Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

bella donna

na twojej skórze
zostawiłem pięć tysięcy pocałunków
który z książąt
ofiarował bardziej okazały bukiet

przyznaję
wziąłem więcej
za aktywa miłosnego banku
mogę dziś wykupić w niebie
wszystkie udziały
pod jednym warunkiem
że wyrazisz zgodę

na placu twoich pleców
na wzniesieniach brzucha
chcę miasto zbudować
katedry rozkoszy

w listach
pełnych niemądrych zazdrości
na moich kolanach
posadziłaś wszystkie dziewki
republiki

wiesz czym jest samotność

wspominaniem tego
co poza zasięgiem

nie byłem i nie chcę być świętym
a tamte
w nieistotnych romansach
udawały ciebie
ty znawczyni rynku
wiesz co warta kopia

dzisiaj jestem pusty
jak beczka po winie
które nieostrożnie czas rozlał w ulice
nie cieszy mnie sława
oddam
za zrzuconą
postrzępioną spódnicę
pachnącą twym imieniem

  • Odpowiedzi 53
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




- to demonizowanie Casanovy, a obowiązkiem panien jest kochanie;
zastanawiam się też, czy dziedzina Casanovy otarła się choć o bambosze...to nie był mieszczuch, miał sporo z Pizarra zdobywcy - narażał się świadomie, bo był wojownikiem, w dosłownym tego słowa znaczeniu i wydawał bitwy nie tylko dziewictwu - także gnuśności serca;
ot - co!
:))
J.S
Opublikowano

No to kiedy zaczynasz?
Bo wiersz niczego sobie,
ale czy ty się modlisz choć trochę,
musisz być oddany miłością
swojej kobiecie, aż do śmierci
to MY Ciebie może i pokochamy,
ja Cię też mogę już kochać
nawet i z daleka,
a ty cztery litery rusz,
jak mówi Dorota :) wtedy i ona i ja itp,
spódnice bieluśkie będziemy z siebie zrywać,
nawet i w kaplicy, w ogóle, gdzie popadnie,
tylko w pas nam się kłaniać, a nie inaczej
czerwono-białe pióra masz, ile???
bez tych to ino Ci pozostanie Hel nie Ena :)

Opublikowano

nie wiem, co powiedzieć, kompletnie mnie zaskoczyłeś tym wierszem.
każda strofka ma swój smaczek.

jeśli mogę pomarudzić, to środkowa konkluzja z samotnością zupełnie niepotrzebna, bo mówi o tym ostatnia strofka.
nie miej mi za złe. to tylko moje zdanie.

Pozdrawiam :)
/b

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



- to błąd, pomylić peela z autorem...więc do kogo zwracasz się w właściwie? do mnie czy do Casanovy? przecież to klasyczna liryka roli, o ile wiesz, o czym teraz mówię...
a te "czerwono-białe" pióra mają mnie pobudzić do gdakania? ko-ko-ko?
- ech...czytelnicy...(tu kiwam głową...może sobie nie ukręcę);
J.S
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



- sam siebie zaskakuję, wierz mi; :)
ostatnia jednak nie jest o samotności a i ta samotność to nie jest samotność typowa bo można być osamotnionym "w czymś" - niekoniecznie pozbawionym stałego towarzystwa...przecież nawet myślenie o kimś już jest uobecnieniem tego kogoś...
ostatnia strofka jest powrotem, realizacją przesuniętą w przyszłość...hipotetycznie tylko;
pozdrawiam
:)
J.S
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



- to błąd, pomylić peela z autorem...więc do kogo zwracasz się w właściwie? do mnie czy do Casanovy? przecież to klasyczna liryka roli, o ile wiesz, o czym teraz mówię...
a te "czerwono-białe" pióra mają mnie pobudzić do gdakania? ko-ko-ko?
- ech...czytelnicy...(tu kiwam głową...może sobie nie ukręcę);
J.S

A co ci szkodzi ko,ko,ko :))
Jeśli myślisz, że ja do Ciebie piszę prywatnie:)))
to jesteś w błędzie, za kogo ty się uważasz, za Casanovę, z czym?
to sobie wołaj kukuuuurrrryku na Księżycu, aż spadniesz głową w dół
wtedy Ci już nawet nie będą potrzebne pióra, ani gwiazdy.

O Boższe mój, zaraz poleje go ketchupem, jak słowo daje
Opublikowano

Fly Elika.;

"ale czy ty się modlisz choć trochę,
musisz być oddany miłością
swojej kobiecie, aż do śmierci
to MY Ciebie może i pokochamy,
ja Cię też mogę już kochać..."

- ponieważ identyfikuję się z samym sobą, czyli z autorem, pytam autora komentarza ponownie: do kogo kieruje pytanie w rodzaju: "czy ty się modlisz choć trochę"? i co to pytanie ma wspólnego z bohaterem wiersza i z samym wierszem...
a ketchupem czasami dobrze się polać, ale tym pikantnym, aby choć ciut wytrzeźwieć i swojego rozmówcę nie wtrącić w otchłań schizofrenii...
smacznego!
J.S

Opublikowano

Do kogo? Do twojego wiersza.

Liryka liryką, a wiersz wierszem. Piszesz o zrzuconej spódnicy,
to mi się to nie podoba, bo nie wiem czyjej dokładnie.
Zapominanie się to, jak zagubienie się w szale
oraz czym jest słowo i czym są obietnice w klimacie lirycznego
wiersza nie napawa mnie optymizmem, a raczej pozbawieniem
godności wśród ubranych ! - ten kijek ma dwa końce,
Miejsce nawet takie, jak republika ( jaka? gdzie? w układzie,
w związku?)nie jest pozbawione fałszu, a raczej
bardziej interesowne na wszystko, a najbardziej
na zasięg tej zdjętej spódnicy - imię spódnicy
tego nie powstrzyma, wprost przeciwnie.
Na razie Tobie też smacznego!!!
Po ketchupie, zostaje już tylko czerwona
plastikowa butelka, z którą etykietką - to
nie ma znaczenia, napis najbardziej czytelny,
to wzorek czarny - ten najtrudniej się zmywa.
Prysznic zatem polecam autorowi, i okłady z lodu
Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




- to demonizowanie Casanovy, a obowiązkiem panien jest kochanie;
zastanawiam się też, czy dziedzina Casanovy otarła się choć o bambosze...to nie był mieszczuch, miał sporo z Pizarra zdobywcy - narażał się świadomie, bo był wojownikiem, w dosłownym tego słowa znaczeniu i wydawał bitwy nie tylko dziewictwu - także gnuśności serca;
ot - co!
:))
J.S


w bamboszach frotte przejdzie po krawędziach
miłosnych to czucie które snem się zdało

Kobieta niewinna jako obiekt pożądania Casanovy/Pizarra/Szatana w jednej osobie, może być jedynie ślepą i bezbronną ofiarą. Ona wierzy w uczucie, które w swojej cudownej istocie snem się wydaje. Pragnie kochać i być kochaną w pełnym blasku, rozgłosie serc i dusz. On, okiem konkwistadora mierzy czas i wysiłek potrzebny do zupełnego zawładnięcia twierdzą niewieścią. Po zatknięciu zwycięskiego sztandaru nie dotrzymuje jednak miłosnej obietnicy, a ona, już świadoma, że spodziewane uczucie miast rozbrzmieć w serenady – w bamboszach frotte przekradło się bezszelestnie jedynie po krawędziach miłosnych – doznaje zawodu porównywalnego z największym okrucieństwem.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ponieważ pierniczysz od rzeczy, podejrzewam lipcowy udar...
kaniec filma i monologu, proszę tylko o nie zaśmiecanie miejsca pod wierszem;
Amen;
J.S


Ty jestes oszołom, po kilku udarach - jak czytam twój wiersz -
to jest dopiero śmietnisko, już nie powiem czego.
I sobie wypraszam pisanie wierszy, o spódnicy. Napisz, o której
to może będzie jaśniej. I się lecz, jakoś, najlepiej zacznij od albo na kolanach, bo ci coś
szczęka w stawonogach:)))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




- to demonizowanie Casanovy, a obowiązkiem panien jest kochanie;
zastanawiam się też, czy dziedzina Casanovy otarła się choć o bambosze...to nie był mieszczuch, miał sporo z Pizarra zdobywcy - narażał się świadomie, bo był wojownikiem, w dosłownym tego słowa znaczeniu i wydawał bitwy nie tylko dziewictwu - także gnuśności serca;
ot - co!
:))
J.S


w bamboszach frotte przejdzie po krawędziach
miłosnych to czucie które snem się zdało

Kobieta niewinna jako obiekt pożądania Casanovy/Pizarra/Szatana w jednej osobie, może być jedynie ślepą i bezbronną ofiarą. Ona wierzy w uczucie, które w swojej cudownej istocie snem się wydaje. Pragnie kochać i być kochaną w pełnym blasku, rozgłosie serc i dusz. On, okiem konkwistadora mierzy czas i wysiłek potrzebny do zupełnego zawładnięcia twierdzą niewieścią. Po zatknięciu zwycięskiego sztandaru nie dotrzymuje jednak miłosnej obietnicy, a ona, już świadoma, że spodziewane uczucie miast rozbrzmieć w serenady – w bamboszach frotte przekradło się bezszelestnie jedynie po krawędziach miłosnych – doznaje zawodu porównywalnego z największym okrucieństwem.

- NO dobrze, ale to punkt widzenia drugiej strony bez uwzględnienia tego, co ma za swoimi plecami Casanova - a wiersz mówi nadto wyraźnie, że coś ma...i tym się kieruje;
wiem, wiem - że doświadczenie negatywne nie musi rodzić kolejnych negatywnych, ale ja nie sądzę, aby Casanova chciał "szkodzić" czy "krzywdzić" że tylko "używa" - on szuka...aż do śmierci szuka; a szukając ryzykuje, bo a nuż i widelec znajdzie?
szuka tak, jak umie szukać...
J.S

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Dusza

       

      Wieki temu ludzie używali żelazka do prasowania ubrań i innych tego typu rzeczy w taki sposób aby nadać im jakiś schludny wygląd. Były to urządzenia z tak zwaną „duszą”, to jest z pustym wnętrzem do którego wsypywało się rozżarzone węgle lub kawałki żarzącego się drewna. Żelazne okowy żelazka rozgrzewały się, a następnie można było prasować nim odpowiednie materiały, gdyż włożone polana czy węgle ogrzały dostatecznie „machinę”. Ta materialistyczna metafora duszy nasunęła mi się względem osób wierzących inaczej, które lubią mawiać, że mają „wewnętrzny ogień” rozgrzewający ich ciała.

       

      W pięknym zakątku Polski centralnej, znajduje się wspaniały pałac (w Nieborowie), a w nim mnóstwo zabytkowych wnętrz, obrazów, mebli, dzieł sztuki, itp. Znajduje się tam również biblioteka. W niej zaś można zauważyć wielotomowe dzieło pod wspólnym tytułem: „Historia duszy ludzkiej”. Aby ją przeczytać w całości i podzielić się wiedzą, potrzeba by było mnóstwo czasu, zatem trzeba dokonać pewnego skrótu, syntezy, trawestacji, własnej adaptacji na temat pojęcia duszy.

       

      Wedle tego co powyżej, dusza ludzka zaistniała od tego momentu, w którym człowiek stanął na dwóch nogach, przyjął postawę wyprostowaną. Właśnie wtedy zaczął posługiwać się rozumem. Jego świat był pełen lęków i obaw, pełen złych duchów, którym musiał oddawać cześć, których musiał obłaskawić, aby zyskać przychylność w łowach. Składał rozmaite ofiary całopalne, mnożył zaklęcia. Zaczął grzebać zmarłych oddając im w ten sposób należny szacunek. Pojawiła się sztuka w postaci rysunków naskalnych, przedstawiających świat zwierząt (animizm), w jaskiniach, które zamieszkiwał.

       

      Dla starożytnych Egipcjan dusza składała się z kilku kluczowych aspektów, które powstawały w momencie narodzin: Ka (siła życiowa) – to sobowtór człowieka, który potrzebował jedzenia i picia. Dary składano w grobowcach. Taka siła odróżniała żywego człowieka od zmarłego. Ba (osobowość) – część, która mogła opuszczać ciało i podróżować między światem żywych, a światem umarłych (przedstawiana jako ptak z ludzką głową). Ach (duch świetlisty) – to wyższa forma duszy, powstająca dopiero po śmierci, jeśli zmarły pomyślnie przeszedł sąd Ozyrysa. Ten duch zamieszkiwał wśród gwiazd. Ren (imię) – starożytni Egipcjanie wierzyli, że człowiek żyje tak długo, jak długo jest wymawiane jego imię. Ono stanowiło integralną część tożsamości duchowej. Szut (cień) – był uważany za nierozerwalny element istoty ludzkiej, który zawiera cząstkę istoty ludzkiej, zawiera cząstkę jego mocy. Według mitologii egipskiej, życie i iskra duchowa pochodziły bezpośrednio od bogów – stwórców takich, jak Atum, Ra, czy Chnum. Źródłem mądrości dla Egipcjan było serce, nie zaś rozum. Śmierć nie była końcem, lecz przejściem do innego świata. Podróż była długa, niebezpieczna i składała się z kilku etapów. 

       

      Starożytni Grecy zauważyli, że ciałami porusza coś niematerialnego, coś co nazwali „nous”. Zauważyli też, że to nie dusza podąża za ciałem, ale ciało za duszą. Podzielili więc duszę na rozumną, popędliwą i pożądliwą. Dusza rozumna „zawiaduje” wszystkimi popędami i pożądliwościami. To ona decyduje o wyborze etyki, a co za tym idzie moralności. Ona przeprowadza działanie na tych trzech zbiorach. W duszy pożądliwej ma miejsce chęć posiadania cudzego majątku, cudzego talentu, cudzego ciała, cudzej żony, cudzego męża, cudzego mienia, władzy nad innymi, itp. Dusza popędliwa jest niemal bliźniaczo podobna do duszy pożądliwej. Ktoś ma popęd w kierunku uprawiania lekkiej atletyki, ktoś inny turystyki pieszej, jeszcze inny ma popęd do kolekcjonowania złotych monet, a jeszcze inny do „sukcesów” erotycznych czy alkoholu. Charakterystyczny był dualizm duszy i ciała, przeciwstawienie duszy ciału i ciała duszy. Dla niektórych Greków dusza stanowiła formę ciała i była z nią nierozerwalnie związana.

       

      Dla starożytnych Rzymian dusza ludzka składała się z kilku niematerialnych elementów: 1) anima: duszy biologicznej, „tchnienia życia”, które ożywia ciało i jest wspólne dla wszystkich istot żywych; 2) animus: dusza racjonalna, siedlisko intelektu, woli, emocji; utożsamiana z męskim pierwiastkiem psychiki; spiritus: duch, „tchnienie”, kojarzony z siłą witalną i łącznością z boskim pierwiastkiem wszechświata; 3) mens: umysł, intelekt to taka część duszy, która dąży do gwiazd (per aspera ad astra).

       

      Zupełnie inaczej ma się rzecz z duszą ochrzczoną. To tak jakby w duszy rozumnej Greka, gdzieś tam wysoko, na dachu znajdowało się okienko skierowane ku błękitnemu niebu, na którym widać złożoną z obłoków, twarz jedynego Pana Boga. Dusza ludzka nie ma nic wspólnego z tak zwaną „teorią ewolucji”, którą nieliczni łączą z chrześcijaństwem, dopuszczając się kolejnej herezji, gdzie wraz z ewolucją ciała ewoluowała i dusza ludzka. Każda dusza jest stwarzana bezpośrednio przez Boga w momencie poczęcia. Dusza nie jest uwięziona w ciele, ale stanowi jego formę. Człowiek jest jednością cielesno – duchową. Dusza nie ginie wraz z śmiercią ciała. Po rozłączeniu z materialną postacią egzystencji zachowuje świadomość i zdolności poznawcze. Bezpośrednio po śmierci, dusza podlega sądowi szczegółowemu, który określa jej stan: niebo, czyściec lub piekło.

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Je indor. Uwaga, u agaw urodniej
    • O, cacy! Raciborowi piwo robi caryca, co?  
    • @Berenika97 Kolejny Twój przeciekawy i zatrzymujący wiersz. Przedmioty, jako kotwica, czy balast w miejscu, budynku, który ma być domem, ale same w sobie nie zatrzymają peelki, bo kiedy nie ma czegoś więcej, bez żalu je pozostawi. Takie refleksje przypominają mi bohaterki książki,  "Żony Konstancina", którą znam z opisów i dyskusji przeróżnych. Pozdrowionka
    • Dusza   Wieki temu ludzie używali żelazka do prasowania ubrań i innych tego typu rzeczy w taki sposób aby nadać im jakiś schludny wygląd. Były to urządzenia z tak zwaną „duszą”, to jest z pustym wnętrzem do którego wsypywało się rozżarzone węgle lub kawałki żarzącego się drewna. Żelazne okowy żelazka rozgrzewały się, a następnie można było prasować nim odpowiednie materiały, gdyż włożone polana czy węgle ogrzały dostatecznie „machinę”. Ta materialistyczna metafora duszy nasunęła mi się względem osób wierzących inaczej, które lubią mawiać, że mają „wewnętrzny ogień” rozgrzewający ich ciała.   W pięknym zakątku Polski centralnej, znajduje się wspaniały pałac (w Nieborowie), a w nim mnóstwo zabytkowych wnętrz, obrazów, mebli, dzieł sztuki, itp. Znajduje się tam również biblioteka. W niej zaś można zauważyć wielotomowe dzieło pod wspólnym tytułem: „Historia duszy ludzkiej”. Aby ją przeczytać w całości i podzielić się wiedzą, potrzeba by było mnóstwo czasu, zatem trzeba dokonać pewnego skrótu, syntezy, trawestacji, własnej adaptacji na temat pojęcia duszy.   Wedle tego co powyżej, dusza ludzka zaistniała od tego momentu, w którym człowiek stanął na dwóch nogach, przyjął postawę wyprostowaną. Właśnie wtedy zaczął posługiwać się rozumem. Jego świat był pełen lęków i obaw, pełen złych duchów, którym musiał oddawać cześć, których musiał obłaskawić, aby zyskać przychylność w łowach. Składał rozmaite ofiary całopalne, mnożył zaklęcia. Zaczął grzebać zmarłych oddając im w ten sposób należny szacunek. Pojawiła się sztuka w postaci rysunków naskalnych, przedstawiających świat zwierząt (animizm), w jaskiniach, które zamieszkiwał.   Dla starożytnych Egipcjan dusza składała się z kilku kluczowych aspektów, które powstawały w momencie narodzin: Ka (siła życiowa) – to sobowtór człowieka, który potrzebował jedzenia i picia. Dary składano w grobowcach. Taka siła odróżniała żywego człowieka od zmarłego. Ba (osobowość) – część, która mogła opuszczać ciało i podróżować między światem żywych, a światem umarłych (przedstawiana jako ptak z ludzką głową). Ach (duch świetlisty) – to wyższa forma duszy, powstająca dopiero po śmierci, jeśli zmarły pomyślnie przeszedł sąd Ozyrysa. Ten duch zamieszkiwał wśród gwiazd. Ren (imię) – starożytni Egipcjanie wierzyli, że człowiek żyje tak długo, jak długo jest wymawiane jego imię. Ono stanowiło integralną część tożsamości duchowej. Szut (cień) – był uważany za nierozerwalny element istoty ludzkiej, który zawiera cząstkę istoty ludzkiej, zawiera cząstkę jego mocy. Według mitologii egipskiej, życie i iskra duchowa pochodziły bezpośrednio od bogów – stwórców takich, jak Atum, Ra, czy Chnum. Źródłem mądrości dla Egipcjan było serce, nie zaś rozum. Śmierć nie była końcem, lecz przejściem do innego świata. Podróż była długa, niebezpieczna i składała się z kilku etapów.    Starożytni Grecy zauważyli, że ciałami porusza coś niematerialnego, coś co nazwali „nous”. Zauważyli też, że to nie dusza podąża za ciałem, ale ciało za duszą. Podzielili więc duszę na rozumną, popędliwą i pożądliwą. Dusza rozumna „zawiaduje” wszystkimi popędami i pożądliwościami. To ona decyduje o wyborze etyki, a co za tym idzie moralności. Ona przeprowadza działanie na tych trzech zbiorach. W duszy pożądliwej ma miejsce chęć posiadania cudzego majątku, cudzego talentu, cudzego ciała, cudzej żony, cudzego męża, cudzego mienia, władzy nad innymi, itp. Dusza popędliwa jest niemal bliźniaczo podobna do duszy pożądliwej. Ktoś ma popęd w kierunku uprawiania lekkiej atletyki, ktoś inny turystyki pieszej, jeszcze inny ma popęd do kolekcjonowania złotych monet, a jeszcze inny do „sukcesów” erotycznych czy alkoholu. Charakterystyczny był dualizm duszy i ciała, przeciwstawienie duszy ciału i ciała duszy. Dla niektórych Greków dusza stanowiła formę ciała i była z nią nierozerwalnie związana.   Dla starożytnych Rzymian dusza ludzka składała się z kilku niematerialnych elementów: 1) anima: duszy biologicznej, „tchnienia życia”, które ożywia ciało i jest wspólne dla wszystkich istot żywych; 2) animus: dusza racjonalna, siedlisko intelektu, woli, emocji; utożsamiana z męskim pierwiastkiem psychiki; spiritus: duch, „tchnienie”, kojarzony z siłą witalną i łącznością z boskim pierwiastkiem wszechświata; 3) mens: umysł, intelekt to taka część duszy, która dąży do gwiazd (per aspera ad astra).   Zupełnie inaczej ma się rzecz z duszą ochrzczoną. To tak jakby w duszy rozumnej Greka, gdzieś tam wysoko, na dachu znajdowało się okienko skierowane ku błękitnemu niebu, na którym widać złożoną z obłoków, twarz jedynego Pana Boga. Dusza ludzka nie ma nic wspólnego z tak zwaną „teorią ewolucji”, którą nieliczni łączą z chrześcijaństwem, dopuszczając się kolejnej herezji, gdzie wraz z ewolucją ciała ewoluowała i dusza ludzka. Każda dusza jest stwarzana bezpośrednio przez Boga w momencie poczęcia. Dusza nie jest uwięziona w ciele, ale stanowi jego formę. Człowiek jest jednością cielesno – duchową. Dusza nie ginie wraz z śmiercią ciała. Po rozłączeniu z materialną postacią egzystencji zachowuje świadomość i zdolności poznawcze. Bezpośrednio po śmierci, dusza podlega sądowi szczegółowemu, który określa jej stan: niebo, czyściec lub piekło.  
    • @[email protected] Tak właśnie- czas jest bezcenny. Dziękuję pięknie, pozdrawiam ciepło :)   @Andrzej_Wojnowski cieszę się, że dostrzegłeś zarówno żartobliwość jak i powagę w wierszu. Dziękuję pięknie i pozdrawiam serdecznie :)   ****************************   @Stukacz   @Poet Ka    @APM   @aniat.   @Łukasz Jurczyk   @Intersubiektywny   @Posem   @MIROSŁAW C.     Dziękuję Wam za pozytywny odbiór wiersza i reakcję :) Serdecznie pozdrawiam! 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...