Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

wiersz inspirowany :)

świat jest ogromny
ludzie mają głowy
niebo niebieskie
a słońce żółte

widzę to dokładniej
i potrafię porównać
serce jest czerwone
jak róża lub jak krew

reszta mnie nie interesuje
wybiega to ponad farbki szkolne
którymi maluje i nazywam to liryką
podobnie jak siebie poetą

a Sokrates w przestworzach chichra się
bo znowu Dyzio położył się na łące
i marzy...

  • Odpowiedzi 40
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano
świat jest ogromny
ludzie mają głowy
niebo niebieskie słońce żółte

widzę to dokładniej
potrafię porównać
serce czerwone
jak róża lub krew

reszta mnie nie interesuje wybiega
ponad farbki szkolne
nimi maluję i nazywam to liryką
podobnie jak siebie poetą

a Sokrates w przestworzach chichra się
bo znowu Dyzio położył się na łące
i marzy...


/

doza zabawy i przeźroczystości / przyjemnie
może skorzystasz z moich cięć / mimo to zabawa jest potrzebna daje oddech /

tomek
Opublikowano

wiersz inspirowany :)

świat jest ogromny bzdura dla mnie mały
ludzie mają głowy----stwierdzenie faktu
niebo niebieskie-----//------------------
a słońce żółte-------//------------------ literacka wata dziecko o tym wie

widzę to dokładniej
i potrafię porównać
serce jest czerwone
jak róża lub jak krew-----bzdura róże są nie tylko czerwone zaprzeczenie faktu

reszta mnie nie interesuje---to widać w tym wierszopisie
wybiega to ponad farbki szkolne kto? wybiega!
którymi maluje i nazywam to liryką ----wiadomo ,że farbkami się maluje wata
podobnie jak siebie poetą --- podobnie , czy rzeczywiście? nonsens

a Sokrates w przestworzach chichra się, ,,chichra się" to nie poetycki język
bo znowu Dyzio położył się na łące--- plagiat z ,, Dyzio marzyciel" Tuwima
i marzy...


analfabetyzm z pominięciem tytułu, gdyż dobrze napisany, jak masz na myśli mój wiersz ,,

,,Wolności dodaj mi skrzydła"

otwórz przestworza
tam dom Sokratesa--------- to tam była zawarta myśl odnośnie głupoty. Nie popisał się Pan nawet inspiracja nie pomogła, do następnej grafomani


nocnik

szacuneczek

eta

Opublikowano

Tomasz Biela - to jest wiersz z kluczem :)

Magda Tara - jestem śmiertelnie poważny

wanesa ciska - peel jest ubogi ;)

bestia be - jako inspiracja dajesz mi kolejne tematy do polewki :) Ale mam pytanie - skąd ty bierzesz pomysł na taką interpretacje, która się nie trzyma kupy? Chociaż tyle, że już długo nie pociągniesz ze swoją klozetową "krytyką".
:))))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Sokrates się chichra, widzisz widzisz jaki to język nieliryczny
powiedziała ci bestia :)
to nie jest liryka, tylko twój żarcik chyba

reszta mnie nie interesuje
wybiega to ponad farbki szkolne
którymi maluje i nazywam to liryką którymi maluje ---kto liryka reszta :)))czy ty?
podobnie jak siebie poetą


stajesz się upiorny
niestety

i mieszasz dodatkowo w to Dyzia ,
wiesz, ja nie wiem, ale coś tu nie tak
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Sokrates się chichra, widzisz widzisz jaki to język nieliryczny
powiedziała ci bestia :)
to nie jest liryka, tylko twój żarcik chyba

reszta mnie nie interesuje
wybiega to ponad farbki szkolne
którymi maluje i nazywam to liryką którymi maluje ---kto liryka reszta :)))czy ty?
podobnie jak siebie poetą


stajesz się upiorny
niestety

i mieszasz dodatkowo w to Dyzia ,
wiesz, ja nie wiem, ale coś tu nie tak

"Język nieliryczny" - weźcie mnie nie rozbijajcie...
:)))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




heh powiedziałem Panu albo Pan będziesz pisał , albo dalej brak Panu literackiej kultury, jak w pisaniu , tak ogólnie

,,która się nie trzyma kupy"?---czego sie nie trzyma?:):):_):):):)

,,Chociaż tyle, że już długo nie pociągniesz ze swoją klozetową "krytyką".--ładnie tak pisać w gronie literatów, umniejszasz Pan mi godność a tutaj też wiersze czytają dzieci , jak moja córka, czy Pan myśli, co ona czuje?, jak czytelnicy , co mnie znają? Zastanowił się Pan, co Pan wypisuje na ogólnym forum
Niech Pan dalej pisze grafomany , ale zachowaj Pan takt

szacuneczek

eta
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




heh powiedziałem Panu albo Pan będziesz pisał , albo dalej brak Panu literackiej kultury, jak w pisaniu , tak ogólnie

,,która się nie trzyma kupy"?---czego sie nie trzyma?:):):_):):):)

,,Chociaż tyle, że już długo nie pociągniesz ze swoją klozetową "krytyką".--ładnie tak pisać w gronie literatów, umniejszasz Pan mi godność a tutaj też wiersze czytają dzieci , jak moja córka, czy Pan myśli, co ona czuje?, jak czytelnicy , co mnie znają? Zastanowił się Pan, co Pan wypisuje na ogólnym forum
Niech Pan dalej pisze grafomany , ale zachowaj Pan takt

szacuneczek

eta

Naturalnie, nawet podpisuje się pod tym. I chyba masz świadomość, że dopóki tych swoich bzdetów tutaj nie zakończysz, będziemy się często czytywać.
A twoje "nocniki" to co? Dulszczyzna, oj dulszczyzna... Fuj!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




heh powiedziałem Panu albo Pan będziesz pisał , albo dalej brak Panu literackiej kultury, jak w pisaniu , tak ogólnie

,,która się nie trzyma kupy"?---czego sie nie trzyma?:):):_):):):)

,,Chociaż tyle, że już długo nie pociągniesz ze swoją klozetową "krytyką".--ładnie tak pisać w gronie literatów, umniejszasz Pan mi godność a tutaj też wiersze czytają dzieci , jak moja córka, czy Pan myśli, co ona czuje?, jak czytelnicy , co mnie znają? Zastanowił się Pan, co Pan wypisuje na ogólnym forum
Niech Pan dalej pisze grafomany , ale zachowaj Pan takt

szacuneczek

eta

Naturalnie, nawet podpisuje się pod tym. I chyba masz świadomość, że dopóki tych swoich bzdetów tutaj nie zakończysz, będziemy się często czytywać.
A twoje "nocniki" to co? Dulszczyzna, oj dulszczyzna... Fuj!

nocnik nikomu nie ubliża , jak P Lectera kosz
,,Z kim przystajesz takim się stajesz"
krótko i na temat, lecz ja Panu przedstawiam dlaczego?
NOCNIK , gdyż z tych 2 wierszy w W nic Pan nie zrobi i szkoda analizy na grafomanie, ponieważ to wiersze o niczym , wiec tylko puste słowa, pewnie że się spotkamy ,bo tutaj jest warsztat ale bardzo mi przykro nic Pan z ,,Gniotów" nie zrobi, gdyż poezja to ARS

do następnego ,,gniota" pańskie słowa , ja tylko cytuję:):):):):):):)

szacuneczek

eta
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Naturalnie, nawet podpisuje się pod tym. I chyba masz świadomość, że dopóki tych swoich bzdetów tutaj nie zakończysz, będziemy się często czytywać.
A twoje "nocniki" to co? Dulszczyzna, oj dulszczyzna... Fuj!

nocnik nikomu nie ubliża , jak P Lectera kosz
,,Z kim przystajesz takim się stajesz"
krótko i na temat, lecz ja Panu przedstawiam dlaczego?
NOCNIK , gdyż z tych 2 wierszy w W nic Pan nie zrobi i szkoda analizy na grafomanie, ponieważ to wiersze o niczym , wiec tylko puste słowa, pewnie że się spotkamy ,bo tutaj jest warsztat ale bardzo mi przykro nic Pan z ,,Gniotów" nie zrobi, gdyż poezja to ARS

do następnego ,,gniota" pańskie słowa , ja tylko cytuję:):):):):):):)

szacuneczek

eta

Tak to sobie tłumacz.
A "analfabetyzm"? Moja babcia to przeczytała i posmutniała aż.
Przejdź sobie do działu debiutów, ale nie do poezji współczesnej, bo twoja grafomania z poezją nic wspólnego nie ma. Proste.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



nocnik nikomu nie ubliża , jak P Lectera kosz
,,Z kim przystajesz takim się stajesz"
krótko i na temat, lecz ja Panu przedstawiam dlaczego?
NOCNIK , gdyż z tych 2 wierszy w W nic Pan nie zrobi i szkoda analizy na grafomanie, ponieważ to wiersze o niczym , wiec tylko puste słowa, pewnie że się spotkamy ,bo tutaj jest warsztat ale bardzo mi przykro nic Pan z ,,Gniotów" nie zrobi, gdyż poezja to ARS

do następnego ,,gniota" pańskie słowa , ja tylko cytuję:):):):):):):)

szacuneczek

eta

Tak to sobie tłumacz.
A "analfabetyzm"? Moja babcia to przeczytała i posmutniała aż.
Przejdź sobie do działu debiutów, ale nie do poezji współczesnej, bo twoja grafomania z poezją nic wspólnego nie ma. Proste.

Moją poezje sławy polskie oceniały, wiec kiedyś Panu powiedziałem nie te progi:
):):):):)

Żegnam

eta
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tak to sobie tłumacz.
A "analfabetyzm"? Moja babcia to przeczytała i posmutniała aż.
Przejdź sobie do działu debiutów, ale nie do poezji współczesnej, bo twoja grafomania z poezją nic wspólnego nie ma. Proste.

Moją poezje sławy polskie oceniały, wiec kiedyś Panu powiedziałem nie te progi:
):):):):)

Żegnam

eta

Wmawiaj tak sobie dalej.
A ja publicznie piszę że to miernota i grafomania. Zwołuj te swoje "sławy", niech prostują, bo JA mam tutaj pewność, że to szmira. I co?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Moją poezje sławy polskie oceniały, wiec kiedyś Panu powiedziałem nie te progi:
):):):):)

Żegnam

eta

Wmawiaj tak sobie dalej.
A ja publicznie piszę że to miernota i grafomania. Zwołuj te swoje "sławy", niech prostują, bo JA mam tutaj pewność, że to szmira. I co?

Widzisz tym ujmujesz nie im , lecz sobie godność, ktoś napisał tak:

Kto pod kimś dołki kopie
sam w nie wpada----------------:):):):)

recenzje wierszy już mam od kilku lat Panie Krzywak, a tutaj mam przyjaciół i lubię ludzi : kulturalnych , mądrych , szlachetnych itp, a tacy właśnie tutaj przebywają z pominięciem chorobowych osobowości. Nie trafił Pan na laika ja mam dokonania nie tylko w poezji szanowny Panie artyzm znajduje się we krwi. Kto ma sławę jej nie szuka, kto ma pieniądze ich nie potrzebuje , ale od właśnie ludzi z Warsztatu nauczyłem się bardzo wiele, gdyż ktoś powiedział ,,nauka to potęgi klucz"

Żegnam

eta
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Wmawiaj tak sobie dalej.
A ja publicznie piszę że to miernota i grafomania. Zwołuj te swoje "sławy", niech prostują, bo JA mam tutaj pewność, że to szmira. I co?

Widzisz tym ujmujesz nie im , lecz sobie godność, ktoś napisał tak:

Kto pod kimś dołki kopie
sam w nie wpada----------------:):):):)

recenzje wierszy już mam od kilku lat Panie Krzywak, a tutaj mam przyjaciół i lubię ludzi : kulturalnych , mądrych , szlachetnych itp, a tacy właśnie tutaj przebywają z pominięciem chorobowych osobowości. Nie trafił Pan na laika ja mam dokonania nie tylko w poezji szanowny Panie artyzm znajduje się we krwi. Kto ma sławę jej nie szuka, kto ma pieniądze ich nie potrzebuje , ale od właśnie ludzi z Warsztatu nauczyłem się bardzo wiele, gdyż ktoś powiedział ,,nauka to potęgi klucz"

Żegnam

eta

Uogólnienia. Zresztą ja się pańskich "sław" nie boję. I nie będziesz mnie tutaj uczył oceniać wierszy. Podobnie obrażał.
Powtarzam po raz enty - te twoje wiersze to dno. I ja nie mam zamiaru bawić się w kolegów, bo daję sobie rękę uciąć, że jakbym ci dawał plusy, to byś pod moimi wierszami piał w wniebogłosy.
Twoje wiersze są puste, to zlepek tendencji, kopia zużytych metafor, nieudolna próba ułożenia czegoś w sens. Jakbyś nie wiedział, to po Sokratesie powstała szkoła cyników, a cynicy do twojego wierszyka o puszczach i łąkach pasują jak ty do działu Z.
I mnie tutaj nie szantażuj "polskimi sławami", bo jakoś nie bałem się i bać nie będę.
Opublikowano

herezja na stos na stos ;] banał ;] nie wiem o czym to miało byc lepiej przestań pisac ... :] dobrej nocki
M. Krzywak alem sie usmiał jak ja bym ci dałplusy to by było tak samo...
a zauważyłeś ze ponoć jestes nauczycielem ale "analfabetyzm" to ciebie tutaj dotyczy też, bo np:
ty masz argumentów całe 1 a a my całe 20 na to ze twoja poezja to dopiero gniot... a z Bestia sie zgadzam sławy polskie ja kwas widza to im tylk ogłowami pozostaje kręcić. Wy się nie znacie a innych próbujecie uczyć nie wiem tylko czego bo taki jak wy nei chce być ;]
jak bym wam wpisał wiersz Szymborskiej i sie podpisał jako autor to bym widział komentarze ze dno kosz itp.. a jakby dał to Lecter albo ty to by było, że śmiały eksperyment. To jest śmieszne lepsiejsze niż kabarety ;] ;] hahaha
szacun !!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @viola arvensis Zdenerwowanie to kran, zakręcający dopływ dobrych myśli.   Pozdrawiam. 
    • @Gosława Ż pieprzykiem, jak zawsze świetne !!
    • @Łukasz Jurczyk dziękuję!
    • Kto mnie czyta na bieżąco ten wie, że miałem użyć jeszcze obywatela Żerebcowa w innym utworze niż "Szare eminencje". Więc proszę oto nowa proza poetycka z postacią niesamowitego poety.   Amerykański studebaker, przedzierał się przez zaspy, plątaninę krzaków  i zwalonych siarczystym mrozem drzew, niczym wściekły i głodny niedźwiedź. Potężny silnik ciężarówki charczał, kaszlał i wył wchodząc na najwyższe obroty. Śledziłem każdy jej ruch,  od kiedy tylko wychynęła zza odległego  zakrętu u stóp niewielkiego wzgórza. Rozkazałem pilnować więźniów w budynku posterunku a sam wyszedłem na spotkanie tych, którzy mieli uwolnić mnie  od tego problematycznego balastu  który często pozbawiał mnie spokojnego snu a jeszcze częściej wiary  w racjonalne pojmowanie rzeczywistości.     Byłem wyznaczony na stanowisko  nadzorcy obozu pracy nr 233. Łagru dla szczególnie wrogich i niebezpiecznych dla systemu  więźniów politycznych. Zakończona ledwie pół roku temu  Wielka Wojna Ojczyźniana nie zatrzymała nawet na chwilę maszyny śmierci,  która zbierała swe okrutne żniwo na tym zapomnianym przez wszelką cywilizację  i oczy świata skrawku terenu gdzieś na zachód od Irkucka. Przybywali tu i ginęli setkami, tysiącami. Pociągi i ciężarówki  były pełne żywych i umarłych. Śmierć w trakcie drogi lub zaraz po przybyciu, równała się tu łasce i miłosierdziu. Ci którzy opierali się śmierci, nie mogli robić tego w nieskończoność. Pięć lat katorgi, było prawie pewnym wyrokiem śmierci. Zdecydowana większość miała wyroki  od piętnastu lat do dożywocia. Umierali w obozach, kopalniach, hutach,  przy budowie dróg i tras kolejowych. Umierali w tajdze. Głód, tyfus, czerwonka, kule strażników. Te też były oznaką miłosierdzia. Często nie kopano nawet mogił. Zrzucano ciała w lasach a zwierzyna i czas robiły co do nich należało. Wszędzie wokół chodzono po kościach  jak po świeżo wybrukowanym  moskiewskim prospekcie.     Nie ma to jednak znaczenia. Śmierć miliona to tylko statystyka, dla słabych, uczuciowych umysłów. Walka musiała trwać. Element reakcyjny i burżuazyjny  należało wyplenić. Tak samo jak inteligencję. Sierp i młot miały ściąć i zgnieść  epokę carskiej szabli i poetyckiego pióra. Byli jednak tacy niezłomni, którzy nie trwożyli przed obozami, kulami, chorobami, sierpem ani młotem a nawet gniewem czerwonego cara. Przeżywali lata więzienia czy łagru. Odnotowywano niby ich śmierć. A potem łapano ich gdzieś w kraju po raz wtóry, trzeci… dziesiąty. Osadzano, umierali i odradzali się  w innym miejscu tylko po to  by dać się z czasem schwytać  i koło się zamykało. Niektórzy modlili się do nich jak do ikon.     Byli święci choć przeklęci. Był wśród nich najsłynniejszy wyklęty. I za kilka chwil  będę mógł gościć go  w progu swego obozu. Aż trudno uwierzyć,  że cały komitet centralny  drży z przestrachu  na samo wspomnienie jego imienia. Mówi się,  że pojawił się w kraju  zaraz po rewolucji październikowej. I przez te prawie trzydzieści lat. Ciągle unika wyroków śmierci. Lecz schwytać można go łatwo. Nie ukrywa się zbyt dobrze. Cały czas piszę i wydaje w podziemiu, swoje wiersze i książki. Mówi się, że piekło go zrodziło. Piekło go posłało, chroni go i odradza w kółko. Taki on święty  a pakt podobno przed laty  zawiązał z Diabłem. Piekło wydaje jego dzieła.     Siedział wyroki i na Kriestach i na Kołymie. Za Murmańskiem i na Łubiance. Nie bał się kaźni tortur mu zgotowanych, oprócz jednej tylko. Chrestu całować nie chciał  i na Boga się nie klął. A w celi osadzony po nocach  prawił rozmowy z cieniami. I z kocurem, grubym i czarnym  go często w celi widywano. Nieraz go chcieli zatłuc strażnicy  albo zastrzelić,  lecz kocisko było mądrzejsze niż człowiek. Unikało wszystkich pułapek. I odwiedzało więźnia wszędzie,  gdziekolwiek nie trafił. Byli świadkowie niepodważalni, którzy asystowali przy egzekucjach pisarza. Strzelano w niego, truto, bito na śmierć, wieszano a nawet rąbano na części. Zawsze po czasie wracał. A nazywał się Paweł Fiodorowicz Żerebcow.   Ciężarówka dowlokła się do bramy obozu. Kierowca zgasił silnik. Z szoferki wysiadł oficer enkawudzista, z przewieszoną przez prawy bark pepeszą. Nie rzekł nawet słowa na przywitanie, miast tego wręczył jakieś papiery  jednemu z moich strażników a ten od razu przekazał je do mnie. Wszystko się zgadzało. Chcę go zobaczyć.  Nie biorę kota w worku. Enkawudzista zaśmiał się  sucho przez nos. Na pace jest i kot. Sprawdźcie sobie jeśli chcecie. Kierowca bębnił niespokojnie  palcami o kierownicę. Podświadomie wyczułem w nim strach. Zasiał we mnie chwilę niepewności. A jeśli Żerebcowa tam nie ma? Ulotnił się w trakcie podróży. Rozpłynął pośrodku niczego, gdzieś w lesie.     Obchodziłem ciężarówkę ostrożnie. Sam chciałbym teraz sięgnąć po broń. Nawet jeśli kulę nie imają się jego ciała. Spod zaciągniętego na sztywno  brezentu paki, wionęło ciepłą wilgocią,  moczem, kałem i słodką nutą krwi. Na samym przodzie za szoferką,  siedział jeden jedyny więzień. Nie był skuty. Nie wyglądał  na mocno zaniedbanego czy chorego. To nie był żywy trup ani szkielet. Zjawa przybyła z Łubianki czy Kołymy. Był to po prostu człowiek. Więzień na zewnątrz  lecz nie wewnątrz samego siebie. Nie wszystko wydawało się jednak być w jak najlepszym porządku. Wedle akt, Żerebcow powinien dobijać  do pięćdziesięciu sześciu lat. A ja patrzyłem na oblicze  studenta rosyjskiej filologii  uniwersytetu w Petersburgu. Odjąłbym mu co najmniej trzy dekady. Był co prawda brudny, pobity, zawszony  ale co dla niego najważniejsze, nie był złamany. Jego wzrok nie był wzrokiem więźnia. Nie był pogodzonym ze śmiercią, przestraszonym mężczyzną. On był tylko smutno patrzącym w onuce poetą któremu kolejny wyrok śmierci przerywał passę tworzenia swoich dzieł.     Spojrzał na mnie tylko przez ułamek sekundy, widać nie był ciekaw gdzie trafił. Był to wzrok bystry i czujny. Prawda, przygnębiający ale nie pusty. Kriesty. Kołyma. Murmańsk. Trzy potwierdzone egzekucje. Dwie próby ucieczki. Sześć transportów więziennych zakończonych śmiercią konwoju. A mimo to siedział tutaj. Żywy. Jakby czas po prostu nie chciał go dotknąć.     Między jego nogami coś się poruszyło. Był to ogromny, czarny kot. Uniósł ogon i wtulił się  nastroszoną sierścią w łydkę Żerebcowa. Łasił się powoli,  wręcz prowokująco. Wiedział, że skupiłem na nim całą uwagę. Miał piękne, lśniące futro,  poszarpane lekko,lewe ucho  i prawie ludzki, zimny uśmiech. Dołączył do tego hipnotycznie, głęboki wzrok. Patrzył nie na mnie a w głąb mnie. Przerażał bardziej niż sam Żerebcow. Pomyślałem, że ten kocur  to jakiś jego krajan z samej czeluści piekła.     Żerebcow siedział bez ruchu. Zgarbiony lekko. Tak jak gdyby czytał książkę  w sali leningradzkiej biblioteki. Nie zamierzał chyba mówić ani słowa. Wy jesteście Paweł Fiodorowicz Żerebcow? Po tych latach  odsiadki, łagrów, obław i egzekucji. Wyglądał po prostu jak człowiek. Nie nowy rodzaj człowieka. Zbudowany ze stali, obywatel sowiecki. Żerebcow był z innej epoki, innego czasu. Spokojny, miły, wyjęty z kart dawnej literatury. Inteligent milcząco przytaknął. A kot wskoczył mu ochoczo na kolana.                  
    • @Berenika97 dziękuje bardzo@alex121
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...