Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



W każdej, dowolnej grupie osób, liczącej od trzech osób, zaczyna działać "chemia" relacji międzyludzkich, opierająca się na podstawowym, czarno-białym rozróżnieniu -tego lubię, a tamtego nie. TWA w całym swym bogactwie odcieni, wyrazistości i stopnia zorganizowania, jest tego naturalną, jak najbardziej ludzką konsekwencją. Człowiek, to zwierzę stadne i w stadzie szuka akceptacji i oparcia. Walka z tym, to walka z wiatrakami. Praktycznie nie ma osoby na orgu, która (mniej lub bardziej świadomie) nie "twawuje". Z dokładnością sięgającą 90%, jestem w stanie przewidzieć ton komentarza, dowolnej (zakotwiczonej już na orgu) pary autor -komentator, nawet bez czytania tekstu. Problemem nie jest sam fakt "twawowania" ale zwykłe, banalne poczucie przyzwoitości i smaku, to, czy dodamy do swojej skali wartościowania, jakiś mały punkcik "za pochodzenie", czy zajmujemy się cynicznym, ordynarnym robieniem "interesów". TWA, to nie problem społeczności ale każdego z nas, z osobna.

P.S.
Z niecierpliwością czekam na pierwszą osobę, która zadeklaruje twawowe dziewictwo, to będzie pierwszy krok ku świętości... ;)
  • Odpowiedzi 101
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Więc informuję że ja tym starym wykjadaczem jestem i pamiętam org 7 lat temu, pamiętam nawet sytuacje i zjawiska tzw. multinickowości. Niemniej głosowanie pod utworami sprzyja tworzeniu się TWA. Ludzie nie muszą się nawet umawiać. Wystarczy, że X pochwali dobry wiersz Y, co w naturalny sposób budzi być może podświadome pozytywne podejście Y przy komentowaniu wiersza X. O wiele gorszym zjawiskiem jest to, że niektórzy zamieszczają tu wiersze, pisząc de facto o sobie i traktują org jakp miejsce na terapię psychiczną licząc na współczucie komemtującyc, więc często pachnie to szantażem emocjonalnym (czyli X mówi: "drogi Y, pochwaliłem twój wiersz, więc teraz ty musisz mnie pochwalić"). Pod tymi niekoniecznie słabymi tekstami 90% komentarzy w ramach TWA to nawet nie są pochwały wierszy, a pochwały osób.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



W każdej, dowolnej grupie osób, liczącej od trzech osób, zaczyna działać "chemia" relacji międzyludzkich, opierająca się na podstawowym, czarno-białym rozróżnieniu -tego lubię, a tamtego nie. TWA w całym swym bogactwie odcieni, wyrazistości i stopnia zorganizowania, jest tego naturalną, jak najbardziej ludzką konsekwencją. Człowiek, to zwierzę stadne i w stadzie szuka akceptacji i oparcia. Walka z tym, to walka z wiatrakami. Praktycznie nie ma osoby na orgu, która (mniej lub bardziej świadomie) nie "twawuje". Z dokładnością sięgającą 90%, jestem w stanie przewidzieć ton komentarza, dowolnej (zakotwiczonej już na orgu) pary autor -komentator, nawet bez czytania tekstu. Problemem nie jest sam fakt "twawowania" ale zwykłe, banalne poczucie przyzwoitości i smaku, to, czy dodamy do swojej skali wartościowania, jakiś mały punkcik "za pochodzenie", czy zajmujemy się cynicznym, ordynarnym robieniem "interesów". TWA, to nie problem społeczności ale każdego z nas, z osobna.

P.S.
Z niecierpliwością czekam na pierwszą osobę, która zadeklaruje twawowe dziewictwo, to będzie pierwszy krok ku świętości... ;)

Tak, to jest prawda, ale z drugiej strony ciężko po jakimś czasie nie poznać tego, lub owego. Ja zauważyłem, że głównie przyciąga poziom tekstów (czyli coś w stylu - swój trafia na swego). Dla mnie to nie jest grzech. Ja osobiście mam też swoich ulubionych poetów, którzy wg mnie tworzą rewelacyjne rzeczy i tak to oceniam (a nawet nie wiem, czy to pan czy pani). I dla mnie to nie jest TWA, aczkolwiek tak to może być odbierane, bo ktoś pomyśli: "co ten matoł (czyli ja:) tak tydzień w tydzień wbija te plusy...".
To, że często walczy się o plusy (a nawet jakby plusów nie było to o opinie) to też nie jest TWA. Po prostu trzeba się podlizać temu lub owemu i można żyć jak w bajce. Normalnie wygląda to paskudnie, ale real niezbyt różni się od tego. Znam "poetów", którzy sami sobie wydają totalnie grafomańskie wierszyki, sami sobie płacą za sale, gdzie mają swoje różańcowe kółko adoratorów i też myślą, jacy to oni nie są wielcy. Bywa.
Nieuctwo, niedokształcenie to jest poważniejszy problem. Raz była akcja, że pod wierszem, gdzie było zdanie "szedłam gdzieś tam" były plusy, a autorka tłumaczyła się wolnością słowa. Zgroza!
Dla mnie TWA to zorganizowana grupa ludzi, którzy z góry mają upatrzone cele. Wysyłają sobie informacje kogo udupić, kogo wychwalać, komu uprzykrzyć życie i takie tam. Taka totalna dziecinada i wątpię, żeby ktokolwiek się przyznał do tego procederu. Oczywiście przy spotkaniach rozmawia się o tym lub o owym, jednak to jest przypadkowe - TWA to organizacja.

A jak już jesteśmy przy przykładach - ja osobiście staram się nie oceniać w Zetce (bo o zetce teraz rozmawiamy) osób, które osobiście znam. A na dobrą sprawę u nas materiał na TWA jest :) Zatem strzeżcie się (to żart oczywiście!!!)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Też trafne uwagi - aczkolwiek plusy nie tworzą TWA - dokładnie w ten sam sposób walczy się o opinie. A minusy pomogły już pozbyć się kilku "arcydzieł". Zresztą odniosłem się do tego w odpowiedzi Lecterowi.

7 lat - piękny kawałek czasu. Ale ja też początki tutaj wspominam różnie i też nie było kolorowo i przyjaźnie.
Opublikowano

Jeżeli o mnie chodzi (a pewnie chodzi, nieprawdaż Cream Dream), to żeby nie było wątpliwości, jestem zwolennikiem i uczestnikiem, tyle wzajemnej, co właściwej, potrzebnej, a nawet koniecznej, czy wręcz niezbędnej adoracji, tyle właśnie osób, co dobrej na dziś, czy na juto (gdy dobrze się zapowiadającej) twórczości. Oczywiście według moich przypuszczeń, i mojej wartości skali ocen. A tym bardziej hołubionymi przeze mnie, jeżeli przez niektórych ta twórczość jest negatywnie (w podwójnym znaczeniu tego słowa) komentowana. Bo jak to jest, że ktoś może się o czyjeś twórczości wypowiadać w samych negatywach, a nie można by było już wypowiadać się pozytywnie, a więc w obronie tejże twórczości. I dlatego tylko, że ktoś (jedna, druga, czy góra trzecia osoba z kilku dziesiątek, o których twórczości pozytywnie się wyrażam) zarazem, chociaż tylko od czasu do czasu dojrzy pozytywnie moją twórczość (a więc też postawi, ale zaznaczam, że sporadyczne plusa mojej twórczości), no to ma mi być już nie wolno o tej (jak mówiłem, jednej, drugiej, czy góra trzeciej) osobie wyrazić się pozytywnie, potwierdzając plusem jej twórczość. Kiedy (oczywiście według mnie, nawet jeżeli też i kilku innych), ta właśnie osoba za swoją twórczość, również zasługuje na docenienie, i to tym bardziej w świetle tego, że jej twórczość jest niedoceniana, a nawet lekceważona negatywnymi ocenami. I to dopiero jest TWA, kiedy jedna po drugiej osobie, zasadniczo bezmyślnie, bo niejako automatycznie negują (oczywiście nie zapominając o minusach, jeżeli tylko takie są w czyjejś gestii) twórczość, która według pewnej szkoły (zresztą z pokolenia na pokolenie), i również według mnie, wcale na minusa nie zasługuje, nawet jeżeli na plusa też nie. Ale też wiem, że nie ma nic łatwiejszego niż tylko postawić minusa, no i jaka to wygoda, żeby nie powiedzieć wygodnictwo, negować wszystko, co nie jest w swoim, czy wręcz swojackim guście. Pozdrawiam wszystkich, zwłaszcza skarżących się na TWA. Bywajcie (ludźmi otwartymi vel wielowymiarowymi, a nie zapatrzonymi tylko w siebie, czyli zasadniczo w to, co się samemu lepiej lub gorzej potrafi).

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




"Bo na świecie mało jest rzeczy jednostronnych, a kto więc ma wyrozumiałość do innych wartości i stanowisk, tak samo do niego inni będą mieć szacunek i wyrozumiałość, tym bardziej w biedzie (nie zostawią człowieka samego sobie i ze sobą)"
--------------------------------------------------------------------------------

Dnia: 2010-08-16 12:45:39, napisał(a): WiJa


To jest TWA samodefiniujące... ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




"Bo na świecie mało jest rzeczy jednostronnych, a kto więc ma wyrozumiałość do innych wartości i stanowisk, tak samo do niego inni będą mieć szacunek i wyrozumiałość, tym bardziej w biedzie (nie zostawią człowieka samego sobie i ze sobą)"
--------------------------------------------------------------------------------

Dnia: 2010-08-16 12:45:39, napisał(a): WiJa


To jest TWA samodefiniujące... ;)
Zgadza się, co do joty, nawet jeżeli to jest bardziej moje życzenie, niż rzeczywistość. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




"Bo na świecie mało jest rzeczy jednostronnych, a kto więc ma wyrozumiałość do innych wartości i stanowisk, tak samo do niego inni będą mieć szacunek i wyrozumiałość, tym bardziej w biedzie (nie zostawią człowieka samego sobie i ze sobą)"
--------------------------------------------------------------------------------

Dnia: 2010-08-16 12:45:39, napisał(a): WiJa


To jest TWA samodefiniujące... ;)
Zgadza się, co do joty, nawet jeżeli to jest bardziej moje życzenie, niż rzeczywistość. Pozdrawiam




"WiJa:A niech Ci będzie na zdrowie.

Pozdrawiam.

J.S"
--------------------------------------------------------------------------------

Dnia: 2010-08-16 11:23:43, napisał(a): Super-Tango


To jednak rzeczywistość (ta "skrzecząca")... ;)
"Nie zostawią człowieka samego sobie i ze sobą"... ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Zgadza się, co do joty, nawet jeżeli to jest bardziej moje życzenie, niż rzeczywistość. Pozdrawiam




"WiJa:A niech Ci będzie na zdrowie.

Pozdrawiam.

J.S"
--------------------------------------------------------------------------------

Dnia: 2010-08-16 11:23:43, napisał(a): Super-Tango


To jednak rzeczywistość (ta "skrzecząca")... ;)
"Nie zostawią człowieka samego sobie i ze sobą"... ;)
O, H. Lecter...
Opublikowano

przeczytałem dokładnie ten wątek i mam takie myśli:
RODZAJE TWA
1) jak M.Krzywak powiedział, TWA jako organizacja, zmowa: ja dam plusa Tobie a Ty dasz mi.
2)Jest jeszcze TWA jako środek poety do celu tzn daję plusy tym samym osobą i liczę na to, że oni mi tez dadzą.
i te dwa zjawiska są złe! jednak nikomu nie można nic udowodnić, jak Michał powiedział trzeba by ludzi szpiegować. Ostatnio ktoś oskarżył mnie o TWA tylko dlatego, że ktoś dał mi plusa, a jego zdaniem- i kilku innych osób- wiersz był słaby. Większość stwierdziła, że wiersz jest słaby ale nic nie mogę na to poradzić, że ktoś dał mi plusa!!!
Bardzo dotknęło mnie to oskarżenie, bo sam brzydzę się TWA i jestem wielkim przeciwnikiem takich zjawisk! Takie właśnie było pytanie w wątku tzn czy oskarżanie o TWA to nie są strzały na ślepo, więc moim zdaniem często tak.
TWA chyba nie jest tak ogromnym problem( tak naprawdę to nikt tego nie wie) , ale warto coś zrobić, żeby oskarżanie o TWA nie stało się popularnym argumentem w dyskusji gdy ktoś albo wiersz nam się nie spodoba.

Jak walczyć z TWA?sposoby są bardzo ograniczone. ostatnio zauważyłem, że 5 wierszy w" Z" jest zdobyć b łatwo: czasem zdarza się, że jakiś słabiutki wiersz przejdzie przez forum niezauważony(nie dostanie 7 minusów). Wystarczy próbować i w końcu się uda tak 5 razy.a może warunkiem powinien być dodatni bilans tzn "plus 5", w sytuacji gdy za każdy zostawiony wiersz dawać plus a za przesunięty minus.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A warto zauważyć analogiczną sytuacje, kiedy wiersz spada, też uważa się, że to robota TWA. I tak w kółko Macieju.
Dlatego pozostanę jednak przy swoim pojmowaniu tego zjawiska - TWA to typy, które świadomie umawiają się na takie a nie inne działanie.
Kwestia inna - bardzo rzadko zdarza się, żeby ktoś, kto takie TWA publicznie zarzuca, podał kogo ma na myśli i przedstawił jakiekolwiek argumenty.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nieprawda. Towarzystwo Wzajemnej Adoracji - już w samej nazwie określona jest ta ścisła współpraca. Mówimy o konkretnym zjawisku, a nie o "wydaje mi się że tak jest".

Nieprawda że nieprawda. Słowo 'wzajemnej' nie oznacza że ścisłej lub zorganizowanej. Na orgu mamy do czynienia ze zwyczajowym
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nieprawda. Towarzystwo Wzajemnej Adoracji - już w samej nazwie określona jest ta ścisła współpraca. Mówimy o konkretnym zjawisku, a nie o "wydaje mi się że tak jest".

Nieprawda że nieprawda. Słowo 'wzajemnej' nie oznacza że ścisłej lub zorganizowanej. Na orgu mamy do czynienia ze zwyczajowym

Wg mnie dany osobnik chyba wie, kto mu plusuje i komu on plusuje - to na pewno jest świadomość, a nie instynkt. TWA to pełna premedytacja, a żeby się dokonała, muszą być konkrety. Czyli - pokażcie je - kto z kim i jak to działa.
To, że są osoby, które plusują jak leci, z góry na dół (i to samo odnosi się do opinii, jakby tych plusów nie było), to raczej świadczy o ich beztrosce, a nie o TWA.
Mam wrażenie, że nieuważnie czytasz. TWA to jest łamanie regulaminu, i na to potrzeba dowodów. To, że te wiersze w Z są jakie są, to już zupełnie inna historia.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Bożena De-Tre Dzisiaj w nastroju na blusik, chociaż jazz też bardzo lubię. Chyba, że coś "zmierzłego" dla ucha sobie zapodam...Kurta Weilla może...

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Oglądaj, komentuj i krytykuj...zabronić Ci tego przywileju w stanie nie jestem (ale jak będziesz zbyt wredna to Cię odeślę wraz z dedykacją do jednego z moich, specjalnie stworzonych na taką właśnie okazje, dzieł absolutnych z serii "wiem lepiej" ....żebyś tylko mi się na poziom V nie załapała....straszna wulgara...uffff...) Doszedłem do wniosku, że do pracy nad dalszymi rozdziałami muszę się bardziej gruntownie przygotować. Tak więc zacznę od lektury Twoich książek...którą na początek? (tak, żeby się zachęcić, albo nie zniechęcić ) "Ludzie w biegu" czy "Na krańcach klawiatury"? Szczerze mówiąc tytuł pierwszej już mnie drażni...nie lubię pośpiechu, to raz... a dwa, do gatunku ludzkiego nabawiłem się swojego rodzaju alergii ...ale nie oceniamy książki po tytule...czy jakoś tak Zakładam, że jakieś "wystąpienia publiczne", związane chociażby z promowaniem wydanych przez Ciebie książek, już zaliczyłaś...o co Cię głównie ludzie/fani pytają? (muszę się zapytać, żeby nie dublować tematów w mojej biografii ... w sensie Twojej ) Tak to bywa, że na dnie doliny jest znacznie lepiej na samej górze...człowiek nie rzuca się w oczy,co pozwala na zachowanie własnego ja (w miarę możliwości rzecz jasna, trzeba jeszcze brać pod uwagę presje środowiska pozostałych "doliniarzy" ),  doskonale widać co się dzieje na szczycie , a i upadek mniej boli (przewalając się z doliny w dolinę jeszcze nikt chyba krzywdy sobie nie zrobił ). Dobrej nocy P.S. Bodetré i futbol.....???? ...armagedon się iści....
    • Nieruchomieją w apatycznej formie lirycznej i zastygają w obłokach niedomówień tracą powoli barwy tuląc szarość minionych snów na koniec milkną w dokolnej ciszy prosząc zegary o jeszcze jedną chwilę nasączoną szeptem niewypowiedzianych słów.   Autor fotografii: Mirela Lewandowska  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Gosława piękna, zmysłowa liryka o charakterze intymnym, traktująca o głębokim przeżyciu cielesnym i emocjonalnym. Podoba mi się motyw czereśni- ten ich soczysty smak i cudny kolor nadają  ciekawej barwy wersom. Natomist ta zieleń jest dopełnieniem całości obrazu , który tak pięknie pieści wzrokiem...
    • @violetta

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Tekst powtórkowy?     Na cholerę tutaj przyszłam. Zimno, wietrznie, aż me piersi rozedrgane nieco. Dobrze chociaż, że las niczego sobie. Żeby jeszcze drzew nie było. Zasłaniają widok. No nic. Muszę wyciągnąć bułkę z wątrobianką. Uwielbiam. Tym bardziej, że zgłodniałam trochę. Coś mnie w to miejsce sprowadziło… ale co? Przeczucie lub jakieś inne pieprzone zjawisko, którego pojąć nie mogę.    Zgryzam. A niech to. Za raptownie przedziałek dupki nadusiłam i część nadzienia, gęsto szybuje na ściółkę leśną. Dziwna jakaś… materiałowa. Wiem, bo dłonią pomacałam. Muszę wytrzeć papierkiem, bo plama będzie. Dobrze, że nie wierzę w krasnoludki, bo jeszcze by łydki pogryzły, gdyby dostały szarą masą po kapeluszach. Durnowata ja. Najlepszy apetyt, poszedł się…    … a to co? Budka z piwem? Chyba nie, gdyż dziwna jakaś. I skąd nagle tu, po oczach daje. Ciekawe, czy pomoże? Słyszę, jakby za mgłą, że niby tak. Co tak? Może ćwierka ptak? Na dodatek najbliższe drzewa wokół, nabierają błękitnego koloru, a drzwi w owym czymś, samoczynnie otwarte na żółto. Czyżby chatka chciała, żebym tam wlazła. Takiego! Nigdy w życiu – nagle wrzeszczę na całe knieje, pokazując wejściu środkowy palec…    … tylko nie mój. Skąd to obrzydlistwo w dłoni. Inny jakiś. Jakby nie z tego świata. Nawet nie wiem, czy to faktycznie palec. Jedno jest raczej pewne… wskazuje kierunek, a ja nie mogę nie chcieć, wbrew sobie. Na dokładkę w drzwiach chatki, widzę moją matkę. Kiwa do mnie uśmiechnięta i zaprasza na ulubiony obiad. Tak jak kiedyś, gdy byłam małą dziewczynką. Oj nieładnie, brzydko wprost. Ktoś mi gra na emocjach. Chce zwabić, bym tam weszła. Znowu pokazuje, tym razem swój i co…    … i wchodzę, do wewnątrz, niczym bydlę na rzeź. Od razu lepiej – stwierdzam sarkastycznie – drzewa nie zasłaniają. A dlaczego – myślę jak umiem – bo ich nie ma. Oddycham z ulgą. Potrafię jako tako logicznie rozpatrywać w tej krainie, w której nagle zaistniałam.. Dobrze, że zapasowa bułka z wątrobianką jest ze mną w potrzebie. Symbol więzi z tamtym lasem, by nie zgłupieć zupełnie. Tak daleko, że już nie ma powrotu. Dopiero teraz popatruje wokół, co jest, a czego nie ma.    Niestety, mózg nieprzystosowany. Widzi wszystko po raz pierwszy w życiu, ale tak naprawdę, łącznie ze składowymi obiektów, czy czegoś tam. Nie potrafi przerobić na rozpoznawalne obrazy. Brakuje mu punktów odniesienia. Jestem jak ten niemowlak. Dostrzegam jakieś zamazane kształty. Widzę po ludzku, tylko żaden z tego pożytek, w tym obcym świecie.    Jedyne co rozpoznaje, to swoją twarz w lusterku – nie pamiętam żebym brała – dalsze ciało, bułkę i wspomnianą wątrobiankę. Dobre i to. Jak to… ciało? Kurdę, jestem naga, do ostatniego szczegółu. Na domiar złego, czuję wokół… obecności. Tylko tak mogę to określić. Najbardziej jedną. W ten sposób, że aż ciało moje, drży i wcale to nie jest, takie znowu nieprzyjemne. Zaczynam iść przed siebie…     … kolejna ciekawostka. Widzę, że idę pod górę… lecz nogi, mówią wyraźnie, że schodzę w dół. Muszę wstrzymywać kroki, by nie zjechać po tyłku. Taka sprzeczność, jest trochę męcząca dla mózgu. Nagle całkiem niespodziewanie, dostrzegam siebie, przy… przystojnym kształcie, w ludzkim pojęciu. Obiekty wokół nabierają jakiegoś sensu, lecz mam dziwne wrażenie, że nie zabawię tu dostatecznie długo, by rozpoznać do końca. Siedzenie, sprawia mi coraz większą trudność. Mam ścierpnięte ciało. Słyszę – odpręż się. To sama wiem. Jakie siedzenie? Gdzie? Przecież chodzę tu, lecz nagle przystaje. Normalnie mnie zatyka...       … i odtyka, gdyż ów przystojny kształt – o matko – urywa mi głowę. Zaczyna pieścić i jakby całować, tylko czym. Zamazany cholerny kształcie, pokaż wreszcie swoje oblicze. Nienawidzę cię. No nie, nie mogę powiedzieć, to całkiem przyjemne nawet. Aż mnie nawiedzają spazmy rozkoszy. Chociaż z drugiej strony, jak on śmie. Bez mojej zgody. Jaki on? Może ona? Pieprzone ufoludki. Co to w ogóle jest?     Czuję dokładnie, jego wyczyny z bliźniaczą głową. A jednak doznania więcej, niż boskie. Teraz wyrywa nogi z tułowia. Tej drugiej ja, oczywiście. Pieści me uda. Najpierw jedno, później drugie. No nie. Tylko nie to, co pomiędzy nimi, proszę. A jednak, wyszarpnął paskud jeden. Coś tam gmera, grzebie, wkłada. Cholernie przyjemnie. Odrywa moje piersi. Czule miętosi… i nagle koniec…       … raczej nie. Kolejna niespodzianka. Tamta druga ja, znika. Czuję teraz na całym ciele, delikatne stukanie. Co to znowu za cuda? I tak samo jak poprzednio, nagle mnie olśniewa. To mowa dotykowa. W zależności od tego, gdzie przypada ukłucie, znaczy inny… wyraz… lub literkę… myśląc po ludzku…     … bo tylko tak mogę myśleć, lecz zaczynam nieco rozumieć, co ów przystojny kształt chce przekazać. Czuję się cholernie… zakochana. A niech to, co za banał na obcej planecie chyba? Kształt… we mnie też zakochany. Zakochany? Co ja pieprzę za farmazony. Doprawdy, fajne tu się kochają, rozczłonkowując ciała, kochanej osoby. Chyba jednak zaczyna mi odwalać w tym pokręconej krainie. Nie mogę usiedzieć na miejscu, muszę pochodzić…    … i na cholerę tutaj przeszłam. Zimno, wietrznie, aż me piersi rozedrgane. Chyba na kogoś czekam. Tylko jak długo? No wreszcie. Idzie do mnie uśmiechnięty i już z daleka wrzeszczy, przepraszając za spóźnienie. Tłumaczy to tym, że dość długo trwało, zanim się upodobnił do męskiego, w każdym aspekcie, niekoniecznie na co dzień widocznym.       Jest coraz bliżej. Wreszcie przy mnie. Przytula mnie, a ja jego. W czasie pocałunku, mamroczę niewyraźnie, dziękując za wspaniały żart słowny, którym mnie obdarzył. Że niby… przerobiony na człowieka. Chichoczę w głos na cały las. On też. Jesteśmy tacy... nieziemsko szczęśliwi. Częstuję go połówką bułki z wątrobianką i po chwili, gnieciemy leśną ściółkę.      Po finalnym zakończeniu, zakładamy odzienia, chociaż nie czujemy się nadzy. Idziemy w kierunku obrzeża lasu. Jesteśmy na skraju. To początek rozłożystej łąki, nakrytej żywym całunem, z różnorodnych kwiatów. Z tyłu promienie słońca, prześwitują przez zielone gałęzie. Widzimy przed sobą nasze wydłużone cienie oraz fruwające na ziemi, ślady ptaków.   A jednak coś zakłóca wspólną sielankę. Zaczyna padać drobny grad. Migoczące drobinki, szybują w naszym kierunku. Czuję stukanie na sobie, w różnych przedziwnych miejscach, a on patrzy na mnie, jakby chciał coś powiedzieć.        
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...