Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Za 5-10.

Racja, chyba trochę przesadziłem :/
Nawet bardzo. Żeby osiągnąć poziom zadłużenia Grecji (ok. 100% PKB), trzeba u nas albo złamać albo zmienić Konstytucję.

Art. 216 pkt 5 Konstytucji RP:

Nie wolno zaciągać pożyczek lub udzielać gwarancji i poręczeń finansowych, w następstwie których państwowy dług publiczny przekroczy 3/5 wartości rocznego produktu krajowego brutto. Sposób obliczania wartości rocznego produktu krajowego brutto oraz państwowego długu publicznego określa ustawa.

A zmiana Konstytucji nie jest taka łatwa.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Racja, chyba trochę przesadziłem :/
Nawet bardzo. Żeby osiągnąć poziom zadłużenia Grecji (ok. 100% PKB), trzeba u nas albo złamać albo zmienić Konstytucję.

Art. 216 pkt 5 Konstytucji RP:

Nie wolno zaciągać pożyczek lub udzielać gwarancji i poręczeń finansowych, w następstwie których państwowy dług publiczny przekroczy 3/5 wartości rocznego produktu krajowego brutto. Sposób obliczania wartości rocznego produktu krajowego brutto oraz państwowego długu publicznego określa ustawa.

A zmiana Konstytucji nie jest taka łatwa.

Inna sprawa, że jak podaje wikipedia:
"Według Instytutu Sobieskiego rzeczywista wartość zadłużenia Polski obliczana metodą memoriałową przekracza 200% PKB[5][6]. Według Janusza Jabłonowskiego (NBP) realne zadłużenie obejmuje takie składniki jak zaległe płatności w systemie ochrony zdrowia czy ubezpieczeń społecznych i w 2010 roku wynosi 220% PKB czyli ok. 3 biliony zł[7].".

Rozumiem, że obliczając metodą określoną w ustawie dług wynosi około 50% PKB.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nawet bardzo. Żeby osiągnąć poziom zadłużenia Grecji (ok. 100% PKB), trzeba u nas albo złamać albo zmienić Konstytucję.

Art. 216 pkt 5 Konstytucji RP:

Nie wolno zaciągać pożyczek lub udzielać gwarancji i poręczeń finansowych, w następstwie których państwowy dług publiczny przekroczy 3/5 wartości rocznego produktu krajowego brutto. Sposób obliczania wartości rocznego produktu krajowego brutto oraz państwowego długu publicznego określa ustawa.

A zmiana Konstytucji nie jest taka łatwa.

Inna sprawa, że jak podaje wikipedia:
"Według Instytutu Sobieskiego rzeczywista wartość zadłużenia Polski obliczana metodą memoriałową przekracza 200% PKB[5][6]. Według Janusza Jabłonowskiego (NBP) realne zadłużenie obejmuje takie składniki jak zaległe płatności w systemie ochrony zdrowia czy ubezpieczeń społecznych i w 2010 roku wynosi 220% PKB czyli ok. 3 biliony zł[7].".

Rozumiem, że obliczając metodą określoną w ustawie dług wynosi około 50% PKB.
Metodologii jest mnóstwo. Ale sądzę, że ustawowa jest taka jak w całej UE, czyli w Grecji także. Czyli mamy porównanie 100% do 50%. Trochę do tego daleko. Zresztą sam dług publiczny nie stanowi o groźbie bankructwa państwa. W Grecji to trochę bardziej złożona sprawa.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Inna sprawa, że jak podaje wikipedia:
"Według Instytutu Sobieskiego rzeczywista wartość zadłużenia Polski obliczana metodą memoriałową przekracza 200% PKB[5][6]. Według Janusza Jabłonowskiego (NBP) realne zadłużenie obejmuje takie składniki jak zaległe płatności w systemie ochrony zdrowia czy ubezpieczeń społecznych i w 2010 roku wynosi 220% PKB czyli ok. 3 biliony zł[7].".

Rozumiem, że obliczając metodą określoną w ustawie dług wynosi około 50% PKB.
Metodologii jest mnóstwo. Ale sądzę, że ustawowa jest taka jak w całej UE, czyli w Grecji także. Czyli mamy porównanie 100% do 50%. Trochę do tego daleko. Zresztą sam dług publiczny nie stanowi o groźbie bankructwa państwa. W Grecji to trochę bardziej złożona sprawa.

Jeśli chodzi o konstytucję to ona określa tylko do jakiej kwoty może zadłużyć się Państwo, pozostałe zapisy w konstytucji mówią w jakiej sytuacji powinnien rząd podjać interwencję. Zapis w konstytucji jednak sam w sobie nie jest ochroną, gdyż na dług publiczny składa się wiele czynników nie zawsze zależnych od działań rządu. Takich jak np. zadłużenie zagraniczne zaciągnięte w walucie obcej (USD oraz EURO) i w tej walucie musimy je spłacać, a jest to zależne od ceny tej waluty (osłabienie złotego to autoamtyczny wzrost zadłużenia publicznego). Państwo zostanie uznane za bankruta, jeżeli nie będzie w stanie płacić wszystkiego do czego jest zobowiązane w danym roku budżetowym. Inaczej pisząc przytoczony zapis mówi, że po przekroczeniu 60% PKB państwo nasze stanie się bankrutem. Żeby się tak nie stało istnieje kilka wyjść: zmiana tego zapisu w konstytucji na wyższy (ciężkie do wprowadzenia ze względu na to, że zapis był przygotowany pod nasze członkostwo w UE), doprowadzenie do sytuacji gdy dług publiczny wzrośnie mniej niż PKB, wiązałoby się to jednak z koniecznością pewnych inwestycji (a na to nie ma środków), zrównoważenie budżetu przez cięcia wydatków i podwyżki podatków, oraz najgorsze rozwiązanie to dodrukowanie pustego pieniądza (zadłużenie zagraniczne wzrosłoby przez to, gdyż spadnie wartość złotego)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Metodologii jest mnóstwo. Ale sądzę, że ustawowa jest taka jak w całej UE, czyli w Grecji także. Czyli mamy porównanie 100% do 50%. Trochę do tego daleko. Zresztą sam dług publiczny nie stanowi o groźbie bankructwa państwa. W Grecji to trochę bardziej złożona sprawa.

Jeśli chodzi o konstytucję to ona określa tylko do jakiej kwoty może zadłużyć się Państwo, pozostałe zapisy w konstytucji mówią w jakiej sytuacji powinnien rząd podjać interwencję. Zapis w konstytucji jednak sam w sobie nie jest ochroną, gdyż na dług publiczny składa się wiele czynników nie zawsze zależnych od działań rządu. Takich jak np. zadłużenie zagraniczne zaciągnięte w walucie obcej (USD oraz EURO) i w tej walucie musimy je spłacać, a jest to zależne od ceny tej waluty (osłabienie złotego to autoamtyczny wzrost zadłużenia publicznego). Państwo zostanie uznane za bankruta, jeżeli nie będzie w stanie płacić wszystkiego do czego jest zobowiązane w danym roku budżetowym. Inaczej pisząc przytoczony zapis mówi, że po przekroczeniu 60% PKB państwo nasze stanie się bankrutem. Żeby się tak nie stało istnieje kilka wyjść: zmiana tego zapisu w konstytucji na wyższy (ciężkie do wprowadzenia ze względu na to, że zapis był przygotowany pod nasze członkostwo w UE), doprowadzenie do sytuacji gdy dług publiczny wzrośnie mniej niż PKB, wiązałoby się to jednak z koniecznością pewnych inwestycji (a na to nie ma środków), zrównoważenie budżetu przez cięcia wydatków i podwyżki podatków, oraz najgorsze rozwiązanie to dodrukowanie pustego pieniądza (zadłużenie zagraniczne wzrosłoby przez to, gdyż spadnie wartość złotego)
Jeżeli ustawa zasadnicza mówi, że nie wolno się zadłużyć powyżej pewnego poziomu, to to jest ochrona. Zapis nie ma nic wspólnego z "byciem bankrutem", bo przekroczenie progu 60% PKB ma się nijak do możliwości obsługi takiego długu. Konstytucja po prostu nie dopuszcza takiej możliwości. Zmiana tego zapisu byłaby dramatem w naszych realiach politycznych, bo zniknąłby ostatni argument do naprawy finansów publicznych. Wtedy zagrożenie realnym bankructwem byłoby dalece bliższe.
Twierdzenie, że takie zapisy nie chronią, bo istnieje ryzyko walutowe to kpina. Ryzyko walutowe istnieje zawsze, ale waluty światowe mają to do siebie (i dlatego głównie one funkcjonują w obiegu), że są najbardziej stabilne. Stąd również wcześniejsze progi 50% i 55%, które zobowiązują rząd do podjęcia przeciwdziałania dalszemu powiększaniu się długu.
Powiedzmy szczerze, że taka proporcja zadłużenia publicznego nie jest w żaden sposób niebezpieczna - wystarczy porównać poziom zadłużenia innych krajów UE, które NIE MAJĄ takich zapisów ograniczających. Twierdzenia, że "sytuacja finansów publicznych jest dramatyczna" to czysty populizm ze strony polityków i chęć zaistnienia ze strony niektórych ekonomistów. Oczywiście lepiej długów żadnych nie mieć (chociaż są inni ekonomiści, którzy twierdzą, że na tym polega kapitalizm) i zmniejszać zadłużenie. Ale na to jest tylko jedna metoda: cięcie wydatków, szczególnie tych wykazujących progresję przy jednoczesnej sztywności - czyli socjal. A do tego są potrzebne systemowe reformy.
Na szczęście poza zapisami w Konstytucji mamy jeszcze perspektywę Euro, która dodatkowo zmusza polityków do mniejszej rozrzutności - wymogi dotyczące deficytu budżetowego i inflacji z pewnością chłodzą zapędy dodatkowo.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jeśli chodzi o konstytucję to ona określa tylko do jakiej kwoty może zadłużyć się Państwo, pozostałe zapisy w konstytucji mówią w jakiej sytuacji powinnien rząd podjać interwencję. Zapis w konstytucji jednak sam w sobie nie jest ochroną, gdyż na dług publiczny składa się wiele czynników nie zawsze zależnych od działań rządu. Takich jak np. zadłużenie zagraniczne zaciągnięte w walucie obcej (USD oraz EURO) i w tej walucie musimy je spłacać, a jest to zależne od ceny tej waluty (osłabienie złotego to autoamtyczny wzrost zadłużenia publicznego). Państwo zostanie uznane za bankruta, jeżeli nie będzie w stanie płacić wszystkiego do czego jest zobowiązane w danym roku budżetowym. Inaczej pisząc przytoczony zapis mówi, że po przekroczeniu 60% PKB państwo nasze stanie się bankrutem. Żeby się tak nie stało istnieje kilka wyjść: zmiana tego zapisu w konstytucji na wyższy (ciężkie do wprowadzenia ze względu na to, że zapis był przygotowany pod nasze członkostwo w UE), doprowadzenie do sytuacji gdy dług publiczny wzrośnie mniej niż PKB, wiązałoby się to jednak z koniecznością pewnych inwestycji (a na to nie ma środków), zrównoważenie budżetu przez cięcia wydatków i podwyżki podatków, oraz najgorsze rozwiązanie to dodrukowanie pustego pieniądza (zadłużenie zagraniczne wzrosłoby przez to, gdyż spadnie wartość złotego)
Jeżeli ustawa zasadnicza mówi, że nie wolno się zadłużyć powyżej pewnego poziomu, to to jest ochrona. Zapis nie ma nic wspólnego z "byciem bankrutem", bo przekroczenie progu 60% PKB ma się nijak do możliwości obsługi takiego długu. Konstytucja po prostu nie dopuszcza takiej możliwości. Zmiana tego zapisu byłaby dramatem w naszych realiach politycznych, bo zniknąłby ostatni argument do naprawy finansów publicznych. Wtedy zagrożenie realnym bankructwem byłoby dalece bliższe.
Twierdzenie, że takie zapisy nie chronią, bo istnieje ryzyko walutowe to kpina. Ryzyko walutowe istnieje zawsze, ale waluty światowe mają to do siebie (i dlatego głównie one funkcjonują w obiegu), że są najbardziej stabilne. Stąd również wcześniejsze progi 50% i 55%, które zobowiązują rząd do podjęcia przeciwdziałania dalszemu powiększaniu się długu.
Powiedzmy szczerze, że taka proporcja zadłużenia publicznego nie jest w żaden sposób niebezpieczna - wystarczy porównać poziom zadłużenia innych krajów UE, które NIE MAJĄ takich zapisów ograniczających. Twierdzenia, że "sytuacja finansów publicznych jest dramatyczna" to czysty populizm ze strony polityków i chęć zaistnienia ze strony niektórych ekonomistów. Oczywiście lepiej długów żadnych nie mieć (chociaż są inni ekonomiści, którzy twierdzą, że na tym polega kapitalizm) i zmniejszać zadłużenie. Ale na to jest tylko jedna metoda: cięcie wydatków, szczególnie tych wykazujących progresję przy jednoczesnej sztywności - czyli socjal. A do tego są potrzebne systemowe reformy.
Na szczęście poza zapisami w Konstytucji mamy jeszcze perspektywę Euro, która dodatkowo zmusza polityków do mniejszej rozrzutności - wymogi dotyczące deficytu budżetowego i inflacji z pewnością chłodzą zapędy dodatkowo.

Pogrubiłem takie ciekawsze kwestie w Pana wypowiedzi.
Zacznę więc od końca. Pisze Pan o Euro, o wymogach, które zobowiązują wszystkie Państwa posiadające wspólną walutę do utrzymania określonej proporcji zadłużenia do PKB, w krajach UE właśnie ten zapis jest przy regulacjach dotyczących Euro, u nas zapis jest w konstytucji (czyli wbrew temu co Pan twierdzi taki zapis w krajach UE jest).

Przekroczenie progu 60% oznacza, że Państwo będzie musiało skonstruować budżet taki, aby pokrywać z niego wszystkie wydatki. Obecnie obsługa zadłużenia wygląda tak, że Państwo wymienia obligacje na nowe, w przypadku przekroczenia 60% nie będzie mogło emitować już obligacji, więc obligacje, których termin wykupu będzie przypadał na ten czas, będą musiały zostać odkupione. Inaczej mówiąc cały dług stanie się natychmiastowo wymaglany, a żadnego kredytu nie można zaciągnąć. Inaczej stopy procentowe musiałyby być o wartości ujemnej (czyli dodrukowanie pieniądza). Dlatego grozi to bankructwem.

Cięcia budżetowe wprowadzane gwałtownie w ostatniej chwili spowodują tylko spadek PKB co jak wiadomo spowoduje że dług publiczny do pkb stanie się większy.
Cięcie soscjalu jest bardzo niebezpieczne, ze względów ekonomicznych już pomijam te społeczne, ponieważ poskutkuje zmniejszeniem popytu, a tym samym wpłynie ujemnie na PKB.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jeżeli ustawa zasadnicza mówi, że nie wolno się zadłużyć powyżej pewnego poziomu, to to jest ochrona. Zapis nie ma nic wspólnego z "byciem bankrutem", bo przekroczenie progu 60% PKB ma się nijak do możliwości obsługi takiego długu. Konstytucja po prostu nie dopuszcza takiej możliwości. Zmiana tego zapisu byłaby dramatem w naszych realiach politycznych, bo zniknąłby ostatni argument do naprawy finansów publicznych. Wtedy zagrożenie realnym bankructwem byłoby dalece bliższe.
Twierdzenie, że takie zapisy nie chronią, bo istnieje ryzyko walutowe to kpina. Ryzyko walutowe istnieje zawsze, ale waluty światowe mają to do siebie (i dlatego głównie one funkcjonują w obiegu), że są najbardziej stabilne. Stąd również wcześniejsze progi 50% i 55%, które zobowiązują rząd do podjęcia przeciwdziałania dalszemu powiększaniu się długu.
Powiedzmy szczerze, że taka proporcja zadłużenia publicznego nie jest w żaden sposób niebezpieczna - wystarczy porównać poziom zadłużenia innych krajów UE, które NIE MAJĄ takich zapisów ograniczających. Twierdzenia, że "sytuacja finansów publicznych jest dramatyczna" to czysty populizm ze strony polityków i chęć zaistnienia ze strony niektórych ekonomistów. Oczywiście lepiej długów żadnych nie mieć (chociaż są inni ekonomiści, którzy twierdzą, że na tym polega kapitalizm) i zmniejszać zadłużenie. Ale na to jest tylko jedna metoda: cięcie wydatków, szczególnie tych wykazujących progresję przy jednoczesnej sztywności - czyli socjal. A do tego są potrzebne systemowe reformy.
Na szczęście poza zapisami w Konstytucji mamy jeszcze perspektywę Euro, która dodatkowo zmusza polityków do mniejszej rozrzutności - wymogi dotyczące deficytu budżetowego i inflacji z pewnością chłodzą zapędy dodatkowo.

Pogrubiłem takie ciekawsze kwestie w Pana wypowiedzi.
Zacznę więc od końca. Pisze Pan o Euro, o wymogach, które zobowiązują wszystkie Państwa posiadające wspólną walutę do utrzymania określonej proporcji zadłużenia do PKB, w krajach UE właśnie ten zapis jest przy regulacjach dotyczących Euro, u nas zapis jest w konstytucji (czyli wbrew temu co Pan twierdzi taki zapis w krajach UE jest).

Przekroczenie progu 60% oznacza, że Państwo będzie musiało skonstruować budżet taki, aby pokrywać z niego wszystkie wydatki. Obecnie obsługa zadłużenia wygląda tak, że Państwo wymienia obligacje na nowe, w przypadku przekroczenia 60% nie będzie mogło emitować już obligacji, więc obligacje, których termin wykupu będzie przypadał na ten czas, będą musiały zostać odkupione. Inaczej mówiąc cały dług stanie się natychmiastowo wymaglany, a żadnego kredytu nie można zaciągnąć. Inaczej stopy procentowe musiałyby być o wartości ujemnej (czyli dodrukowanie pieniądza). Dlatego grozi to bankructwem.

Cięcia budżetowe wprowadzane gwałtownie w ostatniej chwili spowodują tylko spadek PKB co jak wiadomo spowoduje że dług publiczny do pkb stanie się większy.
Cięcie soscjalu jest bardzo niebezpieczne, ze względów ekonomicznych już pomijam te społeczne, ponieważ poskutkuje zmniejszeniem popytu, a tym samym wpłynie ujemnie na PKB.
1. Zapis wynikający z regulacji unijnych nie ma żadnych bezpośrednich konsekwencji prawnych, więc to nie jest żadna ochrona. Tak naprawdę zasady te są wiążące tylko wobec krajów starających się o wejście do strefy walutowej, jak już się tam znajdą, to najpierw dostają ostrzeżenie, potem może następne, a dopiero potem Komisja nakłada na kraj karę finansową. Tyle że procedura nałożenia kary trwa długo, kraje się odwołują, przedłużają, w efekcie bardzo łatwo mogą uzyskać anulowanie kary poprzez samą deklarację, że cokolwiek zrobią w kierunku naprawy sytuacji. Tak to jest jak ktoś się czepia słówek, zamiast rzetelnie poczytać na zadany temat.
2. Ciekawa jest rzekoma zależność pomiędzy osiągnięciem granicznego pułapu a koniecznością wykupu wszystkich obligacji... To znaczy, że jak ja podejmę decyzję, że już nie będę się zapożyczał, to automatycznie muszę wszystko spłacić? :D Toż to rewelacja ekonomiczna. Czyli jeżeli emisja obligacji miała być wykupiona w 2015 to nagle nie wiadomo dlaczego, państwo musi je wykupić w 2010?
3. Popyt wewnętrzny to nie jest jedyny motor rozwoju gospodarki. Z takim podejściem do cięć nigdy nikt nie zrobi porządku z budżetem. Osobiście nie sądzę, aby takie cięcia miały znaczący wpływ na gospodarkę, ale nawet jeśli to jest cała masa plusów, które z nawiązką zrekompensują ewentualne chwilowe straty.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pogrubiłem takie ciekawsze kwestie w Pana wypowiedzi.
Zacznę więc od końca. Pisze Pan o Euro, o wymogach, które zobowiązują wszystkie Państwa posiadające wspólną walutę do utrzymania określonej proporcji zadłużenia do PKB, w krajach UE właśnie ten zapis jest przy regulacjach dotyczących Euro, u nas zapis jest w konstytucji (czyli wbrew temu co Pan twierdzi taki zapis w krajach UE jest).

Przekroczenie progu 60% oznacza, że Państwo będzie musiało skonstruować budżet taki, aby pokrywać z niego wszystkie wydatki. Obecnie obsługa zadłużenia wygląda tak, że Państwo wymienia obligacje na nowe, w przypadku przekroczenia 60% nie będzie mogło emitować już obligacji, więc obligacje, których termin wykupu będzie przypadał na ten czas, będą musiały zostać odkupione. Inaczej mówiąc cały dług stanie się natychmiastowo wymaglany, a żadnego kredytu nie można zaciągnąć. Inaczej stopy procentowe musiałyby być o wartości ujemnej (czyli dodrukowanie pieniądza). Dlatego grozi to bankructwem.

Cięcia budżetowe wprowadzane gwałtownie w ostatniej chwili spowodują tylko spadek PKB co jak wiadomo spowoduje że dług publiczny do pkb stanie się większy.
Cięcie soscjalu jest bardzo niebezpieczne, ze względów ekonomicznych już pomijam te społeczne, ponieważ poskutkuje zmniejszeniem popytu, a tym samym wpłynie ujemnie na PKB.
1. Zapis wynikający z regulacji unijnych nie ma żadnych bezpośrednich konsekwencji prawnych, więc to nie jest żadna ochrona. Tak naprawdę zasady te są wiążące tylko wobec krajów starających się o wejście do strefy walutowej, jak już się tam znajdą, to najpierw dostają ostrzeżenie, potem może następne, a dopiero potem Komisja nakłada na kraj karę finansową. Tyle że procedura nałożenia kary trwa długo, kraje się odwołują, przedłużają, w efekcie bardzo łatwo mogą uzyskać anulowanie kary poprzez samą deklarację, że cokolwiek zrobią w kierunku naprawy sytuacji. Tak to jest jak ktoś się czepia słówek, zamiast rzetelnie poczytać na zadany temat.
2. Ciekawa jest rzekoma zależność pomiędzy osiągnięciem granicznego pułapu a koniecznością wykupu wszystkich obligacji... To znaczy, że jak ja podejmę decyzję, że już nie będę się zapożyczał, to automatycznie muszę wszystko spłacić? :D Toż to rewelacja ekonomiczna. Czyli jeżeli emisja obligacji miała być wykupiona w 2015 to nagle nie wiadomo dlaczego, państwo musi je wykupić w 2010?
3. Popyt wewnętrzny to nie jest jedyny motor rozwoju gospodarki. Z takim podejściem do cięć nigdy nikt nie zrobi porządku z budżetem. Osobiście nie sądzę, aby takie cięcia miały znaczący wpływ na gospodarkę, ale nawet jeśli to jest cała masa plusów, które z nawiązką zrekompensują ewentualne chwilowe straty.

ad. 1) Tu ma Pan rację, od konsekwencji Komisja Europejska może zwolnić dany kraj członkowski, ale nie musi łagodnie traktować, może również inne ustępstwa dotychczasowe usunąć. A Pan już doczytał, że negocjujemy metodologię obliczania długu publicznego i że nasz sposób się różni?;)
ad. 2) Widać mało Pan wie o rynku obligacji. Już Panu wyjaśniam ten mechanizm:
Istnieją obligacje wieloletnie odsetki liczone są co roku lub co kwartał, aby nie zostały naliczone w natępnym okresie odsetkowym, trzeba je wykupić przed terminem.
Ponieważ nasze Państwo zawsze zaciąga kolejne kredyty, żeby spłacić odsetki, po przekroczeniu pułapu zadłużenia do PKB, następny okres odstekowy, staje się złamaniem konstytucji, stąd też nie można dopuścić, aby on nastał, zostaje więc wykupienie przedterminowe obligacji.
ad. 3) Popyt wewnętrzny jest tak samo ważnym czynnikiem jak popyt zewnętrzny. Sam Pan twierdził, że największy wpływ do budżetu daje podatek VAT, w przypadku popytu zewntrznego na terenie UE (a główny odioraca naszych produktów to Niemcy) podatek VAT nie jest naliczany. Zmniejszenie popytu wewnętrznego to spadek wpływów z podatku VAT. (a przy ograniczaniu zadłużenia chodzi o większe wpływy z podatków). Informacja o spadającym popycie wewnętrzym to zła informacja dla inwestorów zagranicznych, bo oznacza ona, ze społeczeństwo będzie z braku pieniędzy będzie rezygnowało z pewnych produktów (np. konta bankowe, po co komuś konto jak nic na nim nie ma), odbije się to na tym, że inwestorzy zagraniczni zaczną się wycofywać z rynku. Spowoduje to spadek wartości złotego i wzrost zadłużenia. O banki proszę się nie martwić, podniosą prowizję dla tych co będą dalej mieli konto. Pozostałe firmy pozwalniają pracowników, poobniżają płace, zresztą w zeszłym roku mogliśmy się przekonać jak to wygląda. Bo spadek popytu nie oznacza zawsze obniżenia cen. Spadek popytu zmienia próg rentowności, a ten zależy od kosztów produkcji.
Wracając do socjalu to co Pan wogóle uznaje za socjal? Bo nasi politycy, emerytury i renty.
Jest wiele miejsc gdzie można znaleźć oszczędności np. budowanie dróg. Gdzie firma na poprawki ma dwa lata (a wiadomo, ze nie robi poprawek za darmo...) Można zlikwidować niepotrzebne instytucje Państwowe jak UP, ARiMR itd.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wzięli kiedyś na tapetę takiego małomożliwościowego. I chcieli go uczynić ja cię kręcę dużo mogę. Ba, mogę najwięcej i najlepiej i najpełniej. I chcieli tak zrobić niewiele, bardzo niewiele mu pomagając, a wspierając tylko troszeńkę i broń cię panie boże finansowo, co notabene zakrawa na błąd logiczny. Ważną rolę miały odgrywać przeróżne bodźce motywacyjne i demotywacyjne jak najbardziej również. I była w tym zabawa, owszem była, ale to ogólnie jest wiadome, że zabawa w branży rozrywkowej figuruje jak najbardziej. Mieli w planach figuranta przerobić w figurę, z czego roześmiało się i być może nawet serdecznie chyba pół miasta, a już z całą pewnością cała okolica. Zamieszanie spowodowało kilka książek o bardzo interesującym podłożu intencyjnym, które co warto dodać w założeniu miały wcale i nigdy nie powstać. Te oto przynajmniej książki zostały napisane przez zewnętrzne okoliczności i jest w tym coś z faktu niezbitego. Książki dawały, dawały ubaw w odbiorze.     Warszawa – Stegny, 11.06.2026r.  
    • @Marek.zak1 Oj tak i zastanawia mnie czasem czy i ja nie walczę w takiej właśnie kategorii :) Pozdrawiam.
    • Jest takie miejsce, gdzie nie ma nadziei. Jeśli w nim mieszkasz to planów też nie ma. Zamknięty w bunkrze własnej przestrzeni odrzucasz piękno na oścież nieba. Jak przebić beton, jak się otworzyć? Jak spojrzeć słońcu twarzą w twarz - dumnie. Jak zacząć ufać, jak się nie korzyć, gdy klucz do wyjścia złamał się we mnie.    
    • @Leszek Piotr Laskowski Napisz coś w formie wiersza, może będzie łatwiej. Dzięki za wpis. Pozdrawiam. @Waldemar_Talar_Talar Zobaczymy, albo nie, jak piszesz. Pozdrawiam. 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Aleksandria (Akurat w Bizancji) Nagle noc stała się zimniejsza. Bóg miłości do odejścia gotuje się; Aleksandry dusza na ich ramionach lżejsza, Gdy prześlizgują się między strażnikami serc. Karmiąc się jedynie prostotą czaru, Wychodzą w światło, w bezkształt się splatają w śnie mym I, promienni ponad najhojniejszą ludzką miarę, Wstępują w tłum głosów i win. To nie żaden trik, to zmysły cię zawodzą, Przelotny sen to, poranek położy kres, gdzie jego szlak – Pożegnaj się, bo Aleksandra odchodzi, Zażegnaj ból, że Aleksandry brak. Chociaż śpi w twej pościeli świątyniach, Choć co dzień pocałunkiem budzi cię, Nie mów, że chwilę tę sobie wyobraziła, Nie uciekaj się do wymówki tej. Przecież tak długo gotowałeś się na tę okazję, Podejdź prosto do okna. Światłem obmyj twarz. Gra muzyka. Aleksandra śmieje się łez spazmem, Twe zobowiązania znów w zasięgu ręki masz. A ty, który miałeś honor spędzić z nią wieczór, I dzięki temu odzyskałeś honor swój – Pożegnaj się, Aleksandra już odchodzi w wieczność, Zażegnaj łzy, bo Aleksandrę woła Bóg. Chociaż spała na twej pościeli ruinach, Choć co dzień pocałunkiem budziła cię, Nie mów, że tę chwilę sobie uroiła, Nie zniżaj się do wymówki złej. Tak długo szykowałeś się na tę okoliczność, Podejdź do okna. Światło? W twarz spójrz mu. Muzyka jak sen. Aleksandra się śmieje prześlicznie, Twe pierwsze śluby znów namacalne, tu. Od dawna wiesz, że tak się właśnie stanie – Zawsze byłeś kapitanem planów, co rozbiły się w pył – Więc nie uciekaj w tanie „tak, ale”, Co „dlaczego” i „więc” zakłóca rytm. Od dawna wiedziałeś, że tak się właśnie stanie; Zawsze byłeś kapitanem planów, co się rozsypały w proch – Więc nie bądź jak ci z liniowca Titanic Zbiegowie, co kryli się na samą myśl o „jak” i „bo”. A ty, któremu szyki plątał nonsensowny sens, któremu kod złamano, przekreślono krzyż – Zażegnać już teraz nie możesz nic, więc – Przeżegnaj się, bo Aleksandra martwa jest. Noc staje się coraz zimniejsza. Bóg miłości odszedł do pieleszy swych, Lecz Aleksandry dusza pod ich ciężarem stała się lżejsza: Już prześlizgnęła się pomiędzy strażników rzeki – Στυξ ------------------------------ ## Ich atme Gesang Sprawiasz, że śpiewam By zapomnieć świata pleśń Sprawiasz, że śpiewam Jedyną, jaką miałem, pieśń Pozwalasz śpiewać, śpiewać Mu Odkąd rzeka odpłynęła do swych spraw Dajesz mi śpiewać, śpiewać wciąż tu Z mego marnego kopczyka sław Wciąż śpiewam, śpiewam ci Nawet jeśli przeminął świat Sprawiasz, że śpiewam – Śpiewam tę samą pieśń od stu lat Sprawiasz, że śpiewam - Alleluja, mój jedyny hymn Sprawiasz, że śpiewam Jak więzień swój ostatni Rym To dzięki tobie śpiewam – Nawet gdy wieści złe, I ciągle śpiewam Jedyną, jaką miałem, pieśń Sprawiasz, że śpiewam Odkąd rzeka umarła mi... Sprawiasz, że śpiewam, By zapomnieć na parę chwil Śpiewam, śpiewam, śpiewam ci! Ty sprawiasz, że śpiewam, o Signore, Alleluja, mój jedyny hymn Fac me hymnum tuum canere W tej Wieży Pieśni, tym więzieniu mym... Dajesz mi śpiew, więc śpiewam, Choć się skończył świat – Życie to śpiew, i śpiewam wam; Przenoszę swój głos jak wojnę wśród lat Wciąż śpiewam, śpiewam ci Choć pełen dziur ten świat Noszę dumnie głos swój pełen łat Wciąż śpiewam, śpiewam ci, Choć mi prawie wiek pękł – Wnoszę dumnie swój głos pełen łat Na jedno z niższych Wieży piętr A ty – dajesz mi śpiewać, śpiewać mi Śpiewać ci... Ich atme Gesang – Für Dich. ------------------------------ ## Canto I (Alleluja) Słyszałem, że był taki sekretny akord, co go Dawid grał, I cieszył się Pan, i w głos się śmiał Ale dla ciebie muzyka to jak nic. Tylko zgaduję... To idzie tak: kwarta, kwinta [chór], Zapaść w mol, uniesienie w dur Zagubiony król komponuje swoje „Alleluja”... [Refren] Alleluja, Halleluja Alleluja, Halleluja [Zwrotka 2] Może miałaś wiary moc, lecz tylko Tomasz mógł przekonać cię, Zobaczyłaś, jak w słońcu kąpie członki wszystkie swe Jego piękno i księżyca blask w trans się sublimują... Przywiązał cię do krzesła tam, gdzie stoisz ty, Połamał ci tron, kłaki wyrwał ci A z Twoich ust wyrwał umęczone Alleluja [Refren] Alleluja, Halleluja Alleluja, Halleluja [Zwrotka 3] Mówisz, że splugawiłem imię Twe, Ja nawet przecież nie wiem, z czym je się je, A nawet jeśli wiem, to co cię tak denerwuje? W każdym Słowie jest Światła blask, Nawet jeśli śpiewano w ten czarny czas Nie Przeczyste, ale pokalane Alleluja... [Refren] Alleluja, Alleluja Alleluja, Alleluja [Zwrotka 4] Robiłem, co mogłem, lecz nie ukończyła mi się żadna rzecz Nie czułem nic, więc chciałem dotknąć jądra treść Prawdę mówię, nic nie konfabuluję... I chociaż wszystko na opak wyszło mi, Stanę z czołem otwartym przed Panem pieśni, i Język mój będzie śpiewać tylko: Alleluja! [Refren] Alleluja, Alleluja Alleluja, Alleluja [Outro] Alleluja, Alleluja Kochanie moje, ja już byłam tu, Ten pokój znam. Tu kładłam się do snu. Kiedyś byłam sama, jak trzeba, znów spróbuję... Widziałam Twój sztandar tam, gdzie Zwycięstwa Łuk Miłość to nie marsz chwały, lecz walka z wiatrakami złud, To zimne, zesztywniałe, strzaskane Alleluja Był czas, kiedy dawałaś mi znać Co tak naprawdę dzieje się w ciemnym gąszczu spraw, Lecz teraz mi już nic nie pokazujesz... Czy pamiętasz – kiedy jak klacz dosiadłem cię, Świętej Gołębicy też dał się słyszeć śpiew, A każdy nasz oddech był jak Alleluja! Może jest Bóg, tam na górze gdzieś, Ale miłość tylko jednej rzeczy nauczyła mnie – Strzelać do każdego, kto cię dubluje... I to, co słyszysz co noc, to nie miłosny spazm, Nie ktoś, kto nagle ujrzał światła blask – To skalane, sponiewierane, unicestwione Alleluja... ירומם, יתקדש שמך יישלל מכבודו, יעונה לצורה אנושית זו למרות שמיliion נרות dólują אין נחמה בשעת הרעה האם אתה רוצה שהיא תהיה חשוכה יותר? השטן אומר... אני מברך אותך! ------------------------------ ## Niegrzeczny żołnierzyk Cóż, mężczyzna, którego całe życie chciała mieć, wisi już na włosku cienkim jak drut „Nawet nie wiedziałam, jak bardzo cię pragnęłam” – powiedziała mu Jego mięśnie policzone są, a styl nieco staromodny już „O, kochany, przyszłam za późno znów”. I znów klękła w cieniu jego ócz (ucz się, ucz...) „Nigdy nie zobaczę twarzy jak twój nos, przez świetlne lata gości, co tu nie zagościli wciąż. I nigdy więcej, jak, o taki, gnat w zapasy siłuje się albo w miłość zieloną gra”. I wszystkie jego cnoty połknął dymiący odbyt - Holokaust Wzięła na siebie (prawie) wszystko, co jej kochankowi jednym haustem wypił czas. Teraz, Pan tego krajobrazu, stał tak, żeby widok mieć Z wróblem Franciszkowym na ramieniu (jak strach), któremu kazania chciał pieć (bez względu na wróbla płeć). Skinęła na strażnika, co na straży stał jego pobożnej inklinacji. I Powiedziała: „Zrobię ci rozkrok tam, gdzie akurat mam krok, Ja już pokażę samotność ci”. Chciał zorganizować jej orgię w holu, gdzie lustra ogrom on, Obiecał jej ochronę w kwestii gestii łon Oparła ciało o metalową szpatułkę ostrą jak dzwon, Powstrzymywała rytuał krwawiący, jak wejścia na orbitę słońc Zorientowała się na jego orientalizujący umysłu stan I alibi, co ma kształt jądr orgiastycznych pomroków, co kryją jego styl ponad stan (choć on nie ma tajemnic dlań) Przeprojektowała plan na jego Madonnę (brudny blond) i zbiory vintage'owo niewinnych win (nie dla pań!) „Ten monumentalnie mentalny Neverland jest zajmowany i przeze mnie cum mnie i mój klan”. Próbował stawić opór po raz ostatni, przystając, gdzie przystanek kończy bieg, Powiedziała: „Lekcja tęsknoty się skończyła i nigdy nie wróci”. Nie Zabrała jego tawerniany parlament, czapkę, zarozumiały taniec (nie zrozumiesz mnie) Wyśmiewała jego kobiecą modę, niezrozumianą urodę i robolski wdzięk (bierze głodem mój sen). Ostatnim razem, gdy go widziałem, usilnie starał się (twardego gościa) grać twardo o Wykształcenie kobiece, jakby jeszcze nie był dość kobiecy, bo O, ostatnim razem, gdy ją widziałem, mieszkała z jakimś facetem, co Podaje jej pustej duszy pokój pusty, a jej ciału - wcielenie (Ino po kolana). No! Więc wielka sprawa (na lewo) doczłapała (ledwo) do (niewielkiego) finału, ale kto by się spodziewał, że pozostawi nas wszystkich tak pustymi i pustynnie niewzruszonymi, i lecz To jak wyjazd na Księżyc albo na inną Drogę (mlecz na miecz). Chyba jedziesz za pół darmo, jeśli naprawdę chcesz tak daleko (tak uprzejmie) posunąć się. To jak odwiedziny u rodziny na Księżycu albo na innej z gwiazd byle gdzie, Chyba, że lecisz za darmochę, jeżeli chociaż trochę tak daleko mnie odsunąć chcesz, Jak bez wizy wizyta na którymś z Księżyców Księżyca, albo na jakiejś innej z rozgwiazd gwiazd, Chyba, że idziesz za darmo, lecz wtedy idziesz na marno, Trochę, a daleko (tylko dzięki lekom) Mnie posunąć, wsunąć chcesz w deszcz. Jak na którymś z Księżyców, Akcji na innej z Rozgwiazd, Chyba za darmo, lecz, Daleko mi sunąć w deszcz. Jak z Księżyców, Albo Rozgwiazd, Chyba, lecz, Daleko, Deszcz. ------------------------------ Dobry piesek Cóż, mężczyzna, którego całe życie chciała mieć, Wisiał już na włosku cienkim jak drut... „Nawet nie wiedziałam, jak bardzo cię pragnęłam” – powiedziała mu Jego mięśnie policzone są, a styl staromodny już „O, kochany, przyszłam za późno znów”. I znów klękła w cieniu jego stóp. „Nigdy nie zobaczę twarzy takiej, jak wizerunek twój, Przez świetlne lata gości, co nie zagościli tu wciąż. I nigdy więcej, jak robi w zapasy albo w miłość gra”. Lecz wszystkie jego cnoty połknął dymiący odbyt - Holokaust... Wzięła na siebie (prawie) wszystko, co jej kochankowi wypił czas. A, Pan tego krajobrazu stał tak, żeby widok mieć... Z wróblem Franciszkowym na ramieniu (jak strach), któremu kazania chciał piać, a ty Skinęłaś na strażnika, co na straży stał jego inklinacji. I Powiedziałaś: „Zrobię ci rozkrok w krok, Ja już pokażę samotność ci”. Chciał zorganizować orgię w holu, gdzie lustr ogrom on, Obiecał jej ochronę w kwestii gestii łon... Oparła ciało o metalową szpatułkę ostrą jak dzwon, Powstrzymywała rytuał krwawiący, jak wejścia na orbitę słońc, Zorientowała się na jego orientalny umysłu stan, I alibi, co ma kształt jądr mroku, co kryją jego styl ponad stan... Przeprojektowała plan na jego Madonnę koloru blond I vintage'owe wins (nie dla pań!) „Ten mentalny Neverland jest zajmowany przeze mnie i mój klan”... Próbował stawić opór po raz ostatni, przystając, gdzie życie kończy bieg, A ona powiedziała: „Lekcja tęsknoty się skończyła i nie wróci”. O, nie... Zabrała jego z tawerny parlament, czapkę, zarozumiały taniec (Nie pytaj mnie), Wyśmiewała jego kobiecą modę, niezrozumianą urodę i robolski wdzięk... Ostatnim razem, gdy go widziałem, usilnie starał się twardo grać o Wykształcenie kobiece, jakby jeszcze nie był dość kobiecy, bo O, ostatnim razem, gdy ją widziałem, mieszkała z jakimś facetem, co Wynajmuje jej pustej duszy pokój pusty, a jej ciału - wniebowstąpienie. No! Więc cała wielka sprawa doczłapała do (Niewielkiego) finału, ale kto by się spodziewał, że Zostawi w nas tak pustkę i niewzruszenie, lecz... To jak wyjazd na Księżyc albo na inną Drogę, chyba, że Lecisz za darmo, jeśli naprawdę chcesz Tak daleko posunąć się.... To jak odwiedziny u rodziny na Księżycu albo w innym byle gdzie, Trochę, a daleko (a Kosmos wiernie czeka) Tak sunąć, wsunąć w deszcz. Jak na którymś z Księżyców, Akcji na innej z Rozgwiazd, Chyba za darmo, lecz, Daleko mi tak sunąć w deszcz. Zajść (W: tak daleko) W hotelu tym ściany cienkie są jak drut, Wczoraj w nocy słyszałam, jak mu dyszysz jak z nut, Walka z usta do ust, członek w członków wpust Jęk wcielenia ciał, gdy doszedł do nieba wrót... Stoję tam, w ścianę ucho wlepione mam Zazdrość opuściła mnie, jestem sam, Wręcz przeciwnie, ciężar mi z duszy zsiadł, Karawana jedzie sama tam, Gdzie miłość spod kontroli się wymknęła nam... Brzemię spędziłem z mej duszy, brzemiennej w ból, Miłość w tym filmie klasy X nie gra żadnej z ról, Słucham waszych pocałunków, biorę je na hol, Nigdy wcześniej świat nie zostawił tylu pustych pól.. Odkręcasz kran i wpadasz w śpiew jak w dym, Czuję się tak dobrze, że nie czuję nic I słucham tak z uchem przy wartkim przepierzeniu... To nasz hymn .. I tak ci chcę powiedzieć, rym nie rym... Ciągle czekam, aż zagrasz rolę, którą pisze Sartre, Jesteś Nagim Aniołem mych tarota kart Uda twe rozpostarte, jak z Mozarta Requiem żart A na ścianach tej rudery napisano tak: Do nieba pójdziesz, gdy przemierzysz piekła szlak Ciężarny głaz z serca z hukiem spadł Mówią, że miłości sterowności brak W hotelu tym ściany cienkie są jak dym... W hotelu tym ściany wątłe są jak rytm w sercu twym... W burdelu tym ściany są wąskie jak dziura w sercu mym... W burdelu tym ściany są przepastne jak pustka w sercu twym. Jak tango massacre [Wstęp] [Zwrotka 1] Widziałem ludzi, których trawił głód, Wdycham mordy, gwałty, i śmierć Ich wioski wieczny ogień zmógł, Chcieli uciekać, lecz uciekać nie było gdzie. Nie mogłem nawet spojrzeć im w twarz W ziemię słoną tylko wlepiłem wzrok To było jakby solny kwas prosto w twarz ci rzucił ktoś, Prawie jak słodki bluesa takt, Jak gorzki chandry smak. [Zwrotka 2] Muszę wsypać śmierci krztę, Tam, gdzie kluje się mordercza myśl, A kiedy myśleć nie będę chciał chcieć, Będę umierać w myśli rytm, ten siódmy zmysł Widzę tortury, dotykam porwań, słyszę śmierć, Czytam recenzje - wszystkie złe Bomby, zaginionych dzieci drobna dłoń, Boże, to prawie jak bluesa cień Prawie jak smutków woń. [Zwrotka 3] Więc zimie pozwalam serca ściąć mróz By lejce tej gangrenie spiąć, Mój ojciec mówi, żem wybrany lud, A matka, że ależ skąd, Słuchałem opowieści ich, o tym, jak dobry Bóg..., Był hojny Cygan i skąpy Żyd, Były całkiem dobre, nie umierałem z nud, Był prawie jak dymny blues, Prawie jak chandry chłód. [Zwrotka 4] W niebie nie istnieje dobry Bóg, I piekła pod nami nie ma też, Tako rzecze Profesor, wzór wszystkich cnót, Co dosiadł jądra wszystkich tez. Ale oficjalnie zaproszono mnie, A grzesznik nie może mu zadać kłam, To prawie jak zbawienie wcielone we śnie, Prawie jak bluesa ciemny sen, Jak smutków biedny kram Prawie blues... (Jak Toulouse). [Outro] Obława (W Wietnamie)  [Zwrotka 1] Wojna bogatych z biednymi w najlepsze trwa, Mężczyzny z kobietą, lub na odwrót jest Wojna między tymi, co mówią, że dobrze się ma, A tymi, którzy piszą, że wcale nie... [Refren] Czemu nie wracasz prowadzić jej? Z butami prosto wejdź w nią... Czemu nie wrócisz na wojnę? To dopiero początek, nie zasypia zło... [Zwrotka 2] No cóż, mam kobietę i dziecko mam, Nieco mnie denerwuje ten gest Wyrywam się z jej ramion, a ona do mnie tak: „Choćbyś tę różę miłością zwał, To po prostu służba ideałom jest” [Refren] Czemu nie wrócisz na wojnę? Nie bądź pasażerem na gapę, Czemu nie idziesz na wojnę? To nie spacer, Czemu nie na wojnę? W domu dziecko płacze... [Zwrotka 3] Nie możesz znieść tego, kim uczynił mnie los, Wolisz dżentelmena, który odszedł bez słów, Bo łatwo było go wziąć na smycz, zadać mu cios, Nawet nie wiedziałem, że jest wojna znów... [Refren] Czemu nie wrócisz na wojnę? To żaden wstyd, Czemu nie na wojnę? Wciąż możesz dać obrączkę mi... [Zwrotka 4] Wojna bogatych z biednymi jest jak nachalny wtręt, Mężczyzny z kobietą, lub na odwrót, sam nie wiem, kto z kim... Trwa wojna: w lewo, czy w prawo skręt? Wojna w czarno-biały film, W: nierówno pod sufitem i do równości (wstęp..) [Refren] Czemu nie wracasz prowadzić jej? Z butami prosto wejdź w to... Czemu nie wrócisz na wojnę? To dopiero początek, nie zasypia zło... [Refren] Czemu nie wrócisz na wojnę? Weź swoje lekkie jarzmo, Czemu nie wracasz na wojnę? Hart ducha tu wykażmy, Czemu nie na wojnę? Przecież mówię. Wyraźnie. [Refren] Czemu nie na wojnę? Nieś swoje jarzmo, Czemu nie na wojnie? Hart wykażmy, Czemu nie? Mówię. Wyraźnie. [Refren] Czemu nie na? Nieś, Czemu nie? Hart, Czemu? Wyraźnie. Wojna bogatych - nachalny wtręt, Mężczyzny, nie wiem, kto z kim... Trwa wojna, w prawo skręt Wojna w czarny film, W: nierówno pod sufitem (wstęp..) Wojna - wtręt, Mężczyzny, kto z kim... Trwa skręt Wojna w film, W: nierówność (wstęp..) (wstęp..) film wkręt mężczyzny... Wstręt.   @Michał Pawica5Oto propozycja literackiego wstępu napisanego w stylu Jean Paula (Jean Paula Friedricha Richtera) – wybitnego niemieckiego pisarza epoki przełomu klasyzmu i romantyzmu, mistrza ironii, groteski, humoru melancholijnego oraz kosmicznych wizji sennych (to on stworzył słynną poezję nihilizmu, m.in. mowę umarłego Chrystusa o tym, że Boga nie ma). Ten wstęp idealnie łączy Twoje motywy: podglądanie przez ścianę w hotelu, upadek wielkich planów, cyniczną wojnę i ucieczkę w nieskończoność kosmosu. ------------------------------ ## Przedmowa i Proroctwo Szalonego Kantora autorstwa Jean Paula Mój łaskawy, ziemski Czytelniku! Kto choć raz nie przyłożył ucha do wątłego przepierzenia tego wielkiego, kosmicznego burdelu, który dla niepoznaki nazywamy Światem, ten nie wie nic o muzyce sfer. Przez dziurkę od klucza podglądamy tam wieczność, a przez cienkie jak drut ściany naszych śmiertelnych hoteli słuchamy, jak miłość – ta wieczna, święta klacz – galopuje prosto w objęcia nicości, dysząc nam prosto w twarz ponurym rytmem klas X. Oto kronika naszych kapitańskich planów, które od dawna pisane były na dno, nim jeszcze jakikolwiek Titanic zdołał w ogóle podnieść kotwicę. Jesteśmy tylko zbiegami z tonących liniowców, ukrytymi w mrocznych gąszczach naszych własnych neuroz, uciekającymi przed potężnym prawem kobiety, która z dumnym uśmiechem i metalową szpatułką w dłoni urządza nam lekcję tęsknoty. Każdy z nas, twardych żołnierzyków, prędzej czy później klęka w cieniu jej stóp, patrząc, jak dymiący odbyt historii połyka nasze cnoty i ordery. Nie bój się tego śpiewu, choćby świat miał się zaraz skończyć! Nawet jeśli Profesorowie dosiedli już wszystkich tez, a z jądra prawdy pozostał tylko bluesowy kram, my wciąż wznosimy nasz głos pełen łat na najniższe piętra Wieży Pieśni. Wojna bogatych z biednymi, wojna mężczyzny z kobietą – to tylko nachalny wtręt w ten czarno-biały film, z którego na końcu, po wielkim i strzaskanym Alleluja, pozostanie jedynie minimalistyczna kropla. Wejdź więc z butami w to tango, zrzuć z duszy brzemienny ból i leć za darmochę na któryś z Księżyców Księżyca. Kosmos wiernie czeka. Płacz, śmiej się i sunij... prosto w deszcz. ------------------------------    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...