Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Z szorstkiej wiśni spadały ostatnie suche , żółto-brązowe liście. Dróżką , która była ulubionym miejscem miejscowych pijaczków szedł mężczyzna w średnim wieku . Patrzył przed siebie , a idąca obok kobieta trzymała go pod rękę . Jego podniszczone, szare ubranie idealnie wtapiało się w kolor jesieni , jesieni na tej zwykłej , również szarej , wsi. Szli spokojnie w stronę przystanku autobusowego. Ona nie chciała siadać z nim w oszklonej budce , obleganej przez amatorów butelki, których w myślach nazywała : ,, pokemonami”. On czuł obecność innych ludzi . Z powodu zimnego wiatru, a może próbując ukryć twarz, naciągnął puszystą czapkę na uszy. Kobieta czule poprawiła mu ją , wyciągnęła z małej portmonetki pieniądze na bilet i skrupulatnie je liczyła.
- Pani, masz pani może dwadzieścia groszy na chleb pożyczyć ? - spytał jeden pijaczków, lekko zataczając się do przodu .
Przypomniało jej się , jak ojciec pożyczał pieniądze na chleb. Ukradkiem popatrzyła na męża, miała taki odruch, gdy denerwowała się lub nie wiedziała, co robić . Nie musiała patrzeć mu w oczy , żeby czuć to , czego niektórzy nie doświadczają przez całe życie. Ostatnio jednak ,
patrząc na niego , odczuwała wcześniej nie znane jej uczucie – jakby strach przed jego utratą . Jej kobieca intuicja próbowała jej coś podszepnąć, ale ona nie chciała słuchać wewnętrznego głosu – przerażał ją . Z zamyślenia wyrwał ją ten sam ochrypły głos cuchnącego tanim winem pijaka.
-Pani kochana, daj pani choć dziesięć groszy ! Roboty nie ma, to i żebrać przychodzi.
Wiedziała , że tych dziesięciu groszy brakuje mu do kolejnego wina. Nigdy jednak nie umiała odmawiać . Wcisnęła monetę w zgrzybiałą rękę . W drugiej dłoni poczuła ciepło. Znajome ciepło. Odwzajemniła uścisk . To Michał pytał w ten niemy sposób, czy nie trzeba jej pomocy. Pogłaskała delikatnie jego palce.
W tej samej chwili usłyszała przeraźliwy pisk, a dłoń, którą trzymała, odruchowo drgnęła. Początkowo nie zdawała sobie sprawy ,skąd dochodzi ten straszliwy dźwięk . Po chwili zobaczyła psa – miał brązowo -czarną sierść , zakrwawione łapy i zaropiałe oczy . Spojrzał wprost na nią . Wzdrygnęła się . Ten wzrok przypomniał jej wszystkie ostatnie przeczucia...
-A poszła ! Ty ! Bura suko ! - wrzasnął jeden z pijaków , gdy zwierzę próbowało podejść do ludzi . Chciał je kopnąć , ale młoda dziewczyna , która stała obok , nie pozwoliła uderzyć psa. Ten zaś , o dziwo wcale nie zdziwiony reakcją ludzi , odszedł , kulejąc. Nagle odwrócił się , zawył ponownie , spoglądając ponownie na Annę , i upadł z wysiłku . Nikt nie odważył się do niego podejść. Nawet chmara pijaczków zamilkła . Słychać było tylko stukanie butelek i zaczynające uderzać o chodnik krople deszczu. Dziewczyna, patrząca na parę z boku, jechała do pobliskiego miasta. Miała zajęcia dopiero w południe, ale musiała jechać już rano , bo potem autobusy odjeżdżały dopiero wieczorem. Z uwagą spoglądała na nieznajomych i zastanawiała się , skąd przyjechali . Zauważyła ,że on jest niewidomy. Gesty tych dwóch osób intrygowały ją . Były pełne... Czegoś. Nie potrafiła stwierdzić , czego . Czułości? Zaufania? Miłości? Jednak gdy ostrożnie im się przyglądała, czuła się nieswojo. Wokół nich panowała aura spokoju. Grobowego wręcz spokoju. Tylko kobieta często rozglądała się dokoła, przewracała coś w torebce, poprawiała płaszcz- wyglądała na zdezorientowaną i chyba trochę przestraszoną .
Rozmyślania przerwał nadjeżdżający autobus , machający uparcie skrzypiącymi wycieraczkami , zbierającymi krople deszczu. Dziewczyna usunęła się ,aby pozwolić tej parze wejść do środka . Chciała przyjrzeć się im z bliska.
-Pewnie przyjechali do kogoś w odwiedziny – myślała.
Pierwszy wsiadł mężczyzna , potykając się delikatnie przy pierwszym stopniu. On od razu wyciągnęła do przodu obie ręce , lecz zrobiła to tak , by nie odczuł tego ruchu. Weszła za nim, zapłaciła za bilety , usiadła obok męża – na pierwszym siedzeniu , tuż przy kierowcy . Dziewczyna zobaczyła , jak mężczyzna upewnia się, czy jego towarzyszka jest obok. Jego charakterystyczne , pozornie puste oczy skierowane były na lekko zaparowaną przednią szybę . W zniszczonym autobusie było zaledwie kilka osób. Anna, Michał, przyglądająca się im studentka , a oprócz nich – jakiś starszy pan kurczowo ściskający skórzaną torbę , młoda kobieta z dzieckiem o umorusanej chipsami buzi i wyrostek wciśnięty w tylne siedzenie , niemal w nim zatopiony po końcówki odstających uszu, w których znajdowały się słuchawki. O szyby zaczął stukać coraz grubszy deszcz , dokładnie wymywał szkło, ściekał strugami po oponach. W taką pogodę najlepiej być w domu i obserwować świat przez okno. W ciepłym , oświetlonym pokoju , przy kaloryferze i z herbatą w dłoniach. Budzić w sobie poczucie bezpieczeństwa . Tymczasem autobus przyhamował ,
zatrząsł się , zakaszlał i zatrzymał.
Wysiadając z cuchnącego wilgocią pojazdu, Michał wdepnął w kałużę . Nie przejął się , kiedy jeszcze widział , też często mu się to zdarzało. Nie mógł zobaczyć swego odbicia
w lustrze ,ale czuł długi nos, krótkie włosy, szorstką skórę. Inne zmysły bardzo wyostrzyły się po utracie wzroku. Gdy tylko opuścił autobus, usłyszał bardzo dokładnie bicie dzwonów.
-Słyszałaś ? Chyba ktoś umarł. Sześćdziesiąt dziewięć razy dzwonili. Jednak komuś jest już
chłodniej niż nam . - zwrócił się do żony.
-Właśnie , chodź, bo zamarzniemy tutaj . - odparła niechętnie.
Wzięła Michała pod rękę , weszli na chodnik. Wybrała miejsce zjazdu , wolała omijać krawężniki. Każde potknięcie wywoływało w niej uczucie żalu i niesprawiedliwości – nie wiedziała tylko , kogo winić za każdy krawężnik w ich życiu. Czasem zbiór tych małych problemów zdawał się trudniejszy do przebycia niż spacer po górach.
Jakieś dwadzieścia lat temu byli w Bieszczadach . Pamiętała ten czas bardzo drobiazgowo. Młodzi ,świeżo po ślubie. Michał pokazywał jej swoje ulubione miejsca . Jedno podobało się jej szczególnie – środek lasu, płytki strumyczek z kamieniami w środku i dookoła. Z tego miejsca widać było niemal całe Bieszczady. Pamiętała, jak zanurzyła przypadkowo nogę w tej przezroczystej wodzie , a on niósł ją potem na plecach. Śmiali się ,żartowali , siadali na miękkiej , gościnnej trawie. Wszystko było wtedy takie beztroskie, pełne planów. Mieli mnóstwo zajęć – praca, urządzanie domu po dziadkach , próby stworzenia nowego człowieczka... Ze wspomnień brutalnie wyrwał Annę podmuch zimnego wiatru. Zbliżała się zima. Musieli zacząć myśleć o drewnie, węglu i innych codziennych troskach.
-Damy sobie radę , damy radę , jak zawsze – myślała Anna. Kiedy doszli do domu , rozeszli się – ona do kuchni, on do saloniku.
Lubił być czasem sam. Nie samotny , sam . Od czasu wypadku chciał dawać Anuli wolny czas. Wiedział , że ona chce być przy nim ,ale pragnął by nauczyła się samodzielności .Zawsze był dla niej oparciem . Role nieoczekiwanie się odwróciły. Fotel , na którym siedział Michał , skrzypiał tak samo jak siedzenia w ich pierwszym samochodzie. Uwielbiał tego golfa – wciąż go polerował , w niedzielę jeździli nim do rodziców , a w trakcie tygodnia odwoził żonę do szkoły , nie chciał , żeby tłukła się tramwajem razem ze swoimi uczniami z podstawówki. Któregoś dnia mieli w warsztacie kolejny samochód do naprawienia . Trzeba było wymienić hamulce, zespawać to i owo. Michał lubił swoją pracę , już w technikum zaczął być mechanikiem. Spawał maskę od forda, gdy gumka od okularów pękła i zsunęły się one z jego twarzy. Iskry niefortunnie wpadły do oczu. Stracił wzrok. Na samo wspomnienie aż podniósł się z fotela i zacisnął pięści z bezsilnej złości . Jego życie legło w gruzach , ale nie poddawał się .
-Nie poddałem się i teraz też się nie poddam … To nic. Ten ból przejdzie. Utrata wzroku bardziej bolała , bo nastąpiła bez żadnej zapowiedzi … I tak już właściwie nie żyję , co to za życie . Gdyby nie Anula... - powiedział cicho.
-Co mówiłeś ? - z kuchni dobiegł głos Ani .
-Nic , coś mi się tylko przypomniało .- odpowiedział i wszedł do skromnie urządzonej , ale bardzo czystej kuchni. Czuł zapach smażonego kalafiora , ulubionej , czarnej herbaty żony i płynu kwiatowego , którym zawsze czyściła meble . Poczuł się nieco lepiej.
Gdy przebywał z Anią , wszystko wydawało się lepsze, łatwiejsze, wystarczała mu sama jej obecność. Szczególnie lubił noce. Wtedy i ona nic nie widziała . Prosił ją , by gasiła światło . Wiedział , że to zrobi , bo nigdy mu nie odmawiała , gdy czegoś pragnął .Przy zgaszonym świetle , gdy i ona widziała ciemność , czuł się jeszcze bliższy tej kobiecie. Dotykał jej miękkich włosów, czuł ciepło i zapach jej skóry. Zapamiętał ją jako dwudziestopięcioletnią dziewczynę . Była śliczna – wysoka, blondynka, niebieskie oczy , mleczna cera, równiutkie , białe ząbki . Nie wiedział , jak wygląda teraz. Nie chciał zresztą tego wiedzieć – nigdy jej o to nie pytał -czy zmieniła kolor włosów, czy ma zmarszczki , czy oczy straciły dawny blask. Wiedział , że ona taka – starsza – kiedyś zniknie, zamieni się w gnijące ciało . A on tak to ciało kochał... Zawsze bał się utraty jej obrazu jako młodej , kwitnącej kobiety. Jednak widział ją też inaczej – jako dotyk dłoni , które o niego dbają , jako płacz, gdy problemy to ukochane ciałko przygniatały .
Nigdy nie chcieli wiele – pragnęli tylko ładnego mieszkanka, dziecka i spokoju. Może to było tylko. A może aż. Los nie obszedł się z nimi łaskawie .On stracił wzrok , ich córeczka zmarła kilka miesięcy po porodzie. Michał tak bardzo cieszył się na przyjście tego dziecka. Kupił wózeczek , budował już nawet małe łóżeczko , zostawał w pracy po godzinach,żeby zarobić na wszystkie wydatki związane z wychowaniem maleństwa. Ania szyła ubranka, wieszała różowe zasłony, wyciągała misie i zabawki ze strychu . Kiedy tylko zobaczyła swą małą córcię – czuła się wspaniale. Wiedziała, że to małe, płaczące ciałko jest teraz najważniejsze . Gdy spojrzała w oczy Michała i zobaczyła w nich łzy wzruszenia , była najszczęśliwszą kobietą na świecie. Trwało to jednak krótko. Mała Amelcia była ciężko chora, urodziła się jako wcześniak, lekarze nie byli w stanie uratować życia tego aniołeczka. Po śmierci małej Ania próbowała popełnić samobójstwo . Nie potrafiła znieść bólu, jakim jest utrata dziecka. Michał zdążył zabrać ją do szpitala , gdzie została odratowana. Brakowało im w życiu szczęścia. Brakowało też zawsze pieniędzy. Najtrudniej było zimą – dużo wydatków i tyle samo czasu do rozmyślań. Krótko dane im było czuć się beztrosko szczęśliwymi. I właśnie pamięć o tych chwilach zatruwała codzienność , ponieważ wiedzieli , że najszczęśliwsze momenty już nie powrócą.
Po dużych szybach okna spływały powoli i spokojne grube krople deszczu. Przed domem leżała już pokaźna warstwa wodnego lustra. Po ciemnym niebie nadal przesuwały się ciężkie, obrzmiałe, granatowe chmury. Ania i Michał siedzieli przy stole, wsłuchiwali się w szmer wody, pili gorącą herbatę . Zachowywali się tak jak zawsze, jednak oboje czuli się dziwnie nieswojo , jak gdyby coś wkroczyło pomiędzy nich , coś niewytłumaczalnego , coś , czego żadne z nich nie rozumiało . A właściwie nie chciało zrozumieć . Michał poczuł znajomy ból w dole brzucha. Nie mówił o nim Ani, nawet nie drgnął , jedynie bębnił palcami o blat . Nie chciał jej martwić . Właściwie ucieszył się z diagnozy lekarza : ,,Ma pan nowotwór ” - bezlitosne słowa , które kogoś innego zapewne zasmuciłyby okropnie. On tymczasem prosił Boga tylko o to , aby móc umrzeć spokojnie, w domu i bez większego cierpienia. Cieszył się ,że Ania wreszcie będzie mogła ułożyć sobie życie bez niego .Wiedział , jak ona go kocha. Ale sądził ,że mogłaby mieć lepsze życie niż życie z kaleką , jak o sobie myślał.
Dlatego , nie chcąc przysparzać Ani zmartwień , nic nie mówił . Zdawał sobie sprawę ,że starałaby się go wyleczyć . Rozumiał też ,że nie mają na to pieniędzy. A poza tym – stanie w kilometrowych kolejkach , czekanie na zabiegi , kolejne kredyty brane po to , by kupić leki warte setki złotych . Nie chciał tego przechodzić . Czuł ,że zostało mu niewiele czasu. Dlatego też byli w odwiedzinach u jedynych przyjaciół , jacy im zostali od momentu wypadku.
-Słyszałeś ? - spytała nagle Anna .
-Co? Nie wiem. Zamyśliłem się, kochanie . - odparł .
-Ach, to nic . Słyszałam … Chyba słyszałam jakiegoś psa. A może tylko mi się wydawało . - uspokajała sama siebie, bo stanął jej przed oczami chory pies , którego widziała przy przystanku. Już od wielu dni wydawało jej się , że w ich domu zmienia się atmosfera , czuła jakiś chłód. Chłód , który był podobny do tego , jaki czuła po utracie córeczki. Teraz jednak wydawało jej się ,że coś cały czas trwa przy niej i jej mężu . Nie potrafiła określić tego uczucia, znikało tak nagle jak się pojawiało. Niespokojne sny, potłuczona szklanka , szum wody płynącej z kranu – wszystko wydawało jej się zapowiedzią jakiegoś bliżej nieokreślonego nieszczęścia. Nie rozumiała swoich przeczuć . Przecież tak wiele już stracili . Co jeszcze mogło ich czekać ?
Dwa dni po powrocie do domu Anna zastała Michała leżącego na podłodze w kuchni. Nie wiedziała , co zrobić . Chciała myśleć, że śpi. Ale wiedziała ,że nie żyje. Przypomniały jej się wszystkie przeczucia . Siedziała na tym samym krześle, w które on dwa dni temu bębnił palcami. Nie podniosła się przez godzinę . Czuła jak miłość do męża wzrasta w niej coraz bardziej. Zaciągnęła jego , ciepłe jeszcze, ciało do ich sypialni . Położyła do łóżka i przebrała w jego ulubione rzeczy. Członki nie stały się jeszcze drętwe . Nadal były elastyczne, więc nie sprawiło jej to większej trudności. Gdy ubierała męża, była niesamowicie spokojna. Sama się temu dziwiła – żadnych łez, , rozpaczy. Wiedziała, co robić. Wiedziała, że nie będzie w stanie znieść tej tęsknoty, która nigdy nie znajdzie ujścia. ,,Teraz nie ma nikogo , kto mógłby mnie uratować . Może to i lepiej. I dla mnie .I dla niego ” - myślała , łykając tabletki i popijając je butelką wina. Usłyszała bicie dzwonów zmieszane z szumem deszczu za oknem . Ubrała się w sukienkę , której tak lubił dotykać. Przytuliła się do zmarłego męża i zasnęła pełna spokoju. Na zawsze.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jeżeli byś się chciała zwrócić do wysokiej komisji o wyjątek w tej kwestii, to ja bym Cię poparł. Może nie będą tacy pryncypialni...


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Los poskąpił cudów i mocy  Pod władzą Saturna namacalnie surowy  Białko oka nabrzmiałe żyłkami  Człowiek w końcu dotarł do swych granic    Czucie się niekochanym, samotnym, przegranym...   A więc to w takie miejsca przeszłość prowadzi   To całe szalone piękno w wierszach i eksperymenty odbijające piękne i szalone życie Aż do dobitnej depresji, inercji    Czasem jeszcze się zdarza... Piękno  Zachwyt Studium osobnych, rzadkich przypadków    Teraz interesuje mnie Dobro Nie chcę zboczyć ze srogiej drogi  Karma wyjaśnia te szarpiące się losy  Widma Głosy    Mgła - piękna metafora iluzji    Wszystko się zaczęło od Piękna i Iluzji Taki był początek świata  Wymawiałem wtedy marzenia Podczas gdy rozgrywał się dramat    Pauza    Dramat istnienia dusz nazbyt swobodnych  Dusz przypominających podziemnego człowieka  W których gra melodia straty       
    • @Ajar41 Zuzanna w kurorcie w Sopocie Chce płacic w dolarach i złocie  Choć jest wielka dama Pierze majtki sama I wiesza je na każdym płocie.                      
    • Wyruszyły we trzy: Największa Marija Najśmiglejsza Pinta Najdzielniejsza Niña   Hej, hej, jak długi rejs Zbiega i znów się wspina Na stromej fali grzbiet Z piaszczystych wzgórz "Dziewczyna"   Zdobędą Nowy Świat Rozbije się Maria Gdzieś zaginie Pinta Sławna będzie Niña   Rei Lavrador, twój las Szkutnicy zaprzedali "Dziewczyna" czesze lok W lusterku morskiej fali   Karaka Marija Karawela Pinta Najszczęśliwsza Niña Z piaszczystych wzgórz te trzy     Rej Lavrador – Król Rolnik (Dionizy I) obsadził wybrzeża Portugalii lasami, z których drewno wykorzystywano do budowy statków morskich w dobie wielkich odkryć. "Santa María", "Pinta", "Niña" ("Dziewczyna") – uczestniczki pierwszej wyprawy Kolumba.  
    • Na co mi Twoje łzy    I sny    I wszystkie  Smutki świata    One nie przyniosą  Ukojenia    Ani nie zagłuszą Sumienia    Odejdę bez pośpiechu  Jeszcze tej nocy 
    • @kasia652 poruszający wiersz...
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...