6 kilo Opublikowano 16 Marca 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Marca 2010 płomieniu samotny jestem płomieniem świecy rozpalona malujesz twarz pastelami nie moją subtelny blask niepokoju jutrzenka delikatna lękliwa w sieciach mroku palcami drżącymi nie moją świt gasi gwiazdy rozdziera ciemną martwotę przy twarzy stęsknionej oddechem ciepłym tak dobrze
Wanda Szczypiorska Opublikowano 16 Marca 2010 Zgłoś Opublikowano 16 Marca 2010 Takie wiersze są o wiele bardziej przejmujące, jeśli źródłem cierpienia nie jest całkowicie metafizyczne poczucie samotności. Coś się zdarzyło, albo coś się dzieje złego i musimy się z tym uporać. Ślad zdarzenia powinien znaleźć się w wierszu, powinien być czytelny.
Dorota_Jabłońska Opublikowano 16 Marca 2010 Zgłoś Opublikowano 16 Marca 2010 choć płomieniu, proszę... posiedźmy przy wierszu :)
6 kilo Opublikowano 16 Marca 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Marca 2010 Wandziu, to są lęki egzystencjalne we mnie, zagubienie, beznadzieja, osamotnienie, kiedyś, jedna z moich licznych narzeczonych mówiła o mnie do swoich koleżanek, że "ten psychol skrycie cierpi i kocha mnie nad życie", to jak mam się czuć? a najlepiej bym się czuł jakby moim osobistym tatusiem był Fryderyk Nietzsche - mój idol ukochany, ale jestem sierotą i nic już tego nie zmieni, więc cierpię z duszą melancholią rozdartą, dziękuje Wandziu, jacek
6 kilo Opublikowano 16 Marca 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Marca 2010 Dorotko, ja płomień samotny z Tobą przy wierszu? o tak!!!!!!!!! bardzo!!!!!!!! dziękuje i pozdrawiam, jacek
Wanda Szczypiorska Opublikowano 16 Marca 2010 Zgłoś Opublikowano 16 Marca 2010 Zawsze lubiłam facetów cierpiętników. Szkoda, że to już nie te czasy.
6 kilo Opublikowano 16 Marca 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Marca 2010 Wandziu, miłe to było bardzo, ja w swoim kochaniu smutku mam jednak cały czas w pamięci pewną myśl Spinozy, "smutek jest dla człowieka przejściem od stanu większej doskonałości do mniejszej", mam tylko nadzieję, że zanim wyczyszczę się z doskonałości zupełnie, zdążę wcześniej, na szczęście umrzeć, jacek.
Wanda Szczypiorska Opublikowano 16 Marca 2010 Zgłoś Opublikowano 16 Marca 2010 Daj spokój. Nie umieraj.
Fly Elika Opublikowano 16 Marca 2010 Zgłoś Opublikowano 16 Marca 2010 Jacku, znowu coś smutkiem powiewa, zostaw Spinozę niech śpi spokojnie, tylko, skąd wziąłeś ten cytat i w jakim kontekście jest użyty - co uważa za doskonałość Spinoza? i dlaczego akurat chciałbyś za tatusia F.Nietzschego, nie wystarcza pozostawiona po nim filozofia, może pocieszy Cię choć troszeczkę, że czasem może mogłabym być tutaj twoją "tatusią" :-)
6 kilo Opublikowano 16 Marca 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Marca 2010 mam nadzieję Wandziu, że ta prasłowiańska ziemia zechce jeszcze niezbyt mocno tulić do siebie swojego uroczego syna, jacek.
6 kilo Opublikowano 16 Marca 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Marca 2010 Fly, Spinozę wyrwałem sobie z trzewi, taka myśl zmarłego kołata mi w głowie, jeżeli chodzi o Fryderyka, no tak, musi wystarczyć, ale to był taki fenomenalny człowiek i tylko przy okazji filozof nieprzeciętny, moją "tatusią"? no nie Fly, to byłoby profanacja kobiecości!!! taka jak Ty dziewczyna, może być tylko siostrą moją cudowną /o szczegółach możemy porozmawiać na privie/, miło mi było, nawet bardzo, dziękuje Fly, jacek.
Pan_Biały Opublikowano 16 Marca 2010 Zgłoś Opublikowano 16 Marca 2010 zbyt dużo tanich chwytów nie kupuję pozdrawiam r
6 kilo Opublikowano 16 Marca 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Marca 2010 niepotrzebna fatyga panie Biały, panu go nie sprzedam, nigdy, i proszę mnie nie prosić - to bezcelowe, bez zwyczajowych pozdrowień, jacek.
6 kilo Opublikowano 16 Marca 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Marca 2010 dziękuje cyklopie,że zajrzałeś, to dla mnie przyjemność, pozdrawiam, jacek.
Fly Elika Opublikowano 16 Marca 2010 Zgłoś Opublikowano 16 Marca 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Pewnie Fryderyk nieraz się przewracał w grobie, mądrość nierówna ogółowi, a ogół mądrości, I tak sobie myślę, że człowiek człowiekowi nierówny, chęć myślenia jest ważna, jak dobra jest myśl. Nie chcę wnikać bardziej to co napisałeś w komentarzu, wolałabym, żebyś usunął swój komentarz, a ja swój W twoim wierszu jest subtelność i łagodność i to jest ładne, jak zachowanie godności wobec czyjejś intymności. Ja to tak sobie interpretuję. Czy to coś o tym? Wróciłam do wiersza, bo zamyśla niebanalnością przekazu. Pozdrawiam
6 kilo Opublikowano 16 Marca 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Marca 2010 Fly, zrobisz jak zechcesz oczywiście ale ja jestem zdania, że człowiek nie powinien za sobą zacierać śladów, napisaliśmy to co napisaliśmy - niech już zostanie, pies drapał Fryderyka wiszącego na szyi dorożkarskiego konia, natomiast to, że podoba Ci się mój wiersz to już inna bajka, i ładnie o tym piszesz, więc sprawiasz mi przyjemność i Ci za nią dziękuje, zwyczajnie i po ludzku, ale z uśmiechem na buzi, pozdrawiam Fly, jacek.
Fly Elika Opublikowano 16 Marca 2010 Zgłoś Opublikowano 16 Marca 2010 To zostawmy, tak jak jest. Pozdrawiam
Jimmy_Jordan Opublikowano 18 Marca 2010 Zgłoś Opublikowano 18 Marca 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. cóż, lirycznie, ale mam wrażenie, że niektóre z ozdobników bardziej powinny zostać usunięte z tego przemawiającego obrazka. Troszkę pozamazywałem u góry, ale dopiero w ten sposób ukazała mi się treść. Widzę jak kobieta zapaliła świecę na noc, a ta rzuca cień na ściany (całe malowanie pastelami można tu odnieść przecież do świecy) no więc kobieta wspomniana czeka, a w finale pojawia się i partner. troszkę naciągnąłem pewnie, zdrówko, Jimmy
6 kilo Opublikowano 18 Marca 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 18 Marca 2010 też to widzę, rachunki od roku nie płacone bo facet pije na umór a żona zagrała pechowo w kasynie gry pewnego bohatera niedawnej afery, z tego powodu pracownicy zakładu energetycznego co nie znają litości odcięli rano prąd, więc kobieta wchodzi do pokoju, zapala gromnice co była w domu od lat i ukazują się ściany malowane ręką zaprzyjaźnionego malarza, malowane na kolory pastelowe więc w domu robi się weselej, gromnica oświetla ścianę nad kanapą a tam śmieje się z portretu w złoconych ramach ciotka zofia leduchowska z birbaumów, i jest już fajnie a na to fajnie wchodzi pan domu, mocno zawiany ale w cudownym humorze, żona pyta mena czy zje on kartofle z powidłami, na to mąż odpowiada, że owszem zje, z przyjemnością, a jak się zenobiuszu dzisiaj czujesz, na to mąż odpowiada: jest helenko dobrze, i to byłoby na tyle, o czym przekonywał nas wybornie profesor mniemanologii stosowane, niezapomniany jan tadeusz stanisławski, i później oni wyszli na podwórko zobaczyć czemu w komórce nie ma węgla i tam przy trzepaku leżał częściowo nieżywy pan leon, sąsiad z parteru, więc pan zenobiusz oblał go wodą z kałuży i mimo tych krynicznych zabiegów leżący.... ale to już napiszę później do pamiętnika kapitana M./pozdrawiam Cię kolego/. i żegnam się z gestem, na zdrówko, jacek. ps. w wersji minimalistycznej /to w nawiązaniu do podwyżek w armii/, wiersz mój jakby nie było, mógłby wyglądać tak: jest dobrze, j.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się