Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

kto do ciebie napisze ostatni
z kim wypijesz toast za
co zabierzesz w podróż do
ile dni pozostało zanim

ktoś zajmie twoje miejsce w kolejce
spełni marzenie o
ostatecznie dotrze do
i zrozumie że

przywiązanie
do świadectwa urodzenia
pochodzenia
dyplomów
gwarancji
poręczeń
flanelowej koszuli i tembru głosu
to konsekwencja

nieistnienia
nas w nas
zostawia ciszę po

Opublikowano

Zakończyłabym : zostawia ciszę po
Jest w nim jakiś pomysł, ale przekonuje tylko ten fragment :

przywiązanie
do świadectwa urodzenia
pochodzenia
dyplomów
gwarancji
poręczeń
flanelowej koszuli i tembru głosu
to konsekwencja

nieistnienia
w osieroconej krainie przelotnych ptaków
wysycha na szybie milczeniem
zostawia ciszę po

Opublikowano

dla mnie to szczególnie:

przywiązanie
do świadectwa urodzenia
pochodzenia
dyplomów
gwarancji
poręczeń
flanelowej koszuli i tembru głosu
to konsekwencja


nas w nas

cały, bez poprawek, nie poprawiaj, jesteś świetna, broń się
zabieram, Graża

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


jak świetnie skondensowałaś myśl, Madziu

nas w nas

wzięłabym to chętnie zamiast całej swojej ostatniej;
pomimo, że odwodzisz mnie mnie od poprawek, to aż mnie korci ;)
tylko nie wiem, czy mogę :(
dziękuję za dobre słowo
:*
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


jak świetnie skondensowałaś myśl, Madziu

nas w nas

wzięłabym to chętnie zamiast całej swojej ostatniej;
pomimo, że odwodzisz mnie mnie od poprawek, to aż mnie korci ;)
tylko nie wiem, czy mogę :(
dziękuję za dobre słowo
:*

:))))))))
oczywiście, że możesz
:*
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


jak świetnie skondensowałaś myśl, Madziu

nas w nas

wzięłabym to chętnie zamiast całej swojej ostatniej;
pomimo, że odwodzisz mnie mnie od poprawek, to aż mnie korci ;)
tylko nie wiem, czy mogę :(
dziękuję za dobre słowo
:*

:))))))))
oczywiście, że możesz
:*
:******
:)))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pisze się  zombi - Google.com przepraszam, ale musiałem, ponieważ ząbi kojarzyć się może z zębami ;))) wiersz na plus    pozdr.     **********************************  
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...