Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Przyczepiłaś się, jakbyś miała problemy z czytaniem ze zrozumieniem.

Ten sam zarzut mam do Ciebie. Gdzie widzisz pomysł? Gdyby nie napisał tego wiersza Jacek Sojan, zacytowałabyś całośc i dała minusa. Nazwisko miało wpływ?
  • Odpowiedzi 55
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Przyczepiłaś się, jakbyś miała problemy z czytaniem ze zrozumieniem.

Ten sam zarzut mam do Ciebie. Gdzie widzisz pomysł? Gdyby nie napisał tego wiersza Jacek Sojan, zacytowałabyś całośc i dała minusa. Nazwisko miało wpływ?

Nie przyczepiam się, tylko stwierdzam fakty.
Tak miało wpływ, ale nie powiem Ci jaki, bo i tak nie zrozumiesz, to tak a propos czytania ze zrozumieniem ;)
Co ma minus do wiatraka?
P.S.
Na dalszą część postu znajdziesz odpowiedź w wypowiedzi Maćka Talika ( ta z Leninem;))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Przyczepiłaś się, jakbyś miała problemy z czytaniem ze zrozumieniem.

Ten sam zarzut mam do Ciebie. Gdzie widzisz pomysł? Gdyby nie napisał tego wiersza Jacek Sojan, zacytowałabyś całośc i dała minusa. Nazwisko miało wpływ?

Nie przyczepiam się, tylko stwierdzam fakty.
Tak miało wpływ, ale nie powiem Ci jaki, bo i tak nie zrozumiesz, to tak a propos czytania ze zrozumieniem ;)
Co ma minus do wiatraka?
P.S.
Na dalszą część postu znajdziesz odpowiedź w wypowiedzi Maćka Talika ( ta z Leninem;))

Cóż, pozdrawiam :)
Opublikowano

wszystkim uroczystym durniom odpowiadam - poezja to nie tylko "zbawianie" świata, to także zabawa -
wasze minusy stawiacie własnemu poczuciu humoru i rozsądkowi, ale na zdrowie, na zdrowie, daję wam tę satysfakcję....
J.S

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Hm, mam mieszane uczucia. Ktoś, kto prawie na co dzień zajmuje się poezją, w mniej lub bardziej profesjonalny sposób, nie powinien pisać takich wierszy. To nawet nie zabawa, jaką poezja z pewnością jest również, to smutek wypalenia, łuna po dawnej wenie gasnąca na widnokręgu niemożności. Wydaje mi się, że komentarze pod inną poezją, właśnie tego poety,
nie mają żadnych asocjacji ze swoją własną. To się nie powinno wydarzyć. To tak, jakby ktoś chciał wyjść z domu do pracy i zapomniał spodni...
Nie mogę ocenić wiersza, bo ten zapis nie ma w sobie nic. Przypomina notatkę na karteluszku, przypiętą magnesem - niezapominajką na lodówce, dla śpiącej jeszcze kobiety. Prawdopodobnie musi spać cały tydzień, bo dopiero w niedzielę dowie się o czymś ważnym.
Hm, gdyby ten wiersz ukazał się na "P", złapałbym się za głowę, ale na "Z" wszystko jest możliwe. Nawet wiersz, którego donikąd nie można przesunąć, bo go po prostu nie ma.
Myślę, że to taki chwilowy wybryk i być może przeczytamy coś bardziej ambitniejszego. Jeżeli nie, to wracam ze swoją grafomanią na "Z".
Pozdrawiam :)
Opublikowano

Sfrustrowany peel!
Na pociechę piosenka:


OJCIEC I SYN

W poniedziałek rano kosił ojciec siano,

kosił ojciec, kosił ja, kosiliśmy obydwa.


A we wtorek rano grabił ojciec siano,

grabił ojciec, grabił ja, grabiliśmy obydwa.


A we środę rano suszył ojciec siano,

suszył ojciec, suszył ja, suszyliśmy obydwa.


A we czwartek rano zwoził ojciec siano,
zwoził ojciec, zwoził ja, zwoziliśmy obydwa.


A zaś w piątek rano sprzedał ojciec siano,

sprzedał ojciec, sprzedał ja, sprzedaliśmy obydwa.


A w sobotę rano przepił ojciec siano,

przepił ojciec, przepił ja, przepiliśmy obydwa.


A w niedzielę z rana już nie było siana,

płakał ojciec, płakał ja, płakaliśmy obydwa.


www.bibliotekapiosenki.pl/Ojciec_i_syn

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



oj, nieładnie tak obrażać swoich bądź co bądź czytelników

skoro miał być żart to trzeba chyba z takim samym dystansem
podejść do jego konsekwencji, czyż nie ?


uroczysty dureń to właśnie istota boża pozbawiona dystansu;
po prostu rozpacz....
:)!
J.S

- jesteście cudownie uroczyści!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




strasznie lubię tę piosenkę :))


*


Wiersz w kontekście tytułu, brzydki., ze względu na podwójne zznaczenie słowa "coś" - mam coś, to jak mam rzecz w zderzeniu z dalszym tekstowym "miałem cię"
bez tytułu ot po prostu jest,
szału ni mo, ale też i specjalnej rozpaczy nie. taki zrobiony a la maskowana potrzeba egotyka. to taki wiersz (odrzucam tu tytuł), który nie nabroi, ale i nie poruszy koła w tomiku, natomiast może się w nim znaleźć


zastanawiam się też, że chyba zupełnie inny rodzaj dowcipu do mnie trafia, bo jakoś zawsze mi się ten dowcip wydaje taki mocno gruby, a to może być spowodowane innymi przedziałami wrażliwości i ironii, tak sobie pomyślałam, może to dlatego lubię te liryczne, stare wiersze, a tych dowcipkujących jakoś nie czuję


ahahahaah i ja lubię być poważnie uroczysta, dlaczego nie, świat jest pełen różnorodności
;]


Pozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Pewnie mój komentarz nie zachwieje pana dobrego samopoczucia w kwestii tego tekstu (ani żadnej innej), ale może po prostu ten "wiersz-dowcip" jest kiepski? Trafić celnie z żartem to też sztuka, kto wie, czy nie trudniejsza niż pisanie poezji "zbawiającej" świat.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



poezja to nie dowcip - mogę być dla Ciebie durniem - cała przyjemność po mojej stronie.
Pozdrawiam - Jola.


nie dowcip? a kto tak obligatoryjnie ustalił? posłuchaj poezji kabaretowej....
J.S
Opublikowano

dzie wuszka.;
i na tym polega cała zabawa - między miałem cię a miałem coś...zdaje mi się, że mylisz przedmiot z podmiotem ale przypisujesz ten błąd autorowi; ale zaręczam - autor świadomy rozróżnienia...jak widać bez belferstwa ( wskazywania) nic nie idzie...
- idź na wino, dobrze robi;
J.S

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


wychodzi mi z kolejności wklejek, że to odpowiedź na mój post. Wysyła pan do psychiatry osoby, które nie chcą się śmiać z pana dowcipu? I nie bierze pod uwagę, że dowcip po prostu słaby?
Każdą piłeczkę odbija pan z pozycji "nie znacie się na dowcipie" - a może warto krytycznie na własne umiejętności opowiadania dowcipów spojrzeć?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


wychodzi mi z kolejności wklejek, że to odpowiedź na mój post. Wysyła pan do psychiatry osoby, które nie chcą się śmiać z pana dowcipu? I nie bierze pod uwagę, że dowcip po prostu słaby?
Każdą piłeczkę odbija pan z pozycji "nie znacie się na dowcipie" - a może warto krytycznie na własne umiejętności opowiadania dowcipów spojrzeć?

Nie jedni tutaj dowcipkowali i odsyłał ich Pan Jacek Sojan z kwitkiem. Teraz wyzywa od durniów przeciwników swojego marnego dowcipkowania wierszem. Gdzie logika?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



zastanawiam się, skąd się bierze to Twoje przekonanie o tym, że Twoje poczucie dowcipu i humoru, jest jedynym i właściwym :)
bo tak wynika mi jakoś z Twoich odpowiedzi

a może po prostu ten wiersz dla jednych jest zabawny, dla innych nie :)
ja np, jak już napisałam wcześniej, jestem przekonana, ze mam zupełnie inne poczucie humoru niż Ty i zupełnie inne rzeczy mnie bawią. i to nie jest ani źle, ani dobrze, tylko inaczej

co do belferstwa, Jacku, jakkolwiek byś nie usiłował przerzucić tej cechy na innych, Ty nie potrafisz mówić bez belferstwa ;P niestetyż ;P ;P ;P

co do poleceń "idź na wino dobrze ci zrobi", to widzisz, to np jest jeszcze jedna z uwag takiego typu, jakie mnie nie bawią, a w dodatku jakoś tak nieeleganckie (przy czym nie ma to nic wspólnego z elegancją krawata, a raczej z traktowaniem człowieka, którego tak naprawdę znasz znikomo)

Puzdro :)


Ps: to dobrze, ze autor jest świadomy, cieszymy się z tego ogromnie, na wino raczej nie pójdę, tu takie obyczaje, ze wino przychodzi do ludzi ;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wszystkiego, co wiem, nauczyłem się od czarownic. Paracelsus
    • 20:48 M. 7 Al-Si [Jeśli mam mieć tylko Twój żar] Jacques Brel Jeśli mam mieć tylko Twój żar, by odziać nas w cud I ubrać w słońca czar przedmieść tych tęczę złud, Jeśli mam mieć tylko Twój żar Tylko dla tańca bzów - Jest mojej piosenki wart I ukojenia tchu... Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby ranek ubrać - w mgłę, Jak biednych i tych co ich czart.. - W płaszcze wyszywane snem Jeśli mam mieć tylko Twój żar I modły, które do nieba ślę Za bolączki, jakie zna świat, Jak trubadura śpiew Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby ofiarować tym, których jedyna gra To wejść w światła rym Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby wytyczyć szlak I znaleźć drogę wśród mar Tam, gdzie dróg wciąż brak Jeśli mam mieć tylko Twój żar By przekrzyczeć huk dział I tylko ten hymn, co ciszę skradł, By werblowi kazał, by zamilknąć chciał Wtedy, mając jedynie za broń Siłę, którą daje Twój żar, Wtedy ujmiemy w dłoń, Przyjaciele – Cały świat! "Zaraz będę ) za chwilę....( I. Od chryzantemy do chryzantemy Rozpadają się przyjaźnie Od chryzantemy do chryzantemy Zanikają w naszej jaźni ci, których kochaliśmy. Od chryzantemy do chryzantemy Inne kwiaty robią, co mogą Od chryzantemy do chryzantemy Mężczyźni płaczą; kobiety płyną obok. Zaraz będę, za chwil parę, Ale tak bym chciał jeszcze Zawlec znów swoje kości stare Do słońca, aż do lata, Do wiosny, aż do jutra... Zaraz będę, za chwil parę, Ale tak bym chciał jeszcze Zobaczyć raz, czy rzeka Ciągle jeszcze czeka, czy zatoka Jest dalej przystanią, znów tam stanąć... Zaraz będę, za parę chwil Ale dlaczego ja, czemu teraz Dlaczego już i dokąd, i po co mam iść ? Zaraz będę, za chwilę.,., oczywiście, Zawsze byłem tylko przybyszem... Od chryzantemy do chryzantemy Za każdym razem coraz bardziej stary, Od chryzantemy do chryzantemy Coraz bardziej nie do pary... Zaraz będę, za chwilę.,. Ale tak bym pragnął Znów wsiąść w miłość, na gapę, Jak wsiada się w autobus, By już nie być sam, By być na czyimś progu, Znowu czuć się dobrze, tam... Zaraz będę, za chwilę.,. Ale tak bym pragnął Znów gwiazdami nakarmić Drżące ciało i paść martwy Miiłością spalony jak słońcem, Z sercem spopielonym... Zaraz będę, za chwilę.,. To nawet nie ty jesteś wcześniej - To ja już się spóźniłem Zaraz będę, za chwilę.,., oczywiście, że będę Czy kiedykolwiek byłem kimś innym, niż przybyszem"? II. Oczywiście, przechodziły(-ście) burze: Dwadzieścia lat, to miłości )zgrubny( szal - Tysiąc razy, pakowałaś torby, (spałaś w biurze) Raz, tysiąc, wzbijałam/liśmy się w powietrza ]dal[ I każdy tu pamięta kąt, W tej } szpitalni { bez kołyski: Wybuchy, ]dawnych[ burz(y swąd); Nic nie przypomina(ło) niczego innego(whisky?) Tobie odebrało }wody{ smak(to błąd!) A mnie smak podbojów(dla oldbojów). Tak, Ale miłości ma Ma słodka, ] nie-[czuła ma cudowna miłości! Ja/Od (jasnego!)świtu aż do {końca} dniaWciąż cię kocham, wieszKocham cię Ja znam wszystkie )twoje( zaklęcia Ty znasz wszystkie Czary- [Mary me] Wodzi(a)łaś mnie z pułapki (do pułapki) szarmanckiego( -księcia Od czasu (do czasu), traciłe/am }cię{ Oczywiście, miałaMś kilku kochanków Musieliśmy (jakoś) zabić czas: Ciało musi się radować }o poranku] ]w ranku [ Ale w końcu, w końcu nad/nas... Potrzebowaliśmy mnóstwa talentu/jak kwlazł, właz Aby się zestarzeć, nie będąc dorosłymi {zejdź z ganku!} Im więcej czasu nas otacza I tym więcej )czasu( nas dręczy czas Ale czyż to nie najgorsza pułapka[nagra,cza] Dla kochanków, by żyli w pokoju (zgodnie,wraz)? Oczywiście, płaczesz trochę mniej, wkrótce Rozpadam się trochę później] kawałki/na[ Mniej chronimy nasze sekrety (przed/po wódce) Mniej pozostawiamy przypadkowi}-naj( Nie ufamy nurtowi życia. Pokrótce: malutcy!!! Tak.Ale to wciąż delikatna wojna(ciał/maj) [Instrumentalne zakończenie] Moja płaska ziemia Gdy Morze Północne uparcie bije w wysokich wydm asfalt, A białe płatki piany sypią się na ich grzbiety, Gdy gwałtowny przypływ uderza w czarny bazalt A mgła szara opada na wałów szkielety, Gdy podczas odpływu plaża jest dzika jak pustynia A mokry zachodni wiatr syczy jadowicie Wtedy moja ziemia stawia opór… staje się, zaczynia, Moja płaska ziemia… Moje stłamszone życie... Gdy deszcz moczy ulice, place i rabaty, Dachy i iglice strzelistych aktów kościołów, To jedyne góry na tej płaskiej ziemi bez kwiatów... Gdy ludzie to karły pod okiem aniołów... I gdy dni mijają w nudnej zwyczajności, A wzburzony wiatr wschodni sprawia, że ziemia jeszcze bardziej się płaszczy w swej uniżoności, Wtedy moja ziemia czeka… Moja płaska ziemia… Na której nie ma Ni zwierza, Ni człowieka Gdy niebo nad nami leżące delikatnie muska płaską wodę, Gdy ciążące niebo uczy nas pokory, Gdy niebo lekceważące dla pozoru się staje szare jak łupek z piekła rodem, Kiedy niebo na nas leżące jest blade jak glina, jak skóra chorych, Kiedy wiatr północny dzieli polder na cztery, Kiedy północny wiatr kradnie nam oddech, Wtedy moja ziemia pęka jak te poldery… Moja płaska ziemia… Mój wieczny bez, bezoddech... Kiedy Skalda lśni w południowym słońcu, A każda Flamandka zakłada letnią sukienkę, Kiedy pierwszy pająk tka pajęczyny w końcu, A pola tulipanów parują w lipcowym słońcu, przepięknie Kiedy południowy wiatr buszuje w zbożu, Kiedy wiatr południowy raduje się drogą i bezdrożem Wtedy moja ziemia świętuje… Moja płaska ziemia… Moje serce już niczego Nie żałuje... ─── WAŻNE STRONY

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      W porcie Amsterdam W porcie Amsterdam Są żeglarze, co śpiewają I sny, co sen odbierają, U wybrzeży portu Amsterdam. W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy śpią Jak sztandary, co lśnią Wzdłuż ponurych brzegów. Tam. W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy umierają Pełni piwa i dramatów z annałów O świcie, tam w porcie Amsterdam. Lecz w porcie Amsterdam Są żeglarze, co rodzą się W gęstym upale i nie rzadszej mgle Od oceanów ospały port Amsterdam, tam. ─── W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy chcą jeść Na zbyt białych obrusach, jak ich życia treść Ociekająca rybami – port Amsterdam. To nie przystań dla dam! Pokazują ci zęby całkiem połamane, Które sprawiają, że chcesz W jabłko Fortuny wgryźć się, Aby księżyc ubolewał, Że całuny chcą żreć, I pachnie dorszem żołądka treść... W samym jądrze frytki, Którą biorą w swoją wielką dłoń, By wrócić, wstają ze śmiechem do bitki. W burzliwym hałasie Zapinają rozporki i wychodzą, bekając w niedoczasie. W porcie Amsterdam Tańczą marynarze, Pocierając brzuchy, jak zwyczaj każe, O brzuchy kobiet. Kręcą się, tańczą jak w żałobie, Jak wypluwane słońca, W rozdartym dźwięku skwaszonego akordeonu, tak bez końca. Wykręcają szyje, Aby lepiej słyszeć swój śmiech, co buty szyje, Aż nagle akordeon gaśnie. Wtedy z poważnym gestem, a potem z dumnym spojrzeniem, tak właśnie, Wyciągają swoich bękartów z powrotem na światło dzienne I piszą testament w synaptyczny atrament.... ─── W porcie Amsterdam Tańczą marynarze, którzy piją, I piją, i piją znowu, I piją jeszcze trochę, każdy sam. Piją za zdrowie Amsterdamskich kurw Z Hamburga czy gdzie indziej tam: Z wszystkich tych dziur. Wreszcie piją zdrowie dam, Które im udzieliły swoich pięknych ciał, Które dają im swoją cnotę cnót, Za złotą monetę obciągają drut. A kiedy wreszcie nasycą się, Wtykają nosy w niebo, Wydmuchują nosy w całun gwiazd, Sikają się, jakby im zbierało się na płacz Nad niewiernymi kobietami, z którymi trzeba... W porcie Amsterdam, W porcie Amsterdam, W porcie nie dla dam, Porcie, gdzie każdy sam. ─── Marieke Jacques Brel Aj Marieke, Marieke Kochałam cię tak cudnie Między wieżami Gandawy I Brugii Aj Marieke, Marieke Dawno temu, zmienne l złudnie Między wieżami Brugii i Gandawy Bez miłości, cudnej miłości Wiatr wieje, cichy wiatr Bez miłości, pełnej miłość Morze płacze, szara morza dal... Bez miłości, cudnej miłości Światło cierpi, światło w cień A piasek trze moją ziemię przemiłą Moją płaską ziemię, o mojej Flandrii sen Aj Marieke, Marieke Flamandzkich nieb Kolor wież Z Brugii i Gandawy niesie się Aj Marieke, Marieke Flamandzkie niebo daję w zastaw Płacz ze mną Od Brugii do Gandaw Bez miłości, cudnej miłości Gdy wieje wiatr, to już koniec Bez miłości, pięknej miłości Gdy morze płacze, już skończone Bez miłości, gdzie jest cudna miłość? Gdy światło cierpi, wszystko w cień A piasek harata moją ziemię, co skryła... Moja płaska ziemia, mój o Flandrii sen. Aj Marieke, Marieke Me flamandzkie niebo nieb Czy było ciężkie zbyt, Marieke? Z Brugii aż do Gandawy het? Aj Marieke, Marieke Od twoich dwudziestu lat Które tak pokochałem w mig? Z Brugii do Gandawyv aż Bez miłości, cudnej miłości Gdy śmieje się diabeł, czarny czort Bez miłości, pięknej miłości Gdy moje serce płonie, me serce, bo; Bez miłości, cudnej miłości Gdy umiera lato, smuci się czas A piasek szoruje moją ziemię tak miło Moja płaska ziemio, o Flandria na 5 Aj Marieke, Marieke Czas powraca powraca czas Z Brugii do Gandaw żyje w nas Aj Marieke, Marieke Zawraca czas Gdy kochałaś mnie Z Brugią i Gandawą wraz Aj, Marieke, Marieke Wieczorem w sam raz Entre les tours De Brugges à Gand Aj, Marieke, Marieke Każdy staw Otwiera wrota bram van Brugge naar Gent (x4) van Brugge naar Gent (x4) van Brugge naar Gent (x4)  III. Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas - Życia wieczny zbieg Zapomnieć nieporozumień czas I straconych lat... Wciąż martwić się, jak Zapomnieć o dniach, które niosły jad Wymierzając cios W sam serca splot [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostaw mnie tu Mnie nie zostaw, nie Mnie nie zostaw mu... Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas Życia wieczny zbieg Zapomnieć nieporozumień czas I straconych lat... Wiedząc jak Wciąż martwić się, jak Zapomnieć o dniach, które niosły jad Wymierzając cios W sam serca splot  [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj tu Nie zostawiaj, chcę... Nie zostawiaj: Złu Ja dam ci Perły dżdżu Z krain tych, Gdzie nie pada znów I wydrążę z ziem Aż po śmierci tlen by skryć ciało twe W całun światł i złót I stworzę świat, gdzie miłość będzie królem twym miłość - prawem mym A królową - ty Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, bo... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, co... Nazbieram ci słów słów Bez sensu, lecz Ty zrozumiesz je... Opowiem ci baśń O kochankach tych Co widzieli razy dwa Jak płoną serca ich I: opowiem ci Baśń, jak ten król Co go zabił ból, bo Nie mógł spotkać twych dni Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, kto... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, to... widzieliśmy nie raz jak Ogień tryska znów Z góry starej jak świat Wulkanu, co wszak... Nie nów Przecież mówią wszem, że Ze spopielonych ziem lepszy diamentów plon, Niż z kwietniów wszech, bo on.. A gdy nadejdzie sen niebo w ogniu ma stać Wtedy Czerwień i Czerń swój ślub będą brać Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, czy... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, mi... Nie płaczę już Nic nie mówię, bo... Schowam się tuż tuż Patrzę na twą dłoń Patrzę przez twą skroń Patrzę w twoją toń ... Tańczę i śmieję się I słuchając cię Śpiewam, a potem milknę jak i gdzie... Daj mi ostać się Jako cień twego cienia cień twojej ręki cień,a nawet cień twojego psa Nie zostawiaj mnie  Nie zostawiaj, już... Mnie nie, nie Nie zostawiaj, tuż... ... Tuż ...   @Michał Pawica## Wstęp: List otwarty do Mistrza Wojciecha    
    • @Mel666   sierść jeży mi się na karku jak czytam ten wiersz.  Oryginalne pisanie. 
    • @Annna2 Przeczytałem z przyjemnością, pozdrawiam. 
    • @Anna_Sendor Po prostu - Przednio  !
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...