Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

/Bogdanowi Zdanowiczowi - poecie/


pozdrowienia dla Ciebie z Krakowa
ocalonego miasta wiecznej młodości
szukającej filozoficznego kamienia w naukach
piwnicach z piosenką i winem
ostatniej europejskiej stolicy
rozmawiającej z duchem Homera Dantego Norwida

dobrze wiesz cicerone
w każdej metropolii co piąty to Neron
co dziesiąty Jacek Sojan
z niewidzialnym laurem sarkazmu
modlący się do Apolla
o zatrutą
byle celną strzałę
przenoszącą w stan epifanii
na godzinę
przed Wielkim Zezem Ostatecznej Ciszy

póki co
nadal wąchamy trunki
słuchamy niebieskich trąb na urwiskach
i podziwiamy taniec ogni połykających kolejne miasta
przy wtórze fałszywych śpiewów
jednodniowych cesarzy

rozpisałem się
a Ty – mistrz elegancji
w sztuce rzucania oszczepem ironii
uśmiechasz się wyrozumiale
jak zawsze gdy przyłapujesz ucznia na leksykalnych błędach
wybacz
bo dostrzegłem cień na czole stoika
który czeka
i z tym czuje się coraz gorzej

dlatego przypominam Twoje własne rady
- patrz w oczy Eunice nawet wówczas
gdy gwałci ją złość albo cyniczny morderca
udający do wczoraj przyjaciela domu
albowiem piękno nie ginie

co więcej
udziela nam blasku
to latarnia wieczności
pozwalająca dotrzeć do miejsca
gdzie nie ma już samotności
gdzie jest Spotkanie
biesiada

rozkosz rozumienia

Opublikowano

Będę pierwszą, która skomentuje. Pozwolisz, Jacku, że rozbiorę tekst na części pierwsze:

"pozdrowienia dla Ciebie z Krakowa
ocalonego miasta wiecznej młodości
szukającej filozoficznego kamienia w naukach
piwnicach z piosenką i winem
ostatniej europejskiej stolicy
rozmawiającej z duchem Homera Dantego Norwida"

Rozpoczynasz peanem krakowskim, wychwaleniem miasta, które wcale takie klasyczne nie jest i daleko mu od Petroniuszowego Rzymu, nie tylko przez wzgląd na kulturę, ale i mentalność ludzi: uwierz mi, wśród całej mieszanki wyznań, nie znajdziesz czystego rozumu ni starożytnej idei stoicyzmu.
Czy Kraków jest więc miastem, które hołduje nauce, filozofii i wielkiej sztuce? Myślę, Jacku, że nie - a przynajmniej uogólnienie nie jest tutaj na miejscu. Pozostaje ufać w rolę jednostek, wychodzących z założenia, że ocali nas sztuka i to ona przywróci nam zdolność i lotu, i mocy. Powtórzę za pewnym poetą, że "teraz w modzie nie norwidy, filozofy, okryjbidy", co niestety sprawdza się w społeczeństwie.
Gdyby Kraków był ostatnią stolicą "sprawiedliwych", byłabym dumna z kondycji ludzi i jego mieszkańców - pozwolisz, że widzę w tym obraz całego kraju.
Mimo wszystko, Jacku, po cichu wolę myśleć, że twój Kraków nie jest onirycznym snem wariata, a marzeniem człowieka, który wie o czym mówi.


"rozpisałem się
a Ty – mistrz elegancji
w sztuce rzucania oszczepem ironii
uśmiechasz się wyrozumiale
jak zawsze gdy przyłapujesz ucznia na leksykalnych błędach
wybacz
bo dostrzegłem cień na czole stoika
który czeka
i z tym czuje się coraz gorzej"

Podoba mi się, Jacku, ten dystans, który utrzymujesz ty - uczeń i Petroniusz - mistrz.
Pokazujesz głębokie osadzenie w tradycji, a to, niestety, rzadko się dziś zdarza.
Kiedyś Witkiewicz przestrzegał przed dwiema formami dehumanizacji: upodobnieniem człowieka do maszyny i całkowitym zbydlęceniem. W twoich wierszach widzę podobny przekaz - wprawdzając czytelnika w świat pięknych ideałów i historii, każesz mu zapomnieć o czczeniu bylejakości i bezduszności.

"piękno nie ginie

co więcej
udziela nam blasku
to latarnia wieczności
pozwalająca dotrzeć do miejsca
gdzie nie ma już samotności
gdzie jest Spotkanie
biesiada"


Pozwolisz, Jacku, że zapamiętam tę strofę, jako fundament, który znam z poezji Herberta i muszę sobie o nim przypominać i napominać rozum, żeby nigdy o tym imperatywie nie zapominał, nawet w stacjach trudnych i przegranych.

Pamiętasz wiersz Herberta: "Powrót Prokonsula"? Będzie on moją najczystszą odpowiedzią:

Postanowiłem wrócić na dwór cesarza
jeszcze raz spróbuję czy można tam żyć
mógłbym pozostać tutaj w odległej prowincji
pod pełnymi słodyczy liśćmi sykomoru
i łagodnymi rządami chorowitych nepotów(...)

więc wrócę pojutrze w każdym razie wrócę(...)

(...)Postanowiłem wrócić na dwór cesarza
mam naprawdę nadzieję że jakoś to się ułoży

Opublikowano

Monika Gromala.;

:))!
z urodzenia jestem krakowianinem i choć samego miasta nie lubię, szanuję ludzi tego miasta, ktorym wiele, bardzo wiele zawdzięczam, bo wiele udzielili mi z siebie, z własnych ideałów, wiedzy, marzeń i pasji, otworzyli mi wiele drzwi, wtajemniczyli w cudowne arkana, zwłaszcza sztuk plastycznych (Akademia Sztuk Plastycznych) jak i pozwolili spojrzeć na literaturę nie tylko od strony historycznej i formalnej (Alma Mater - UJ) ale także od strony odmiennej strony komunikacji międzyludzkiej, niezwykłej bo zawsze autentycznej...tu piszę o twórcach poezji, niezwykłego języka niosącego wszystko co najistotniejsze w życiu...
tak, dzisiejszy Kraków powoli przejmuje rolę Rzymu i Paryża, dlatego wcale nie jest przypadkiem, że tutaj właśnie Herbert studiował historię sztuki (ja zaliczyłem tylko 6 semestrów), że tu tworzy laureatka Nobla - Szymborska, że Miłosz po powrocie do ojczyzny tutaj właśnie znalazł swój ostatni ziemski port duchowy i tu - na Skałce, pochowany jest w krypcie zasłużonych dla Ducha - obok Wyspiańskiego, Asnyka, Lenartowicza, Kraszewskiego, spoczywając niedaleko (na Wawelu) Mickiewicza, Słowackiego, Norwida;
fakt, czuję się odpowiedzialny za to całe dziedzictwo i nie mam zamiaru kiedykolwiek się go zaprzeć -przeciwnie...
o roli teatru krakowskiego, innych scen artystycznej działalności (m.in.: Piwnica Pod Baranami, Teatr Stary, Teatr Stu, Teatr 38, Jaszczury, Loch Camelot) pisać nie muszę, bo mają swoją imponującą monografię i ogromny wkład w przeobrażenia rzeczywistości politycznej lat osiemdziesiątych...
nie przeceniam Krakowa bo rola tego miasta jest grubo niedoceniona, ale to Warszawka dbając o swoje koryto lekceważy prawdziwą stolicę europejskiej kultury sprowadzając na margines jego cywilizacyjną rolę wysuwając na plan pierwszy Kwachy, Palikoty i tym podobne miernoty....
ale masz rację, Kraków jest nadal onirycznym snem wariata jak to ładnie ujęłaś, ale ten sen jest bardziej realny niż realność płynąca z Władzy...to człowiek i jego wrażliwość jest nadal tutaj, pod Wawelem priorytetem...
proroctwo Witkiewicza spełnia się na naszych oczach, ludzkość w obłędzie dokonuje duchowego se-pu-ku odcinając się od własnych korzeni a zbydlędęcenie? po komunie można już się tylko dźwigać nad korytko, więc przeciwnie - czekam na sanację, także dzięki takim portalom jak org;
przed Twoim tu przyjściem sporo ludzi było zaangażowanych w poziom artystyczny tego portalu, ale prostacki tupet i chamstwo zepchnęło ich w niebyt więc odeszli - ze stratą dla portalu;
mam nadzieję że Twoje pokolenie podejmie trud trudnego wartościowania i żmudnej roboty odsiewania ziarna od plew - stajnia Augiasza czeka na swojego Herkulesa, nieważne, z wąsami czy w spódnicy...
:))
- jestem ogromnie wdzięczny za taki komentarz, bo wykraczający daleko poza sam tekst, ale też idący głównym jego nurtem;
serdeczności!
J.S

Opublikowano

Jacku, ja rodzony krakowianin, choc od dwudziestu paru lat, na szczescie i niestety rownoczesnie zyjacy z daleka od miasta moich mlodszych lat, gratuluje ci wiersza. Musze ci przyznac, ze wsrod innych dobrych, ktore popelniles, ten jest mi najblizszy. W twojej odpowiedzi dla Moniki urazil mnie troche ten anty-warszawski partykularyzm. Mieszkalem w Warszawie przez szesc lat, tam urodzily sie moje corki, i nauczylem sie odsiewac "warszawke" od ludzi wartosciowych, ktorych tam co nie miara. Krakow zreszta tez ma swoj "krakowek". No, ale mniejsza z tym. Mysle, ze twoja diagnoza Krakowa jako ostatniej stolicy europejskiej kultury jest i prawdziwa i nieprawdziwa, takie pobozne zyczenie. Goscie z maczetami, gowniarze, ktorzy wala niewinnego rowerzyste na smierc kijami bejsbolowymi, pijaczki o 10 rano na Plantach w niedziele grupowo "sklaniajacy" przechodniow do datku na "sniadanie"--wszystko to pewnie jest tez dziedzictwem kultury europejskiej. A mimo wszystko, Krakow to miasto magiczne. George Steiner, jeden z moich profesorow w Nowym Jorku gdzie juz od dawna mieszkal, powiedzial, ze dziedzictwo Europy rozciaga sie od Petersburga (ale nie Moskwy), przez Krakow (ale i Warszawe), Wieden, Berlin, Paryz, az do Nowego Jorku, a jej podstawowa instytucja jest KAWIARNIA!!! Te slowa wypowiedziane zostaly w 1990 roku, zaraz po upadku muru w Berlinie, wiec ich ocena musi pewnie byc zweryfikowana przez czas. Wracajac do wiersza, oprocz tej pierwszej czastki o Krakowie (ktora nie jest zla poetycko, a co do ktorej mam zastrzezenia jak powyzej), wiersz jest piekny, poprowadzony z rozmachem i historycznym rezonansem. Z przyjemnoscia przeczytalem

Opublikowano

Robin Son.;
ci z bejsbolówkami to pokłosie komuny i eurokomuny, lewicy i post-lewicy; to margines każdego większego miasta - nikt nie potrafi energię ziomali skierować, nie wiem - na sport? a można, bo ziomale czują się bezkarni właśnie dzięki zanikowi imponderabiliów, jakim jest wychowywanie poprzez nagrody i kary, ale lewica twierdzi, że nie można gówniarzy stresować natomiast oni mają przyzwolenie na stresowanie otoczenia...zresztą - coś z tego od czasu do czasu pojawia się i na portalach literackich;
wystarczy powiedzieć głośne "nie" i tego "nie" bronić...
pozdrawiam krakowianina!;
:)

PS.;co do warszawiaków - ci rodowici także pozwolili zepchnąć się na margines, czyli scedowali swój obywatelski głos chorym z urojenia osobnikom i osobnikom patologicznie ambitnym mylącym swój prywatny folwark z państwem...
pozdrawiam
J.S

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


czytało mi się sętymentalnie ;)
bo - w sobiepańskim Krakowie znalazłam onegdaj doskonałą pożywkę dla sobiepańskości,
ech... kusiłowano, co by tam ją tam ukisić.... ;)
Kraków, to "rozkosz rozumienia", a także tworzenia
poprzez historię - odczuwaną ponadlokalnie, nieskrępowanie w sobiepańskości
;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



- poezja bez odrobiny intymności nie jest już rozmową ale przemową - trzeba się przed tymi pozostałościami po czasach czerwonej apokalipsy bronić z całych sił;
dziękuję
i serdeczności!
:))
J.S
Opublikowano

f.isia.;
- sobiepańskość jest istotną cechą sarmatyzmu, nieskrępowanej wolności jednostki i jej prymatu nad państwem; jeśli relacja się odwróci - zostaniemy niewolnikami państwa i możemy ponownie zostać częścią Rosji....
:)
J.S

Maciej Ignacy Fraszewski.;
- chcieć to móc!
ale tak pisać nie radzę, trzeba pisać tak jak Maciej Ignacy Fraszewski umie najlepiej i to "najlepiej" bezustannie celebrować -
powodzenia!
:)
J.S

Bernadetta1.;
w tej dedykacji można także doszukać się kobiet - mają podobne talenty co Petroniusz i potrafią w tej postawie estetycznej być równie konsekwentne!
:)
J.S

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ja tam wolę i Petroniusza i faraona Stefana Rewińskiego; każdy niech będzie sobą i tylko sobą;

:))!
J.S
Rozumiem, że napiszesz list do faraona.

fto wi? fto wi?...
:)!
J.S
Opublikowano

Muszę uchylić kapelusza i przyznać, że
ostatnio czytane Sz. Poety duże formy,
a w szczególności Mordercy i List Casanovy,
robią wrażenie spójnych i jednolitych stylistycznie
wierszy, napisanych przez poetę dojrzałego
i całkowicie świadomego każdego uzytego słowa.
Nie wystepuje to połaczenie zbyt często na
tym forum. A i w ogóle jest dosyć egzotyczne.
Dlatego za całokształt nalezy się duży plus za
równanie ku wierchom.
Pozdrawiam
Cz.

Opublikowano

Jacku - albowiem piękno nie ginie - myślę, że jest to ważny wiersz. Może dla Ciebie, ale i dla nas, w pewnym sensie programowy. Nigdy nie byłem w Krakowie, nie czuję wyjątkowości tego miasta. Jestem z Gdańska, może to sprawia, że inaczej rozkładam akcenty. A jednak zgadzam się z Tobą, że co byśmy nie pisali, w jaki sposób, czego byśmy nie chcieli, to pozostanie z tego, tylko to, co piękne. Pozdrawiam. Leszek

Opublikowano

Cezary Sikorski.;.;
- jakoś nie lubię wierszy z zadyszką, co to ledwie zaczęte a już się kończą...mój rocznik nie wgapiał się tak ani w telewizor (bo tam wówczas ględziły komuchy) ani w internet (bo go nie było); był więc czas na poematy Słowackiego, Karpowicza, Lieberta, Sebyły - utrzymać dykcję na 12 -14 stronach to dopiero olimpijskie osiągnięcie!
mam nieco inne wzorce, mam nadzieję, że z pożytkiem i dla sztuki i dla czytelnika...każdy ryzykuje - poeta też w wyborze właśnie wzorców...
pozdrawiam
:)
J.S

Leszek Nord.;
byłem w Gdańsku wielokrotnie, także jako działacz Solidarności, ale też na wieczorach literackich - piękne miasto i chętnie przeniósłbym go gdzieś pod Tatry, by tak nie mókł nad tą Kałużą...gdyby tam były góry, byłbym częściej...
:)))
J.S

Opublikowano

Nie podoba mi się początek i koniec, czyli miejsca dla tekstu kluczowe :

pozdrowienia dla Ciebie z Krakowa
ocalonego miasta wiecznej młodości
szukającej filozoficznego kamienia w naukach
piwnicach z piosenką i winem
ostatniej europejskiej stolicy
rozmawiającej z duchem Homera Dantego Norwida

- ujawnia się tutaj klasyczna, krakowska, bardzo mnie irytująca "pępkowatość". Wrrr... ;)

albowiem piękno nie ginie

co więcej
udziela nam blasku
to latarnia wieczności
pozwalająca dotrzeć do miejsca
gdzie nie ma już samotności
gdzie jest Spotkanie
biesiada

rozkosz rozumienia

- niestety, ten fragment tchnie uduchowionym frazesem...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @lena2_ @Stukacz serdecznie dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @violetta "Wszystko się może zdarzyć"...  czuję, że będzie ciekawie w najbliższych latach. Będzie twórczo, co nie oznacza nowego związku, a tym bardziej prokreacji (przepowiednia mówi inaczej, a kysz, gusła), zrobiłem swoje. Nikt z nas się nie obroni przed "wolą Bożą". A ty od razu ślub?! Nienowoczesna jesteś :-)  
    • 91. Granice, które nosimy w sobie (narrator: grecki najemnik w służbie Dariusza)   1.   Uciekamy w ciszy. Cóż powiedzieć, gdy świat nie słucha?   2.   Dwór się kruszy — tak działa natura: słabe łamie się pierwsze.   3.   Gdy wiara w wodza gaśnie, każdy szuka światła, gdziekolwiek jest.   4.   Jedni wybierają nowych panów. Inni nowych bogów.   5.   To, co się rozpada, rozpadało się już dawno — my tylko patrzymy.   6.   Najemnik zna granice. Najpierw rozpoznaje je w sobie, potem na mapie.   7.   Lojalność jest drogą. Idę nią, póki nie przecina jej przepaść.   8.   Nie zdradzam, ale i nie zginę za to, co już umarło.   cdn.
    • ".   "  في هاوية التعاسةسقطت" هاوية التعاسةسقط تفي"   Nad Aleksandrią niebo życiem pijane jak marcowe zające Niebo tak łaskawe jak znów nów miesiąca A o zachodzie, morza hymn śpiewają Słońcom - W perspektywę bezkresną hymn pieją "Alleluja”! Szukaj Yasalam, gdzie przedstawić sobie można Iż ta jesień jest Julią, Ofelią, czy Laurą A te niebo jest z prawego łoża - Zaślubieńcem Aleksandrii! Masz tu port na zachodzie - dla życia rozbitków Na wschodzie - przystań (dla trudnych przypadków) Na północy lotnisko - pełne wraków Na południu - latarnię, po wypadku... Ale niebo czyste (jak forma Magritte'a), W Aleksandrii ma ono tę samą znakomitość, Co morze, co bije wciąż w nabrzeże Kite; Wszędzie tu znajdziez Yasalam, mówi ci miłość Just tu port na zachodzie - dla żeglarzy z wszech portów Na wschodzie - przystań dla strudzonych troską Na północy lotnisko, gdzie wiosną zlatują Concord'y Na południu - latarnię  (starożytną) morską Tak, niebo tu czyste jest jak forma u Magritte'a, Lecz w Aleksandrii nietrwałe twoje wszystko; Tak mówi ci fala co rozbija się o nabrzeże Kite: Nigdy nie znajdziesz Yasalam, tak pisze samo pismo.. Yasalam powie, ci że nic się nigdy nie zmieni, Więc wybacz demonom swoim klasy Muhammada Bo wszystkie twe namiętności i żywy tlen ziemi, Wszystko, co w sakwę  zebrałeś - na nic się nie nada, Lecz Yasalam odpowie Aleksandria, coś w takie klimaty; Powie ci, że jeszcze tylko moment, Żebyś jeszcze nie wybaczał swoim demonom bez klasy, Że twoja szewska pasja i w płucach tlen - są jeszcze niezginione... Masz tu port na zachodzie (dla rozbitków), Na wschodzie - przystań (dla... przypadków) Na północy lotnisko (dla wraków) Na południu - latarnię (w spadku) I, niebo to, czyste jak forma u Magritte'a, W Aleksandrii jest tak półtrwałe, Jak te fale, co się rozbijają pod brzegiem Kite... Wszędzie znajdziesz niby miłość, jakieś tam Yasalam - Tak jęczy fala co (po nocy) rozbija się o brzeg Kite, Nigdy nie znajdziesz Yasalam, mówi pismo. Yasalam powie, że nic się nie zmieni, Bo twoje chęci i cały tlen ziemi, Wszystko, co niesiesz - niewarte kieszeni, A Yasalam? odpowie Aleksandria.. I to ona rację ma, nie Kasandra: Więc wciąż szukaj Yasalam, gdzie będziesz mógł Uwierzyć, że jesień ta to nie Kasandra, Lecz tobie odwiecznie zaślubiona Aleksandra, A te niebo to - to ślubny dar, co go Bóg.. Choć nad Aleksandrią niebo rani jak topór Niebo twarde jest jak  z popiołu diament, A o zachodzie, morza popiół Szepcze: „Yasalam” w pustki zamęt... A Yasalam ci powie: Wasaalam, A Aleksandria odpowie: Inshallah! Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια Sur Αλεξανδρεία, l'éclat du ciel brille tel un lapin d'hiver, Le ciel est aussi généreux que les lignes du « Лебединое озеро »,  Et dans le soir, la mer louange le soleil. Vers l'horizon infini, ils chantent un « הללויה ! », mon hymne! Cherchez مرحبًا, où vous pourriez en faire un intime, De cet automne, de Laura, Juliette, d'Ophelia, Et où ce ciel serait du lit légitime - Le fiancé éternel της Αλεξάνδρειας! Ici on trouve un port à l'ouest - pour ceux qui étaient trop braves.  À l'est, un havre de paix (pour les cas urgents). Au nord, un aéroport, rempli d'épaves. Au sud, un phare, victime d'un accident... Mais le ciel est si épuré (tel un fresque de Bosch). À Αλεξανδρεία, il respire la même splendeur, Que la mer, qui se brise sans cesse sur le quai de Χαρταετός. Vous trouverez مرحبًا ici, te dit l'Amor insoucieux. Oui, ici, il y a un port à l'ouest, pour les marins de bas âge, À l'est, un havre pour ceux qui en ont assez des soucis. Au nord, un aéroport qui attire des Concorde dans un virage. Au sud, un phare [insérer l'image ici]. Oui, ici le ciel est aussi pur qu'un Magritte. Mais à Alexandrie, rien est sans problèmes. Ainsi te dit la vague qui s'écrase sur le quai du surf de Kite. Tu ne trouveras jamais مرحبًا, comme l'écrit Η Βίβλος lui-même. مرحبًا  te dira que rien ne changera jamais. Alors pardonne au démon des mille pas de Fred Astaire, Car toutes tes passions et l'oxygène,vital sur terre, Tout ce que tu as amassé dans ton sac point ne te servira. Mais مرحبًا répondra à της Αλεξάνδρειας (en substance): Elle te dira qu'il ne reste qu'un instant. Alors, ne pardonne pas à tes démons sans cette croyance : Que ta passion (du Christ) et l'oxygène (dans ton poumon) soient encore vivants. Ici, à l'ouest, nous voyons un port (pour les noyé.e.s). À l'est, un anse (pour les broyés).  Au nord, un aéroport (occupé). Et au sud, un phare (hérité). Et ici, le ciel est aussi clair que les conceptualisme de Magritte. (Στην Αλεξάνδρεια), il est tellement semi-- Et il le restera), Comme ces vagues vagues de Kite. Partout, vous trouverez, pour ainsi dire, de l'amour, et un mini مرحبًا. Ainsi gémit la vague qui se pend sur le pays plat qui est Kite. Vous ne trouverez jamais مرحبًا, dit. مرحبًا dira que rien ne changera. Car vos désirs et tout l'oxygène de la terre… Tout ce que vous portez,  rien ne va;  So sprach مرحبًا ?  Mais Αλεξάνδρεια réponda: Et elle a raison, pas Cassandre : Alors continue de chercher le مرحبًا, où tu pourras Croire que cet automne ne vient pas d'un papillon sans scaphandre, Mais της Αλεξάνδρειας  (éternellement promise à toi). Et ce ciel est un cadeau de noces, la graciositē d'un Dieu… Rien que της Αλεξάνδρειας Le ciel ne tranche comme une hache, Le ciel n'est pas dur comme un diamant, Et au coucher du soleil, la mer se cache, Murmurant : « مرحبًا » dans le chaos du néant! Et مرحبًا te dira : الإسكندرية, Et  الإسكندرية répondra : إن شاء الله ! Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια ".     " في هاوية التعاسةسقطت" هاوية التعاسةسقط تفي"

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Over Aleanderia,  the sky is drunk on life like a  rabbit in March, The sky recites le libretto  di "Aïda", And in the evening, the sea praises the sun, parched dry, And toward the infinite horizon, they sing from a golden perch "הללויה!", my hymn. Seek out, where you might find an intimate, This autumn, with Laura, Juliette, or Ophelia, ah! And where this sky shall be the lawful bed — The eternal fiancé της Αλεξάνδρειας!  To the west lies a port — for the brave sailors of the Holy See, To the east, a perfectly good haven  (for emergency use!). To the north, an airport, filled with wrecks of the sea, To the south, a lighthouse, the victim of one too many reviews... But the sky is so pure (like a fresco al fresco), In Alexandria, it inspires the same πάθος As the sea, which puts breaks ceaselessly on the wavelength of Chartaetos. You will find welcome here, says the carefree Έρως. Yes, here, there is a port to the west, for sailors on the mend, To the east, a haven for those weary of their Angst, To the north, an airport that attracts Concordes around a bend, To the south, a lighthouse [here I stand] . Yes, here the sky is as sublime as a macrame by Klee, But Alexandria is, shall I say, an acquired taste; So says the wave that crashes on the Kite Surfing Quay. You will never find مرحبًا, as H Η Βίβλοق itself states.  مرحبًا will tell you that nothing  will ever change in مرحبًا So forgive the demons of the Tower (nur für Jude), For none of the passions that you've packed, All that oxygen in your overnight bag, will be off use. But مرحبًا will answer της Αλεξάνδρειας, It will tell you that: Brother, there's still time,. So, do not grant your demons an indulgence, or  the benefit of doubt: Don't give up on your inclinations and -  breathe in, breathe out... Here, to the west, we see Our Lady (of the harbour). To the east, a cove (for the crushed). To the north, an airport (out of ardour). And to the south, a lighthouse (newly brushed). And yes, here, the sky is as clear as the prose by Graves. But as with all things (Στην Αλεξάνδρεια), it is so demi-—and it will remain so, if ever so much), Like these radioactive waves. Everywhere, you will find, in a manner of..., love, and even a wee bit of مرحبًا. So sprach the wave over the land as high as Kite: You will never find مرحبًا, says.مرحبًا مرحبًا will say that nothing will change. And Because all your desires and all  that you call life… And everything you cum tuum ante portas will be deranged; So sprach مرحبًا? But Aleanderia replied: And she is right, her, not Cassandra: So keep looking, Aleanderia, if you don't mind, And keep on believing that this autumn, this Τσάντρα Is just a tourista, Aleanderias is still your promised land, And this sky is a wedding gift, the grace of a God… (Nothing but an Alemannic sod). And that the sky is not  Occam's axe, That it is not as hard as nails on a diamond, And that at sunset, the sea plays (your) hide, Murmuring: "مرحبًا" in the chaos of le Monde! And the sea will say to you: "ça va?," And the Insidious will reply: "Insha'Allah!" Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια Nad Aleksandrią niebo życiem pijane jak marcowe zające Niebo l tak łaskawe jak znów nów miesiąca A o zachodzie, morza hymn śpiewają Słońcom W perspektywę bezkresną hymn pieją Alleluja” ! Szukaj Yasalam, gdzie przedstawić sobie można Iż ta jesień jest Julią, Ofelią, czy Laurą A te niebo jest z prawego łoża - Zaślubieńcem Aleksandrii! Masz tu port na zachodzie - dla życia rozbitków Na wschodzie - przystań (dla trudnych przypadków) Na północy lotnisko - pełne wraków Na południu - latarnię, po wypadku Ale niebo czyste (jak forma Magritte'a) W Aleksandrii ma ono tę samą znakomitość, Co morze, co bije wciąż w nabrzeże Kite Wszędzie tu znajdziez Yasalam, mówi ci miłość Just tu port na zachodzie - dla żeglarzy z wszech portów Na wschodzie - przystań dla strudzonych troską Na północy lotnisko, gdzie wiosną zlatują Concord'y Na południu - latarnię  (starożytną) morską Tak, niebo tu czyste jest jak forma u Magritte'a Lecz w Aleksandrii nietrwałe twoje wszystko Tak mówi ci fala co rozbija się po nabrzeże Kite Nigdy nie znajdziesz Yasalam, tak pisze samo pismo Yasalam powie, ci że nic się nigdy nie zmieni Więc wybacz demonom swoim klasy Muhammada Bo wszystkie twe namiętności i żywy tlen ziemi Wszystko, co w sakwę  zebrałeś - na nic ci się nada, Lecz Yasalam odpowie Aleksandria, coś w takie klimaty; Powie ci, że jeszcze tylko moment Żebyś jeszcze nie wybaczał swoim demonom bez klasy Że twoja szewska pasja i w płucach tlen - są jeszcze niezginione Masz tu port na zachodzie (dla rozbitków) Na wschodzie - przystań (dla... przypadków) Na północy lotnisko (dla wraków) Na południu - latarnię (w spadku) I, niebo tu czyste jak forma u Magritte'a W Aleksandrii jest tak półtrwałe Jak te fale, co się rozbijają pod brzegiem Kite Wszędzie znajdziesz niby miłość, jakieś tam Yasalam Tak jęczy fala co (po nocy) rozbija się o brzeg Kite Nigdy nie znajdziesz Yasalam, mówi pismo Yasalam powie, że nic się nie zmieni Bo twoje chęci i cały tlen ziemi Wszystko, co niesiesz - niewarte kieszeni, A Yasalam? odpowie Aleksandria I to ona rację ma, nie Kasandra: Więc wciąż szukaj Yasalam, gdzie będziesz mógł Uwierzyć, że jesień ta to nie Kasandra Lecz tobie odwiecznie zaślubiona Aleksandra A te niebo to - to ślubny dar, co go Bóg.. Choć nad Aleksandrią niebo rani jak topór Niebo twarde jest jak diament, A o zachodzie, morza popiół Szepcze: „Yasalam” w pustki zamęt A Yasalam ci powie: Wasaalam, A Aleksandria odpowie: Inshallah! Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια    
    • @Mel666 To jak w każdym związku - ci, których kochamy mogą nas najmocniej zranić. Cudownie jest czytać Twoje wiersze. Masz naturalna poetykę prozy poetyckiej - to skarb. Jeśli zaczniesz pisać prozę, ta poetyckość pozostanie i doda prozie kolejny wymiar... Mel, ładnie piszesz wiersze, ale... Pisałaś juz opowiadania? Nie pomyślała o powieści? "Yes, you can". Serdecznie pozdrawiam i liczę na Twoją odwagę, zuchwałość (także) w prozie.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...