Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

mieszkała kuna przy śluzie rzecznej
witała gości tuż przy Jabłecznej
z kajaków czasem też wysiadali
by płynąć dalej tak jak po fali

i bystro oczy swe wpatrywała
przed burzą pokarm wygrzebywała
gdzie potem w schron- tam zmykała

co dzień się rano pielęgnowała
czysta chodziła w wodzie kąpała
raz pewien kot nią się zachwycił
i podobny rytm życia pochwycił

na płocie siadł łapą ścierając
brudy i z pyszczka nią zagarniając
ogonkiem machał zadowolony

oznajmił czule we wszystkie strony:
dbając o siebie dzieci kochane
systematyczność- to jest zadanie!

Opublikowano

Fajny, sympatyczny wierszyk, i dobra puenta- bo systematyczność to coś takiego
co bywa najtrudniejsze, ale właśnie wtedy jest najlepiej wysilić się, zdobyć i zacząć
od choćby tej małej systematyczności, a potem łatwiej już do tej codziennej,
bez której nie da się inaczej, choćby nie wiadomo jak brakowało sił.
Nie zdobędzie się ich inaczej.
Pozdrawiam serdecznie i ciepło

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


hmm a to ciekawe Marku
co prawda czytałam ale w dzieciństwie
nie brałam za przykład, niemniej miłe
bardzo słowo. J. serdecznie dziękuję za wizytę

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Adę wagina rani - gawęda
    • Ezra i cna Kaja - kanciarze
    • @Migrena   Ten utwór to niezwykle gęsta, filozoficzna próba przepisania mitu o stworzeniu świata na język fizyki, egzystencjalizmu i czułości.  Odwracasz tradycyjną wizję Genesis. Stworzenie świata nie jest tu triumfem światła, lecz „popełnieniem siebie” - rodzajem ontologicznej pomyłki. Doskonała nicość - zanim powstał świat, panowała pełnia, która nie potrzebowała świadka ani odbicia. Czas i przestrzeń nie są darami, lecz objawami „zużywania się” wieczności. Materia jest tylko „opóźnieniem rozpadu”. Pojawienie się człowieka w wierszu jest przedstawione jako coś niemal nielegalnego - „coś, co nie powinno mieć oczu”. Nasza świadomość to „rysa na nieskończoności”.    Najważniejszy moment wiersza, gdy sugerujesz, że w bezdusznym mechanizmie wszechświata pojawia się coś, czego „nie przewidziała żadna stała” - Czułość. Kiedy dwie skończone, śmiertelne istoty uznają się za „konieczne”, nicość traci swoją potęgę - przestaje być jedynym punktem odniesienia.   "Jesteśmy jedynymi bogami, których stać na luksus umierania" - to paradoksalne stwierdzenie - bogowie (wieczność) nic nie ryzykują, więc ich istnienie jest „tanie”. Nasze istnienie ma wartość, bo ryzykujemy wszystkim.   Proponujesz fascynującą, odwróconą teologię: "Może więc Bóg, nie jest początkiem. Może jest skutkiem."   To człowiek, poprzez swoją zdolność do nadawania znaczeń, „stwarza” boski pierwiastek w pustym kosmosie. Wiersz kończy się bardzo konkretną wskazówką: sensu nie znajdziesz w biologii („w neuronach”) ani w wielkich teoriach. Sens jest międzyludzki. Jesteśmy „błędem” w idealnej ciszy wszechświata, ale to właśnie ten błąd sprawia, że światło w ogóle ma po co płonąć.   Mocny i świetny tekst, dużo pięknych metafor i jeszcze więcej filozofii, w tym  koncepcji ex nihilo.  Fascynujący!    Pozdrawiam. :) 
    • @EsKalisia Fajne :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...