Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

tak bardzo chcesz mnie nauczyć nienawiści.
wymyślaj mnie od nowa.
bez kłów i szponów.

niech mi nie wyrastają węże zamiast włosów.
sprawdź, nie mam łuski na skórze.
poraniłbyś język.

noszę w sobie miękkość i żal.
wyśmiewasz.

nocami, zwinięty w kłębek,
zapadasz się w miękki brzuch.
snami prosisz: głaszcz mnie
po przedwieczornych bliznach.


i wtedy jestem.
i jesteś taki mój.

Opublikowano

Myślę, że Twój wiersz jest odważny w swej wymowie, tak go odbieram,i bezpośredni bardzo.Adresat tak bliski, a jednak raniący.Czyż nie jesteśmy źli gdy ktoś przykłada nam maskę, podkłada innym kalkę nas samych?Nie można nie czuć nienawiści...A jednak, co zrobić z nią, kiedy ten ktoś przychodzi pod wieczór by poprosić na nowo o kawałek przebaczenia, o dłoń, która ukoi napięte i zmęczone okaleczaniem ciało...
Wszystko dobre, co kończy się dobrze
jak Twój wiersz.

pozdrawiam
martin

Opublikowano

....hm ...dodałbym jeszcze może kocie bury :)))

" noszę w sobie miękkość i żal.
wyśmiewasz. " = to połączenie miękkości i żalu jakoś mi nie leży, bo nie mogę się tu polapać o co kaman a " wyśmiewasz " w tym połączeniu to już za cholerę nie mogę pojąć....poza tym siepodoba :)))) ....bałdzio ...pozdro

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Jola z Bartkiem w szkole parą byli. Jola jakiś wabik w sobie miała, więc Bartkowi wszyscy zazdrościli, gdy po lekcjach na niego czekała. Znajomi wróżyli im wesele. Cztery lata to trwało bez mała, aż powiedziała w pewną niedzielę:   „Chyba Bartku trochę odpoczniemy. Cztery lata to dla mnie za wiele. Jakiś czas się widzieć nie będziemy, bo na studia jadę do Brukseli. Odległość rodzi same problemy. Mądrzy ludzie mi tak powiedzieli.”   Kiedyś po powrocie z zagranicy, przez przypadek, po Wielkiej Niedzieli, spotkała go Jola na ulicy. Zapytała, gdy się przywitali:   „Mieszkasz Bartku w tamtej kamienicy? Może byśmy znów się spotykali? Na to zawsze jest dobra godzina. Zobaczymy więc, co będzie dalej.”   Bartek na to: „Też czasem wspominam nasze dawne, wspólne szkolne lata. Lecz wspaniałą żonę mam i syna, idę do żłobka po małolata.”
    • Kupi: soda Dosi - puk.    
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dzięki. Tak, to była odpowiedź pod Zielonym groszkiem na komentarz. :) Pozdrawiam :)
    • Zakazany temat i ta - mety - na zakaz.    
    • ~~ Dla Pimpusia mieszkaniem jest dom właścicieli, gdzie sypia na fotelu swoim ulubionym. Ma również altankę - letni domek w sadzie, który czasem odwiedza, ganiając gawrony. . Domek ten, z płaskim daszkiem rozgrzanym od słońca bywa wręcz wymarzonym dla kota Mruczusia. Ten bowiem lubi ciepło, więc zwinięty w kłębek przysypia wciąż na daszku altanki Pimpusia. . Obaj są przyjaciółmi już od maleńkości, więc jeden drugiemu krzywdy by nie zrobił. Wprost przeciwnie, gdy któryś ma swoje kłopoty, to drugi już do walki byłby się sposobił. . Tak było końcem wiosny tego właśnie roku, kiedy to obce psisko goniło Mruczusia. Ten zdążył zwiać na drzewo - takich pełno wokół, lecz miaucząc przywoływał w ten sposób Pimpusia. . Co tam się wyprawiało!!! Kiedy Pimpuś skoczył na o wiele większego od siebie sierściucha, kot z wysoka spadając wczepił się w grzbiet jego, no a Pimpuś dobierał się do psiska brzucha .. . Z podkulonym ogonem zwiewał, gdzie pieprz rośnie, tenże psiak, co wystraszył naszego tu kotka. No, a dwaj przyjaciele wielce dumni z siebie poszli sobie na spacer, omijając błota .. ~~
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...