Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Bardzo podoba mi się Twoja osobista refleksja Krysiu. Z doświadczenia wiem że po każdym końcu coś się zaczyna. Bardzo prawdopodobne, że w tym przypadku też tak jest ;))
Dzięki serdeczne. Pozdrowienia przedwiośniane :))
  • Odpowiedzi 48
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

kawałek DNA

ten wiersz mogłabym wpisać w okrąg
albo w pierścienie połączone ze sobą zbiorami
jego istota
nie ma początku ani końca


minuty przechodzą w godziny
godziny w doby
doby w tygodnie
tygodnie w miesiące
miesiące w lata
lata w życie
życie w śmierć
śmierć w minuty
minuty przechodzą w godziny


,,Po pierwszym czytaniu miałam to samo. Coraz bardziej się do niego przekonuję. Serio."

I masz rację, gdyż

1 odwołanie do Jezusa----nie ma początku itd lub Boga
2 reinkarnacja
3cykle natury
4inny wymiar rzeczywistości
5 nieznana biologia

ta wyliczanka tyle ma w sobie wątków, co ciekawsze nie ma podmiotu lirycznego, TY jako autorka nim nie jesteś
Czas tutaj nie jest podmiotem, gdyż podmiot jest ukryty, tytuł jest połączony z wierszem ale on mówi wiele , gdyż DNA jest wszędzie, ,, kawałek" tym bardziej
Co zaskakuje, gdyż czytelnik musi najpierw odnaleźć sens , a w nim podmiot, taka konstrukcja dla mnie jest nowatorska, ale oryginalna, gdyż wiersz nie istnieje bez podmiotu , a zdanie bez orzeczenia, więc nie cacy, cacy , bo to Agata, ale tym mnie zaskoczyłaś.
SUPER i się nie przekonuj, bo ja wiem , że to bardzo wartościowy wiersz, gdyż inny

BYSTRZACZKU----- masz talent w ręku:):):):):):) aha ,,najgorszy krytyk"

szacuneczek

bestia

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jeśli Czytelnik w taki sposób broni wiersz i autora, bo autora też broni to pełnia szczęścia.
Dzięki serdeczne Panie Be :)))
Bardzo ciepła pozdrówka.

zAgadko ! tylko nie Panie wyginęli w czasach rozbiorów:):):
):):)

szacuneczek

be
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie no, litości. Albo weź przeczytaj chociaż jedną książkę o budowie wiersza, albo już uwieszę się ciebie po końce wszech czasów. Ja po prostu czegoś takiego czytać nie mogę. Toż to największe brednie, jakie czytam od dłuższego już czasu...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie no, litości. Albo weź przeczytaj chociaż jedną książkę o budowie wiersza, albo już uwieszę się ciebie po końce wszech czasów. Ja po prostu czegoś takiego czytać nie mogę. Toż to największe brednie, jakie czytam od dłuższego już czasu...

Mogę Cię prosić Michał o opinię na temat wiersza, bo się pogubiłam co jest co ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie no, litości. Albo weź przeczytaj chociaż jedną książkę o budowie wiersza, albo już uwieszę się ciebie po końce wszech czasów. Ja po prostu czegoś takiego czytać nie mogę. Toż to największe brednie, jakie czytam od dłuższego już czasu...

Mogę Cię prosić Michał o opinię na temat wiersza, bo się pogubiłam co jest co ;)

No ja też - jak w wierszu nie ma "podmiotu lirycznego"? Gdzie "wątki" w wierszu? I na koniec - jak w wierszu, gdzie nie ma podmiotu, odnaleźć podmiot?
Ja już po prostu wymiękam jak czytam rozbiory wiersza przez bestie be... Po prostu nie mogę...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Mogę Cię prosić Michał o opinię na temat wiersza, bo się pogubiłam co jest co ;)

No ja też - jak w wierszu nie ma "podmiotu lirycznego"? Gdzie "wątki" w wierszu? I na koniec - jak w wierszu, gdzie nie ma podmiotu, odnaleźć podmiot?
Ja już po prostu wymiękam jak czytam rozbiory wiersza przez bestie be... Po prostu nie mogę...

wiesz czego nie możesz ,zazdrości znieść i nigdy nie będziesz miał takiej wiedzy, ale cóż?
Polonisto pokarz mi tutaj podmiot?

Pytanie za 100 pt

szacuneczek

,,Pojedynczy wątek może dotyczyć np. miłości, zdrady" tutaj dot ,,czasu" ale to nie liryczny podmiot

be

wiesz gdzie jest podmiot w naukach już 1 przez Ciebie dostał bana prowokujesz mnie
Czekam na podmiot w tym wierszu

Podmiot po głębokiej analizie odnajdziesz w? Widzisz nauka , to potęgi klucz, będziesz za mną biegał jednak jak w realu, tak w necie mam powodzenie.
Jednego nie rozumiesz Czas idzie do przodu nie stoi w miejscu i wszystko się zmienia nawet w ars poetica czego nie wiesz i nie będziesz wiedział skoro nie masz klucza
Jest analiza wiersza , a ,,rozbiory" człowieku, daj mi żyć
Czep się kogoś o podobnych zainteresowaniach, gdyż poezja nie jest Twoim?????
Opublikowano

,,gdyż wiersz nie istnieje bez podmiotu , a zdanie bez orzeczenia, "

jeszcze jedno, to moje słowa w komentarzu do Agaty poczytaj najpierw dokładnie mój komentarz, gdyż już powoli to mnie drażni.

Teraz , co zrobisz? Jak powiedziałem P Lecterowi, co zrobi, jak mnie zabraknie?
Agata właśnie tak napisała wiersz iż podmiot jest w wierszu, tylko kim , lub czym on jest.
Tego nie rozumiesz, a kto powiedział iż podmiot musi być czytelny:):)::), a nie ukryty, TY tak sądzisz to daleka droga w świat polskiej filologii

Sorki Agata , że pod Twoim wierszem ale ten człowiek nie daje mi żyć, jak innym. sobie upatrzonym ludziom i P Krzywak tak jak powiedziałem kiedyś zostaniesz sam w tym forum przez swoje zachowanie

czekam na podmiot , bo już Pan pokazał mi zakres swojej wiedzy, ale może Agata pozna ten zasób polonistyki

szacuneczek

,,BARDZO MĄDRA BESTIA" :):):):):):) CÓRKA PISAŁA:):):)::):)

be

Opublikowano

Dajcie spokój. Ostatnio znów bojowo zrobiło się na orgu i zaczyna mi to "dyndać" - nieładnie mówiąć.
Uważam, że każdy ma trochę racji.
Rozumiem co chciał powiedzieć do mnie Bestia Be, rozumiem co chciał powiedzieć Michał K.
Dla mnie cenna jest każda opinia. Czy to jest młody Czytelnik, ekspert czy starszy krytyk.
Czasem nawet nie musi to być Ktoś Kto pisze wiersze. Tak jest w przypadku mojego syna, który (oględnie mówiąc) nie przepada za poezją, uwielbia natomiast przedmioty ścisłe.
Tu właśnie pojawiła się kolejna miła niespodzianka - wiersz mu się bardzo spodobał, rozmawialiśmy o nim chyba przez godzinę i to jest najfajniejsze.
Pozdrawiam wszystkich ciepło i serdecznie życząc dobrej nocy.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



I o to chodzi, bo piszesz po prostu bzdury.
Weź sobie zapamiętaj, że podmiot liryczny występuje w KAŻDYM wierszu, a dopiero potem myśl,czy jest to liryka pośrednia, czy bezpośrednia, czy inwokacyjna, czy chóralna, czy taka czy inna.Czy podmiot jest zbiorowy, czy jest to "ja komunikujące" - to ZAWSZE jest podmiot.
To jest jak abecadło. To jest "przedmiot ścisły" dla kogoś, kto chce choć dwa zdania napisać o wierszu.
Brrr...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



I o to chodzi, bo piszesz po prostu bzdury.
Weź sobie zapamiętaj, że podmiot liryczny występuje w KAŻDYM wierszu, a dopiero potem myśl,czy jest to liryka pośrednia, czy bezpośrednia, czy inwokacyjna, czy chóralna, czy taka czy inna.Czy podmiot jest zbiorowy, czy jest to "ja komunikujące" - to ZAWSZE jest podmiot.
To jest jak abecadło. To jest "przedmiot ścisły" dla kogoś, kto chce choć dwa zdania napisać o wierszu.
Brrr...

Zadałem proste pytanie, o podmiocie, a teraz skoro już talent polonistyki się ukazał w Twoim wywodzie, więc w wierszu Agaty jaki gat liryki wystepuje, kto jest adresatem lirycznym w wierszu, jakich srodków stylistycznych użył Autor itp?

Czekam na proste odpowiedzi z zakresu analizy wiersza

szacuneczek

be,

Jak zawsze piszesz , aby znów odwrócić kota ogonem , ale na pytanie się odpowiada już z racji własnych przekonań.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



I o to chodzi, bo piszesz po prostu bzdury.
Weź sobie zapamiętaj, że podmiot liryczny występuje w KAŻDYM wierszu, a dopiero potem myśl,czy jest to liryka pośrednia, czy bezpośrednia, czy inwokacyjna, czy chóralna, czy taka czy inna.Czy podmiot jest zbiorowy, czy jest to "ja komunikujące" - to ZAWSZE jest podmiot.
To jest jak abecadło. To jest "przedmiot ścisły" dla kogoś, kto chce choć dwa zdania napisać o wierszu.
Brrr...

Zadałem proste pytanie, o podmiocie, a teraz skoro już talent polonistyki się ukazał w Twoim wywodzie, więc w wierszu Agaty jaki gat liryki wystepuje, kto jest adresatem lirycznym w wierszu, jakich srodków stylistycznych użył Autor itp?

Czekam na proste odpowiedzi z zakresu analizy wiersza

szacuneczek

be,

Jak zawsze piszesz , aby znów odwrócić kota ogonem , ale na pytanie się odpowiada już z racji własnych przekonań.

Nie ma czegoś takiego jak "gatunek liryczny" i nie ma czegoś takiego jak "adresat liryczny", a stylistyka od XX w. to typologia i wyjaśnienie ekspresji językowej (czyli m. in poetyka) i nie wiem, czy chodzi ci o szkołę genewsko-francuską, czy o rosyjską szkołę formalną, czy chodzi ci o estetykę Crocego, czy może o kierunek reprezentowany przez Winogradowa, czy może M. Riffaterrea, czy może jakiś naszych badaczy.
Po raz kolejny sorki, ale na twoje pytania nie da się odpowiadać, po raz kolejny zachęcam do przeczytania jakiejś książki, w twoim wypadku nawet byle jakiej.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zadałem proste pytanie, o podmiocie, a teraz skoro już talent polonistyki się ukazał w Twoim wywodzie, więc w wierszu Agaty jaki gat liryki wystepuje, kto jest adresatem lirycznym w wierszu, jakich srodków stylistycznych użył Autor itp?

Czekam na proste odpowiedzi z zakresu analizy wiersza

szacuneczek

be,

Jak zawsze piszesz , aby znów odwrócić kota ogonem , ale na pytanie się odpowiada już z racji własnych przekonań.

Nie ma czegoś takiego jak "gatunek liryczny" i nie ma czegoś takiego jak "adresat liryczny", a stylistyka od XX w. to typologia i wyjaśnienie ekspresji językowej (czyli m. in poetyka) i nie wiem, czy chodzi ci o szkołę genewsko-francuską, czy o rosyjską szkołę formalną, czy chodzi ci o estetykę Crocego, czy może o kierunek reprezentowany przez Winogradowa, czy może M. Riffaterrea, czy może jakiś naszych badaczy.
Po raz kolejny sorki, ale na twoje pytania nie da się odpowiadać, po raz kolejny zachęcam do przeczytania jakiejś książki, w twoim wypadku nawet byle jakiej.

człowieku:

Nie mam już sił , patrz i się ucz na naukę zawsze jest czas i daj już mi Żyć

2) Czy wiersz posiada motto (jak np. w balladzie Adama Mickiewicza "Romantyczność"), jaka jest jego rola?

3) Jakiego gatunku lirycznego użył autor? (np. hymn, fraszka, bajka, elegia, sonet, pieśń, psalm, oda, tren itp.).


4) Jaki to rodzaj liryki? (np. bezpośrednia, pośrednia, inwokacyjna, apelu, podmiotu zbiorowego, refleksyjna, patriotyczna...)



5) Kto jest podmiotem lirycznym w wierszu? Ważne: podmiot liryczny a autor to nie są tożsame osoby!


6) Kto jest adresatem lirycznym w wierszu - czyli do kogo skierowane są słowa utworu?

Ty Panie M Krzywak , tylko tego się naucz, by naprawdę Pana minusy nie były banalne na tym kończę , a nie trafił Pan na laika

szacuneczek

be
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie ma czegoś takiego jak "gatunek liryczny" i nie ma czegoś takiego jak "adresat liryczny", a stylistyka od XX w. to typologia i wyjaśnienie ekspresji językowej (czyli m. in poetyka) i nie wiem, czy chodzi ci o szkołę genewsko-francuską, czy o rosyjską szkołę formalną, czy chodzi ci o estetykę Crocego, czy może o kierunek reprezentowany przez Winogradowa, czy może M. Riffaterrea, czy może jakiś naszych badaczy.
Po raz kolejny sorki, ale na twoje pytania nie da się odpowiadać, po raz kolejny zachęcam do przeczytania jakiejś książki, w twoim wypadku nawet byle jakiej.

człowieku:

Nie mam już sił , patrz i się ucz na naukę zawsze jest czas i daj już mi Żyć

2) Czy wiersz posiada motto (jak np. w balladzie Adama Mickiewicza "Romantyczność"), jaka jest jego rola?

3) Jakiego gatunku lirycznego użył autor? (np. hymn, fraszka, bajka, elegia, sonet, pieśń, psalm, oda, tren itp.).


4) Jaki to rodzaj liryki? (np. bezpośrednia, pośrednia, inwokacyjna, apelu, podmiotu zbiorowego, refleksyjna, patriotyczna...)



5) Kto jest podmiotem lirycznym w wierszu? Ważne: podmiot liryczny a autor to nie są tożsame osoby!


6) Kto jest adresatem lirycznym w wierszu - czyli do kogo skierowane są słowa utworu?

Ty Panie M Krzywak , tylko tego się naucz, by naprawdę Pana minusy nie były banalne na tym kończę , a nie trafił Pan na laika

szacuneczek

be

Gatunki masz takie - literackie, mieszane (synkretyczne), mowy, pograniczne. W liryce (bo to jest rodzaj literacki, jeden z trzech) masz odmiany. Oczywiście sonet, hymn itd.. jest gatunkiem, ale my mówimy o wierszu Agaty, prawda?
adresatem jest zawsze odbiorca działa literackiego (chyba, że masz realną osobę wymienioną w tekście literackim, z imienia i nazwiska), "adresata lirycznego" - powtarzam, nie ma.
Podmiot liryczny w wierszu też jest jeden, od wieków.

Nie rób sobie już jaj.
Opublikowano

A jako, że muszę iść do pracy, a to, co zerżnąłeś z wikipedii, przeczy mojej tezie, zostawiam ci zadanie domowe - jak zauważyłeś, źródło to Kulawik. W tymże, na stronie 271 jest rozdział "gatunki literackie" i tam dowiesz się, skąd pytanie o "gatunek liryczny" w tym miejscu jest nieprawidłowe i dlaczego chodzi mi o odmianę (dam ci podpowiedź - określ wiersz Agaty gatunkowo!)

Opublikowano

Brrr, sam się zakręciłem. Chodzi mi o to, że w tym wypadku wiersz Agaty nie jest "gatunkowy", (czyli nie jest ani hymnem, ani sonetem, itp. itd...) czyli pytanie o gatunek w tym momencie jest po prostu błędne. A ja napisałem że "gatunek liryczny nie istnieje" - powinno być dopisane "w tym wypadku".

Sorki Agato za dyskusje pod wierszem, ale muszę wyprostować pewne kwestie

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @viola arvensis Zdenerwowanie to kran, zakręcający dopływ dobrych myśli.   Pozdrawiam. 
    • @Gosława Ż pieprzykiem, jak zawsze świetne !!
    • @Łukasz Jurczyk dziękuję!
    • Kto mnie czyta na bieżąco ten wie, że miałem użyć jeszcze obywatela Żerebcowa w innym utworze niż "Szare eminencje". Więc proszę oto nowa proza poetycka z postacią niesamowitego poety.   Amerykański studebaker, przedzierał się przez zaspy, plątaninę krzaków  i zwalonych siarczystym mrozem drzew, niczym wściekły i głodny niedźwiedź. Potężny silnik ciężarówki charczał, kaszlał i wył wchodząc na najwyższe obroty. Śledziłem każdy jej ruch,  od kiedy tylko wychynęła zza odległego  zakrętu u stóp niewielkiego wzgórza. Rozkazałem pilnować więźniów w budynku posterunku a sam wyszedłem na spotkanie tych, którzy mieli uwolnić mnie  od tego problematycznego balastu  który często pozbawiał mnie spokojnego snu a jeszcze częściej wiary  w racjonalne pojmowanie rzeczywistości.     Byłem wyznaczony na stanowisko  nadzorcy obozu pracy nr 233. Łagru dla szczególnie wrogich i niebezpiecznych dla systemu  więźniów politycznych. Zakończona ledwie pół roku temu  Wielka Wojna Ojczyźniana nie zatrzymała nawet na chwilę maszyny śmierci,  która zbierała swe okrutne żniwo na tym zapomnianym przez wszelką cywilizację  i oczy świata skrawku terenu gdzieś na zachód od Irkucka. Przybywali tu i ginęli setkami, tysiącami. Pociągi i ciężarówki  były pełne żywych i umarłych. Śmierć w trakcie drogi lub zaraz po przybyciu, równała się tu łasce i miłosierdziu. Ci którzy opierali się śmierci, nie mogli robić tego w nieskończoność. Pięć lat katorgi, było prawie pewnym wyrokiem śmierci. Zdecydowana większość miała wyroki  od piętnastu lat do dożywocia. Umierali w obozach, kopalniach, hutach,  przy budowie dróg i tras kolejowych. Umierali w tajdze. Głód, tyfus, czerwonka, kule strażników. Te też były oznaką miłosierdzia. Często nie kopano nawet mogił. Zrzucano ciała w lasach a zwierzyna i czas robiły co do nich należało. Wszędzie wokół chodzono po kościach  jak po świeżo wybrukowanym  moskiewskim prospekcie.     Nie ma to jednak znaczenia. Śmierć miliona to tylko statystyka, dla słabych, uczuciowych umysłów. Walka musiała trwać. Element reakcyjny i burżuazyjny  należało wyplenić. Tak samo jak inteligencję. Sierp i młot miały ściąć i zgnieść  epokę carskiej szabli i poetyckiego pióra. Byli jednak tacy niezłomni, którzy nie trwożyli przed obozami, kulami, chorobami, sierpem ani młotem a nawet gniewem czerwonego cara. Przeżywali lata więzienia czy łagru. Odnotowywano niby ich śmierć. A potem łapano ich gdzieś w kraju po raz wtóry, trzeci… dziesiąty. Osadzano, umierali i odradzali się  w innym miejscu tylko po to  by dać się z czasem schwytać  i koło się zamykało. Niektórzy modlili się do nich jak do ikon.     Byli święci choć przeklęci. Był wśród nich najsłynniejszy wyklęty. I za kilka chwil  będę mógł gościć go  w progu swego obozu. Aż trudno uwierzyć,  że cały komitet centralny  drży z przestrachu  na samo wspomnienie jego imienia. Mówi się,  że pojawił się w kraju  zaraz po rewolucji październikowej. I przez te prawie trzydzieści lat. Ciągle unika wyroków śmierci. Lecz schwytać można go łatwo. Nie ukrywa się zbyt dobrze. Cały czas piszę i wydaje w podziemiu, swoje wiersze i książki. Mówi się, że piekło go zrodziło. Piekło go posłało, chroni go i odradza w kółko. Taki on święty  a pakt podobno przed laty  zawiązał z Diabłem. Piekło wydaje jego dzieła.     Siedział wyroki i na Kriestach i na Kołymie. Za Murmańskiem i na Łubiance. Nie bał się kaźni tortur mu zgotowanych, oprócz jednej tylko. Chrestu całować nie chciał  i na Boga się nie klął. A w celi osadzony po nocach  prawił rozmowy z cieniami. I z kocurem, grubym i czarnym  go często w celi widywano. Nieraz go chcieli zatłuc strażnicy  albo zastrzelić,  lecz kocisko było mądrzejsze niż człowiek. Unikało wszystkich pułapek. I odwiedzało więźnia wszędzie,  gdziekolwiek nie trafił. Byli świadkowie niepodważalni, którzy asystowali przy egzekucjach pisarza. Strzelano w niego, truto, bito na śmierć, wieszano a nawet rąbano na części. Zawsze po czasie wracał. A nazywał się Paweł Fiodorowicz Żerebcow.   Ciężarówka dowlokła się do bramy obozu. Kierowca zgasił silnik. Z szoferki wysiadł oficer enkawudzista, z przewieszoną przez prawy bark pepeszą. Nie rzekł nawet słowa na przywitanie, miast tego wręczył jakieś papiery  jednemu z moich strażników a ten od razu przekazał je do mnie. Wszystko się zgadzało. Chcę go zobaczyć.  Nie biorę kota w worku. Enkawudzista zaśmiał się  sucho przez nos. Na pace jest i kot. Sprawdźcie sobie jeśli chcecie. Kierowca bębnił niespokojnie  palcami o kierownicę. Podświadomie wyczułem w nim strach. Zasiał we mnie chwilę niepewności. A jeśli Żerebcowa tam nie ma? Ulotnił się w trakcie podróży. Rozpłynął pośrodku niczego, gdzieś w lesie.     Obchodziłem ciężarówkę ostrożnie. Sam chciałbym teraz sięgnąć po broń. Nawet jeśli kulę nie imają się jego ciała. Spod zaciągniętego na sztywno  brezentu paki, wionęło ciepłą wilgocią,  moczem, kałem i słodką nutą krwi. Na samym przodzie za szoferką,  siedział jeden jedyny więzień. Nie był skuty. Nie wyglądał  na mocno zaniedbanego czy chorego. To nie był żywy trup ani szkielet. Zjawa przybyła z Łubianki czy Kołymy. Był to po prostu człowiek. Więzień na zewnątrz  lecz nie wewnątrz samego siebie. Nie wszystko wydawało się jednak być w jak najlepszym porządku. Wedle akt, Żerebcow powinien dobijać  do pięćdziesięciu sześciu lat. A ja patrzyłem na oblicze  studenta rosyjskiej filologii  uniwersytetu w Petersburgu. Odjąłbym mu co najmniej trzy dekady. Był co prawda brudny, pobity, zawszony  ale co dla niego najważniejsze, nie był złamany. Jego wzrok nie był wzrokiem więźnia. Nie był pogodzonym ze śmiercią, przestraszonym mężczyzną. On był tylko smutno patrzącym w onuce poetą któremu kolejny wyrok śmierci przerywał passę tworzenia swoich dzieł.     Spojrzał na mnie tylko przez ułamek sekundy, widać nie był ciekaw gdzie trafił. Był to wzrok bystry i czujny. Prawda, przygnębiający ale nie pusty. Kriesty. Kołyma. Murmańsk. Trzy potwierdzone egzekucje. Dwie próby ucieczki. Sześć transportów więziennych zakończonych śmiercią konwoju. A mimo to siedział tutaj. Żywy. Jakby czas po prostu nie chciał go dotknąć.     Między jego nogami coś się poruszyło. Był to ogromny, czarny kot. Uniósł ogon i wtulił się  nastroszoną sierścią w łydkę Żerebcowa. Łasił się powoli,  wręcz prowokująco. Wiedział, że skupiłem na nim całą uwagę. Miał piękne, lśniące futro,  poszarpane lekko,lewe ucho  i prawie ludzki, zimny uśmiech. Dołączył do tego hipnotycznie, głęboki wzrok. Patrzył nie na mnie a w głąb mnie. Przerażał bardziej niż sam Żerebcow. Pomyślałem, że ten kocur  to jakiś jego krajan z samej czeluści piekła.     Żerebcow siedział bez ruchu. Zgarbiony lekko. Tak jak gdyby czytał książkę  w sali leningradzkiej biblioteki. Nie zamierzał chyba mówić ani słowa. Wy jesteście Paweł Fiodorowicz Żerebcow? Po tych latach  odsiadki, łagrów, obław i egzekucji. Wyglądał po prostu jak człowiek. Nie nowy rodzaj człowieka. Zbudowany ze stali, obywatel sowiecki. Żerebcow był z innej epoki, innego czasu. Spokojny, miły, wyjęty z kart dawnej literatury. Inteligent milcząco przytaknął. A kot wskoczył mu ochoczo na kolana.                  
    • @Berenika97 dziękuje bardzo@alex121
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...