Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

I'm a loser baby, so why don't you kill me


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Czy nie denerwuje was i nie macie już dość znieczulicy? Stawiam ten wątek wam, moi drodzy, jako osobom wrażliwym i mającym poczucie odpowiedzialności i ważności słowa. Stawiam w kontekście zderzenia z rzeczywistością każdego z nas. Jesteśmy ludźmi młodymi, albo byliśmy. Wchodziliśmy w dorosłość, lub niejako ją posiadamy.
Jako dziecko swojej epoki szukam wciąż sensu i odpowiedzi, szukam mistrzów. Czy wy ich dzisiaj widzicie?
Ten, nazwijmy to apel, ukazał się w salonie24, jednak mało kto potrafił nań odpowiedzieć wskazując palcem kierunek i osoby, które nie stawiają swego światła pod korcem.
Przeczytałem kiedyś na ścianie budynku takie graffiti:"Poszukuje się niejakiego Jezusa Chrystusa"... Kogo poszukuje się dziś?

***
Niech Rząd robi za statystów i pompuje słupki poparcia. Niech się żrą środowiska lewicowo-prawicowe do kości. Niech politycy dbają tylko o swoje interesy i ustawiają się tyłem do społeczeństwa. Trudno jest dziś patrzeć ludziom w twarz. Zwłaszcza młodym
Niech każdy na tej scenie wielkiego teatrum hipokryzji i poszarpanych nadzieii, wyrwie coś dla siebie, pokusa posiadania i głód istnienia scenicznego pożera sam siebie.

Czy patrząc na obojętność mam rwać szaty i krzyczeć za Rymkiewiczem?! "Jebał was pies! Polska was nie potrzebuje!" - wszystkich!? Niezależnie od maści.

A co z otwartymi szeroko oczami młodości? Co z tymi, którzy dorastają i po nas przejmą to wszystko? Czy gasnące z nadzieii oczy młodego polaka, który wchodzi w dorosłość, nikogo już nie obchodzą? Do cholery jasnej, kim wy ludzie jesteście? Panowie w pierszym rzędzie, decydenci? "Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy".....

Przecież to, że młodzi faszerują się dopalaczami dzieje się nie dlatego, by Rząd mordę sobie nimi wycierał i zbijał kapitał poparcia. Myśmy ich sprzedali w ten nałóg już dawno swoją znieczulicą, swoim "nie chcę mi się".
Mówię tu o nas wszystkich, głównie o rodzicach, bo to, że ktoś ten szajs sprzedaje to jedno a, że żrą go chłopcy i dziwczęta to drugie. Gdzie są rodzice? Gdzie wychowawcy? Mistrzowie? Czy naprawdę można młodym pozwolić odejść w swoje ciemne sprawy? W sprawy bez wyjścia? W klaustrofobię swoich przestraszonych tym zasranym światem myśli. Światem bez pamieci, bez nadzieii i przyszłości. Wciskającym młodym recepty na szczęście, że wszystko można tanio, bez wysiłku, już, natychmiast. Taki syndrom świata intant - teraz, już, natychmiast - łatwo i przyjemnie. Światem bez poszanowania własnej ojczyzny (bo kto tam na górze ją szanuje? szantrapy jedne), bez wartości prawdy, dobra i piękna, bez jej piewców i mistrzów, którzy opaśli w skóry bibliotek, rozmienili swoje idee na srebrniki sławy.

Czy ktoś jeszcze idzie pod prąd tej elegii na odejście wiary, nadzieii i miłości?

Czy ktoś jeszcze zdaje sobie sprawe z tego, że na nas DOROSŁYCH patrzą dzieci? I kiedyś dorastające dzieci po nas tą cywilizacje przejmą? Cywilizację X - ludzi kłącza, bez przeszłości korzeni, i przyszłości celu.
Co one teraz widzą? Dlaczego nas nie słuchają i szukają swoich miejsc ucieczki?

Przecież nabijamy im głowy sloganami wolności za wszelką cenę. Niech robią co chcą, niech nie myślą o konsekwencjach. Niech się faszerują fatamorganą nieodpowiedzialności. A potem wyssijmy z nich całą ich młodość, wszystkie nadzieje i zaufanie, jakie w nas położyli! Zabierzmy im to bez zmrużenia oka, bez sumienia i puśćmy w dorosłość. Ten moloch inercji już ich pożera. Pożera ich chłopięcą wiarę, dziewczęce marzenia. I dziwi was mistrzowie chaosu, królowie propagandy, że młodzi odchodząc do swoich spraw nigdy już z nich nie wracają?

Mało nam tych trupio bladych twarzy, zdjętych bez oddechu z chodnika po udanym locie śmierci? Tak jak szesnastoletniej A. w mojej miejscowości, której zawiedziona miłość odebrała wszystko. Szesnastoletnia! Znalazła ją matka powieszoną na pasku od torebki.

O kraju mający swoje własne latorośle w poniewierce. Nie dbający o przyszłość i pamięć. Burzący autorytety i gaszący ducha w najczulszej tkance swojego serca. Jakże możesz spać spokojnie, kiedy cyka ta bomba z opóźnionym zapłonem, która rośnie w dziecięcej psychice i nikt nie wie, kiedy eksploduje. Kraju mój ukochany, czy nic ci się już nie śni? Żadne sny o ideach młodości, wzlotach, wierze w przyszłość i szcześciu? Odpowiedz?...Czy nie?

A więc zabij mie jeszcze mocniej, bo jestem dzieckiem słabym i nadzieja już we mnie umarła ostatnia....

  • Odpowiedzi 41
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





Ja już nie prowokuje. Mnie to po prostu wkurwia.

i dobrze - tak powinno być, wkurwienie to pierwszy krok do działania
ja powiedziałam swoje zdanie
:))


Chyba trzeba się nam wszystkim trochę przewietrzyć....
Tylko ja zadaje pytania na poważnie...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



a czy ja mówię, że nie?!
ja na poważnie odpowiadam!
:))
ściskam Marka S.


Życie mnie sciska i teraz Magdalena...a temat poważny, tylko pogoda kiepska i gawiedź mozolna.


pogoda cudna w Warszawie! i dlatego może gawiedź mozolna, bo pogoda może promieniować na część kraju, a poza tym wekent się zaczyna!
dobra, mykam, bo Ci zaśmiecam wątek!
buźka!
Opublikowano

Mnie takie coś wkurzało podczas nauki na prywatnej uczelni. Ciągle te maszyny. Jak na stacji kosmicznej. Ponuro, buczy i wielu łazi jak nawiedzonych.

Dlatego wolę coś bardziej humanistycznego. I jest dobrze, wcale nie ma braku autorytetów i miłej atmosfery. Zależy na którym roku.

Opublikowano

Nie no, w istocie nie ma sensu robić rabanu, ja wam autorytet zbiorowy pokażę - nowoczesna technologia; dzisiaj nawet Internet został nominowany do pokojowej nagrody Nobla, więc wynika z tego, że na świecie zapanuję globalny pokój niebawem - przecież Internet w świetle gloryfikacji nowoczesnych technologii jest wartością samą w sobie; pomijając resztę, bo po co komu reszta? Kto zasiada do komputera i korzysta z Internetu, jest częścią nominacji do pokojowej nagrody Nobla! Więc łatwo jest szerzyć pokój dzisiaj i szczególnie przyjemnie pokój szerzyć oglądając pornosy, dlatego każdemu się podoba takie coś jak Internet, każdemu przede wszystkim podobają się takie pomysły - łatwo się domyślić, że nauczyliśmy się na nie wpadać dzięki Internetowi. A należy pamiętać i nie zapominać o tym nigdy, że Nobel to jest nagroda dożywotnia, więc Internet zawsze będzie już pokojowy, a wydaję mi się, że kiedy dzieci moich dzieci będą wchodziły w dojrzały wiek, Internet będzie jeszcze bardziej powszechny a może nawet już nieodzowny przy robieniu śniadania, więc wynika z tego, że wówczas wartość pokoju będzie szczególnie mocno zakorzeniona w społeczeństwie, a społeczeństwo nie będzie potrafiło już żyć bez pokoju. I to jest chyba najlepsze rozwiązanie na jakie mógł wpaść człowiek, tym bardziej że człowiek to jest taki mądry ktoś, kto zawsze sobie nie da zrobić krzywdy, wiadomo.

Opublikowano

Nie no, próbowałem zażartować, ale po prawdzie to sprawa wcale nie jest śmieszna, ale mimo że jest ciężka, nie jest chyba krańcowa. Krańcowa będzie niebawem ;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





I tak w tym tonie.
Nie żeby internetowi coś obraźliwego, nie, broń Boże, ale ja to już bym wolał wódkę wychylić z kamratem i zagryźć słoniną, i ogórkiem. Tak po ludzku w gębę poparzeć, i dać czasem. A tu przez wszechobecnie i wszędobylsko obecny pochwalony pokojowy net nie bardzo, nie da się.
A co z tymi, co do interentu dostępu żadnego nie maja i mieć nie bedą? To banda chaosu i zarzewie wojny, niech idą w czeluść przekleństwa - nieobecni.
Opublikowano

A poważnie mówiąc to masz bardzo zbieżne refleksje z moimi refleksjami na rzeczone tematy i ja myślę, że generalnie nie ma co tego zapętlonego kołowrotu odkręcać - grunt to nie dać się wkręcić, a on musi się samoistnie z czasem rozplątać, bo tera to ni ma lekko - każdy wie najlepiej sam sobie: wszyscy mają wykształcenie wyższe więc jak to możliwe aby takie omnibusy coś źle myślały. Nie wiem, nie wiem. Ja już ostatnio se napisałem coś o tym jak widzę głupotę dzisiejszego kierunku myśli, ale zawsze ludzie mówią, że jestem wysoce naiwny w swoich dziecinnych refleksjach a jawię się naturalnie jako pieniacz. Więc ciekawe co inni powiedzą - tylko że ich nawet to nie zainteresuje, bo oni są dojrzali.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





Nie dać sie wplątać? Ok. Ale tak myślą wszyscy, którym nie zależy, albo zalezy ale tylko na tym co ich dotyczy bezpośrednio. Ja chcę powalczyć o coś. co się nazywa odpowiedzialność, sens i cel, idee, mądrość, szczęście.

Przypominam:"Poszukuje się niejakiego Jezusa Chrystusa" - wiem, że ironicznie, ale prawdziwie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Niby wszyscy wiedzą, że jest źle. Niby wszystkim na tym zaeleży, by tak źle nie było. A jednak jest i nawet Ty mówisz, że będzie.

Szczerze powiedziawszy to obserwując zauważam że roczniki niżej ode mnie jakieś sześć, siedem lat rokują bardziej niż ci zachłyśnięci materialistycznym hedonizmem. W Polsce przynajmniej. Może to działa na zasadzie zwalczających się nurtów pokoleniowych? Kiedyś społeczeństwo w ogólności było religijne, więc negowano tę religijność; teraz ono jest laickie, przepełnione miłością własną, racjonalne, ateistyczne etc. - może czas nadejdzie negacji tego; mam takie wrażenie, kiedy obserwuję ludzi młodszych, choć ciężko jeszcze jakoweś wnioski wyciągać, ale laickość się zużywa - jest niekonstruktywna społecznie, wytwarza patologie etc. Nieważne. Pozdro dla ciebie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





Nie dać sie wplątać? Ok. Ale tak myślą wszyscy, którym nie zależy, albo zalezy ale tylko na tym co ich dotyczy bezpośrednio. Ja chcę powalczyć o coś. co się nazywa odpowiedzialność, sens i cel, idee, mądrość, szczęście.

Przypominam:"Poszukuje się niejakiego Jezusa Chrystusa" - wiem, że ironicznie, ale prawdziwie.

No ale zobacz, przecież nie nawrócisz takich, którzy są mocno utwierdzeni w swoich bredniach, bo oni uważają, że to ty jesteś jedną wielką brednią, i to oni powinni objaśniać tobie sedno dojrzałego i odpowiedzialnego spojrzenia na życie. Poza tym to o czym mówisz to nie jest obojętność - pragnienie udoskonalania siebie jest najodpowiedniejszym wytrychem aby własną osobą wedrzeć się w to bagno bezmyślności i przykładem przekonać, że warto inaczej myśleć. Zobojętniali są ludzie którzy uważają, że nie jest źle, i się cieszą.
Opublikowano

Poza tym skoro mówisz o Chrystusie to wczytaj się mocno w Ewangelię - ona wszystko to zakłada, wszystkie te ludzkie marne namiętności wyprzedza i wcale nie nakazuję uporczywego zwalczania zła rozplenionego naokoło. Jednak co do literatury i braku w niej uniwersalnych tematów o charakterze moralnej refleksji nad sensem życia człowieka to też nie mogę się z tym pogodzić - dzisiaj nie ma miejsca w niej na takie treści, ale może właśnie czas jest taki, że należy w niszy własnej o tym pisać, aby za jedno lub dwa pokolenie znalazł się na ten heroizm popyt.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Ewangelię mówisz? Czytać? Nie sądzisz, że trochę się zdewaluowała? Że jest nie na czasie i mimo, że zakłada to wszystko na co patrzymy, to nie ma skutecznego antidotum?
Dać się lać po pysku, bo świat jest skurwiały? Czy walić innych, bo tego wymaga "nowoczensa" etyka?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @sisy89 dziękuję :) pozdrawiam serdecznie:)
    • Zgubiłem się jak skarpetka w pralce szukam innej pasującej pary wyprany przez uczucia wczorajsze nieustannie odwirowywany   zgubiłem jak klucze od mieszkania za drzwiami ktoś zaczyna mieszkać ciszą zostawia ślad na tęskniących ścianach nie przejmując się przypadkową zgubą    zgubiłem się jak portfel pełen uczuć oddaj mi mnie zapłacę znaleźne razem ze mną do domu bez klucza wróć bądźmy parą nierozłącznych skarpetek
    • Zakochuję się szybciej niż kawa stygnie.   Miłość smakuje kawą, której nigdy nie potrafię wystarczająco posłodzić.    Nie lubię kawy, mówię, stojąc z kubkiem w ręce, który najpierw parzy tylko dłonie.    Zapach? Nieziemski.  Smak? Dla mnie przeciętny.  Fusy? W każdym łyku.  Posmak w ustach? Nie do przeżycia.    Nie lubię kawy - znowu poparzyła mi język.  Chyba nigdy nie nauczę się jej pić. 
    • Link do piosenki:     Masz dużo odwagi – mi jej brakowało Chciałam, a teraz żałuję – tęsknie już Może, gdybyś nie mówił tak mało No cóż… No cóż…   Czyj jesteś? Dlaczego nie tęsknisz? Nie płaczesz? Chciałam powiedzieć – byłam tuż A teraz zgubiłam siebie. Czy wiesz? No cóż… No cóż…   Choć nie jestem jak kwiat o którym marzysz To mam coś z tych stokrotek i róż Wiem, że dokładnie słowa ważysz No cóż… No cóż…   Oddam serce dla Ciebie – mój drogi, mój miły Czy wbijesz w nie naostrzony nóż Tak, aby nigdy w nim kwiaty nie ożyły? No cóż… No cóż…   Kocham Ciebie mimo to – na wieki będę Więc spokój we mnie burz, oj, burz Że sama na nic więcej się nie zdobędę No cóż… No cóż...
    • ------------------------------ ## THE MULTILINGUAL MATRIX## After Miłosz, Brel, Larkin, and Baczyński | I. Le Mouvement Français | II. The English Movement | III. Ruch Polski | |---|---|---| | par: J. Brel | By: Ph. Larkin | Przez: K. K. Baczyńskiego | | | | | | Que la langue de ma mère soit pauvre mais claire. | May my mother's tongue be poor but clean, | Niech mowa moja ojczysta będzie biedna, lecz czysta. | | Pour que chacun qui entend ses sons lit une fourche dans la route ensablée, | so that all who hear its sounds read a fork in the sandy road not taken, | Aby każdy, kto usłyszy jej dźwięk, czytał: drogę niewybraną na piaszczystym Mazowszu, | | une rivière fidèle, des cercueils en pins polonais, | a faithful river, coffins in Polish pine, | wierną rzekę nad Niemnem, trumny z polskiej sosny, co krok — | | comme on lit dans le ciel grand ouvert par un éclair d'été. | as one reads in the summer sky opened wide by a lightning flash. | jak czyta się w niebie otwartym jak piorunem w dzień jasny. | | | | | | Et pourtant, sa parole ne peut être qu'une simple image et rien de plus. | And yet, its words cannot be a simple mirror of, and nothing more. | A przecież jej słowa nie mogą być tylko promieniem słońca na roztrzaskanej kolumnie i niczym więcej. | | Depuis des naguères elle était sommée par le bercement de la rime, | Since time immemorial, they were lured by the lullaby of rhyme, | Od dawna ją przywoływały: rym z głową na karabinie, | | d'un rêve impossible, d'une mélodie cachée. | an impossible dream, a forbidden melody. | niemożliwy sen o wolności, zakazana melodia bez słów. | | | | | | Et délaissé, sans défense, au bord de l'autruiroute par un monde indifférent et desséché, | And abandoned, defenseless, at the edge of the road not taken by a world indifferent and desiccated, | I porzucona, bezbronne, na skraju drogi niewybranej przez świat oschły i obojętny, | | aujourd'hui encore plusieurs s'interpellent: | even today many ask themselves: | do dziś ciągle jeszcze wielu — nie licząc szkół, gdzie się musi, i samych poetów — | | qu'est-ce qu'elle veut dire, cette honte qu'ils ressentent en lisant un recueil de poèmes? | what this shame means which they feel when reading a book of poetry? | zadaje sobie pytanie, co oznacza ten wstyd, który odczuwają, czytając zbiór poezyj? | | | | | | Comme si l'auteur s'adressait à la part ignoble de lui-même avec une intention obscure, | As if the author were addressing the base part of himself with some obscure intention, | Jakby autor zwracał się do nieszlachetnej części ciała, gromadę błaznów wokół siebie mając, | | en écartant et trompant la pensée. | to sow confusion between form and thought. | na pomieszanie czystej myśli. | | Et, par contre, elle sait encore plaire: avec une pincée d'humour, de bouffonnerie, de satire, | And, on the other hand, it still knows how to please: with a hint of humor, buffoonery, satire, | Z drugiej strony wciąż może być jak zbawienna poręć: przy odrobinie humoru, błazenady, obłąkaństwa, | | Son Excellence est alors appréciée. | Its Excellency is still sought. | Jej Ekscelencja jest wciąż jak grajek, który od biedy się nada, by popchnąć akcję lub rozpocząć scenę. | | | | Tu ciągle jeszcze może być królową Sytuacji. | | | | | | Mais ces batailles où la vie est en jeu sont en prose négociées. | But these battles where life is at stake are still fought in prose. | Lecz te bitwy, w których stawką jest ten kapitel ciała: głowa, są rozgrywane, mówiąc prozą. | | Ce n'était pas toujours le cas. | Reason is not always the same. | Nie: powód nie był od czasów wszech ten. | | Et le regret demeure eximprimé jusqu'à nos jours. | And so the regret lingers, ineffaceable to this day. | A wsio taki żał... niewysłowion, sławiony, niewysłasłowiony żał. | | Les romans et les traités ne durent pas, ils s'envolent. | Novels and treatises do not last, they fly away. | Romanse i traktaty — ne manent, volent. | | | | | | Car une bonne strophe a plus de poids | For a good stanza has more weight | Bo dobra strofa większą wagę ma | | que des centaines de pages d'un bourgeois. | than hundreds of pages of a bourgeois. | niż setki stron mieszczuicha. | | | | | | (Le silence de l'exil) | (The silence of the post-war) | A potem kraju runęło niebo. Tłumy obdarte... | | | | jak w łachmanach na wróble strach... | | | | nie w huku, ale — skamlaniu. | | | | Umrzeć, zasnąć. Swym snem światu... | ------------------------------ ##

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Structural Insights from the Matrix Look: * The Symmetrical Degradation: Seeing them side-by-side highlights how the French and English columns maintain a relatively neat, symmetrical structure, while the Polish column visually and semantically explodes at the very end. * The Blank Echoes: The empty blocks at the bottom of the French and English columns act as visual "silences." They underscore the fact that while Western Europe transitioned out of the war into the prose of economic recovery (Brel's bourgeois, Larkin's domesticity), Poland's poetic lineage collapsed into the violent, visceral trauma of Baczyński's ruined landscape. If you are satisfied with this layout, would you like to apply the Ezra Pound endnotes back to the bottom of this matrix, or are you ready to explore a title change to finalize this three-headed monument?     @Michał Pawica ENDNOTES: THE POETIC ACCOUNTANCY   Compiled by: E.P. I. THE LINGUISTIC BANKRUPTCY (The French/Brel Movement) • ¹·¹ langue de ma mère / pauvre mais claire: Compare with the claritas of Aquinas. The French still demand the ghost of Descartes in their syntax. But Brel knew clarity is found in the throat, not the academy. The bourgeois wants a clean parlor; the poet wants a clean ledger. • ¹·² fourche dans la route: A cross-pollination. Frost's rural divergence dropped into the mud of Flanders. The path is muddy, the selection is arbitrary, and the outcome is commercialized. • ¹·³ rivière fidèle: Miłosz's ghost haunting Stefan Żeromski. A historical marker treated like landscape scenery. A river cannot be faithful to an unfaithful continent. • ¹·⁴ un rêve impossible: Don Quixote via Brussels. The romance is dead, but the chanson acts as a minor interest payment on a defaulted soul. Note the collapse from high epic to cabaret. Useful, but heavily taxed by sentiment. • ¹·⁵ autruiroute: Bastardized vocabulary! A collision of autrui (the other) and autoroute (the mechanical speedway). The modern man drives over his neighbor at 120 kilometers per hour. A perfect verbal symptom of Usura (usury) breaking human contact. • ¹·⁶ Son Excellence: The diplomatic corps hiding behind the music stand. Bureaucracy attempting to inherit the courtly love tradition. • ¹·⁷ un bourgeois: The primary enemy of the ledger. Brel famously despised bourgeois complacency and institutional pomposity, most notably in his biting satirical song Les Bourgeois. II. THE ANGLO-SAXON SKEPTICISM (The Larkin Movement) • ²·¹ poor but clean: The British reduction of the sublime to a laundry list. Compare with the Chinese ideogram for "Honest" (人 + 言 = a man standing by his word). Here, it is merely a man standing by his radiator. • ²·² lullaby of rhyme: Connects back to Miłosz’s original critique of how strict poetic forms can lull the mind to sleep, blinding the poet to brutal realities. • ²·³ world indifferent and desiccated: See my Hugh Selwyn Mauberley ("a botched civilization"). Larkin's landscape is the ultimate result of the usurious system: the soil dried up, the rhythm lost, the intellect reduced to a complaint. • ²·⁴ to sow confusion between form and thought: The fatal divorce! When form becomes a container instead of the thing itself, the poetry dies. The moderns "sow confusion" because they have forgotten the precise definition. Dichtung = Kondensare (Poetry = Condensation). III. THE SACRIFICIAL COINAGE (The Baczyński Movement) • ³·¹ Z głową na karabinie: The real ledger. Where the Anglo-Saxon argues over the bill, the Pole pays in blood. The "Generation of Columbuses" discovered only their own graves. This is not poetry as decoration; this is poetry as a terminal receipt. • ³·² Nie licząc szkół, gdzie się musi: A direct quote from Miłosz's original text, mocking how poetry is forced upon students in schools, stripping it of its raw, dangerous nature. • ³·³ Jak zbawienna poręcz: A direct quote from Miłosz's Ars Poetica?, where he argues poetry should serve a functional, supportive purpose for human survival, rather than just being decorative art. • ³·⁴ Grajek, który od biedy się nada: Direct quotes lifted straight from Miłosz’s text, discussing the secondary, almost clownish role the poet must play in society to keep the audience's attention. • ³·⁵ Ten kapitel ciała: głowa: A beautiful, architectural allusion to Zbigniew Herbert’s or Baczyński’s style of body-imagery, where the human head is treated like the crown (capital) of a classical column being destroyed by war. • ³·⁶ Ne manent - volent: The ultimate inversion. Rome said scripta manent (the written word remains). But when the sky collapses (runęło niebo), the paper burns first. Only the oral rhythm—the absolute cadence—survives the artillery. • ³·⁷ mieszczuiCHA: Excellent vitriol. The philistine middle-class mind magnified to a structural disease. The mieszczuch buys the novel to pretend he has a brain; he ignores the stanza because it tells him he has no soul. IV. THE TERMINAL SOUNDINGS (The Coda) • ⁴·¹ A potem kraju runęło niebo...: A direct quote from Krzysztof Kamil Baczyński’s terrifying poem Mazowsze. It captures the literal collapse of Poland under Nazi and Soviet invasion. • ⁴·² nie w huku ale – skamlaniu: Eliot’s lines (The Hollow Men), stolen and translated into the Slavic dark. I told Tom to cut the fluff from his poems, but he kept the whimper. In Warsaw, the whimper is at least loud enough to shake the pine coffins. • ⁴·³ Umrzeć, zasnąć...: Shakespeare's currency, debased by three centuries of melodrama, but re-minted here in the mud of the Mazovian plain. The cycle is complete: the poem ends where the language began—in the dark, waiting for a clear speaker. ─── Pound's Final Red-Pencil Editorial Note: "The collage is the only honest architecture left for a ruined house. You have gathered the right stones from Brussels, Hull, and Warsaw. Now, strip the punctuation. Let the fragments hit each other like flint. Make it harder. Make it newer."
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...