Mikołaj_Marcin Opublikowano 26 Sierpnia 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 26 Sierpnia 2010 W południe wychodzę na spacer po mieście, Nie mogę oddychać wciąż własnym powietrzem... Znów światło przewierca zwężone źrenice I dymią rozgrzanym asfaltem ulice. Tu ludzie stłoczeni po towar w kolejkach, Wciąż mijam lolitki w za krótkich sukienkach, Herosów z siłowni i czterdziesto-lalki, Spod sztywnych mankietów lśnią złote zegarki. Raz w kinie widziałem obyczaj filmowy, W toskańskiej scenerii rytuał godowy. Na plaży za willą zbierali bursztyny, Nie mniej niż ich zęby jaśniały ich miny. Wieczorem rozprawy o życiu, o sensie: Młodości, zabawie, kochaniu i seksie. Film o pięknym panu i pięknej kobiecie Też w wersjach skróconych – za free w Internecie. Do domu mnie zwabił znów chłód upragniony, Przed żarem sierpniowym tu chronią zasłony, W zwęglonym tytoniu talerze nie zmyte, Obrazy ich mnoży w szkle lustro rozbite. Mój wzrok się zagubił za oknem na chwilę: Pod niebem błękitnym fruwały motyle. Ich taniec miłosny to życia ułamek, W cyklicznej podróży zaledwie przystanek. A larwy ich tłuste żerują wśród trawy - Nasycić się muszą by się przepoczwarzyć.
Czarna Wstążeczka Opublikowano 27 Sierpnia 2010 Zgłoś Opublikowano 27 Sierpnia 2010 sama w podobny sposób zaczynałam poznawanie poezji, więc nie będę zgryźliwa. taki wiersz to moim zdaniem dobry początek. coś mi się tak widzi, że dalej już tylko lepiej. :)
Marta R... Opublikowano 27 Sierpnia 2010 Zgłoś Opublikowano 27 Sierpnia 2010 Żeby był wiersz nie musi być rym, ale odrobina piękna- jesteś na dobrej drodze pozdrawiam
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się