Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



czy ja wchodzę Panu w wiersze i nękam pochlebców? a ilu ich tam. serwował Pan przecież gnioty wzbudzające powszechne ochy i achy. zajmij się Pan nimi. i naucz szanować zdanie innych, choćby odmienne.

dobranoc

Gniot to gniot, czy twój, czy mój, to na jedno wychodzi.
A tak z ciekawości, bo mam wrażenie, że wasza krytyka polega na klepaniu plusów, które to moje "gnioty" wzbudzały "ochy i achy"?

Panie Krzywak, Pan tu przyszedł wyrazić opinię o wierszu, czy siać popelinę? czytaj Pan regulamin, pisz na temat wiersza, nie na około, że gniot jest gniotem, tylko wprost jak człowiek boś chyba nim jest. czy się mylę?
zdecydowanie nie lubię takiego postępowania.

pa.
  • Odpowiedzi 124
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Gniot to gniot, czy twój, czy mój, to na jedno wychodzi.
A tak z ciekawości, bo mam wrażenie, że wasza krytyka polega na klepaniu plusów, które to moje "gnioty" wzbudzały "ochy i achy"?

Panie Krzywak, Pan tu przyszedł wyrazić opinię o wierszu, czy siać popelinę? czytaj Pan regulamin, pisz na temat wiersza, nie na około, że gniot jest gniotem, tylko wprost jak człowiek boś chyba nim jest. czy się mylę?
zdecydowanie nie lubię takiego postępowania.

pa.

Chwila, chwila - a czy krytyka nie dotyczy wiersza? A ja właśnie neguje krytyczną popelinę na podstawie wiersza, zatem od tekstu nie odbiegam. Za to twoje odżegnywanie się do moich kochanych gniotków jest właśnie wyjściem poza ten grunt, więc chyba piszesz teraz sama do siebie.
A regulamin znam doskonale, w którym punkcie go łamię?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



tak, forma miała być prosta z założenia i służyła czystemu przekazowi. dobrze, że takowy jednak dotarł i bardzo się cieszę, że zwrócił Pan uwagę na ten prościutki wiersz. ewidentnie wiersz mówi o relacjach emocjonalnych, o przemianach w dorosłym życiu kobiety. Piotrusiowość-matczyność jest tu przełożona na dorastanie obojga. zaskakujący wniosek dotyczący płynności snu-rzeczywistości, właściwie jej przepływania w latach w tę i w tamtą stronę. ewolucji w relacjach opartej na wzajemnym szacunku, zrozumieniu, akceptacji itd. prawie do snu i prawie do jawy i równowadze między nimi. symbolika Wyspiańskiego to kanon, który jest bardzo silnie we mnie zakorzeniony.

Dziękuję i Pozdrawiam :)
/b
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Panie Krzywak, Pan tu przyszedł wyrazić opinię o wierszu, czy siać popelinę? czytaj Pan regulamin, pisz na temat wiersza, nie na około, że gniot jest gniotem, tylko wprost jak człowiek boś chyba nim jest. czy się mylę?
zdecydowanie nie lubię takiego postępowania.

pa.

Chwila, chwila - a czy krytyka nie dotyczy wiersza? A ja właśnie neguje krytyczną popelinę na podstawie wiersza, zatem od tekstu nie odbiegam. Za to twoje odżegnywanie się do moich kochanych gniotków jest właśnie wyjściem poza ten grunt, więc chyba piszesz teraz sama do siebie.
A regulamin znam doskonale, w którym punkcie go łamię?

mów na temat wiersza, a nie czepiaj się rozmówców. co masz do powiedzenia mów wprost.

tyle.
/b
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



"i zwrócenie się do rzeczywistości oznacza powrót do konkretów"

- czy jest ci znany inny rodzaj zwrócenia się do rzeczywistości ? : )

"powrót do konkretów - a w końcu - zmierzenie się zarówno z zerwaniem z fikcją"

- czy powrót do konkretów i zerwanie z fikcją, to aby nie to samo ? : )

"zerwaniem z fikcją jak i zmierzenie się z potrzebami autentycznymi własnymi i syna"

- życie polega na ciągłym mierzeniu się z potrzebami, nie da się inaczej, kiedy zrywamy z fikcją, to jakie mają być potrzeby - nieautentyczne ? : )

Cały ten wywód pachnie myślowym pleonazmem. Surowy autentyzm polega chyba na tym, że jak się zbudzi, to się nie śpi. Z jednym się zgodzę, popełnione dziełko, to rzeczywiście zgrzebny komunikat... ; )
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Chwila, chwila - a czy krytyka nie dotyczy wiersza? A ja właśnie neguje krytyczną popelinę na podstawie wiersza, zatem od tekstu nie odbiegam. Za to twoje odżegnywanie się do moich kochanych gniotków jest właśnie wyjściem poza ten grunt, więc chyba piszesz teraz sama do siebie.
A regulamin znam doskonale, w którym punkcie go łamię?

mów na temat wiersza, a nie czepiaj się rozmówców. co masz do powiedzenia mów wprost.

tyle.
/b

Infantylizm zostaje przełożony na "proste słowa". Niestety, mamy tutaj do czynienia z czarami (czyli-pustosłowiem)- "dziwny sen" jest o tyle znaczący, o ile ktoś mi wyjaśni, czym jest "nie-dziwny sen". Ciekawe też jest porównanie syna do Piotrusia Pana - o ile mam zrozumieć, syn tez jest dziwny? Chyba tak, skoro jak i "dziwny" Piotr buja po niebie.
To, że we śnie jest jak w życiu zadziwia swą logiką. Znajomość snu przez podmiot zasługuje na dysertacje naukową, o ile podmiot zechce podzielić się wrażeniami. Dodam, że "wyspy szczęśliwe" są już całkowicie z innej bajki, bo ani z Piotrusia nie są, ani nawet z rodzimego wschodu.
Ta głęboka głębia tekstu uświadomiła sobie w zachwycającej nowością puencie, że czas się obudzić. I ja też jestem za - szczególnie wtedy, kiedy kiksy logiczne, błędy myślowe są uważane za wiersze. Cała przemiana zawiera się w rozpaczliwych samoocenach wiersza przez autorkę.

I dlatego pytam się krytyków, skąd u nich te plusy? Może z niewyspania?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



mów na temat wiersza, a nie czepiaj się rozmówców. co masz do powiedzenia mów wprost.

tyle.
/b

Infantylizm zostaje przełożony na "proste słowa". Niestety, mamy tutaj do czynienia z czarami (czyli-pustosłowiem)- "dziwny sen" jest o tyle znaczący, o ile ktoś mi wyjaśni, czym jest "nie-dziwny sen". Ciekawe też jest porównanie syna do Piotrusia Pana - o ile mam zrozumieć, syn tez jest dziwny? Chyba tak, skoro jak i "dziwny" Piotr buja po niebie.
To, że we śnie jest jak w życiu zadziwia swą logiką. Znajomość snu przez podmiot zasługuje na dysertacje naukową, o ile podmiot zechce podzielić się wrażeniami. Dodam, że "wyspy szczęśliwe" są już całkowicie z innej bajki, bo ani z Piotrusia nie są, ani nawet z rodzimego wschodu.
Ta głęboka głębia tekstu uświadomiła sobie w zachwycającej nowością puencie, że czas się obudzić. I ja też jestem za - szczególnie wtedy, kiedy kiksy logiczne, błędy myślowe są uważane za wiersze. Cała przemiana zawiera się w rozpaczliwych samoocenach wiersza przez autorkę.

I dlatego pytam się krytyków, skąd u nich te plusy? Może z niewyspania?

szanowny, proszę mi powiedzieć, jakie to pytania zasadnicze padają w pańskich wierszach, jakie to wyzwanie intelektualne, artystyczne przedstawiają? bo jeśli oczekujesz pan ode mnie wiersza na miarę epoki, to spójrz na własne, zaledwie przyzwoicie napisane, nie wnoszące kompletnie niczego do literatury.

przedstawiasz zadziwiającą bufonadę.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Infantylizm zostaje przełożony na "proste słowa". Niestety, mamy tutaj do czynienia z czarami (czyli-pustosłowiem)- "dziwny sen" jest o tyle znaczący, o ile ktoś mi wyjaśni, czym jest "nie-dziwny sen". Ciekawe też jest porównanie syna do Piotrusia Pana - o ile mam zrozumieć, syn tez jest dziwny? Chyba tak, skoro jak i "dziwny" Piotr buja po niebie.
To, że we śnie jest jak w życiu zadziwia swą logiką. Znajomość snu przez podmiot zasługuje na dysertacje naukową, o ile podmiot zechce podzielić się wrażeniami. Dodam, że "wyspy szczęśliwe" są już całkowicie z innej bajki, bo ani z Piotrusia nie są, ani nawet z rodzimego wschodu.
Ta głęboka głębia tekstu uświadomiła sobie w zachwycającej nowością puencie, że czas się obudzić. I ja też jestem za - szczególnie wtedy, kiedy kiksy logiczne, błędy myślowe są uważane za wiersze. Cała przemiana zawiera się w rozpaczliwych samoocenach wiersza przez autorkę.

I dlatego pytam się krytyków, skąd u nich te plusy? Może z niewyspania?

szanowny, proszę mi powiedzieć, jakie to pytania zasadnicze padają w pańskich wierszach, jakie to wyzwanie intelektualne, artystyczne przedstawiają? bo jeśli oczekujesz pan ode mnie wiersza na miarę epoki, to spójrz na własne, zaledwie przyzwoicie napisane, nie wnoszące kompletnie niczego do literatury.

przedstawiasz zadziwiającą bufonadę.

Mój tekst jest piętro niżej, możesz sobie tam zejść, popisać się erudycją.
Tutaj zastanawiam się publicznie nad twoim tekstem, i pytam publicznie, skąd biorą się plusy pod tekstem, który zawiera w sobie błędy, co doprowadzić może do jakiejś konkluzji, a i ja się czegoś dowiem ciekawego.
A swoją drogą - Wyspiański się w grobie przewrócił.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



szanowny, proszę mi powiedzieć, jakie to pytania zasadnicze padają w pańskich wierszach, jakie to wyzwanie intelektualne, artystyczne przedstawiają? bo jeśli oczekujesz pan ode mnie wiersza na miarę epoki, to spójrz na własne, zaledwie przyzwoicie napisane, nie wnoszące kompletnie niczego do literatury.

przedstawiasz zadziwiającą bufonadę.

Mój tekst jest piętro niżej, możesz sobie tam zejść, popisać się erudycją.
Tutaj zastanawiam się publicznie nad twoim tekstem, i pytam publicznie, skąd biorą się plusy pod tekstem, który zawiera w sobie błędy, co doprowadzić może do jakiejś konkluzji, a i ja się czegoś dowiem ciekawego.
A swoją drogą - Wyspiański się w grobie przewrócił.


szanowny,
zwyczajowo pański peel psychologicznie ma budowę cepa. nie dziwię się, że nie rozumiesz wiersza.

pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Mój tekst jest piętro niżej, możesz sobie tam zejść, popisać się erudycją.
Tutaj zastanawiam się publicznie nad twoim tekstem, i pytam publicznie, skąd biorą się plusy pod tekstem, który zawiera w sobie błędy, co doprowadzić może do jakiejś konkluzji, a i ja się czegoś dowiem ciekawego.
A swoją drogą - Wyspiański się w grobie przewrócił.


szanowny,
zwyczajowo pański peel psychologicznie ma budowę cepa. nie dziwię się, że nie rozumiesz wiersza.

pozdrawiam

Nie rozumiem plusów pod nieskładnym, błędnym, słabym tekstem. Powtarzam to już trzeci raz, a ty za każdym razem piszesz o moich tworkach-potworkach, jakby to było jakimś kontrargumentem. Ocknij że się, a jak uważasz tego swojego gniota za arcydzieło, to współczuje.

A swoją drogą, kto ostatnio wyśmiewał się z poetów, którzy broniąc swoich wypocin atakują z miejsca "krytyków"?
Jakie to żałosne...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




szanowny,
zwyczajowo pański peel psychologicznie ma budowę cepa. nie dziwię się, że nie rozumiesz wiersza.

pozdrawiam

Nie rozumiem plusów pod nieskładnym, błędnym, słabym tekstem. Powtarzam to już trzeci raz, a ty za każdym razem piszesz o moich tworkach-potworkach, jakby to było jakimś kontrargumentem. Ocknij że się, a jak uważasz tego swojego gniota za arcydzieło, to współczuje.

A swoją drogą, kto ostatnio wyśmiewał się z poetów, którzy broniąc swoich wypocin atakują z miejsca "krytyków"?
Jakie to żałosne...

a ja jak dziecku tłumaczę, że go nie rozumiesz i dlatego nie rozumiesz ocen.
sam się ocknij i mi tu żalów nie wylewaj.

...
Opublikowano

mam tego dość. dlaczego wszyscy wylewają pod moimi wierszami dowody swojej ignorancji?
może najpierw tak spróbować pomyśleć, a nie traktować wiersze jak taśmociąg.

szlag.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie rozumiem plusów pod nieskładnym, błędnym, słabym tekstem. Powtarzam to już trzeci raz, a ty za każdym razem piszesz o moich tworkach-potworkach, jakby to było jakimś kontrargumentem. Ocknij że się, a jak uważasz tego swojego gniota za arcydzieło, to współczuje.

A swoją drogą, kto ostatnio wyśmiewał się z poetów, którzy broniąc swoich wypocin atakują z miejsca "krytyków"?
Jakie to żałosne...

a ja jak dziecku tłumaczę, że go nie rozumiesz i dlatego nie rozumiesz ocen.
sam się ocknij i mi tu żalów nie wylewaj.

...

Pani sobie kpi?
A zdania nie zmieniam - ten wiersz jest denny, a jedyne czego nie rozumiem, jak kiksy logiczne można uważać za "poezję współczesną".
Może do 21:00 ktoś mi to wyjaśni. Autorce może już podziękuje, bo obrona wiersza nie wychodzi, a pogrążą.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



a ja jak dziecku tłumaczę, że go nie rozumiesz i dlatego nie rozumiesz ocen.
sam się ocknij i mi tu żalów nie wylewaj.

...

Pani sobie kpi?
A zdania nie zmieniam - ten wiersz jest denny, a jedyne czego nie rozumiem, jak kiksy logiczne można uważać za "poezję współczesną".
Może do 21:00 ktoś mi to wyjaśni. Autorce może już podziękuje, bo obrona wiersza nie wychodzi, a pogrążą.


zgłosiłam naruszenie regulaminu do moderatora. robisz pan sobie nagonkę na mnie i moich komentatorów pod wierszem.

to niedopuszczalne !!!

oddałeś pan głos, mętnie, ale w końcu się wypowiedziałeś i ja to uznaję.
uszanować należałoby także przeciwne oceny.

z politowaniem
/b
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pani sobie kpi?
A zdania nie zmieniam - ten wiersz jest denny, a jedyne czego nie rozumiem, jak kiksy logiczne można uważać za "poezję współczesną".
Może do 21:00 ktoś mi to wyjaśni. Autorce może już podziękuje, bo obrona wiersza nie wychodzi, a pogrążą.


zgłosiłam naruszenie regulaminu do moderatora. robisz pan sobie nagonkę na mnie i moich komentatorów pod wierszem.

to niedopuszczalne !!!

oddałeś pan głos, mętnie, ale w końcu się wypowiedziałeś i ja to uznaję.
uszanować należałoby także przeciwne oceny.

z politowaniem
/b

Zbladłem ze strachu...

Ale jako, że przed chwilą podważyłaś wyniki jury, zgłoszę cię, że nękasz jurorów, a to jest n i e d o p u s z c z a l n e !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie rozumiem zapalczywości obydwu stron ;) Wiersz jest słaby i branie sobie za wzór adrejcha jest absurdalne. Dziwi tylko komentarz Jacka Sojana, który jest zazwyczaj bezkompromisowy, a teraz doszukuje się na siłę "innego wymiaru". Podstawa: językowo jest ubogo jak w biednych dzielnicach Rio de Janeiro. Marzenia, wyspy szczęśliwe, życie, sen.... Poezja to gra słów i piękno związane z ich użyciem - pięknego piękna bądź brzydkiego piękna. Brzydota słów też bywa zaskakująco atrakcyjna dla oka. Skoro tu tego nie ma, to nawet "delikatna i subtelna" tematyka tego nie zmieni. Zastanówmy się: intencje są celem nadrzędnym? Czy wykonanie?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




zgłosiłam naruszenie regulaminu do moderatora. robisz pan sobie nagonkę na mnie i moich komentatorów pod wierszem.

to niedopuszczalne !!!

oddałeś pan głos, mętnie, ale w końcu się wypowiedziałeś i ja to uznaję.
uszanować należałoby także przeciwne oceny.

z politowaniem
/b

Zbladłem ze strachu...

Ale jako, że przed chwilą podważyłaś wyniki jury, zgłoszę cię, że nękasz jurorów, a to jest n i e d o p u s z c z a l n e !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

ja się zastanawiam, co panu dolega, bo jeśli mój wiersz, to proszę przejść pod inne, lepsze.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Kolejny raz drzwi windy rozwarły się na boki, za nimi ukazał się  oświetlony lampami o mlecznym szkle, korytarz klatki schodowej. Całkiem dobrze utrzymanej i zadbanej  jak na dzielnicę w której znajdował się ten konkretny wieżowiec. Trochę doniczkowej zieleni,  kilka rowerów  i jeden wózek dziecięcy  na zimnej posadzce  kładzionej na wzór  dwukolorowej szachownicy. Wąskie a szerokie okienka nie wpuszczające zbyt wiele ożywczego, naturalnego światła. Szyby ich były zakurzone i przymulone od papierosowego dymu, palących na klatce chłopców.     Nie było ich stać  na picie i zabawę w pobliskim barze. Dlatego oblegali, sklep z alkoholem, który zajmował niewielki budynek  naprzeciw wieżowca. Pielgrzymowali tam  od wczesnego rana do późnego wieczora. Właścicielka kończyła pracę  ledwie godzinę przed północą, Więc mieli aż nazbyt wiele czasu  by oddać się ochoczo  w alkoholowe odmęty zapomnienia.     Choć zawsze jeździłem windą, mimo tego że przerażało mnie to  i to nie z powodu lęku  o stan techniczny urządzenia czy klaustrofobicznych przestrzeni a po prostu  częstej jazdy w towarzystwie wielu osób, których niby znałem jako sąsiadów, ale nigdy nie potrzebowałem spotykać na swej drodze samotnika i wyrzutka. Nie potrafiłem nawiązywać  choć przelotnych, pełnych  podstawowych grzeczności kontaktów.     Kogo to mogło obchodzić jak minął mi dzień, lub dokąd lub skąd idę. Dzień dobry. Żaden dzień mojego życia taki nie jest. Dobranoc. Bezsenna, pełna bolesnych retrospekcji, rozmowy z sennymi koszmarami,  które wychodzą z głowy  i patrzą na zamęczone ciało,  unieruchomione w pościeli. Oczy szeroko zamknięte. Na realne potrzeby. Na znalezienie wyjścia z labiryntu.   Staram się zawsze uciec w kąt. Choć w windzie jest to dosłownie niemożliwe. Wszyscy zaszczycają mnie swym wzrokiem. Nie potrafię odpowiedzieć tym samym. Pocę się i duszę wręcz  próbując nie odwzajemniać zainteresowania. Lecz gdzie mogę skoncentrować uwagę. Na lustrze? Po to by patrzeć na siebie i nie poznawać się. W domu nie mam luster. Nie mam ochoty patrzeć na postęp choroby i nieodwracalnych skutków alienacji. Ale ludzie chcą widzieć i przyciąga ich to. A ja nie chcę tłumaczyć, dlaczego wybrałem tak jak wybrałem.     Przecież nie będę też udawał,  że czytam regulamin dźwigu. Ja człowiek z poza kanonu, charakterystyki, regulaminów i zasad społecznych. Zakazy mnie denerwują. Uważam, że nie powinniśmy  zakazywać niczego co nie godzi  w bezpieczeństwo publiczne  i niezależność jednostki. Człowiek żyję po to by żyć a nie wegetować w klatce zakazów i nakazów, wyimaginowanych rządów i bóstw.   Dlatego najczęściej po prostu  patrzę w czerwone cyfry na panelu. Jak wędrują piętra w górę i w dół. Sinusoida życia. Reakcji i stadiów. Burzy i letargu. Mania stworzenia i lęk destrukcji. Umysłu poety. Czekam na swoje piętro. Wciśnięty w opiekuńczą ciepłotę ciał stada. To nie mój gatunek. Nie moje stado. Gdyby tylko wiedzieli kogo próbują chronić. Gdyby tylko znaleźli się ze mną  za drzwiami mego mieszkania. Wtedy czar o dobrym lecz dziwnym sąsiedzie  prysł by w jednej chwili. Odkryliby wiersze i pamiętniki. Luźne zapiski. A co najważniejsze, tajemnicę, która jest zbyt straszna. Nawet dla mnie.   Na panelu wyświetliła się cyfra pięć. Jeden ze starszych sąsiadów  pożegnał się z nami  i wysiadł utykając lekko na prawą nogę. Cyfra siedem. dwie młode siostry,  wysiadły życząc nam miłego dnia. Zarzuciły plecaki na ramiona i ruszyły pędem ku mieszkaniu  spiesząc na spóźniony obiad. Cyfra dziewięć. Sąsiadka w średnim wieku  chwyciła siatki z zakupami  i szybko opuściła kabinę. Zawsze była wredna, wścibska i niemiła.     Zostaliśmy tylko we dwóch. Ja i biedny studenciak  z mieszkania naprzeciw. Chodził do szkoły muzycznej i śpiewał. zawsze z gitarą w futerale. Ubrany w znoszone buty,  cerowane spodnie i płaszcz  w tak tragicznym stanie  jak gdyby okradł z niego bezdomnego. Czasami pukał do mnie po jakieś drobne  lub kilka kromek chleba. Grał i śpiewał pięknie. Miał talent ale co ważniejsze  jego cierpienie miało widać głęboki sens  a dusza miała już dość. Pisał własne piosenki. Tylko tak mógł  choć na moment usidlić swe demony. Był jedynym godnym, bym kiedyś mógł pokazać mu swoje teksty. Lubiłem go. Kocham inność.   Piętro dziesiąte. Ostatnie. Wysiadamy. On z futerałem ja z rękoma w kieszeniach. Nie za dobrze pan dziś wygląda. Ta depresja pana wykończy. Zdobyłem się na lekki uśmiech. Czułbym się lepiej będąc martwy. Wiem, że Ty to rozumiesz. Jego mina mówiła tylko prawdę. Pożegnaliśmy się pomiędzy swoimi mieszkaniami  i zakluczyliśmy szybko drzwi po wejściu.   Wszedłem przez ciemny przedpokój  do salonu i zapaliłem światło. Dobry wieczór kochanie. Jestem już tylko z Tobą i dla Ciebie. Najpierw zaparzę kawę a potem  opowiem Ci cały mój dzień. Tylko ona była moim szczęściem i życiem. Jedynym powodem ku temu  by nie wyskoczyć oknem  wprost na zaparkowane na parkingu auta. Była tylko moja. Łączyło nas wszystko  a dzieliła jedynie odległość.     Cały salon był w jej fotografiach. Były ich setki a może tysiące. Ściany i sufit były nimi wyklejone  szafka i biurko również. Ich stosy były na kanapie i parapecie. Dziesiątki stały w oprawach. Najpiękniejsze z nich były święte. Ozdobione kwiatami i podświetlone świecami. Każdy wiersz powstawał dla niej. Czekałem, zawsze tylko na jej wiadomość. Na jej anielską urodę, głos i ruch. Poprzysiągłem sobie że szybciej oszaleję  niż ją stracę. Cóż oszalałem z miłości. Nie, nie miłości. Brzydzę się miłością. Oszalałem z uwielbienia do jedynej kobiety, której nie dane mi będzie nigdy mieć. I tym jest dla mnie dobry wieczór. Bo każda chwila z nią jest jak dzień w raju. Muzyka, poezja, natchnienie  i jej fotografia na poduszce. Patrząca na mnie tak  jak może patrzeć tylko anioł.  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @andrew co przyniesie, to zobaczymy:) ten rok ma być ognisty jak koń, taka jest przepowiednia chińska:) 
    • chciałem przeleć wzrokiem, ale jednak zostałem na chwilę na plus, może do źdźbła redakcji, ale na plus. zwłaszcza pointa
    • Beata obchodziła urodziny. Jubilatka otrzymała ode mnie książkę o duchach i pamiątkową figurkę : zameczek, kukły, patyczki… Pierwszy prezent wyśmiała, drugim się zadziwiła. Odstawiła figurkę na komodę. Była słabo oświetlona. Stała się rzecz dziwna. Kukły zaczęły chrzęścić i poruszały się ich cienie. Gdy ktoś przeżegnał się, „czar” ustawał. Przypomniała mi się klątwa i przepowiednia… Razem z Beatą postanowiliśmy spalić przybytek. Miejsce pokropiliśmy wodą święconą.                                               …    
    • @Manek Oj, ja również, ale chyba każdy wiek rządzi się swoimi prawami

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...