Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

małe kłopoty nie skrywane
poduszką policzki
ogrzane katafalkiem podłogi
pod betonowym łóżkiem

ciasno w kartonowym brzuchu

wyjście awaryjne
z bezpańskiego dzieciństwa
na cmentarne dzielnice

więdną dłonie wynurzone
z lepkiego koszmaru
wylęgnie się odmiana
przez cesarskie cięcie

czasem
ktoś poda rękę
na przywitanie

Opublikowano

skrywane
poduszką policzki
ogrzane katafalkiem
pod betonowym łóżkiem

wyrosły
z kartonowego brzucha
wyjściem awaryjnym
na cmentarne dzielnice

teraz więdną
wylęgnięte z lepkiego koszmaru
wyhodowana odmiana
przez cesarskie cięcie



- niezły koszmarek ;)

Opublikowano

Witaj Pablo coś Ty horrory piszesz hahhah ba jednak znając Twoje wiersze zadziwiasz mnie i dlatego wstawiam plus za sam wątek wiersza , co do puenty , to super, ale jaka to będzie odmiana?

szacun=szacuneczek

be

Opublikowano

wątpię w odmianę
tyle fundacji się namnożyło, że chcąc nie chcąc bardziej je się wspomaga niż rzeczywiście potrzebujących
ale czasem ktoś poda rękę... na przywitanie
pozdr

Opublikowano

Leszek Nord - dziękuję, powodzi mi się.

olek bolo - nie mogłem się oprzeć, żeby puentę z komentarza dopisać do wiersza, tak mi leży

Bernadetta - na wrażliwych czekają te wyciągnięte ręce, ja też jestem wrażliwy, to jest nas już dwoje. Cieszy.

Stefan Rewiński - raczej na całkiem nie.

bestia be - te horrory dawno już napisało życie. Co do puenty, zaczerpnąłem jeszcze trochę z olka...

Bea.2u - ta odmiana też pasuje

Dziękuję poetom za poświęcenie czasu.
Pozdrawiam.
Paweł

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • w rodzinie była ostatnią na którą spojrzeli święci pojawiła się w 1999 roku jako chora psychicznie dwunastolatka pisząca pamiętnik kiedy miała szesnaście lat filmowałem jak wyciąga gumę z majtek i zbiera sobie przed lustrem włosy w długi emocjonalny kitek w hotelu miracle wyciąga ze ściany suszarkę i uruchamia ekspres do kawy potem wychodzi do lekarza wyciąga ołówek i pisze na drzwiach closed wyraźnie mówi do portiera że nie wróci już na noc bo lekarz ma edytor tekstu na tym kończy się scena w budynku karolina przechodzi przed napisem don't walk uśmiecha się macha ręką w kadrze widać też psa i smutnego mężczyznę który patrzy na bose łapy psa karolina powoli przechodzi coś mówi do mężczyzny który wyciąga rękę próbując złapać ją za śmieszny kitek wtedy powietrze pęka jak grafit w źle zatemperowanym ołówku
    • ulewa   o deszczu z  użyciem  szumiących Staff pisał    miarowy i równy tak szemrał kroplami    Twój - chlusty i cięcia z ukosa tak obmył   dał życie
    • Koniec zwiedzania na dziś on orang hutan i ja istota dua kaki spojrzeliśmy sobie w twarz   Almayer's Folly biały człowiek i opium jego dom w dżungli   Dwóch procent w genomie brak by w łóżku leżeć na wznak  
    • I choćbyśmy grały te same akordy, zawsze będzie pół tonu różnicy. Może moje pianino jest rozstrojone, a może Ty nie grasz dla mnie, kiedy ja komponuję jedynie dla ciebie.
    • Być albo nie być – kwestia najważniejsza: Czy szlachetniejszym jest cierpliwie znosić Strzały i pociski straszliwego losu, Czy też za broń chwycić przeciw smutków morzu I, stając w szranki, im kres położyć? Umrzeć – śnić; Nic więcej: snem światu ogłosić, że kładziemy koniec Serca rozterkom albo życia ciosom, Które ciało niesie: oto jest spełnienie, Którego wszech winien żądać. Umrzeć – spać; Śnić nawet może... – Lecz niepewność drąży: W tym śnie zatraty, jakie sny nadejdą, Gdy zrzucimy z siebie powłokę śmiertelną? Czasu na namysł nam trzeba – oto ów szacunek, Co czyni z bytu długiego – nieszczęście: Bo czemu cierpieć nam czasu bicze i obelgi, Ciemiężcy razy, ludzi dumnych wzgardę, Ból niespełnionej miłości, z praw kpinę, Urzędów bezwstydne, zuchwałe szyderstwa, Które cierpliwi od niegodnych znoszą, Jeślibyśmy wreszcie spokój mogli znaleźć W ostrzu sztyletu? Kto znosiłby trudy, Znoił się i pocił pod życia ciężarem, Gdyby nie lęk przed tym, co ze śmiercią przyjdzie – Niezbadanym krajem, z którego porządków Żaden człek nie wraca – ono mrozi zamysł, Sprawia, że dorzeczniej nam znieść takie ciosy, Niż zbiec ku innym, których wciąż nie znamy? To ta świadomość nas czyni tchórzami, To tak radosny rumieniec zamiarów Skrywa chorobliwy, blady nalot myśli, A przedsięwzięcia wiekopomnej miary Zmieniają nurtu bieg pod tym naporem I zrzekają się prawa do miana - działania. Km
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...