra, co widzą jego oczy i gdzie jest droga do... Przyszłości

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Charismafilos  tak to odebrałam, dziękuję i pozdrawiam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...