Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Rozumiem to zamyślenie i do połowy wiersza się podoba, łącznie z Maanamem. Potem ryczące czterdziestki już mocno wytarte, a tu o nich nic nowego i cała część od glamouru na biodrach, jak dla mnie, niepotrzebna - nic nie wnosi tylko zaciera myśl wiodącą.
Tak bym to widziała


[color=green]melancholia ogarnia bez powodu
gdy siedzę na schodach przed domem
słońce już nie pali i nadchodzi noc

ta noc do innych jest niepodobna

prawda czasem bywa śmieszna
jak czerwona lampka na desce rozdzielczej

starzeje się człowiek
i już nie można traktować tego poważnie

już wiem że spadnie deszcz
drzewo znów się zazieleni


cztery pory roku razy czterdzieści lat
równe sto sześćdziesiąt na godzinę
w sile wieku

i leżę cicho cicho przy twym boku
godzina mija za godzinę


pracownia testów wysiłkowych
glamour na biodrach ulic[/color]

Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Miło, że zajrzałaś Franko. Kolor green bardzo na miejscu ;)
Ryczące czterdziestki też mnie drażnią, podobnie jak glamury ; ale tak to już jest że one drażnić lubią ;)
Doszłam do wniosku, że jeśli czegoś nie można zmienić, trzeba to polubić albo przynajmniej zaakceptować ;) i właśnie ten wiersz jest po części próbą takiej akceptacji, więc niech sobie ryczą ile wlezie ;)
Górniczo - hutnicza orkiestra dęta - robi nam paparajra, robi nam paparajra... :DDD
www.youtube.com/watch?v=zbBCke8H4Bs
Opublikowano

ale mi dałaś popalić,cała noc myślałem nad nim ,a i dzień przy jego wtórze zleciał
"starzeje się człowiek
i już nie można traktować tego poważnie"
ale to poważny dylemat Agatko ,zwłaszcza mój,a te piękne,optymistyczne pozdrówka z kiedyś
za które pięknie dziękuję to co?-ale,ale
"już wiem że spadnie deszcz
drzewo znów się zazieleni"
serdeczności

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zazieleni się Januszu, zazieleni. Pochwalę się jeszcze że widziałam już krokusy.
Jeszcze nie mają kwiatów, ale zieloną przebitkę w postaci stożków już widać :)
Pięknie dziękuję za myślenie o wierszu. Znowu udało mi się zostawić kawałek siebie nie w byle kim ;)
Serdecznie pozdrawiam.
Opublikowano

starzeje się człowiek
i już nie można traktować tego poważnie

Tędy wchodzi się do wiersza... ; )
Autoironia, dystans, oswajanie czasu ale i próba targowania się z nim o " zieleń "...
Pracownia testów wysiłkowych we współpracy z Instytutem Kory pracuje ( z dobrym skutkiem ) nad zmianą " paliwa "...
Sympatyczne, zwariowane, jak to u ryczących czterdziestek bywa...: )

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zmiana paliwa nastąpiła na ekologiczną. Peelka od dziś jest napędzana siłą wiatru za pośrednictwem żagli na raminach peela. W związku z tym ryczące czterdziestki zostały zastąpione Ryczącymi Dwudziestkami, a piosenka Kory szantą ;)))
www.youtube.com/watch?v=y6-M08B94d8
:D
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Rozeznamy się w momencie kiedy życie zacznie weryfikować ;)
W moim przypadku wypada to mniej więcej na połowę marca tego roku ;)
Oj dzieje się dzieje ...
:))
Dziękuję.
  • 2 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @tetu fajny wiersz i grafika.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Marek.zak1    Niezłe! Właśnie skończyłam "Rok zmian" M. Gorzka  i tam był taki Albert, co miał 15 dmuchanych lalek, ale nie pompował ich helem , tylko  robił z nimi inne rzeczy. :))  Albert był psychopatą, mam nadzieję, że Krzysztof to tylko taki niegroźny dziwak. :)
    • Wszystko zaczęło się od progu łazienki, Gdy w mojej wannie, pośród ciepłej piany, Ujrzałem Ciebie — nagą i senną, Zjawę radosną, choć bezimienną. Zbladłem, lecz serce wyrwało się z klatki, Bo sny me dotąd bywały tak rzadkie. Wyszłaś z tej wody, lśniąc kroplami, Z anielskimi na plecach skrzydłami.   Ja, łajdak wierny męskiej naturze, Zrzuciłem ciuchy w miłosnej wichurze. Chciałem Cię porwać, dotknąć Twej magii, Lecz nagle w Tobie zdarzyło się więcej.   Druga para skrzydeł wzbiła się w górę — Anioł Śmierci? Czy sny mam ponure? Lecz Ty podeszłaś, skrzydła mi dałaś, Wspólnym lotem oknem zawładnęłaś.   Skok w nieznane, w błękitu przestrzenie, Pod nami zniknęło twarde podziemie. To był lot w niebie, miłość uskrzydlona, Ty oszołomiona, ja w Twoich ramionach. Muskając obłoki, wilgotne jak szept snu, Skrzydła cięły powietrzne potoki. W amoku rozkoszy, w tej boskiej zabawie, Rwąc pióra, tonęliśmy w ekstazie. Pióro po piórze — aż nastała pustka, Zamilkły jęki, zadrżały ustka. Gdy ostatni puch uniósł się w górę, Runęliśmy z hukiem przez czarną chmurę. Lecz zamiast na trawę, wpadliśmy z mozołem Wprost w czarną smołę, pod piekła kościołem. W tym kretowisku, brudni i lepcy, Wypełźliśmy z kadzi, choć strach nas krzepił. Na twardym kamieniu, ze smakiem goryczy, Gdy mrok nas ogarnął i diabeł zaryczał, Ty szepnęłaś czule: „Mój miły, mój złoty, Mam jeszcze na małe harce ochotę”.   I gdy tak staliśmy w piekielnym pyle, Ciesząc się każdą tą grzeszną chwilą, Nagle głos żony przeciął te mroki: „Wstawaj, pij wodę z ogórków, na kaca!”.   Otwieram oczy — świat wiruje wściekle, A było tak bosko, choć skończyło w piekle. Zamiast anielic — żona z miednicą, Zamiast skrzydeł — kołdra pod potylicą. Próżno na plecach szukać mi puchu, Został tylko kwas i burczenie w brzuchu. Wczoraj skrzydła, lot i niebo w pakiecie, Dziś — negocjacje z podłogą w toalecie.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...