Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

gdybym mógł dotknąć
sięgnąłbym po dłoń
na początku obcą
budując ostrożne zaufanie
oswajałbym niewinnie
jak dziecko

chciałabyś może zaraz
dotknąć mojej twarzy
zrobiłbym to pierwszy
po co masz próbować
jak smakują łzy

chcę poznać twoje rysy
na pamięć zasypać
dotykiem uspokoić
niesforne kosmyki

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



tutaj
Wklejenie go tutaj to hard core, odskocznia od pochwał w warsztacie i powrót do pionu. To nie o wierszu. Wiersz to delikatnie zmysłowy liryk o uczuciach. Myślałem, że to oczywiste. Zdrówka!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



tutaj
Wklejenie go tutaj to hard core, odskocznia od pochwał w warsztacie i powrót do pionu. To nie o wierszu. Wiersz to delikatnie zmysłowy liryk o uczuciach. Myślałem, że to oczywiste. Zdrówka!
Może nie tyle od pochwał ile od lizusostwa i ślepego wzajemnego adorowania,
a przy tym interesiki, to jeden z minusów warsztatów, oprócz jakichś tam coraz mniejszych plusów
Ten wiersz jest zmysłowy i uczuciowy. Jeśli powrót do pionu :) to to
mi nie bardzo pasuje, albo nie wiem o co w tym chodzi?

chcę poznać twoje rysy
na pamięć zasypać
dotykiem uspokoić
niesforne kosmyki
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



tutaj
Wklejenie go tutaj to hard core, odskocznia od pochwał w warsztacie i powrót do pionu. To nie o wierszu. Wiersz to delikatnie zmysłowy liryk o uczuciach. Myślałem, że to oczywiste. Zdrówka!
Może nie tyle od pochwał ile od lizusostwa i ślepego wzajemnego adorowania,
a przy tym interesiki, to jeden z minusów warsztatów, oprócz jakichś tam coraz mniejszych plusów
Ten wiersz jest zmysłowy i uczuciowy. Jeśli powrót do pionu :) to to
mi nie bardzo pasuje, albo nie wiem o co w tym chodzi?

chcę poznać twoje rysy
na pamięć zasypać
dotykiem uspokoić
niesforne kosmyki
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wklejenie go tutaj to hard core, odskocznia od pochwał w warsztacie i powrót do pionu. To nie o wierszu. Wiersz to delikatnie zmysłowy liryk o uczuciach. Myślałem, że to oczywiste. Zdrówka!
Może nie tyle od pochwał ile od lizusostwa i ślepego wzajemnego adorowania,
a przy tym interesiki, to jeden z minusów warsztatów, oprócz jakichś tam coraz mniejszych plusów
Ten wiersz jest zmysłowy i uczuciowy. Jeśli powrót do pionu :) to to
mi nie bardzo pasuje, albo nie wiem o co w tym chodzi?

chcę poznać twoje rysy
na pamięć zasypać
dotykiem uspokoić
niesforne kosmyki

Powrót do pionu, aby się za bardzo w tych zachwytach nie rozpłynąć. Komunikacja to chyba nie jest moja najlepsza strona. Zresztą, Tobie też Eliko podobał się w warsztacie. Teraz już nie? Zdrówka!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Może nie tyle od pochwał ile od lizusostwa i ślepego wzajemnego adorowania,
a przy tym interesiki, to jeden z minusów warsztatów, oprócz jakichś tam coraz mniejszych plusów
Ten wiersz jest zmysłowy i uczuciowy. Jeśli powrót do pionu :) to to
mi nie bardzo pasuje, albo nie wiem o co w tym chodzi?

chcę poznać twoje rysy
na pamięć zasypać
dotykiem uspokoić
niesforne kosmyki

Powrót do pionu, aby się za bardzo w tych zachwytach nie rozpłynąć. Komunikacja to chyba nie jest moja najlepsza strona. Zresztą, Tobie też Eliko podobał się w warsztacie. Teraz już nie? Zdrówka!

teraz już się dowiedziałam
i jak dla mnie to z powodu tej komunikacji
na zachętę dla subtelnego ośmielenia dam +
Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Powrót do pionu, aby się za bardzo w tych zachwytach nie rozpłynąć. Komunikacja to chyba nie jest moja najlepsza strona. Zresztą, Tobie też Eliko podobał się w warsztacie. Teraz już nie? Zdrówka!

teraz już się dowiedziałam
i jak dla mnie to z powodu tej komunikacji
na zachętę dla subtelnego ośmielenia dam +
Pozdrawiam
Dziękuję Eliko, jest mi bardzo miło. Zdrówka!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...