Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

dla mnie za wysokie progi
tak wysoko nie podskoczę
wolę zrezygnować
nie odnajdę się w tym gąszczu

mam o czym myśleć
dziękuję to miłe
swoją drogą idę na własną rękę
nie muszę się do nikogo wdzięczyć

inni ludzie są jedynie
źródłem cierpień i depresji

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


mnie się nie podoba, nie trzeba się zamyślać, ale dzieńki. Zdrówka! Moim zdaniem jednyna sensowna sytuacjia, pisz i zapominaj. Zdrówka!

wiesz ktoś kiedyś napisał tak

Tworzę dzieła wiekopomne
o których jutro zapomnę

jednak nad Twoim wierszem jest co myśleć


szacun

bestia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


mnie się nie podoba, nie trzeba się zamyślać, ale dzieńki. Zdrówka! Moim zdaniem jednyna sensowna sytuacjia, pisz i zapominaj. Zdrówka!

wiesz ktoś kiedyś napisał tak

Tworzę dzieła wiekopomne
o których jutro zapomnę

jednak nad Twoim wierszem jest co myśleć


szacun

bestia
Wiesz, Bestio, bardzo się dziękuję, jest zaje.fajnie. Zdrówka!
Opublikowano

Przypomina mi się taka jedna pieśn:
"Zostałeś tym, jakiego znałam
kozacze wolny, orle mój!"
Podoba mi się ta niezależność Twoja jako Autora,
idziesz własną drogą. Gratuluję, wiersz ciekawy!
Serdeczności
- baba

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Taytanczyku, nawet nie wiesz jak trafnie to opisałeś. Dobrze jest spotkać kogoś takiego, kto wygląda na bratnią duszę. Zwłaszcza, że ludzie zwykle zupełnie nie przywiązują wagi do swoich zachowań i gestów. Mówią - mogę robić co chcę, i robią to. Nie mając świadomości albo wiedząc, ale mając to gdzieś, że inni mogą na całe miesiące pogrążyć się w depresji, a nawet może popełnić samobójstwo. To jest zawsze wina oczywiście tych słabych psychicznie. Dlatego masz rację, że o wiele lepiej jest nie zadawać się z lekkoduchami. Serdecznie pozdrawiam,
łucja.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Taytanczyku, nawet nie wiesz jak trafnie to opisałeś. Dobrze jest spotkać kogoś takiego, kto wygląda na bratnią duszę. Zwłaszcza, że ludzie zwykle zupełnie nie przywiązują wagi do swoich zachowań i gestów. Mówią - mogę robić co chcę, i robią to. Nie mając świadomości albo wiedząc, ale mając to gdzieś, że inni mogą na całe miesiące pogrążyć się w depresji, a nawet może popełnić samobójstwo. To jest zawsze wina oczywiście tych słabych psychicznie. Dlatego masz rację, że o wiele lepiej jest nie zadawać się z lekkoduchami. Serdecznie pozdrawiam,
łucja.
Dziękuję łucjo, jesteś cudna że tak to zrozumiałaś. zdrówka!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



widzę, że masz bogate doświadczenia, jeśli mówisz o tym z takim przekonaniem.
priorytety rzecz ważna, ale do tego zdrówko niezbędne, tak sądzę.
dziękuję za rozmowę
miłych snów.
:))
i koniec rozmowy
innymi słowy - ignor.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



widzę, że masz bogate doświadczenia, jeśli mówisz o tym z takim przekonaniem.
priorytety rzecz ważna, ale do tego zdrówko niezbędne, tak sądzę.
dziękuję za rozmowę
miłych snów.
:))
i koniec rozmowy
innymi słowy - ignor.
oczywiście, że tak, i z wzajemnością. Zdrówka!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...