Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Często siedzisz nad jeziorem z wędką. Łowisz piksele.
Nie ma nikogo, kto by się na ciebie nabrał. Jest kilku takich,
co zbierają złom z twoich snów. Stanowi to jednak abstrakcję,
którą przecinają ślady latających ryb. Wszystko to

pokazują w telewizji. Ekrany to twarze. Słyszysz jak nadają wiadomości,
widzisz jak obliczają wzory. Wzór na ciebie jest dziecinnie prosty,
to papierowa łódka z matematyki i odrzutowiec wyobraźni.
Zbijasz butelkę o kadłub ostatniej racjonalnej myśli.

Wszytko kołuje. Drzewo dąży do postaci koła,
podobnie twoja niepewność. nabiera konkretnego kształtu
i bawisz się nią jak hula hop. Wreszcie zdajesz sobie sprawę,
jesteś częścią narodu dmuchawców. Skasowane stacje,

skradzione tory, drogi krzyżowe istnień, ale bliżej ci do wiatru.
Coraz częściej myślisz o destrukcji, naturalnej selekcji,
operacji plastycznej doskonałości mas. Chodzisz wszędzie z wagą.
Uśmiech ma ciężar puchu, słowo waży niby nic, jednak

wciąż jest ważnym ogniwem łańcucha (twojej smyczy).
Jest taki dzień, kiedy patrzysz w dół, masz wrażenie, że
jesteś zdecydowanie wyżej niż zawsze, jednak po chwili
czołgasz się mentalnie i jesteś blisko ziemi. Tak jakby ktoś

zrzucił na ciebie niebo. Z garbu.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Jola z Bartkiem w szkole parą byli. Jola jakiś wabik w sobie miała, więc Bartkowi wszyscy zazdrościli, gdy po lekcjach na niego czekała. Znajomi wróżyli im wesele. Cztery lata to trwało bez mała, aż powiedziała w pewną niedzielę:   „Chyba Bartku trochę odpoczniemy. Cztery lata to dla mnie za wiele. Jakiś czas się widzieć nie będziemy, bo na studia jadę do Brukseli. Odległość rodzi same problemy. Mądrzy ludzie mi tak powiedzieli.”   Kiedyś po powrocie z zagranicy, przez przypadek, po Wielkiej Niedzieli, spotkała go Jola na ulicy. Zapytała, gdy się przywitali:   „Mieszkasz Bartku w tamtej kamienicy? Może byśmy znów się spotykali? Na to zawsze jest dobra godzina. Zobaczymy więc, co będzie dalej.”   Bartek na to: „Też czasem wspominam nasze dawne, wspólne szkolne lata. Lecz wspaniałą żonę mam i syna, idę do żłobka po małolata.”
    • Kupi: soda Dosi - puk.    
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dzięki. Tak, to była odpowiedź pod Zielonym groszkiem na komentarz. :) Pozdrawiam :)
    • Zakazany temat i ta - mety - na zakaz.    
    • ~~ Dla Pimpusia mieszkaniem jest dom właścicieli, gdzie sypia na fotelu swoim ulubionym. Ma również altankę - letni domek w sadzie, który czasem odwiedza, ganiając gawrony. . Domek ten, z płaskim daszkiem rozgrzanym od słońca bywa wręcz wymarzonym dla kota Mruczusia. Ten bowiem lubi ciepło, więc zwinięty w kłębek przysypia wciąż na daszku altanki Pimpusia. . Obaj są przyjaciółmi już od maleńkości, więc jeden drugiemu krzywdy by nie zrobił. Wprost przeciwnie, gdy któryś ma swoje kłopoty, to drugi już do walki byłby się sposobił. . Tak było końcem wiosny tego właśnie roku, kiedy to obce psisko goniło Mruczusia. Ten zdążył zwiać na drzewo - takich pełno wokół, lecz miaucząc przywoływał w ten sposób Pimpusia. . Co tam się wyprawiało!!! Kiedy Pimpuś skoczył na o wiele większego od siebie sierściucha, kot z wysoka spadając wczepił się w grzbiet jego, no a Pimpuś dobierał się do psiska brzucha .. . Z podkulonym ogonem zwiewał, gdzie pieprz rośnie, tenże psiak, co wystraszył naszego tu kotka. No, a dwaj przyjaciele wielce dumni z siebie poszli sobie na spacer, omijając błota .. ~~
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...