Maja Skowron Opublikowano 26 Stycznia 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 26 Stycznia 2011 Pewnego dnia, gdy żebrała, Śnieżnoskrzydły Ptak przysiadł na zabłoconej gazecie, spojrzał w beznadziei oczy i uwił gniazdo z anioła piór. Od tamtej chwili tuliła go dłońmi, spierzchniętymi ludzi chłodem. Karmiła razowym chlebem, wyrzucanym z dworcowego baru. Poiła wodą z kałuż, odbijających szyderstwo przechodniów. czasem poczęstowała papierosem... A on wybawił ją - gdy wołała napadnięta w bramie. Krew na śnieżnobiałym skrzydle - odkupienie win
Agnieszka_Horodyska Opublikowano 26 Stycznia 2011 Zgłoś Opublikowano 26 Stycznia 2011 Ojej... Ale ona umarła? A on ją zabrał wysoko? Pozdrawiam :) (A to gniazdo z piór anioła, nie rozumiem. Ale i tak biorę wiersz do ulubionych. Ale może jakoś inaczej z tym gniazdem?) (Nie można brać do ulubionch z warsztatu :()
Maja Skowron Opublikowano 26 Stycznia 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 26 Stycznia 2011 może to i dobrze wszystko "wie i rozumie" moja teściowa. I to jest koszmar :) pozdrawiam i dziękuję
Agnieszka_Horodyska Opublikowano 27 Stycznia 2011 Zgłoś Opublikowano 27 Stycznia 2011 Nie wiem, jak to jest mieć teściową, więc przepraszam za próby wyciągnięcia od Pani interpretacji :) Teraz tłumaczę sobie te pióra anioła tak, że to Ptak jest aniołem. Szczególnie podoba mi się przerzutnia z końca drugiej strofy, kolejny wers i sam pomysł, samo Spotkanie. No i zakończenie, i znów czegoś nie rozumiem, ale to tym razem już na pewno dobrze. Nie rozumiem, czyja to krew. Pozdrawiam i powodzenia :)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się