Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

/Bogdanowi Zdanowiczowi - poecie/


pozdrowienia dla Ciebie z Krakowa
ocalonego miasta wiecznej młodości
szukającej filozoficznego kamienia w naukach
piwnicach z piosenką i winem
ostatniej europejskiej stolicy
rozmawiającej z duchem Homera Dantego Norwida

dobrze wiesz cicerone
w każdej metropolii co piąty to Neron
co dziesiąty Jacek Sojan
z niewidzialnym laurem sarkazmu
modlący się do Apolla
o zatrutą
byle celną strzałę
przenoszącą w stan epifanii
na godzinę
przed Wielkim Zezem Ostatecznej Ciszy

póki co
nadal wąchamy trunki
słuchamy niebieskich trąb na urwiskach
i podziwiamy taniec ogni połykających kolejne miasta
przy wtórze fałszywych śpiewów
jednodniowych cesarzy

rozpisałem się
a Ty – mistrz elegancji
w sztuce rzucania oszczepem ironii
uśmiechasz się wyrozumiale
jak zawsze gdy przyłapujesz ucznia na leksykalnych błędach
wybacz
bo dostrzegłem cień na czole stoika
który czeka
i z tym czuje się coraz gorzej

dlatego przypominam Twoje własne rady
- patrz w oczy Eunice nawet wówczas
gdy gwałci ją złość albo cyniczny morderca
udający do wczoraj przyjaciela domu
albowiem piękno nie ginie

co więcej
udziela nam blasku
to latarnia wieczności
pozwalająca dotrzeć do miejsca
gdzie nie ma już samotności
gdzie jest Spotkanie
biesiada

rozkosz rozumienia

Opublikowano

Będę pierwszą, która skomentuje. Pozwolisz, Jacku, że rozbiorę tekst na części pierwsze:

"pozdrowienia dla Ciebie z Krakowa
ocalonego miasta wiecznej młodości
szukającej filozoficznego kamienia w naukach
piwnicach z piosenką i winem
ostatniej europejskiej stolicy
rozmawiającej z duchem Homera Dantego Norwida"

Rozpoczynasz peanem krakowskim, wychwaleniem miasta, które wcale takie klasyczne nie jest i daleko mu od Petroniuszowego Rzymu, nie tylko przez wzgląd na kulturę, ale i mentalność ludzi: uwierz mi, wśród całej mieszanki wyznań, nie znajdziesz czystego rozumu ni starożytnej idei stoicyzmu.
Czy Kraków jest więc miastem, które hołduje nauce, filozofii i wielkiej sztuce? Myślę, Jacku, że nie - a przynajmniej uogólnienie nie jest tutaj na miejscu. Pozostaje ufać w rolę jednostek, wychodzących z założenia, że ocali nas sztuka i to ona przywróci nam zdolność i lotu, i mocy. Powtórzę za pewnym poetą, że "teraz w modzie nie norwidy, filozofy, okryjbidy", co niestety sprawdza się w społeczeństwie.
Gdyby Kraków był ostatnią stolicą "sprawiedliwych", byłabym dumna z kondycji ludzi i jego mieszkańców - pozwolisz, że widzę w tym obraz całego kraju.
Mimo wszystko, Jacku, po cichu wolę myśleć, że twój Kraków nie jest onirycznym snem wariata, a marzeniem człowieka, który wie o czym mówi.


"rozpisałem się
a Ty – mistrz elegancji
w sztuce rzucania oszczepem ironii
uśmiechasz się wyrozumiale
jak zawsze gdy przyłapujesz ucznia na leksykalnych błędach
wybacz
bo dostrzegłem cień na czole stoika
który czeka
i z tym czuje się coraz gorzej"

Podoba mi się, Jacku, ten dystans, który utrzymujesz ty - uczeń i Petroniusz - mistrz.
Pokazujesz głębokie osadzenie w tradycji, a to, niestety, rzadko się dziś zdarza.
Kiedyś Witkiewicz przestrzegał przed dwiema formami dehumanizacji: upodobnieniem człowieka do maszyny i całkowitym zbydlęceniem. W twoich wierszach widzę podobny przekaz - wprawdzając czytelnika w świat pięknych ideałów i historii, każesz mu zapomnieć o czczeniu bylejakości i bezduszności.

"piękno nie ginie

co więcej
udziela nam blasku
to latarnia wieczności
pozwalająca dotrzeć do miejsca
gdzie nie ma już samotności
gdzie jest Spotkanie
biesiada"


Pozwolisz, Jacku, że zapamiętam tę strofę, jako fundament, który znam z poezji Herberta i muszę sobie o nim przypominać i napominać rozum, żeby nigdy o tym imperatywie nie zapominał, nawet w stacjach trudnych i przegranych.

Pamiętasz wiersz Herberta: "Powrót Prokonsula"? Będzie on moją najczystszą odpowiedzią:

Postanowiłem wrócić na dwór cesarza
jeszcze raz spróbuję czy można tam żyć
mógłbym pozostać tutaj w odległej prowincji
pod pełnymi słodyczy liśćmi sykomoru
i łagodnymi rządami chorowitych nepotów(...)

więc wrócę pojutrze w każdym razie wrócę(...)

(...)Postanowiłem wrócić na dwór cesarza
mam naprawdę nadzieję że jakoś to się ułoży

Opublikowano

Monika Gromala.;

:))!
z urodzenia jestem krakowianinem i choć samego miasta nie lubię, szanuję ludzi tego miasta, ktorym wiele, bardzo wiele zawdzięczam, bo wiele udzielili mi z siebie, z własnych ideałów, wiedzy, marzeń i pasji, otworzyli mi wiele drzwi, wtajemniczyli w cudowne arkana, zwłaszcza sztuk plastycznych (Akademia Sztuk Plastycznych) jak i pozwolili spojrzeć na literaturę nie tylko od strony historycznej i formalnej (Alma Mater - UJ) ale także od strony odmiennej strony komunikacji międzyludzkiej, niezwykłej bo zawsze autentycznej...tu piszę o twórcach poezji, niezwykłego języka niosącego wszystko co najistotniejsze w życiu...
tak, dzisiejszy Kraków powoli przejmuje rolę Rzymu i Paryża, dlatego wcale nie jest przypadkiem, że tutaj właśnie Herbert studiował historię sztuki (ja zaliczyłem tylko 6 semestrów), że tu tworzy laureatka Nobla - Szymborska, że Miłosz po powrocie do ojczyzny tutaj właśnie znalazł swój ostatni ziemski port duchowy i tu - na Skałce, pochowany jest w krypcie zasłużonych dla Ducha - obok Wyspiańskiego, Asnyka, Lenartowicza, Kraszewskiego, spoczywając niedaleko (na Wawelu) Mickiewicza, Słowackiego, Norwida;
fakt, czuję się odpowiedzialny za to całe dziedzictwo i nie mam zamiaru kiedykolwiek się go zaprzeć -przeciwnie...
o roli teatru krakowskiego, innych scen artystycznej działalności (m.in.: Piwnica Pod Baranami, Teatr Stary, Teatr Stu, Teatr 38, Jaszczury, Loch Camelot) pisać nie muszę, bo mają swoją imponującą monografię i ogromny wkład w przeobrażenia rzeczywistości politycznej lat osiemdziesiątych...
nie przeceniam Krakowa bo rola tego miasta jest grubo niedoceniona, ale to Warszawka dbając o swoje koryto lekceważy prawdziwą stolicę europejskiej kultury sprowadzając na margines jego cywilizacyjną rolę wysuwając na plan pierwszy Kwachy, Palikoty i tym podobne miernoty....
ale masz rację, Kraków jest nadal onirycznym snem wariata jak to ładnie ujęłaś, ale ten sen jest bardziej realny niż realność płynąca z Władzy...to człowiek i jego wrażliwość jest nadal tutaj, pod Wawelem priorytetem...
proroctwo Witkiewicza spełnia się na naszych oczach, ludzkość w obłędzie dokonuje duchowego se-pu-ku odcinając się od własnych korzeni a zbydlędęcenie? po komunie można już się tylko dźwigać nad korytko, więc przeciwnie - czekam na sanację, także dzięki takim portalom jak org;
przed Twoim tu przyjściem sporo ludzi było zaangażowanych w poziom artystyczny tego portalu, ale prostacki tupet i chamstwo zepchnęło ich w niebyt więc odeszli - ze stratą dla portalu;
mam nadzieję że Twoje pokolenie podejmie trud trudnego wartościowania i żmudnej roboty odsiewania ziarna od plew - stajnia Augiasza czeka na swojego Herkulesa, nieważne, z wąsami czy w spódnicy...
:))
- jestem ogromnie wdzięczny za taki komentarz, bo wykraczający daleko poza sam tekst, ale też idący głównym jego nurtem;
serdeczności!
J.S

Opublikowano

Jacku, ja rodzony krakowianin, choc od dwudziestu paru lat, na szczescie i niestety rownoczesnie zyjacy z daleka od miasta moich mlodszych lat, gratuluje ci wiersza. Musze ci przyznac, ze wsrod innych dobrych, ktore popelniles, ten jest mi najblizszy. W twojej odpowiedzi dla Moniki urazil mnie troche ten anty-warszawski partykularyzm. Mieszkalem w Warszawie przez szesc lat, tam urodzily sie moje corki, i nauczylem sie odsiewac "warszawke" od ludzi wartosciowych, ktorych tam co nie miara. Krakow zreszta tez ma swoj "krakowek". No, ale mniejsza z tym. Mysle, ze twoja diagnoza Krakowa jako ostatniej stolicy europejskiej kultury jest i prawdziwa i nieprawdziwa, takie pobozne zyczenie. Goscie z maczetami, gowniarze, ktorzy wala niewinnego rowerzyste na smierc kijami bejsbolowymi, pijaczki o 10 rano na Plantach w niedziele grupowo "sklaniajacy" przechodniow do datku na "sniadanie"--wszystko to pewnie jest tez dziedzictwem kultury europejskiej. A mimo wszystko, Krakow to miasto magiczne. George Steiner, jeden z moich profesorow w Nowym Jorku gdzie juz od dawna mieszkal, powiedzial, ze dziedzictwo Europy rozciaga sie od Petersburga (ale nie Moskwy), przez Krakow (ale i Warszawe), Wieden, Berlin, Paryz, az do Nowego Jorku, a jej podstawowa instytucja jest KAWIARNIA!!! Te slowa wypowiedziane zostaly w 1990 roku, zaraz po upadku muru w Berlinie, wiec ich ocena musi pewnie byc zweryfikowana przez czas. Wracajac do wiersza, oprocz tej pierwszej czastki o Krakowie (ktora nie jest zla poetycko, a co do ktorej mam zastrzezenia jak powyzej), wiersz jest piekny, poprowadzony z rozmachem i historycznym rezonansem. Z przyjemnoscia przeczytalem

Opublikowano

Robin Son.;
ci z bejsbolówkami to pokłosie komuny i eurokomuny, lewicy i post-lewicy; to margines każdego większego miasta - nikt nie potrafi energię ziomali skierować, nie wiem - na sport? a można, bo ziomale czują się bezkarni właśnie dzięki zanikowi imponderabiliów, jakim jest wychowywanie poprzez nagrody i kary, ale lewica twierdzi, że nie można gówniarzy stresować natomiast oni mają przyzwolenie na stresowanie otoczenia...zresztą - coś z tego od czasu do czasu pojawia się i na portalach literackich;
wystarczy powiedzieć głośne "nie" i tego "nie" bronić...
pozdrawiam krakowianina!;
:)

PS.;co do warszawiaków - ci rodowici także pozwolili zepchnąć się na margines, czyli scedowali swój obywatelski głos chorym z urojenia osobnikom i osobnikom patologicznie ambitnym mylącym swój prywatny folwark z państwem...
pozdrawiam
J.S

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


czytało mi się sętymentalnie ;)
bo - w sobiepańskim Krakowie znalazłam onegdaj doskonałą pożywkę dla sobiepańskości,
ech... kusiłowano, co by tam ją tam ukisić.... ;)
Kraków, to "rozkosz rozumienia", a także tworzenia
poprzez historię - odczuwaną ponadlokalnie, nieskrępowanie w sobiepańskości
;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



- poezja bez odrobiny intymności nie jest już rozmową ale przemową - trzeba się przed tymi pozostałościami po czasach czerwonej apokalipsy bronić z całych sił;
dziękuję
i serdeczności!
:))
J.S
Opublikowano

f.isia.;
- sobiepańskość jest istotną cechą sarmatyzmu, nieskrępowanej wolności jednostki i jej prymatu nad państwem; jeśli relacja się odwróci - zostaniemy niewolnikami państwa i możemy ponownie zostać częścią Rosji....
:)
J.S

Maciej Ignacy Fraszewski.;
- chcieć to móc!
ale tak pisać nie radzę, trzeba pisać tak jak Maciej Ignacy Fraszewski umie najlepiej i to "najlepiej" bezustannie celebrować -
powodzenia!
:)
J.S

Bernadetta1.;
w tej dedykacji można także doszukać się kobiet - mają podobne talenty co Petroniusz i potrafią w tej postawie estetycznej być równie konsekwentne!
:)
J.S

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ja tam wolę i Petroniusza i faraona Stefana Rewińskiego; każdy niech będzie sobą i tylko sobą;

:))!
J.S
Rozumiem, że napiszesz list do faraona.

fto wi? fto wi?...
:)!
J.S
Opublikowano

Muszę uchylić kapelusza i przyznać, że
ostatnio czytane Sz. Poety duże formy,
a w szczególności Mordercy i List Casanovy,
robią wrażenie spójnych i jednolitych stylistycznie
wierszy, napisanych przez poetę dojrzałego
i całkowicie świadomego każdego uzytego słowa.
Nie wystepuje to połaczenie zbyt często na
tym forum. A i w ogóle jest dosyć egzotyczne.
Dlatego za całokształt nalezy się duży plus za
równanie ku wierchom.
Pozdrawiam
Cz.

Opublikowano

Jacku - albowiem piękno nie ginie - myślę, że jest to ważny wiersz. Może dla Ciebie, ale i dla nas, w pewnym sensie programowy. Nigdy nie byłem w Krakowie, nie czuję wyjątkowości tego miasta. Jestem z Gdańska, może to sprawia, że inaczej rozkładam akcenty. A jednak zgadzam się z Tobą, że co byśmy nie pisali, w jaki sposób, czego byśmy nie chcieli, to pozostanie z tego, tylko to, co piękne. Pozdrawiam. Leszek

Opublikowano

Cezary Sikorski.;.;
- jakoś nie lubię wierszy z zadyszką, co to ledwie zaczęte a już się kończą...mój rocznik nie wgapiał się tak ani w telewizor (bo tam wówczas ględziły komuchy) ani w internet (bo go nie było); był więc czas na poematy Słowackiego, Karpowicza, Lieberta, Sebyły - utrzymać dykcję na 12 -14 stronach to dopiero olimpijskie osiągnięcie!
mam nieco inne wzorce, mam nadzieję, że z pożytkiem i dla sztuki i dla czytelnika...każdy ryzykuje - poeta też w wyborze właśnie wzorców...
pozdrawiam
:)
J.S

Leszek Nord.;
byłem w Gdańsku wielokrotnie, także jako działacz Solidarności, ale też na wieczorach literackich - piękne miasto i chętnie przeniósłbym go gdzieś pod Tatry, by tak nie mókł nad tą Kałużą...gdyby tam były góry, byłbym częściej...
:)))
J.S

Opublikowano

Nie podoba mi się początek i koniec, czyli miejsca dla tekstu kluczowe :

pozdrowienia dla Ciebie z Krakowa
ocalonego miasta wiecznej młodości
szukającej filozoficznego kamienia w naukach
piwnicach z piosenką i winem
ostatniej europejskiej stolicy
rozmawiającej z duchem Homera Dantego Norwida

- ujawnia się tutaj klasyczna, krakowska, bardzo mnie irytująca "pępkowatość". Wrrr... ;)

albowiem piękno nie ginie

co więcej
udziela nam blasku
to latarnia wieczności
pozwalająca dotrzeć do miejsca
gdzie nie ma już samotności
gdzie jest Spotkanie
biesiada

rozkosz rozumienia

- niestety, ten fragment tchnie uduchowionym frazesem...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Mam zaklęcie: Olewam to - taka reakcja organizmu Tak jest, tak odcinam się szybko od głóbców Szybciutko czuję ich, zanim o nich wiem Krzyczy mi głowa, ostrzegając przed trądem Nieczysty! Nieczysty! Nieczysty!   myślą w innych kategoriach, nie znają jak plami zła myśl nieodpowiedzialnie używają słowa, znaczenie wodząc  na pokuszenie, na stracenie i trąd z tego, trąd jest z nich   bawią się w znawców dobrego z natury nic to, niczego takiego Sekstus nie zobaczył bawią się w znawców złego z natury to też ułuda i mgły, ulicznych grajków  kłamców poetów, etyków-trądu świat
    • Słowa ranią słowa zabijają Po raz kolejny zabiłeś mnie...   Autor fotografii: M. Lewandowska

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Co powiedziawszy, rozejrzał się wokoło. Najpierw spojrzał w lewo i za siebie, następnie w prawą stronę i za siebie raz jeszcze. Tak, jakby oczekiwał czyjegoś przybycia, względnie widział coś lub kogoś, co było - lub kto był - awidoczne bądź awidoczny dla oczu Mrocznego Lorda. Wspomniany prawie nie zwrócił na to uwagi, niemal zupełnie skoncentrowany na swojej złości z powodu straty miecza świetlnego. Powód irytującego dlań uśmiechu jego dawnego mistrza stał się dla Sitha zrozumiałym dopiero wtedy, gdy otaczającą ich przestrzeń naznaczyły swoim pojawieniem się - a tym samym swoją obecnością - postacie mistrzów Jedi, którzy wskutek intrygi, uknutej przez Darth'a Sidious'a, a zarazem wskutek jego własnej zdrady,  stracili życie na początku wojny klonów. Chciał zadrwić, ale Moc, która przywróciła równowagę jego umysłowi, zamknęła mu usta poczuciem wstydu. Znacznie przewyższającego ten, kiedy został pokonany przez Obi-Wana na wulkanicznej Mustafar i kiedy leżał bezbronny, utraciwszy możliwość dalszej walki.    - A ci? - zastanowił się na widok trzech osób, które pojawiły się jako ostatnie - kilka chwil za mistrzem Yodą.     - To założyciel naszego zakonu - Obi-Wan skłonił się nisko przed Jezusem - i budowniczy naszej świątyni. Po czym dodał, zwracając Vaderowi energię kpiny:    - Czyżbyś go nie rozpoznał?     Dwie pozostałe postaci - kobieta i mężczyzna - zbliżyły się doń, trzymając się za dłonie. Zachowując całkowite swobodę i spokój zupełnie tak, jakby nic o nim wcześniej słyszały. Jakby emanujący odeń Mrok robił na nich żadne wrażenie ani wywarł jakikolwiek wpływ. Zupełnie tak, jakby go wcale nie czuły. Dopiero podszedłszy blisko, rozdzieliły się i obeszły go wkoło, ruszywszy w przeciwnych kierunkach.    - Darth Vader - blondynka w szatach Jedi ni to stwierdziła, ni zapytała.    - Zdrajca nad zdrajcami - dorzuciła, spojrzawszy na towarzysza. - Mężu?    - Żono - przybyły wraz z nią mężczyzna odwzajemnił równie spokojne spojrzenie.     - Pora ci na spotkanie z Mocą - emanacja Obi-Wana uśmiechnęła się po raz następny.       Kartuzy, 26. Lutego 2026 
    • @Berenika97 Ty na pewno to wiesz że tacy ludzie nie chcą współczucia, oni chcą traktowania na równi. Często Roman się denerwuje wchodzi mi w słowo chce czymś jeszcze mnie zaskoczyć, że on jeszcze czymś może mnie zadziwić wiadomo że już niczym mnie nie zadziwi ale ja potrafię się jeszcze autentycznie dziwić i wtedy on się cieszy i ja się cieszę. To nie są biedni ludzie być rolnikiem koło Warszawy a w Lubelskiem to była duża różnica. Oni zawsze mieli pracowników sezonowych olbrzymiego Stara do worzenia warzyw na giełdy no i oczywiście dużo ziemi w różnych miejscach, a jak w naszej gminie osiedlili się hindusi to cena za metr ziemi nie grała roli. I wszystkie te pieniądze nie zdołają z nim rozmawiać nie mogą wypełnić czasu ani pomóc ozdrowieć. Potrafią tylko uśmierzać ból. Myślę że dzięki nim stałem się wrażliwszy i część moich wierszy im poświęciłem. Wiersze raczej nie nadają się na forum bo powstały po bardzo osobistych rozmowach. Napisałem też część wierszy które kłócą się z Bogiem lub się jednają albo traktują go obojętnie. Często to są obopólne wymiany myśli góra ich dół mój. To tak po krótce, żeby nie było że ja myślę o śmierci ja przy niej żyję. Opiekujemy się też z żoną moim ojcem i teściem jeden ma dziewięćdziesiąt lat drugi osiemdziesiąt osiem bardzo chcą być jeszcze potrzebni a my się staramy a byli.
    • AI nie myśli, jak wiekszość ludzi . to tylko kalkulator słów, bez zmysłów , wyobraźni i bez uczuć.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...