Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

============= MODERACJA ============== OPCJA TESTOWANA!!!

Pozostaw w dziale Z ( +1 punkt )
Przesuń do działu P ( -2 punkty )


W praktyce działa to w ten sposób, że po roku nieobecności czytelników pod wierszem, wchodzi ktoś i bez słowa komentarza usuwa wiersz z Z.

www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=82945

Stwarza to możliwość manipulacji przez grupę osób wierszami na portalu, a nawet usunięcie wszystkich utworów nielubianego autora, tym łatwiej, że jednego minusa równoważą dwa plusy, a do „starych” wierszy mało kto zagląda.

Uważam, że warto byłoby coś tu zmienić. Może dla wierszy od trzeciej strony skasować możliwość punktowania?

Co o tym myślicie?

Pozdrawiam
Z

Opublikowano

Nie wiem za bardzo o co chodzi, z tym zrzucaniem wierszy, bo podany przykład nie wskazuje na nic konkretnego, ale to jest wyśmienite:


"Zdarzenie jest ilustracją życia. Usłyszałam przypadkiem, jak lekarz wyjaśniał zainteresowanemu, że "poród pośladkowy" nie znaczy drugim otworem ale jest to pojęcie związane z ułożeniem dziecka tuż przed akcją porodową. Śmiałam się przez kilka dni, a potem zapisałam w formie fraszki to zabawne nieporozumienie. Opublikowałam na kilku portalach. I ze zdziwieniem odkryłam, że przez brak zrozumienia fraszka jest źle odbierana. Czyli ignorancja społeczna w tym temacie jest o wiele większa niż myślałam pierwotnie. Wiedza, którą powinno wynieść się ze szkoły podstawowej, jest nadal dla wielu osób terenem zupełnie dziewiczym.
I właśnie Ci czytelnicy skupiają się w komentarzach na penetracji pośladkowej zupełnie pomijając akt porodu, czyli istotę fraszki."

:))))

Opublikowano

Miło mi, że spowodowałam uśmiech – mądrzy ludzie powiadają, że służy zdrowiu.

Dam inny przykład, też mój utwór, ale myślę, że problem dotyczy wszystkich publikujących w Z:

www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=85487&p=2 Biały scenariusz

Po czterech miesiącach nieobecności czytelników pod wierszem, ktoś bez słowa komentarza minusuje. Gdyby wiersz był zagrożony spadkiem, już by go nie było.

Ciekawostką jest fakt, że minusujący czytelnik sam nie ma żadnej publikacji, ale prawo do głosowania ma?

Uważam, że komentarze oceniające (minusowe lub plusowe) powinny być uzasadnione, a punktowanie możliwe tylko jakiś określony z góry czas od publikacji utworu. Bardzo ukróciłoby to punktowe manipulacje, nie mające nic wspólnego z poziomem wierszy w Z.

pozdrawiam
Z

Opublikowano

Minus był wbity dokładnie dnia: 2009-05-07, widocznie użytkownik miał wtedy jakieś publikacje.
A pani to teraz zauważyła, 2010-07-17?
To jest dopiero ciekawostka.

I proszę się nie martwic na zapas - na żadne manipulacje nie pozwolimy.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie pokazuje nic konkretnego tylko dlatego, że już nie można podejrzeć głosów.

Do 4 maja 2010 wiersz był w Z, dopóki nie pojawił się „mały dzielny toster” – zrzucanie utworu po roku i bez słowa komentarza - to jest manipulacja.



Nawet, jak miał publikacje – to nie tłumaczy to minusowania bez komentarza i starego wiersza, takie działania są nieeleganckie.

W wakacje mam trochę więcej czasu, więc zajrzałam – to źle?

pozdrawiam
Z
Opublikowano

A co pani rozumie przez słowo "manipulacja"?
Bo cyt. Wiki:

"Manipulacja (łac. manipulatio - manewr, fortel, podstęp) - w psychologii oraz socjologii to celowo inspirowana interakcja społeczna mająca na celu oszukanie osoby lub grupy ludzi, aby skłonić je do działania sprzecznego z ich dobrem, interesem. Zazwyczaj osoba lub grupa ludzi poddana manipulacji nie jest świadoma środków, przy użyciu których wywierany jest wpływ. Autor manipulacji dąży zwykle do osiągnięcia korzyści osobistych, ekonomicznych lub politycznych kosztem poddawanych niej osób."

A to, że jest takie "minusowanie" nieeleganckie, to wiem, chociaż bijąc się z piersi przyznaje - zdarzyło mi się :(
Ale to nie jest łamanie regulaminy i wątpię, żeby to był spisek (chociaż przyznam, ze coraz mniej przestaje wątpić :)))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Fikcyjna sytuacja może być taka:

Grupa osób minusuje z osobistych powodów, bez słowa komentarza (czy to również nie jest łamaniem regulaminu?), jakiś stary wiersz i powoduje tym jego spadnięcie z Z. Jak tego "zaszczytu" dostąpią wszystkie wiersze danego autora, przestanie być "groźny" swoimi komentarzami - czyli korzyści osobiste manipulantów też będą.

W ten sposób zmanipulowany został zarówno autor wyeliminowanego wiersza jak i wszyscy Ci, którzy kiedyś uznali ów wiersz za dobry, a działanie takie można podciągnąć pod w/w, przytoczoną z Wiki, definicję.

Nigdzie nie powiedziałam, że gdzieś istnieje spisek - jedynie zwracam uwagę na to, że regulamin pozwala na podobne spiskowanie. Skoro jest to opcja testowana, to ma na celu udoskonalanie - czyż nie tak?

pozdrawiam
Z
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Fikcyjna sytuacja może być taka:

Grupa osób minusuje z osobistych powodów, bez słowa komentarza (czy to również nie jest łamaniem regulaminu?), jakiś stary wiersz i powoduje tym jego spadnięcie z Z. Jak tego "zaszczytu" dostąpią wszystkie wiersze danego autora, przestanie być "groźny" swoimi komentarzami - czyli korzyści osobiste manipulantów też będą.

W ten sposób zmanipulowany został zarówno autor wyeliminowanego wiersza jak i wszyscy Ci, którzy kiedyś uznali ów wiersz za dobry, a działanie takie można podciągnąć pod w/w, przytoczoną z Wiki, definicję.

Nigdzie nie powiedziałam, że gdzieś istnieje spisek - jedynie zwracam uwagę na to, że regulamin pozwala na podobne spiskowanie. Skoro jest to opcja testowana, to ma na celu udoskonalanie - czyż nie tak?

pozdrawiam
Z

Czyli zostaje wyjście:
1) bez "kulek", gdzie każdy wiersz zostaje "poezją" współczesną - średnie rozwiązanie
2) moderator "znawca", który będzie wg wszelkich zasad "konstruktywizmu" oceniał wiersze - fatalne rozwiązanie
czy wreszcie "kulki", która w sumie się sprawdzają.

I teraz - nie ma "grupy ludzi" - są konkretni użytkownicy, którzy mają nicki i jak już się wskazuje na jakiś problem, to konkrety - kto z kim i dlaczego. Jeżeli taka grupa zaistnieje, na pewno spotka się to z właściwą reakcją. Na razie to jest gdybanie. Teoria, podobna do teorii gdzie Templariusze wyrabiali złoto, odkryli Amerykę, Arkę Przymierza i to, że Jezusów było dwóch - co można "naukowo udowodnić".
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Fikcyjna sytuacja może być taka:

Grupa osób minusuje z osobistych powodów, bez słowa komentarza (czy to również nie jest łamaniem regulaminu?), jakiś stary wiersz i powoduje tym jego spadnięcie z Z. Jak tego "zaszczytu" dostąpią wszystkie wiersze danego autora, przestanie być "groźny" swoimi komentarzami - czyli korzyści osobiste manipulantów też będą.

W ten sposób zmanipulowany został zarówno autor wyeliminowanego wiersza jak i wszyscy Ci, którzy kiedyś uznali ów wiersz za dobry, a działanie takie można podciągnąć pod w/w, przytoczoną z Wiki, definicję.

Nigdzie nie powiedziałam, że gdzieś istnieje spisek - jedynie zwracam uwagę na to, że regulamin pozwala na podobne spiskowanie. Skoro jest to opcja testowana, to ma na celu udoskonalanie - czyż nie tak?

pozdrawiam
Z

Czyli zostaje wyjście:
1) bez "kulek", gdzie każdy wiersz zostaje "poezją" współczesną - średnie rozwiązanie
2) moderator "znawca", który będzie wg wszelkich zasad "konstruktywizmu" oceniał wiersze - fatalne rozwiązanie
czy wreszcie "kulki", która w sumie się sprawdzają.

I teraz - nie ma "grupy ludzi" - są konkretni użytkownicy, którzy mają nicki i jak już się wskazuje na jakiś problem, to konkrety - kto z kim i dlaczego. Jeżeli taka grupa zaistnieje, na pewno spotka się to z właściwą reakcją. Na razie to jest gdybanie. Teoria, podobna do teorii gdzie Templariusze wyrabiali złoto, odkryli Amerykę, Arkę Przymierza i to, że Jezusów było dwóch - co można "naukowo udowodnić".

Jest dobrze jak jest ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A byłeś na orgu przed jego wprowadzeniem? Jaką masz konstruktywną propozycję na jego miejsce?
Nie był. Ale i tak wie lepiej.

A swoją drogą te manipulacje, to rzeczywiście są w oczyisty sposób nikczemnym i odrażającym atakiem pewnych sił. Jeżeli ktoś tego nie widzi, to znaczy, że albo ma w tym swój interes albo ma problem z inteligencją.

Zetkowym manipulatorom, grupom, które w oczyisty sposób działają na szkodę naszego dobra portalowego, mówimy: NIE. I zwyciężymy!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A byłeś na orgu przed jego wprowadzeniem? Jaką masz konstruktywną propozycję na jego miejsce?
Nie był. Ale i tak wie lepiej.

A swoją drogą te manipulacje, to rzeczywiście są w oczyisty sposób nikczemnym i odrażającym atakiem pewnych sił. Jeżeli ktoś tego nie widzi, to znaczy, że albo ma w tym swój interes albo ma problem z inteligencją.

Zetkowym manipulatorom, grupom, które w oczyisty sposób działają na szkodę naszego dobra portalowego, mówimy: NIE. I zwyciężymy!

My jesteśmy tutaj, a ci od manipulacji wiadomo po czyjej są stronie
Opublikowano

Jestem ZA ograniczeniem czasu punktowania wierszy. Rzeczywiście to bardzo nieładne zagranie: po długim czasie (np. po roku) wleźć cichcem pod czyjś wiersz i zminusować go, kiedy mało prawdopodobne, że Autor jeszcze zajrzy do komentarzy. W ten sposób Autor nie może nawet bronić swojego wiersza. Nikt inny, komu podobał się wiersz, też raczej już go nie będzie bronił plusami, no bo też po takim czasie już raczej nie zajrzy do tego wiersza. Autor dowie się o takich późnych minusach zapewne dopiero wtedy, kiedy nieoczekiwanie jego stary wiersz spadnie z Zetki. Z pewnością nie jest to ładne i trochę przypomina napaść zza krzaka czy zza węgła.
No i faktycznie daje to możliwość manipulacji (zebrania grupki, która po długim czasie zminusuje kilka wierszy danego autora i spowoduje ich nieoczekiwane spadnięcie z Zetki - bo tego autora grupa nie lubi i/albo chce mu odebrać prawo punktowania).
Gdyby ograniczyć czas punktowania wierszy, uniknęlibyśmy takich sytuacji zawczasu. Natomiast jeśli tego nie zrobimy, to zapewne kiedyś do tego dojdzie (do zwalczających się w ten sposób grup), bo tacy są ludzie - człowiek to istota wojenna, nie tylko społeczna. I wtedy nie pomożemy w żaden sposób poecie, którego wiersze spadną z Zetki drogą "walki gangów", Michale, ponieważ będzie to zgodne z regulaminem, niestety.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A nie lepiej usuwać te gangi? Mnie tam akurat pomysł nie przeszkadza, tylko nie bardzo podoba mi się taka "manipulacja" właśnie. Wskazanie, że ktoś tam gdzieś spiskuje, że tworzą się zamachowcy itp.
Ja bym wolał konkretnie - dowody, a już na pewno przywrócenie jednego nicka na osobę.
Opublikowano

Przywrócenie jednego nicka na osobę to oddzielny temat na wątek - i tu też jestem za.

Dowody na co? Na razie nie widzimy takich "gangów". Piszemy tylko, że jest im dana taka możliwość, że mają furtkę do takiego, a nie innego działania.
A jak chcesz zwalczać TWA? Bardzo trudno komuś udowodnić, że ocenia "po znajomości", a nie zgodnie ze swoim rzeczywistym systemem wartości czy gustem. Nie udowodnisz tego, więc nie zwalczysz tu żadnych "gangów" - to moim zdaniem odpada.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Załóżmy hipotetycznie, że jedna osoba ma 6 nicków - to już jest jednoosobowa armia!
Co do minusowania wstecz - na razie jest to zjawisko sporadyczne, mam nadzieję, że nic takiego jak armia zrzucających się nie utworzy.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Julia z Kurlandii   Kim jestem? Śladem po mnie w pospiesznie rzuconej mikrohistorii, w starym śpiewniku ewangelickim, w filmie o kimś podobnym do mnie, w tajemniczych literach, w czyimś allelu, w chemicznym znaczniku. W strasznej historii o czyimś odejściu i w trychterze do karmienia na siłę niejadków.   W słowie grynszpan, sepia. W starych aktach narodzin i śmierci. W cytacie biblijnym „Ich bin das Brot des Lebens” na świętym obrazku zagubionym między stronami.   To ja. Przypominam o sobie we wspomnieniu wnuka o ojcu i jego matce – samobójczyni lub ofierze. W Weronalu kupionym w starej aptece na Chmielnej.   Przypominam o sobie w starym śpiewniku i w słowach dokumentu: młoda kobieta w wieku dziewiętnastu lat przyniosła swoje dziecko do chrztu. Ojciec nieznany. Później zastygam w milczeniu syna. Wstydliwym i bolesnym milczeniu. Co potrafiłam? Nakrywać stół potrafiłam, zarządzać domem swoim.   Wyszłam za mąż. Syn dostał nowe nazwisko. Żyliśmy sobie w Alejach. Dwoje małych nam umarło – córka, której imienia nie pamiętam, i syn Zygmunt. Odeszli.   Rozwód zasądził sąd kościelny. Nie dałam rady. Józio poszedł do szkoły. Wrócił, a mnie już nie było. To był jeden z mroźnych dni lutego 1909 roku. Weronal, włamanie, nienapalone w piecu… Nie wiem. Nie pamiętam.  
    • @.KOBIETA.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      A gdybym, mimo woli, kiedyś Ci dopiekł - pomyśl: "rodziny" się nie wybiera
    • Zamknąłem oczy na chwilę i chyba przysnąłem. Obudził mnie dźwięk tłuczonego szkła więc zerwałem się z fotela w którym uciąłem drzemkę by sprawdzić przyczynę hałasu ale tak szybko jak wstałem pojąłem co się stało. Że to był sen w którym zbiłem lustro, pięścią z całej siły, i byłem kobietą w tym śnie to dziwne i był ten obleśny nieznany mi mężczyzna po którego wyjściu za drzwi uwolniłem swoje emocję rozbijając lustro. A więc moja wyobraźnia zbiła lustro? Zażartowałbym pytaniem czy to się wlicza do lat nieszczęścia ale bardzo ciężkie negatywne emocje które towarzyszyły sennym wizjom, które przeżyłem w śnie jakoś nie opuściły mnie wraz z otwarciem oczu. Czuję się fatalnie, jak czarna nicość, jak coś najgorszego i to z powodu kilku krótkich scen we śnie. Dzwoni telefon który wyciszam bez sprawdzania kto to, nie mam ochoty na ludzi, gaszę światło, zasuwam firany. Siedzę tak w ciszy i ciemności a wgłowie krzyczy mi płacze żali się wypomina. Nie zaznam spokoju wiele godzin aż wstanie dzień i pójdę sobie zrobić kawę. Dziś nie jem śniadania żołądek mam ściśnięty tym zdarzeniem ze snu jakby wydarzyło się naprawdę, nie mam apetytu i choć nieraz zmuszam się zdroworozsądkowo do odżywiania wiedząc że to dobre dla mojego organizmu tym razem dusza wygrywa nad ciałem i tylko wypalam dwa papierosy do mojej kawy. Pójdę do pracy i mi przejdzie- myślę bo wiem że tam myśli zajmą się czymś innym a jednak wbrew sobie poddaje się chyba swojej podświadomości i wybieram numer do firmy informując przez sekretariat że dziś mnie nie będzie. Zasłaniam szczelnie okna stawiam popielniczkę możliwie blisko wyciszam się w ciemnościach. Medytacja nie przynosi skutku. Niepokoi mnie ta wizja ze snu. Nie tylko zbite lustro ale cały klimat tej sceny. NIe umiem nazwać ani emocji, ani uczuć jednak wiem że są złe, niedobre. To bardzo ciężkie i przytłaczające myśli choć niesformułowane niepokoją mnie jak krajobraz oceanu nocą. Szybko kończą mi się papierosy, musiałem wypalać jednego po drugim niezuważenie gdzieś goniąc myślami po zakamarkach tego czego doświadczam by to poznać. Nie poznałem i nie mam papierosów. Kim jestem bez tych szlugów? Chyba sam siebie bym nie rozpoznał mijając się na ulicy gdybym nie trzymał papierosa między palcami w ustach. Jakby tego było mało że w moim wieku nie wiem kim jestem to jedyna moja tożsamość jakiej jestem pewien w tej chwili niknie. Albo będę kłębkiem nerwów tu zamknięty w ciemnym pokoju mojego mieszkania i z każdą chwilą będę obserwował rosnące objawy napięcia i głodu nikotynowego jak drżące ręce i nerwowe oddechy albo będę kłębkiem nerwów w drodze do sklepu, po ulicy, do ludzi i w śród ludzi. Już dawno zrozumiałem że nie nikotyna mnie uzależniła a poczucie zasłony jaką tworzę tym papierosem, dymu którym odgradzam się od innych, skupienia na sobie które zapewnia mi palenie. Nawet nie musiałbym wciągać tego dymu wystarczy sama świadomość że ćmi mi się w dłoniach ten mój przyjaciel jak maska, jak dystans od świata. Minie czas i pójdę jak na skazanie po kolejną paczkę tymczasem uciekam się do wszystkiego by odwlec tą chwilę do jak najdalej od teraz. Do wszystkiego w moim stanie oznacza rozpadnięcie się w fotelu i wbicie wzroku w sufit i coraz wolniejszym miarowym zamykaniem powiek. Medytacja? Nie sądze medytacja oczyszcza myśli i rozjaśnia moje stają się coraz bardziej brudne i zabarwione na czarno, czuję coraz większy niepokój, mam wrażenie że słyszę szum krwi w sercu. Toksycznej nieczystej krwi, zamkniętę oczy podsuwają mi widok jak na tym samym fotelu ktoś taki jak ja siedzi patrząc w sufit a z otworów ciała oczu uszu nosa sączy się krew i kapie po dłoniach, palcach na podłogę w coraz większą kałużę. Przeciągam palcami po spodzie dłoni które są mokre przerażony otwieram oczy i patrzę na uniesione na wysokość twarzy swoje ręce. Są tylko spocone, albo aż spocone bo nigdy nie pociły mi się ręce. Muszę iść po papierosy myślę i wstaję by ruszyć do drzwi w korytarzu mijam lustro iprzyspieszam wiedziony jakimś dziwnym przeczuciem nie chce widzieć ani swojego w nim odbicia ani lustra jako przedmiotu. To nie jest rzecz z dobrą karmą podpowiadają mi myśli jest w nim wiele zła uwięzione. Chciałbym tego nie wiedzieć i nie rozumiem skąd w mojej głowie takie myśli, wyrażane z taką pewnością jak oczywistość. Nie dyskutuje wtedy tylko słucham i mam wrażenie że ktoś kto je tam wkłada czerpie satsfakcję im bardziej przerażony żyję tą wiedzą. Przed drzwiami domu uderza mnie słoneczne światło upał ptaki liście na drzewach chcę się wycofać ale zdołałem już zamknąć drzwi na klucz zresztą potrzeba ucieczki w papierosa jest już nie do zniesienia więc zaciągam kaptur grubej bluzy jak najniżej na oczy a wzrok wbijam w chodnik. Kolejne kroki, byleby nikogo nie minąć byle nie zagadał byle nie spojrzeć w oczy byle uniknąć kontaktu choćby o kilkadziesiąt centymetrów. Sklep jest udręką. Niesamoobsługowy duży obiekt i jedna niskoopłacana kasjerka która z wyraźną niechęcią spełnia kolejne prośby z listy zakupu klienta który mówi by mu podać to i to ona idzie, wlecze się stękając i wzdychając bierze towar z półki przynosi na ladę nabija na kasę a klient że jeszcze to i to. Kolejka na kilka osób za długa dla mnie o wszystkie z kilku osób ale nie mam wyboru czekam i pocę się coraz bardziej płynę przerażony ogromem ludzi i ich bliskością. Niech nikt mnie tu nie zauważa proszę to w co wierzę w swoich myślach niech jestem niewidzialny, niech się nie oprze, nie przesunie obok niech nie trafi torbą z zakupami. Sekundy jak z gumy rozciągają się lepiąc każdy brud tego miejsca do mojego ciała. Zwymiotuje smrodem który nie jest zapachem a odorem myśli i sumień tych ludzi obok. Umiem oddychać ich moralnością. Zazwyczaj to okropny odór nie do wytrzymania smród z brudnych myśli, owrzodzonych czynów. Kto jest bez winy ten pewnie pachnie jak wata cukrowa, albo jak polna łąka. Nigdy mi się nie zdarzyło spotkać osoby przy której poczułem się dobrze i czysto. Zbiera mi się na wymioty ale nauczyłem się nad tym panować. Początek kolejki jest coraz bliżej, spokojnie znoszę niechęć sprzzedawczyni zza lady i nawet trochę jestem jej wdzięczny za tą szczerość z jaką traktuje klientów. Bo nie o to chodzi byśmy kogoś udawali albo coś przed kimś choć ktoś powie że lepiej być fałszywie miło potraktowanym mi jednak taka swoboda na jaką pozwala sobie ekspedientka pozwala na swobodniejsze oddechy, atmosfera choć ciężka i brudna jest jakby bardziej przejrzysta. Biorę kilka paczek i butelek wina i whiskey. Po tym doświadczeniu wiem że nie zbiorę się przez kilka dobrych dni do opuszczenia mieszkania, więcej nie odsłonie zasłon by przypadkiem nie dostrzec jakichś ludzi spacerujących po ulicach. Wracam do domu jak tylko szybko można chodzić z wzrokiem wbitym w chodnik. Kilkadziesiąt kroków i w prawo i już moją ulicą kolejnych kilkadziesiąt kroków, bramka podwórko zakręt kilka schodków nerwowo szarpie się z kluczem w zamku naciskam klamkę w pośpiechu od progu odkladam siatki z zakupami i rygluje czym prędziej drzwi. Odłączam dzwonek. Nie ma mnie dla nikogo. Niestety sam dla siebie tu będę choć wolałbym nie. Dla siebie i dla tego absolutu który pcha mnie przez tą wiedzę o nieczystościach, o brudzie, który wpycha mi w głowe te myśli śmierdzące rozkładającymi się trupami. To umiera ludzkość, gnije od wewnątrz już a zacznie gnić skóra niebawem jak mówi kolejne przeczucie. Uciec? Nie da się uciec wiem to. Mógłbyś powiedzieć że śmierć jest ucieczką jednak ja wiem że nie jest a potem jest jeszcze gorzej bo wrzucą cię w kolejne od nowa życie. Kurwa czemu ja tak sobie wierzę, czemu jestem pewien moich myśli, czemu one pojawiają się jako zdania twierdzące czemu nie jako przypuszczenia czy hipotezy tylko od razu z nastawieniem że tak jest właśnie. Czemu to moja wina a wiem że to moja wina. Myślę o pomocy jaką mógłbym otrzymać i wzdrygam się na samą myśl że obcej osobie miałbym przedstawić moje lęki, obawy, że miałbym jej opowiedzieć to wszystko o sobie. I co ktoś taki zrobiłby z taką wiedza? Napewno nie uwierzył. Akurat nie potrzebuje kolejnego nie dowiarka. Leki z apteki terapie może oddział zamknięty w związku z tym pewnie by zaordynował dla mnie. Więc nie pójdę i się nie przyznam bo i po co bo i tak ktoś uzna to za łgarstwo i zmyślone historię bo uwierzy sobie i wierzy w leczenie. To nie jest uleczalne to też wiem. Siadam w fotelu kieliszek wina dym z papierosa ciemność kilka chwil później usypiam.
    • @_M_arianna_W... Dzięki

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...