Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • 2 miesiące temu...
Opublikowano

Zwróciłem uwagę na ostateczny sposób zachowania głównego bohatera - bardzo podobny w większości Twoich opowiadań. Tym razem "Krzesimir" krótko po zastrzeleniu (jak się później okazało - pozornym) doktora Jaryla udaje się od razu na policję. To opowiadanie jest jednak inne, jeśli chodzi o kreację wspominającego swoje przeżycia głównego bohatera. Ma on bowiem odróżniający go od poprzednich stosunek do religii - co wydaje mi się tutaj istotną sprawą.

Po raz kolejny pojawia się miłość - czy bliskie temu uczucie, które można by nazwać zauroczeniem, zainteresowaniem lub jeszcze inaczej. I znowu to ona ma decydujący wpływ na losy bohatera. Wiele wplatasz w ciąg opowieści swoistych dygresji. Opwiadanie to jest inne - mimo wszystko - od wcześniejszych, w których pojawiały się podobne motywy.
Podczas lektury nie pojawiło się we mnie znudzenie. W pewnych chwilach byłem zaskoczony, bardziej zaciekawiony i czekałem z pewnego rodzaju napięciem na odpowiedź na uprzednio postawione pytanie czy wspomnianą okoliczność.

Forma Twoich opowiadań pozwala na wprowadzenie w tok akcji (czy na zakończenie) pewnych - pozwolę sobie tak napisać - filozoficznych (a już na pewno refleksyjnych) treści. Co jednak sprawia, że Twoi bohaterowie w ostatecznym rozwiązaniu zachowują bierność lub oddają się sami w ręce - w tym przypadku - policji? Nie ma paniki, nie ma nieskładnego potoku nieracjonalnych, emocjonalnych myśli. Ważny okazuje się spokój. Ważne jest zastanowienie nad zaistniałymi zdarzeniami. Taki komentarz. Wyjaśnienie. Co wpływa na takie ich zachowanie? Czy ta wyjątkowość - większa wrażliwość, Inność, zdolność czy może skłonność do samokrytycyzmu albo właśnie chroba psychiczna?

Poza tym, czytając pierwsze fragmenty, znów dostrzegłem pewne treści, które mogłem odnieść do własnej sytuacji. Chodzi szczególnie o sposób opisu charakteru przyjaźni obu bohaterów. Pojawiło się kilka myśli - uważam, że istotnych.

Słowo... No tak. Pojąłem też sens motta.

Nie przychodzą mi do głowy jakieś negatywne uwagi.

Cóż? To tyle.
(Pusto się zrobiło na tym portalu).
Z prawie trzymiesięcznym spóźnieniem - Pozdrowienia!

  • 1 miesiąc temu...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Nigdy nie pokona ciemność światła kłamstwo prawdy płacz uśmiechu   Zdrada miłości samotność czegoś co zwie się dom niewola wolności   Głupota mędrca zła wola dobra niewiara wiary hałas ciszy   I co najważniejsze nicość życia nie pokona bo jest zbyt ważne
    • „Szanujmy się”   Ruski zęby szczerzy, choć boi się sam siebie, Ukrainiec, po kawałku, widzi się już w niebie. Niemiec swoją dyscypliną tkwi w kompleksie wyższości, Włoch — to śpiew i wino, w życiowej próżności.   Francuz opór stawia, wciąż na barykadzie, Hiszpan, leń, na plaży w słońcu wciąż się kładzie. Anglik gardzi byciem w Europy nacjach, z Irlandią w niezgodzie i w przeciwnych racjach.   Węgier, choć malutki, wielkim się uważa, Polak wciąż na wszystkich o coś się obraża. Portugalczyk z Czechem prawie się nie znają, to i źle o sobie nie opowiadają.   Kraje Skandynawii, jakby z innych światów, za Bałtykiem żyją, z dala Euro-bratów. Belgowie z Duńczykami Holendrów nie lubią, bo przez zapach tulipanów w kierunkach się gubią.   Cygańskie plemiona, Rumun z Bułgarem, żyją duchem lenia, z wakacyjnym czarem. Austriak Chorwatowi przygrarza paluchem, by się nie pchał do niego ze swym pustym brzuchem.   Wszyscyśmy ludnością Europy wielkiej, gdzie różnice kultur oraz wierzeń wszelkich, gdzie miłości piękno winno zapanować — trzeba tylko trochę bardziej się szanować!   Leszek Piotr Laskowski
    • @Kwiatuszek   Bardzo ciekawie napisałaś. Metafora drogi zamiast ścieżki - to rozróżnienie samo w sobie niesie ciężar doświadczenia. Podoba mi się też kontrast między "ześlizgiwaniem się" a "wspinaniem" - oddaje naturalną nieliniowość duchowego rozwoju. Pozdrawiam
    • @karenka    Czytając te wersy, można dosłownie przenieść się do tamtych dni - poczuć zapach lawendy, zobaczyć łany zbóż i maki. Piękny i niezwykle wzruszający wiersz. Bije z niego ogromna miłość i tęsknota, którą ubrałaś w tak czułe słowa.
    • @aniat.   Bardzo zmysłowy,  subtelny wiersz - podoba mi się ta cisza budowana dźwiękami (cmokanie jeziora, trzepot ważki). Czuć w nim chwilę zatrzymaną w kadrze.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...