Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Często siedzisz nad jeziorem z wędką. Łowisz piksele.
Nie ma nikogo, kto by się na ciebie nabrał. Jest kilku takich,
co zbierają złom z twoich snów. Stanowi to jednak abstrakcję,
którą przecinają ślady latających ryb. Wszystko to

pokazują w telewizji. Ekrany to twarze. Słyszysz jak nadają wiadomości,
widzisz jak obliczają wzory. Wzór na ciebie jest dziecinnie prosty,
to papierowa łódka z matematyki i odrzutowiec wyobraźni.
Zbijasz butelkę o kadłub ostatniej racjonalnej myśli.

Wszytko kołuje. Drzewo dąży do postaci koła,
podobnie twoja niepewność. nabiera konkretnego kształtu
i bawisz się nią jak hula hop. Wreszcie zdajesz sobie sprawę,
jesteś częścią narodu dmuchawców. Skasowane stacje,

skradzione tory, drogi krzyżowe istnień, ale bliżej ci do wiatru.
Coraz częściej myślisz o destrukcji, naturalnej selekcji,
operacji plastycznej doskonałości mas. Chodzisz wszędzie z wagą.
Uśmiech ma ciężar puchu, słowo waży niby nic, jednak

wciąż jest ważnym ogniwem łańcucha (twojej smyczy).
Jest taki dzień, kiedy patrzysz w dół, masz wrażenie, że
jesteś zdecydowanie wyżej niż zawsze, jednak po chwili
czołgasz się mentalnie i jesteś blisko ziemi. Tak jakby ktoś

zrzucił na ciebie niebo. Z garbu.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • lubi gdy cisza wypełnia siebie   chowa się za białe kotary   zmylony szumem   sięga korony drzew czuje moc   z wnętrza jak wulkan wyrzuca szlachetne kamienie   układa je w paciorki      
    • @violetta poczułam zapach wiosny czytając ten wiersz. Pięknie i subtelnie rozkwitła w wersach:) 
    • Jaskiniowiec Nagłówek, który sobie imię sam zmienił–(chociaż druga Rada Żywych Jaskiniowców, bo pierwszą zagryzł tygrys szablasty i nie mogła radzić– nadała mu ksywkę Półgłówek)–wypił z wyłupanego kamienia etanol i po chwili zobaczył czterononożny stół, który się przeobraził w siedmionożnego pająka, o migoczącym imieniu Fluoryt.         Ów miał świecącą, różnokolorową dupkę, co to miała zwabiać, tłuste muchy paprociowe. Stąd taka nazwa do niego przylgnęła, niczym florin, wyduszany gdzie popadnie, z różnych cuchnących dziur, by rośliny pachnące, lepiej rosły.    Wspomniany siedmioczłapaniec, miał zamiar całe stada tezauryzować, zaś odpowiednio zesumować, jako lokatę na wymianę za przędzę, bo sam już nie umiał snuć, a chciał się na stare lata, pobujać.            Poza tym, ich skrzydlate krzątanie się, potrafiło go rozgniewać i wprowadzić w podły, stereotypowy nastrój. Wtedy to widział i słyszał po bokach, lewy i prawy głośnik. Wisiały na kłach szalonego Mamuta, hardrockowego. Prawdziwy kolos muzyczny z niego był.      Super turbo, ciężka masa bantamowa, który to na kłębie, miał wytatuowaną aktorkę z dalekiej przyszłości–( kumpel seksomamut, lubił artystycznie kreskować)–zatem skąpo zakreskowana była, a on, głośno łupany meloman, lubił o tym wszem i wobec, decybelami ogłaszać.                    Biedny pająk, chciał wyprocesować święty spokój, ale nie zdołał i pomyślał smutno, że z bujania, dupa. Z tej to zgryzoty, drapieżny karcynoid zalągł się w jego wnętrzu. Pożerał go tak samo, jak on pałaszował muchy. Coraz większy i większy. Ustawicznie nienasycony.    Aż wreszcie rozsadził siebie i pajęcze ciało, a rozszalałe w agonii strzępki, zapaskudziły tekst, wilgotnymi wnętrznościami oraz przeżutymi ścierwami much. I to w zasadzie, był fragment końcowy tekstu.
    • Czytając Twoje wiersze czuję na skórze swoje wspomnienia, dzieciństwo, lato u babci. Tęsknota się  budzi, ale tak jakoś miło. Lubię Cię czytać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...