Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zaprawdę powiadam ci: nie, wcale nie, ale wiem, że tobie też nie. To nie jest poezja, tylko blubry starego zacietrzewieńca.
Czy to jest czy nie jest poezja (a choćby to były i same blubry, nawet starego zacietrzewieńca), jest to sto razy wartościowsze od tego, co Ty sam stworzyłeś i kiedykolwiek stworzysz. A wiesz dlaczego, bo (po najważniejsze) ja się wywyższam (rozliczam) pokonywaniem własnych nieznajomości, słabości, ułomności, przywar, win i grzechów. A nie poluję, w gruncie rzeczy na czarownice, jak właśnie Ty to robisz z zajadłością najprzykładniejszych inkwizytorów. Pozdrawiam

Tyle lat masz Panie, a zachowujesz się i oburzasz jak zwykły szczyl. Twoje wróżby być może i są wartościowe dla kogoś, bo napisane rzecz jasna nieskładnie aż smutno, tak więc dla miłośników twojego talentu jesteś konsekwentny w wyłuszczaniu własnych atrybutów pisarskich; ale daj sobie na wstrzymanie Panie, bo mnie to nic nie obchodzi co sobie zaferujesz osobiście, i co mi wypowiesz ad persona w ramach mojego stwierdzenia, że dla mnie to poezja nie jest, tylko blubry zwykłego zacietrzewieńca do kwadratu. Mnie wartości własnej taki uparciuch nie nauczy, i nic mi mądrego nie powie, bo najpierw to on by musiał się zdystansować nieco, a później jeszcze do tego nauczyć się składnie pisać; bo bazgrolić i mniemać iż takowe bazgrolenie jest zaczynem oryginalności, to tylko, Panie, niemożebnie zacietrzewiony pismak mniema, Panie.

Ja tu prowadzić żadnej emocjonalnej dyskusji nie mam zamiaru, ale skoro nie mogę wyrazić swojego zdania, bo zaraz jestem piętnowany i zwymyślany, ponieważ poprawność polityczna nakazuję inny rodzaj podniety; to ja akurat odpowiem na takie gargantuiczne brednie, mimo iż napisane są w stylu iście przezabawnym, doprawdy.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




ale popatrz moja wersja powstała w 5 sekund pewnie tyle co ten tekst
więc następnym razem może coś się zmieni i zobaczę coś ciekawego, bo w tym wykonaniu to jest słabiutkie
takie moje subiektywne odczucie
pozdr
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Czy to jest czy nie jest poezja (a choćby to były i same blubry, nawet starego zacietrzewieńca), jest to sto razy wartościowsze od tego, co Ty sam stworzyłeś i kiedykolwiek stworzysz. A wiesz dlaczego, bo (po najważniejsze) ja się wywyższam (rozliczam) pokonywaniem własnych nieznajomości, słabości, ułomności, przywar, win i grzechów. A nie poluję, w gruncie rzeczy na czarownice, jak właśnie Ty to robisz z zajadłością najprzykładniejszych inkwizytorów. Pozdrawiam

Tyle lat masz Panie, a zachowujesz się i oburzasz jak zwykły szczyl. Twoje wróżby być może i są wartościowe dla kogoś, bo napisane rzecz jasna nieskładnie aż smutno, tak więc dla miłośników twojego talentu jesteś konsekwentny w wyłuszczaniu własnych atrybutów pisarskich; ale daj sobie na wstrzymanie Panie, bo mnie to nic nie obchodzi co sobie zaferujesz osobiście, i co mi wypowiesz ad persona w ramach mojego stwierdzenia, że dla mnie to poezja nie jest, tylko blubry zwykłego zacietrzewieńca do kwadratu. Mnie wartości własnej taki uparciuch nie nauczy, i nic mi mądrego nie powie, bo najpierw to on by musiał się zdystansować nieco, a później jeszcze do tego nauczyć się składnie pisać; bo bazgrolić i mniemać iż takowe bazgrolenie jest zaczynem oryginalności, to tylko, Panie, niemożebnie zacietrzewiony pismak mniema, Panie.

Ja tu prowadzić żadnej emocjonalnej dyskusji nie mam zamiaru, ale skoro nie mogę wyrazić swojego zdania, bo zaraz jestem piętnowany i zwymyślany, ponieważ poprawność polityczna nakazuję inny rodzaj podniety; to ja akurat odpowiem na takie gargantuiczne brednie, mimo iż napisane są w stylu iście przezabawnym, doprawdy.
Odpowiem Ci tylko tyle, to, co Ty uważasz za moją słabość i nieudolność (głównie mój styl), jest moją siłą i zaletą. I wcale nie musisz mi wierzyć. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




ale popatrz moja wersja powstała w 5 sekund pewnie tyle co ten tekst
więc następnym razem może coś się zmieni i zobaczę coś ciekawego, bo w tym wykonaniu to jest słabiutkie
takie moje subiektywne odczucie
pozdr
Nie tworzę na wyścigi i nie wszystko w twórczości mnie bawi. Twoje zdanie (i nie tylko Twoje) jeszcze niczego nie przesądza, chyba, że dla Ciebie samego (no i może jeszcze zawsze dla kogoś). A przynajmniej ja sam nie bawię się w ograniczanie tego, co jest nieograniczone. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tyle lat masz Panie, a zachowujesz się i oburzasz jak zwykły szczyl. Twoje wróżby być może i są wartościowe dla kogoś, bo napisane rzecz jasna nieskładnie aż smutno, tak więc dla miłośników twojego talentu jesteś konsekwentny w wyłuszczaniu własnych atrybutów pisarskich; ale daj sobie na wstrzymanie Panie, bo mnie to nic nie obchodzi co sobie zaferujesz osobiście, i co mi wypowiesz ad persona w ramach mojego stwierdzenia, że dla mnie to poezja nie jest, tylko blubry zwykłego zacietrzewieńca do kwadratu. Mnie wartości własnej taki uparciuch nie nauczy, i nic mi mądrego nie powie, bo najpierw to on by musiał się zdystansować nieco, a później jeszcze do tego nauczyć się składnie pisać; bo bazgrolić i mniemać iż takowe bazgrolenie jest zaczynem oryginalności, to tylko, Panie, niemożebnie zacietrzewiony pismak mniema, Panie.

Ja tu prowadzić żadnej emocjonalnej dyskusji nie mam zamiaru, ale skoro nie mogę wyrazić swojego zdania, bo zaraz jestem piętnowany i zwymyślany, ponieważ poprawność polityczna nakazuję inny rodzaj podniety; to ja akurat odpowiem na takie gargantuiczne brednie, mimo iż napisane są w stylu iście przezabawnym, doprawdy.
Odpowiem Ci tylko tyle, to, co Ty uważasz za moją słabość i nieudolność (głównie mój styl), jest moją siłą i zaletą. I wcale nie musisz mi wierzyć. Pozdrawiam

No wiem że nie muszę, i przecież nie wierzę, a nawet uważam, że to bzdura. Nie odbieraj mi prawa do oceny.
Opublikowano

Wiem czym się różni
moje życie
od życia którym żyłem.
Teraz nie mam
niczego na rozkurz –
tylko to co wezmę
ze sobą do grobu.
Co po mnie
na szczęście (żeby tylko)
nie pokryje nawet
kosztów mojego pogrzebu.

ja bym tak sobie bez tych kilku słów... żeby nie powtarzać...
ale tak, czy siak życiowo i nawet na czasie - ostatni tydzień był jak jedno pożegnanie (odeszsły dwie znajone twarze)
myślałam... nie mam nawet na pokrycie kosztów... więc nie umieram...

WiJa, żyjmy :)))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tych kilka słów więcej, czy mniej, to są może i detale (które zasadniczo nie zmieniają wymowy wiersza); ale jeżeli więcej ich, tzn. że bardziej to jest wiersz w moim stylu, a jeżeli mniej, to może i bardziej jest przystępny, tylko że wtedy dla mnie (przynajmniej dla mnie) jest pozbawiony mojego charakteru, mojej specyfiki, moich manier. Pewnie więc te moje przywary i naleciałości denerwują wiele osób, jeżeli wręcz nie wkurwiają. Ale bez nich w wierszu nie jestem w pełni, a przynajmniej w miarę sobą, tylko jakiś taki ogołocony, zunifikowany (wypośrodkowany), kiedy człowiek jest tylko człowiekiem i każdy ma swoje wady i zalety, które świadczą o nim, czyli odsłaniają człowieka, że tak powiem, do szpiku kości nawet.
Ale dwa ostatnie wersy Twojego komentarza, to dla mnie kapitalne, a nawet rewelacyjne podsumowanie mojego wiersza, ale przede wszystkim życia naszego, jakoż w ogóle życia ludzkiego. Bo po prostu (jakby nie było) trzeba żyć (najlepiej czymś), póki się żyje. Pozdrawiam
Opublikowano

islamic
Gdzieżbym śmiał. Nie odbieram Ci niczego. W ogóle nie odbieram niczego nikomu (przynajmniej już /nauczony życiem/). W końcu każdy ma (oprócz jednego prawa dla wszystkich) swoje prawa i preferencje. I to jest piękne. Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zaskoczyłeś mnie niesłychanie. Zgadzam się. Ale wracając do twojego jednego z pierwszych komentarzy: nie, nie ulżyło mi - powiedziałem jedynie, co o tym wszystkim uważam. Pozdro.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Możesz być pewna, że nigdy tego (i tym podobnych przywar i naleciałości) nie zrobię, że więc zawsze będę pisał po swojemu i tylko po swojemu, choćby to nikomu nie odpowiadało… Ale mnie wyraża bez ogródek i bez pięknoduchostwa. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tych kilka słów więcej, czy mniej, to są może i detale (które zasadniczo nie zmieniają wymowy wiersza); ale jeżeli więcej ich, tzn. że bardziej to jest wiersz w moim stylu, a jeżeli mniej, to może i bardziej jest przystępny, tylko że wtedy dla mnie (przynajmniej dla mnie) jest pozbawiony mojego charakteru, mojej specyfiki, moich manier. Pewnie więc te moje przywary i naleciałości denerwują wiele osób, jeżeli wręcz nie wkurwiają. Ale bez nich w wierszu nie jestem w pełni, a przynajmniej w miarę sobą, tylko jakiś taki ogołocony, zunifikowany (wypośrodkowany), kiedy człowiek jest tylko człowiekiem i każdy ma swoje wady i zalety, które świadczą o nim, czyli odsłaniają człowieka, że tak powiem, do szpiku kości nawet.
Ale dwa ostatnie wersy Twojego komentarza, to dla mnie kapitalne, a nawet rewelacyjne podsumowanie mojego wiersza, ale przede wszystkim życia naszego, jakoż w ogóle życia ludzkiego. Bo po prostu (jakby nie było) trzeba żyć (najlepiej czymś), póki się żyje. Pozdrawiam
tak, tak dla mnie te dwa ostatnie wersy są nagą prawdą,
cztery pogrzeby w tak krótkim czasie dały do myślenia i zadałam sobie pytanie "kiedy ja" a potem się okazało, że koszty pochówku nie mieszczą się w zusowskiej kwocie (stypa to już inna beczka) więc żyjmy...
pasuje do Twojego wiersza jak ulał... a jak pisałam wyżej "życiowo i nawet na czasie" sama prawda, mnie tylko zastanawia jak na to wpadłeś, bo chciałam coś o tym napisać, ale się nie kleiło i dałam sobie spokój... "odwaliłeś za mnie" kawał dobrej roboty :)

serdecznie i melancholijnie - Jola.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




tak zgadzam sie, ale z drugiej strony jak zapraszasz kogos na obiad, a ta osoba sugeruje ci ze niestety schabowy byl spalony ziemniaki niedogotowane i przesolone, to co wtedy robisz???

nastepny obiad jeszcze bardziej przypalasz schabowego i przesalasz ziemniaki bo taki masz styl gotowania????
nie rozumiem tego , nikt nie mowi zebys nie gotowal, tylko jak juz to robisz niech to bedzie smakowite
pozdr
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




tak zgadzam sie, ale z drugiej strony jak zapraszasz kogos na obiad, a ta osoba sugeruje ci ze niestety schabowy byl spalony ziemniaki niedogotowane i przesolone, to co wtedy robisz???

nastepny obiad jeszcze bardziej przypalasz schabowego i przesalasz ziemniaki bo taki masz styl gotowania????
nie rozumiem tego , nikt nie mowi zebys nie gotowal, tylko jak juz to robisz niech to bedzie smakowite
pozdr
Nadajemy na innych falach, nie bardzo więc się rozumiemy, a właściwie słyszymy. Moja kuchnia wcale nie jest przypalona (przynajmniej dla mnie i dla pewnego środowiska w którym żyję), tylko jest cholernie regionalna, a nawet diametralnie odmienna od wszystkich innych (i największych i najmniejszych). Już kiedyś pisałem, że nawet posługuję się pewnym robotniczo-knajackim slangiem. I więc tylko takim posiłkiem mogę poczęstować każdego, ale też nikt nie musi niczego ode mnie (tak czy inaczej takiego specyficznego) kosztować. Zresztą, na co innego mnie nie stać, ani mam (przekonywujący) powód zmieniać swoją kuchnię, i to nawet jeżeli niektórzy uważają że jest niesmaczna, czy wręcz przypalona, czy przesolona; kiedyż ja po prostu tak (doprawione żarcie) jadam (jakoż się więc wyrażam) i już. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tych kilka słów więcej, czy mniej, to są może i detale (które zasadniczo nie zmieniają wymowy wiersza); ale jeżeli więcej ich, tzn. że bardziej to jest wiersz w moim stylu, a jeżeli mniej, to może i bardziej jest przystępny, tylko że wtedy dla mnie (przynajmniej dla mnie) jest pozbawiony mojego charakteru, mojej specyfiki, moich manier. Pewnie więc te moje przywary i naleciałości denerwują wiele osób, jeżeli wręcz nie wkurwiają. Ale bez nich w wierszu nie jestem w pełni, a przynajmniej w miarę sobą, tylko jakiś taki ogołocony, zunifikowany (wypośrodkowany), kiedy człowiek jest tylko człowiekiem i każdy ma swoje wady i zalety, które świadczą o nim, czyli odsłaniają człowieka, że tak powiem, do szpiku kości nawet.
Ale dwa ostatnie wersy Twojego komentarza, to dla mnie kapitalne, a nawet rewelacyjne podsumowanie mojego wiersza, ale przede wszystkim życia naszego, jakoż w ogóle życia ludzkiego. Bo po prostu (jakby nie było) trzeba żyć (najlepiej czymś), póki się żyje. Pozdrawiam
tak, tak dla mnie te dwa ostatnie wersy są nagą prawdą,
cztery pogrzeby w tak krótkim czasie dały do myślenia i zadałam sobie pytanie "kiedy ja" a potem się okazało, że koszty pochówku nie mieszczą się w zusowskiej kwocie (stypa to już inna beczka) więc żyjmy...
pasuje do Twojego wiersza jak ulał... a jak pisałam wyżej "życiowo i nawet na czasie" sama prawda, mnie tylko zastanawia jak na to wpadłeś, bo chciałam coś o tym napisać, ale się nie kleiło i dałam sobie spokój... "odwaliłeś za mnie" kawał dobrej roboty :)

serdecznie i melancholijnie - Jola.
Na nic bez przyczyny nikt nie wpada, tylko że bardziej już coś samo się przyplątuje do człowieka, pewnie jak choroba jakaś (niby nie wiadomo skąd i dlaczego). Po prostu takie jest życie, czyli naga rzeczywistość. I wtedy nie trzeba sobie wyobrażać niestworzonych rzeczy (zarazem sięgając kresu i bezkresu). Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Wszechświat

       

      Nikt nie wie czy istnieje jeden wielki wszechświat, czy może też istnieją jakieś wszechświaty równoległe. Ten widzialny wszechświat jest jeden: miliardy galaktyk, tryliony gwiazd... . A wiele gwiazd ma własne układy planet. Czy zatem jest możliwe to, iż jeszcze gdzieś istnieje życie podobne w formie do tego, jakie znamy? Jeden z pierwszych badaczy wszechświata już w okresie renesansu rzucił oficjalnie taką myśl, że Bóg mógł stworzyć życie w innym układzie gwiezdno – planetarnym, a był głównie filozofem religii. Obserwował słońce i planety naszego układu gwiezdnego. Był wnikliwym badaczem „nieba”, nieboskłonu czy firmamentu. Od tego wydarzenia upłynęło już sporo czasu i doszło do znacznej ilości odkryć astronomicznych, a jednak wciąż czekamy na „wiadomość” od istniejącego gdzieś tam w kosmosie życia. Jak dotąd nie pojawiły się żadne dane na ten temat, a jedynie niejasne intuicje, domysły, hipotezy oparte o naszą nieokiełznaną fantazję.

       

      Liczące się grono naukowców wysuwa hipotezę, że wszechświat powstał około 13,5 miliarda lat temu skutkiem „wielkiego wybuchu” materii. Podobno od tego momentu stale się rozszerza, aby później się kurczyć. Jeszcze inna hipoteza głosi, iż wszechświat wcale się nie rozszerza i nie kurczy tylko jest stabilny choć w swojej postaci stale zmienny, zmienny pozornie. Alternatywną teorią jest ta mówiąca, że wszechświat powstał na pewnej przestrzeni czasu wynoszącej nie miliardy, nie miliony ale tysiące lat. Może świadczyć o tym nasza planeta, ziemia i inteligentne życie, które na niej powstało. Wszechświat nic o sobie nie wie, natomiast my, ludzie, zamieszkujący planetę wiemy o wszechświecie więcej niż on sam o sobie. Gdyby nie „zasada antropiczna” w ogóle nie byłoby mowy o wszechświecie. Istniałby sobie nie ujęty w żadną dyscyplinę naukową. Zatem gdyby nie istniała stała grawitacja, stała prędkość światła w próżni i tzw. „stała Plancka”, wszechświat by nie istniał, czyli nie istniałaby świadomość o wszechświecie we wszechświecie. I w ten oto sposób myślenia mamy wszechświat godny podziwu, ogromny, wspaniały. Prawdopodobnie dzieło „inteligentnego projektanta”. Warto spojrzeć jeszcze na układ planetarny naszej gwiazdy, słońca i na krążące wokół niego planety różnych rozmiarów i rozmaitej materii. Choć tak bardzo różniące się od siebie planety, każda odgrywa ważką rolę w układzie planetarnym.

       

      Na przykład Jowisz, który pełni m. in. rolę „pochłaniacza” wszelkich, kosmicznych „śmieci” jest największą kulą gazową i to z tego powodu jego siła przyciągania jest tak wielka. Ma liczne księżyce; na jednym z nich podobno jest woda. Czy to przypadek, że pełni on rolę takiego „odkurzacza” i pozwala ziemi na spokojne trwanie, nie niepokojone przez komety, planetoidy i inne „śmieci” kosmiczne. Ziemia... jedyna planeta pełna życia, położona niezbyt blisko słońca i nie za daleko: czyżby też przypadkiem? Czy można policzyć ile gwiazd ma własne układy planetarne, a ile ich nie ma w ogóle? W galaktyce są tryliony gwiazd, a galaktyk mamy trudną do policzenia ilość. Naukowcy skonstruowali nawet specjalne urządzenia emitujące sygnały informacyjne w kosmos, w nadziei, że jakaś inteligentna, obca cywilizacja odpowie na nasze sygnały wysyłane z ziemi. Jak dotąd panuje „grobowa cisza”. Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że jesteśmy sami w tym ogromnym wszechświecie: żadnych kosmitów ni widu ni słychu. Niektórzy spekulanci popularnonaukowi wysnuwali teorie na temat piramid egipskich czy Płaskowyżu Nasca, tajemniczych „kręgów w zbożu”. I co? I nic... . Nadal ziemia krąży po orbicie samotnie. Jednak wszystko wydaje się mieć jakiś cel, cel ukryty, nieoczywisty, nasuwający się człowiekowi myślącemu. Człowiek, skoro został obdarzony rozumem musi mieć jakiś cel swojej egzystencji we wszechświecie, musi znaleźć odpowiedź na dręczące jego pytanie: po co istnieje? Gdyby życie na ziemi było bezcelowe nie posiadałoby przecież umysłu tak uporczywie domagającego się odpowiedzi na to pytanie.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leszek Piotr Laskowski   Morał podany wprost, ale wiersz świetnie napisany.  :)
    • @Robert Witold Gorzkowski   Wiersz hipnotyzuje rytmem - poruszasz się przez intrygującą przestrzeń, a czytelnik mimowolnie podąża za Tobą krok w krok. Koniec z samochodem wchłanianym przez wodę i tym ostatnim, zawieszonym w powietrzu wersem o "rozczuleniu" jest tajemniczy . Coś między snem a katastrofą.  Pozdrawiam. 
    • Jestem zmęczony i piszę wiersz Wczoraj w nocy bolały mnie oczy Dziś zadziwia mnie chaos ludzkich poczynań na forach duchowych  Wyjaśnię, że taki mam algorytm    Też mam swoje talenty, umiejętności i pragnienie pomocy  Ale sama wizja przepychania się przez miliony ludzi którzy chcą pomagać, oświecać, uzdrawiać mnie zniechęca  Chciałbym coś dawać ludziom bliskiego mojemu sercu  Natomiast nie chce mi się przepychać    Dlatego daję coś przyjaciołom i wspólnocie  Dla mnie każda chwila poza pracą jest pracą, procesem, doświadczeniem    Działanie z dokumentami, chodzenie po urzędach to były główne moje działania ostatnio    Co ma począć człowiek głodny Boga? Widziałem ludzi głodnych Boga  Ich Bogiem była grudka kryształu, który skruszony wciągali do nosa    Katolicy spożywają komunię świętą  Co ma spożywać materialnego człowiek głodny Boga jeśli wykluczyć kryształ i komunię?    Poczuj spokój i wiedz, że ja Bóg  Bóg jest miłością  Pozwól aby grzech w Tobie umarł    "Dobra jadę, bo to jest dobry klient" "Hej, co robisz? Walisz?" ( nie konia, tylko kryształ ) "Jakimi wartościami się kierujecie w życiu?"   Popękane usta to objaw zatrucia  Tak samo jak wcześniej ohydny zapach potu, smród    Opieka nad starszymi ludźmi to chyba najpiękniejsza praktyka duchowa jaką mogę sobie wyobrazić    Jestem w stanie analizować portret astrologiczny ale czy jestem w stanie podcierać starszego Pana? Oto jest pytanie    Chciałbym poznać poetkę  Ciekawe czy jest strona na FB dla samotnych poetów  Widziałem, że jest dla samotnych katolików    Ciekawe co pozostanie jeśli odetnę absolutnie wszystkie " chciałbym " i zaczaruję poetycko moje " tak jest "?   Siedzę na moim ulubionym komforcie  W raju za 800 zł, konkretnie jest to budynek  Mieszka ze mną Marek, super senior, który się mnie zapytał na początku - jesteś dobrym człowiekiem?   To był wstęp do tego pokoju  Wstep do mieszkania z byłym kustoszem    Ptak przeleciał obok gałęzi lekko poruszanych wiatrem Mama ma mi dać odpowiedź w czwartek  Kiedy wysiadałem z tramwaju pojawił się żal że od razu.... Nie zagadałem  Całkiem przeciw mojej Wenus w Baranie  Na biurku zawsze zostaje jakaś łyżeczka ale jako że nie ma cukru to nikt nie zamiesza    Na podłodze leżą uschłe kwiaty Podobne do mojej inspiracji                                   
    • @Poet Ka dziekuję za wpis. troche dziecwiństwa, trochę dojrzałości... kwiecień plecień poprzeplata ... @Berenika97 Dokładnie tak, idę dziś oddać te nowe okulary.
    • @Trollformel   Czytam i mam wrażenie, że słowa celowo stawiają opór - nie chcą być rozumiane od razu, tak jak zamek błyskawiczny, który się zacina. Forma i treść mówią tu jednym głosem.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...