Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Może mi się uda zapomnieć
o tym co mnie czeka
a przynajmniej nie będę tylko
myślał o tym co najgorsze
tylko będę myślał o czym by nie
jako o tym co najlepsze.

No bo co to mam narzekać
de facto na los – przecież mogę
(nawet jako wieczny dzieciak)
cieszyć się tym co dobre a nie
żalić się na zło – jeszcze na zapas
(jako wieczny żałobnik nad sobą).

Opublikowano

Jeśli interesuję Pana opinia na temat tego czy jest to wiersz który porusza czytelnika lub choćby nakłania go do tego aby się zastanowił nad zawartą w wierszu treścią, to moim zdaniem nie jest to taki wiersz ze względu na to iż nie ma on w sobie ani skrawka poetyki choćby pozornie nawiązującej do tej związanej z dzisiejszą poezją współczesną; a myślę, że nie jest to bez znaczenia w sytuacji, kiedy wszystko dookoła zmienia się w tempie bynajmniej nie takim, aby można bez zastanowienia powiedzieć, że naturalnym. To się tyczy także jak nie przede wszystkim FORMY wyrazu, a ta u pana jest mocno dosłowna, nierytmiczna, co prawda dorzeczna, ale oczywista!, a przedstawiona - w tym wypadku - zupełnie beznamiętnie, jakby w amoku zobojętnienia; a efekt końcowy tego jest taki, że całokształt wygląda jakby został napisane na kolanie. Nie wiem czy stosowne jest pytanie o lekturę poezji, więc nie dopytuję; ale mam wrażenie, że niekoniecznie pisząc zważa Pan na odbiorce i to jaki on jest. O ile nie piszą Pan wyłącznie po to, aby sobie napisać. Z drugiej strony wydaję mi się właśnie że Pańskie podejście do twórczości własnej jest tak dalece określone, że w zupełności odpowiada Panu ciągłe pisanie na tą samą modłę, bez specjalnej potrzeby i większej ochoty wprowadzania zmian do własnego poezjowania. Lecz w takim kształcie, jeśli domaga się Pan komentarzy, to ja uważam, że jest to jedynie lawina banalnych do bólu wręcz brzydkich i wątpliwie powiązanych ze sobą wersów. Pozdrawiam.

Opublikowano

Ten wiersz jest przepełniony myślą, jak marzeniem o tym co w człowieku
z żałobą zamknąć i jej trudem pamiętania, a tym gdzie i jak uchylić drzwi
na to co się wydarzyć musi, by nowe było wolniejsze od trudnych
chwil minionych. Do mnie te słowa przemawiają w takiej surowej
formie wiersza, jaka ona w tym wierszu jest, gdyż inaczej ciągłaby
nadal za sobą sploty wersów zbyt rozbudowanych, a nie zgłębionych.
Mówi ten wiersz o pustelniczym charakterze cnót, co pozwala bardziej
zrozumieć rolę cnoty przyszłości w jej wymiarze nieznanym jeszcze
dobrze. Bardzo dobry wiersz do pracy nad sobą, jako myśenia
nad pytaniem; "Co na co w czym i po co?- dziecię woła...".

Pozdrawiam

Opublikowano

ledwo głupi,
Wanda Szczypiorska,
Stefan Rewiński,
Fly Elika
Ciszę się, że wiersz wywołuje, raczej skrajne oceny i emocje (i to bardziej negatywne niż pozytywne). Ale już nie martwię się tym, jak i nie martwię się już, gdy mój wiersz jest zbywany (z obojętnością, czy z założenia). Bo to jest wiersz właśnie o tym, żeby nie ulegać wpływom, zwłaszcza na przyszłość, i zwłaszcza negatywnym, tylko myśleć pozytywnie, tym bardziej o tym, co niemiłego jeszcze człowieka czeka. Jest to więc wiersz o pewnym przewartościowaniu moich zasad, żeby już więcej nie przerażać się tym, co tylko złe, tylko żeby cieszyć się tym, w czym tkwi choćby najmniejsze dobro. Dlatego też zamieściłem ten wiersz, że jest tak bardzo specyficzny dla mnie, wręcz cholernie wiernie oddaje mój charakter wyrażania się. A charakteru o ile się orientuję nikt sobie nie wybiera, nawet jeżeli korekty tegoż są możliwe (ale zasadniczo nie opłaca się skórka za wyprawkę), no i w imię czego człowiek ma być tym, kim nie jest. Z drugiej strony mówiąc, na pewno sam dla siebie (tym, co i jak robię) nie chcę źle. Ale jeśli jestem w błędzie i tylko sobie szkodzę (a nie pomagam, że tak uparcie trzymam się swego), to czyż nie ma już dla mnie takiej siły, czy łaski, żeby dotarło do mnie także to, co nie może dotrzeć. Pewnie jest, muszę tylko uwierzyć, przekonać się, że inni też mają rację, która to racja być może moją racją. Ale póki nie jest, jest tak jak jest. Pozdrawiam wszystkich

Opublikowano

Ja właśnie o tym chciałem powiedzieć że w moim przekonaniu Pan i tak niespecjalnie martwi się ocenami odbiorców, dlatego dziwi mnie to iż wystawia Pan swoje wiersze na portalu poetyckim, gdzie interakcja pomiędzy czytelnikami jest chyba celem samym w sobie. Dyskusja o tym, co się podoba, co jest dobre, dlaczego, i co można zmienić, aby nieco upłynnić przekaz i zaoferować czytelnikom produkt lepszej jakości, jest dla forów tego typu po prostu naturalna. Pan natomiast piszę wiersz, że nie obchodzi Pana to, że spychają Pana regularnie na margines, i że to jest ważne, aby się nie martwić opiniami czytelników, którzy może w nieco opryskliwy, ale jednak stanowczy i określony sposób dają Panu do zrozumienia, że w takiej formule, Pana refleksje niezdolne są ich zaciekawić. Nie chodzi też o to, aby przeistoczyć się w kameleona i wytwarzać wiersze według odgórnie ustalonego wzoru czy konwencji, jednakże skoro publikacja następuję, to tuszę, że jednak nie pisze Pan tych wierszy wyłącznie dla siebie, lecz po to, aby wyrazić coś konkretnego i podzielić się tymi refleksjami z innymi. Nie rozumiem po prostu. Nie rozumiem, czy nie chce pan docierać ze swoim przekazem do innych, czy uważa Pan, że niemożliwym jest dokonanie jakichś korekt w manierze własnego pisania, albo wręcz że jest to po prostu zbędne. Dla mnie po prostu to jest jakaś sprzeczność, z tym że ma Pan rację - osobowości się nie wybiera, ale można ją ubogacać i udoskonalać; a jak inaczej, jeśli nie za pośrednictwem rad, uwag, czy nawet zgryźliwości innych ludzi? Obawiam się, że przy obecnym podejściu do własnego pisania, co wiersz, z tygodnia na tydzień, będzie to w Pańskim wydaniu taki sam popis braku poetyckiej elastyczności. No i szkoda, bo uważam, że ma Pan słów zasób, myśl dojrzałą, i trzy grosze do powiedzenia. Pozdrawiam.

Opublikowano

ledwo głupi
Niech (zo)stanie na tym (przynajmniej na razie), że najpierw powiem to, co mam do powiedzenia po swojemu, a potem się zobaczy, a przynajmniej nie będę się martwił na zapas. Innymi słowy mówiąc, chcę się wystrzelać, tym i tak jak strzelam, choćby to nawet miały być ślepaki (a nie zarzekam się że nie są to ślepaki). Widocznie nie dojrzałem jeszcze do tego, żeby odejść od siebie, czyli od tego, co już dobrze znam. Poznam więc lepiej, a może i dobrze siebie, czyli poznam w czym rzecz, co jest moją podstawą i oparciem, (po nowoczesnemu mówiąc – domeną), to chętnie, czy niechętnie, ale odejdę. Bo żeby odejść od czegoś, to trzeba (chyba) wiedzieć od czego się odchodzi, nawet jeżeli się nie wie dokąd/gdzie pójdzie. Jak mówię, na razie jeszcze nie dojrzałem, albo mnie jeszcze to bawi co robię, więc to mnie trzyma przy tym, jak i (jeżeli nie bardziej) przy życiu. Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jeżeli nie czujesz tego, co czytasz, i jeżeli już nie potrafisz być otwarty i rzeczowy dla innych opcji, to chociaż staraj się zrozumieć to, co czytasz. Bo być może to nie przekracza Twoich wielkich możliwości i aspiracji (po)znawczych. Ale to pewnie jest tylko moje co do Ciebie marzenie ściętej głowy, bo na uprzedzenia i wybrzydzania, ja osobiście nie znam lekarstwa, poza zejściem z obłoków na ziemię (na ubity grunt). Ale żeby to zrobić, to trzeba przede wszystkim, tyle nie bać się rzeczywistości, co z rzeczywistością się pogodzić. Pozdrawiam
Opublikowano

poezja, jak by nie było, to sztuka
znaczy kunszt
innymi słowy - maestria ;)
a Ty Brachu Wijo prezentujesz kiepskie rzemiosło, takie raczej wyrobnictwo,
wrażenia estetyczne mogę przyrównać do...
odgłosów szorowania styropianem po szkle,
sory,

piszę nie przeciwko, a ku Tobie
Wszystkiego Najlepszego w NR
:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Zgadzam się z Tobą, ale tylko częściowo, nawet jeżeli w połowie. Bo kwestią otwartą uważam i pozostawiam to, co jest wyrobnictwem, a co kunsztem, innymi słowy, co jest sztukmistrzostwem, a co Sztuką. Ale co do wrażeń artystycznych, to zgadzam się z Tobą, a nawet mogę powiedzieć, że chcę, żeby to był rodzaj walenia kołkiem po głowie, i wbijania szpili w kręgosłup, czy w serce. I naprawdę, jestem bardzo daleko od tego, żeby uważać swoją twórczość za arcydzieło. Przynajmniej w miarę zdaję sobie sprawę, jakiej to ona jest wartości i preferencji. Ale też uważam, że w takiej, jaką ona jest tkwi sens, i jest zasiane ziarno poczucia, tyle piękna, co gołej prawdy, a więc rzeczywistości (jaką by ona nie była). A co najbardziej i po prostu znaczy, że nie upiększam, nie ujmuję, a odsłaniam (oczywiście w miarę moich skromnych możliwości, że nie przeskoczę siebie, czyli skóry nie zmienię). Moje pozdrowienia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




przykro mi ale tekst jest słaby.
jedyne co w nim znalazłem to powtarzające się "co" w tak krótkich wersach naprawdę bije po oczach:)
w pierwszej zwrotce jeszcze "myślał". :):) ja niestety nie będę myślał, bo tekst jest warsztatowo kiepski.
Pozdrawiam
  • 6 miesięcy temu...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • są noce których nie pamiętam ale ciągle gdzieś we mnie czuwają tęsknota jest w raju nam zostały miejsca pełne słów ale czy jeszcze coś łączy ślad z życiem albo miłość ze szczęściem mam wrażenie że dziś wszystko znajdujemy na śmietniku wyobraźni chociaż spotykają mnie noce z których patrzę na księżyc i wybieram  pomiędzy zegarem a wahadłem bić - czy odbić się bywać czy zapewniać milczenie to przemijanie czy wahanie
    • @Berenika97 Chyba każdemu zdarzyło się rozpaść w obliczu niesprawiedliwości świata...to łatwo może pochłonąć. Ciekawy temat wiersza. Pozdrawiam
    • @Nata_Kruk Ona, znaczy ta dróżka, jest tam stale, do dzisiaj :)    Dobranoc - gwiazdki na noc  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

                      @Andrzej P. Zajączkowski,  @Rafael Marius   dziękuję :)                                   
    • Nie jestem pewien, czy ona nadal tutaj mieszka, a więc przy każdej okazji kiedy muszę tędy przechodzić towarzyszy mi cichy strach przed jej spotkaniem, przed spojrzeniem jej oczu, albo może głównie przed odbiciem się w jej źrenicach. Nie ma w tym też wiele z patetyzmu - od jakiegoś czasu męczą mnie ataki kołatania serca, a boję się, że minięcie jej na chodniku w optymistycznym scenariuszu odebrałoby mi przytomność, a w gorszym, autentycznie zaszkodziło mojemu zdrowiu (w najoptymistyczniejszym - zabiło). Z racji tego, od miesiąca dawkuję leki przeciwkrzepliwe, a w maju mam ustalony termin ablacji. Ablacja. Lekarz tłumaczył mi - jest to zabieg, w którym pacjentowi wprowadza się do tętnicy specjalne urządzenie, wędruje nim aż do serca, a w sercu małymi impulsami pobudza się kolejne fragmenty przedsionków. W momencie, kiedy któryś fragment, sprowokowany impulsem, wywoła migotania, taki fragment bezlitośnie się zabija, na przykład wymrażając go ciekłym azotem. Pacjent w trakcie całej operacji zachowuje pełną przytomność. Uznałem, że jest w tym coś okropnie poetyckiego, to rozrzedzanie krwi, wkłuwanie się w tętnicę (udową!), wędrówka do serca, wymrażanie wadliwego serca. Lekarstwem jest zabicie feralnego fragmentu, wymrożenie go, aż martwe zostawi jedynie nieaktywną bliznę pośrodku zdrowo działającej tkanki. Czy w tym nie ma chociaż jednego wiersza? Jest. Myślę, że jest ich cały tomik - dlatego tak smuci mnie, że nie jestem ich w stanie napisać. Po zabiegu przeznaczony jest czas na obserwację, a więc może w ciągu tych paru dni spędzonych na szpitalnym łóżku znajdę czas, żeby to wszystko ubrać w słowa. Zapamiętam tam dodać, że robię to dla niej, że z naprawionym sercem, pierwsze co zrobię, to pójdę na jej ulicę, a ona, w pięknym majowym słońcu, przejdzie na drugą stronę ulicy.
    • @monon  Powyższy wiersz jest jak scena z thrillera. Czuć ogromne napięcie, duszność. Utwór opowiada historię o wstąpieniu na drogę zemsty, ale zamiast konfrontacji otrzymujemy skradanie się myśliwego do zwierzyny.    Punktem kulminacyjnym jest ujrzenie przez podmiot śpiących "Maleństw". W tym momencie w kobiecie coś pęka. Przecież była martwa. Miała być wyrokiem. A jednak... płacze. Wcale nie jest martwa. Żyje. Zemsta przestaje być koniecznością. Głód odwetu zaspokaja przekonanie, że rachunki zostaną wyrównane, choć może nie za ziemskiego życia. Z mojego subiektywnego punktu widzenia warto byłoby wyeksponować fragment:  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        - poprzez stworzenie kontrastu między nagrodą a karą dla "Wielkiego Niedźwiedzia". Zestawienie w stylu: "ognie piekielne - miód na moje serce".   Ogromnie doceniam zakończenie, ostatnią strofę + ostatnie zdanie. Strofa jest pieśnią - antykołysanką - dla dzieci ku przestrodze, ku zachowaniu czujności wobec nawet najmniej niepokojących dźwięków.   A jednak: - brzmi mało uroczyście. Gdyby tak zacząć tę strofę od "oto"? Przykładowo: "Oto pieśń lasu. Wsłuchajcie się (...)".    Zdanie: - to taki podpis, ostateczna deklaracja zejścia ze "ścieżki zemsty".    W tym zwieńczeniu słowo "droga" sprawia wrażenie zbyt ogólnikowego. Skoro mieliśmy "polowanie na zwierzynę", to może warto skorzystać z tego motywu i zamienić "drogę" na "łowy"? "To ja i mój koniec łowów"? - Podmiot widzę właśnie jako boginię łowów - Dianę z łukiem, dziką, nieokiełznaną, nie do zatrzymania, która zstąpiła na ziemię w celu ukarania tego, kto ośmielił się jej ubliżyć.   Ten wiersz jest znakomicie skomponowany - narracyjnie poprowadzony "filmowo", a Autor inteligentnie kształtuje słowem opowieść tak, by w ramach poezji nie odpłynąć w stronę roztkliwionego sentymentalizmu. Utwór jest ukończony. Moje propozycje to nie poprawki, ale alternatywy, na które warto zerknąć choćby po to, by upewnić się, że niczego zmieniać nie trzeba :D 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...