Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Ascetycznym wzrokiem
chowam teraźniejszość pod powieką.
Z wielu modlitw
żadna nie potrafi
mego serca przybliżyć niebu.
Uczę się na nowo
rozplątywać supły życia.
Czasami krzyczę w nocy
gdy w półmroku gubię
słowa miłości.
Przestałem wstydzić się łez
- przecież to takie ludzkie
płakać w samotności.
Drżącym głosem czytam wiersz
i czekam...
czekam aż wszystkie gwiazdy
jedna po drugiej wygasną
wtedy zasnę...marząc

Opublikowano

Pani Magdo..jest mi niezmiernie miło...a marzenia... tak bez nich chyba nie byłoby gwiazd...pozdrawiam i dziękuje

Opublikowano

"Przestałem wstydzić się łez
- przecież to takie ludzkie
płakać w samotności.
Drżącym głosem czytam wiersz
i czekam...
czekam aż wszytkie gwiazdy
jedna po drugiej wygasną
wtedy zasnę...marząc "

Śliczne to jest, takie ludzkie. I odwrotnie - bez gwiazd nie byłoby też marzeń, są współzależne. Dziękuję za wiersz Panie Marcinie

Opublikowano

Dziękuje Ars Romana za paoświęcony czas....te ciepłe komentarze bardzo wiele znaczą dla mnie...pozdrawiam

Opublikowano

Moja przesadzona propozycja (czasem nie panuję nad palcami, przepraszam :)):

"Ascetycznym wzrokiem
chowam teraźniejszość
pod powieką.

Z wielu modlitw
żadna nie potrafi
przybliżyć serca niebu.
Uczę się na nowo
rozplątywać
supły w moim życiu.

Czasami krzyczę w nocy
gdy gubię
w półmroku
słowa miłości.

Już nie wstydzę się łez.
Przecież to takie ludzkie:
płakać w samotności.

Drżącym głosem czytam wiersz
i czekam,
aż wszytkie gwiazdy
jedna po drugiej
wygasną.

Zasypiam wtedy, marząc."

Pozdrawiam :))

Opublikowano

Panie Lefski już poprawiam i dziękuję za uwagę....
Panie Witoldzie ta przesadna propozycja podoba mi się! jak znajdę więcej czasu to przemyśle i może skorzystam dziękuje wszystkim za poświęcony czas....

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Witaj - i pytania kim jestem? gdzie byłem? co zamierzam? - jesteś sobą i tak trzymaj -                                                                                    Pzdr.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witam - miło mi że pięknie - dzięki -                                                                     Pzdr.serdecznie. Witaj - ucieszył mnie twój komentarz - faktycznie bajkowy klimat - ale myślę że miły -                                                                                                                                                 Pzdr.pogodnym dniem. Witam - ja też lubię ten wiersz - miło że jeden z najlepszych -                                                                                                                Pzdr.zadowoleniem. Witaj - miło że popierasz  - dziękuję -                                                                        Pzdr. @Czarek Płatak - @Benjamin Artur - @Leszek Piotr Laskowski - dzięki - 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witaj - dziękuję za miły komentarz -                                                                       Pzdr.uśmiechem.
    • Nie chcą cię widzieć pod osłoną nocy, o nie. Na srebrnym talerzu jeść złotych rozgwiazd. Ocean wyrzucił je na rozbitej klepsydry piasek. Mackami sięgają nieba, umierając na dnie odbitych pomruków fal. Płynie nurt niezatapialny, mąci światło latarni, podbija statkom kadłuby. Kołysze we mgle ze srebrnych nici hamaki, śpią w nich tajemnice. Zaklęte w gwiezdnym pyle, rozświetlą kompasu kierunki. W oku lunety nie widać kresu horyzontu. W marynarskim kole toczy się tęsknota za szyfrem. Zacumować już nie ma gdzie.   Słychać wrzask mew, ich białe skrzydła tną wstający świt. Wyrasta nadzieja z nagich koron drzew, drapią jego twarz. Milczy. Pogłębione bruzdy okrywa kobaltowej toni cierń. Zapada w bieli, głęboko się skryje, za puchem szarym, zaczeka. Zanim kurtyna uderzy w grunt, wypali w niej siatkę do połowu ryb. Skąpie w niej swoje czyste dłonie. Z bryzy wyrzeźbi bałwany. Opadnie z impetem naturalnej siły, odbije w tafli spojrzenie i rozproszy się w złudzeń mgnieniu. Widok rozciągnie się nie skończony, kulę ściśnie mocniej atmosfera.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...