Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

(bez znieczulenia)

Nie wierzę w zaklęte rewiry.
Nie wierzę w słowa grzeczne i układne.
W pobożne życzenia,
w bezbożne kurhany i menhiry,
i w gesty, manifesty
ani w oczy urocze,
kredką podkreślone,
i przez to - zbyt ładne.

Nie wierzę też autorytetom,
bo tu nie mam ich już wcale.
Bogu wierzę, bom go wykołysał w sobie.
Na świat patrzę trzeźwo,
bo wiem doskonale,
że duszę Nomada mam,
otuloną w przewiany słońcem
płaszcz Derwisza.

I wszystko mi jedno,
co kto o mnie sądzi,
i jak długi jęzor
na plecach mi wiesza.
I wszystko jedno,
kto opodal błądzi,
i czy na odcisk stóp zbolałych staje,
a zaraz potem obłudnie pociesza.

Już mi nie pachną tęsknotą oliwkowe gaje.
Laurem nie stroję wysrebrzonej głowy.
Czekam na falę piasku, która jak się zdaje,
ku nam – rusza,
i na wiatr jakiś kosmiczny, dziejowy.

Nie wierzę w usprawiedliwione czyny
ani też w myśli mych wszelkie osądy.
(Chichot hieny spokój mój zagłusza.)
Przeczuta - Kairem… kroczy wiosna ludów.

Ruszyły w pustynię garbate wielbłądy,
ale nawet i to, kamyka w piersiach nie porusza.
Idea sprawiedliwości nie wymaga cudów.
Jednak cudu łaknie - obolała dusza.

05032011

Opublikowano

Na świat patrzę trzeźwo,
bo wiem doskonale,
że duszę Nomada mam,
otuloną w przewiany słońcem
płaszcz Derwisza.

Lustereczko powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie... ;)
Narcyzm nachalny i zabójczo nudny...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie sądzę. Dawniej dewizą filozofii, określającą jej granice było stwierdzenie: "tam, gdzie się zaczyna Bóg, kończy się filozofia". Dziś filozofia, a także inne dziedziny nauki (i to bardzo ścisłe) szukają dowodów na istnienie Boga. Sprzeczność? Żart? I to w czasach powszechnej laicyzacji:)
Odsyłam zatem do opracowań naukowych profesora Sedlaka.
Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie sądzisz , że to już mało? Nie mówię tylko o sobie. Ofiara dokonała się prawie 2000 lat temu. Natura ludzka jest jak koryto meandrycznej rzeki. Żadna regulacja i prostowanie, jeżeli nie powtarzane co jakiś czas, nie jest w stanie zmienić jej natury. Nie bez powodu J. Paweł II ( i nie tylko On) przykładał taką wagę do powtórnej ewangelizacji. A pamiętasz ten fragment w Biblii, kiedy Mojżesz wrócił do swego ludu z kamiennymi tablicami? Co ten lud w tym czasie robił? A przecież przez chwilę tylko był nieobecny.
Pozdrawiam Kredens
(Stary - nie przechodzi mi przez gardło. Wybacz, tego członu Twego pseudonimu nie będę stosował).
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie sądzisz , że to już mało? Nie mówię tylko o sobie. Ofiara dokonała się prawie 2000 lat temu. Natura ludzka jest jak koryto meandrycznej rzeki. Żadna regulacja i prostowanie, jeżeli nie powtarzane co jakiś czas, nie jest w stanie zmienić jej natury. Nie bez powodu J. Paweł II ( i nie tylko On) przykładał taką wagę do powtórnej ewangelizacji. A pamiętasz ten fragment w Biblii, kiedy Mojżesz wrócił do swego ludu z kamiennymi tablicami? Co ten lud w tym czasie robił? A przecież przez chwilę tylko był nieobecny.
Pozdrawiam Kredens
(Stary - nie przechodzi mi przez gardło. Wybacz, tego członu Twego pseudonimu nie będę stosował).
Co jest złego w słowie Stary? Ale mniejsza o to, pisz jak chcesz, mnie to nie przeszkadza.
Co do zasadniczego pytania , Nie sądzisz , że to już mało? , to potrzebna jest tu bardzo długa wypowiedź i zrozumienie Biblii , a zwłaszcza Ewangelii. Ja nie powołuję się na żadne autorytety , albowiem wszyscy zgrzeszyli i wszystkim chwały Bożęj brak . Tak jest w Piśmie . To po pierwsze , a poza tym wiara w ofiarę Jezusa to wszystko co człowiek potrzebuje do zbawienia, to największy cud Boga dla nas. Ale ludziom to nie wystarczy , jeszcze potrzebują tylu rzeczy - spowiedź , uczynki, święci - czy łotr na krzyżu miał na to wszystko czas ?- nie, on tylko uwierzył i wyraził skruchę.Zbawieni bowiem jesteśmy z łaski. To tak najkrócej o prawdzie zawartej w Ewangelii.
Pozdrawiam Stary Kredens
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie sądzisz , że to już mało? Nie mówię tylko o sobie. Ofiara dokonała się prawie 2000 lat temu. Natura ludzka jest jak koryto meandrycznej rzeki. Żadna regulacja i prostowanie, jeżeli nie powtarzane co jakiś czas, nie jest w stanie zmienić jej natury. Nie bez powodu J. Paweł II ( i nie tylko On) przykładał taką wagę do powtórnej ewangelizacji. A pamiętasz ten fragment w Biblii, kiedy Mojżesz wrócił do swego ludu z kamiennymi tablicami? Co ten lud w tym czasie robił? A przecież przez chwilę tylko był nieobecny.
Pozdrawiam Kredens
(Stary - nie przechodzi mi przez gardło. Wybacz, tego członu Twego pseudonimu nie będę stosował).
Co jest złego w słowie Stary? Ale mniejsza o to, pisz jak chcesz, mnie to nie przeszkadza.
Co do zasadniczego pytania , Nie sądzisz , że to już mało? , to potrzebna jest tu bardzo długa wypowiedź i zrozumienie Biblii , a zwłaszcza Ewangelii. Ja nie powołuję się na żadne autorytety , albowiem wszyscy zgrzeszyli i wszystkim chwały Bożęj brak . Tak jest w Piśmie . To po pierwsze , a poza tym wiara w ofiarę Jezusa to wszystko co człowiek potrzebuje do zbawienia, to największy cud Boga dla nas. Ale ludziom to nie wystarczy , jeszcze potrzebują tylu rzeczy - spowiedź , uczynki, święci - czy łotr na krzyżu miał na to wszystko czas ?- nie, on tylko uwierzył i wyraził skruchę.Zbawieni bowiem jesteśmy z łaski. To tak najkrócej o prawdzie zawartej w Ewangelii.
Pozdrawiam Stary Kredens
Coraz bardziej przekonuję się, że "Stary jednak do Ciebie nie pasuje, choćby po Twojej wypowiedzi. Twoje poglądy przypominają kogoś znanego mi i bardzo sympatycznego. Wracając jednak do tematu, dodam tylko, że również z ludzkiego punktu widzenia - łotr nie miał wyboru, bo nie miał czasu. Decyzję jakąś musiał podjąć w obliczu strachu przed nicością lub męką wieczną. Wybrał więc nadzieję, jak człowiek pełen lęku. Ale trzeba też zauważyć, że łotrów było dwóch. Ten drugi wybrał przeciwne stanowisko, więc Twój dowód jest niepełny i w istocie do końca niczego nie wyjaśnia. Poza tym ripostując, właściwie argumentujesz słuszność moich poglądów na tę sprawę, począwszy od zdania : "A jednak ludziom to nie wystarcza, potrzebują..." Ten właśnie problem porusza mój wiersz. O to w nim chodzi, chociaż dla wielu to i tak mało:) Nie zgodzę się też, że sama wiara w zbawienie przez mękę Jezusa wystarczy i załatwi osobie wierzącej - niebo, raj, wieczną szczęśliwość. Jakoś tak już jest, że zawsze musimy udowadniać swoje racje, pieczętować czynami swoje poglądy i postawę życiową, czasem nawet narażając się ludziom o innych sprzecznych poglądach. Jednym słowem - dawać świadectwo. Idee, żeby nie zaginęły, trzeba pielęgnować i kultywować, w zasadzie w całości. Wygoda, nie narażanie się publiczne swymi poglądami jest właściwie asekuracją, minimalizmem i forma wygodnictwa, tak po prostu, bo i tak mi wystarczy, że uwierzyłam. Piszę tak, choć sam nie jestem wolny od tego, ale jednocześnie zdaję sobie sprawę, że właśnie taka postawa minimalizuje i deprecjonuje poglądy, chociażby z deklaracją wyznaniową, choć nie tylko. To właśnie w znacznej mierze prowadzi do widocznego już i u nas laicyzowania się społeczeństw. Stąd właśnie wciąż kolejnych proroków nam trzeba.
Pozdrawiam Kredens
(Czy mogę zapytać o Twój kolor? Nie chodzi o kolor poglądów? )
Opublikowano

Mój dowód nie jest moim dowodem, tylko słowem z Ewangelii, która sama się broni , bo i owszem
był i drugi łotr i on też mógł skorzystać z łaski ,ale tylko szydził, i chciał aby Jezus uwolnił ich i siebie skoro ma taka moc. Wiedział o tym. Pytanie tylko po co?
Gdyby tak się stało , to czy zmieniłby swoje życie ?
Po co chciał zejść z krzyża ? On widział tylko to co na ziemi nie otwierał się przed nim szeroki horyzont nieba . Tylko pielgrzymami jesteśmy do domu Ojca a,śmierć zyskiem jest . Owszem dopóki będziemy w ciele jesteśmy grzeszni , ale Jezus zostawił nam Ducha Świętego , to z jego mocą pokonujemy słabości i nie zapominamy o niebie. Apostołowie bez jego działania też byli słabi . Piotr zaparł się Jezusa . Dopiero po Działaniu ducha Świętego mieli Moc głoszenia Ewangelii , przedtem się bali. Tak toczy się bój w okręgach niebieskich o każdego z nas, ale dla każdego może być dzień łaski lecz nie każdy będzie wybrany . To tajemnica i nie mnie o tym rozsądzać . Wszystko to kwestia wiary , lecz wiara to nie uczucie , to posłuszeństwo i zaufanie. to bardzo trudne , ale tak właśnie jest w naszym codziennym życiu, czyż nie ?
( a mój ulubiony kolor to fioletowy, fiołkowy ale i wiele innych, chociaż nie wiem dlaczego pytasz )
Pozdrawiam Stary Kredens

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Widzisz, kiedy byłem bardzo młody uwielbiałem błekity. Teraz wolę czerwienie. Nie sądzisz, że to sporo mówi o nas? Ja dzielę włos na części i wciąż szukam. Ty jesteś zasadnicza i pewna gotowych prawd. Prezentujemy skrajnie przeciwne postawy, ale coś nas łączy. Czerwień + błękit = fiolet:)
Jestem także malarzem.
Wolę większy przedział manewru dla człowieka. Ty znalazłaś w Biblii uzasadnienie dla swych racji, ja dla swoich. Obie postawy wydają się dobrze uzasadnione.
Pozdrawiam Cieplutko

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      z tym zdaniem jest coś nie tak, proponuję zamiast staje się napisać jest, albo zamienić na cięższy. Bardzo dobry tekst.
    • @Migrena  dziękuję za raki odbiór. Pozdrawiam serdecznie.
    • @hollow man  Wiersz wręcz reporterski , brak metafor , sugestywny tytuł. Bez oceny. Mamy tu książkę i niedopitą herbatę, miękkie światło.  .Kobieta pozuje, leży swobodnie, patrzy z czułością.  Powstaje obraz. Pozdrawiam. 
    • Zegar wskazywał już późny wieczór, a w biurze było prawie pusto. Klawiatura komputera stukała w ciszy, wypełnionej tylko szumem klimatyzacji. Karolina siedziała przy biurku, zgarbiona, ze wzrokiem utkwionym w nieskończonej liście e-maili. Każdy nowy komunikat był jak kamień wrzucony do jej już przepełnionego kosza. Nadmiar obowiązków, terminów, nieodpowiedzianych telefonów – wszystko zlewało się w jeden gęsty, nieprzenikniony chaos, który zaciskał się wokół jej umysłu. Patrzyła na ekran, ale nie była w stanie przetworzyć żadnej z informacji. Dłońmi masowała czoło, próbując złapać oddech, ale powietrze wydawało się ciężkie, duszące, jakby każda myśl ważyła tonę. Czuła się, jakby była zatopiona w oceanie zadań, który wciąż się rozrastał, pochłaniając ją coraz bardziej. Wzrok jej błądził, zatrzymując się na półce z filiżankami do kawy, które teraz wydawały się zupełnie nieistotne. Dźwięk telefonu, który nagle zadzwonił, wytrącił ją z zamyślenia, ale tylko sprawił, że poczuła się jeszcze bardziej osamotniona w tym niekończącym się wyścigu. – Tak, Karolino, jeszcze jedno zadanie – powiedział głos w słuchawce. – Będzie trzeba to zrobić na wczoraj. W jej głowie tylko wzbierała cisza. Każdy kolejny dzień stawał się coraz bardziej nie do zniesienia. Przytłoczenie jest jak ciemna chmura wisząca nad głową, która nieustannie rośnie, aż w końcu zapełnia całą przestrzeń. To nie tylko brak czasu, ale nadmiar tego, co musimy zrobić – rzeczy, które wkradają się w nasz umysł, jak hałas, który nie pozwala usłyszeć własnych myśli. Zbyt wiele do zrobienia, za mało przestrzeni na oddech – każdy obowiązek staje się coraz bardziej ciężki, jak kamień na plecach, który zdaje się rosnąć z każdą godziną. Czasem przytłoczenie to nie tylko wielka lawina zadań, ale cichy proces, który wkrada się w naszą codzienność. Niezauważenie przestajemy oddychać pełną piersią. Zamiast żyć, zaczynamy tylko reagować, próbując dotrzymać kroku temu, co nieustannie nas goni. Tłumione emocje, zapomniane potrzeby – wszystko to staje się jednym wielkim ciężarem. Jednak przytłoczenie nie jest nieuniknione. To, co na pierwszy rzut oka wydaje się nie do pokonania, może okazać się tylko falą, która w końcu opadnie, jeśli pozwolimy sobie na moment zatrzymania. Bo przytłoczenie nie jest końcem. To jedynie sygnał, że trzeba zwolnić, posłuchać siebie, oddzielić to, co naprawdę ważne, od tego, co jest tylko dodatkiem. W chwilach, gdy czujemy się przytłoczeni, nie musimy walczyć z ciężarem. Możemy go puścić, oddać to, co nie jest naszym, i znaleźć w sobie przestrzeń do oddychania. To w tej ciszy rodzi się spokój, który pozwala znowu zobaczyć, że życie nie jest serią niekończących się zadań, ale podróżą, w której to, co najważniejsze, może odbywać się w rytmie serca, a nie w tempie zegara.
    • w ostatnim zdaniu brakuje a miedzy tym, a tym (obietnicą?),  osobiście zrezygnowałbym ze zwrotu w pożyciu i z początku w całym zadaniu. Czyżby młode lata filmowego "Och Karol" ?
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...