Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

szuflady wypełnionej po brzegi damską bielizną – tak tam właśnie Rudej intymne wyznania po 22.
Sypialnia, świeże powietrze xD właśnie grzeje białą pościel, pilot w dłoni.dobre bo zapach papierosów w tym miejscu … W źrenicy przelatuje zmieniający się obraz i wyciszony głos.

Ruda pochylona nad książką
czyta z miną inną niż zawsze
ogarniają ją pożądania wychodzą
z zapisanych kartek porywa namiętność

Kto by pomyślał, że ma ochotę na tego banana obciągniętego ze skórki ciepłego i zupełnie w tej chwili schowanego pod kołdrą, a i pewnie ukrytego w jego slipkach.

xD nigdy nie sypia w piżamie
Ruda chyba by tego nie zniosła
wsunęła papierosa między wargi
przygryzła rozmarzona płynęła do salonu
wypełniła po brzegi czerwonym winem kryształ
zaciągając papierosa widziała wyluzowanego mężczyznę

Obok zajęty obrazami TV chyba nawet nie zauważył jak zniknęła z sypialni. Bezskutecznie próbowała powstrzymać lawinę swoich myśli, a one wciąż wracały z silniejszym podnieceniem. Zgasiła resztki ognia, pośpiesznie nalała czerwonego, okryta jedwabną chustą wdarła się do sypialni, odstawiła kryształy. Mimo, że lubiła naturalne kolory swoje paznokcie kochała w czerwieni jak wino. Zamaszyście ściągnęła kołdrę i jak tygrysica wtargnęła między jego uda. przejechała po jądrach tak delikatnie jak tylko potrafiła, sztywny czubek musnęła końcem wilgotnego języka. Wyprężył się jeszcze bardziej. Teraz wiedziała – nie oprze się pokusie, przesuwa się zwyczajnie na czworaka, jak kotka ku jego rozkosznym ustom. xD ma oczy wypełnione głębokim pożądaniem. Grzybek gwałtownie i nader głęboko utkwił w dziurce, aż poczuła zimny dreszcz na delikatnej i świeżej skórze. Ten jego męski zapach mącił jej zmysły. Kąsające pocałunki i szept za uchem wprowadziły silne emocje. Nieoczekiwana zmiana pozycji. on przyciska ją mocno tak, jej ciało faluje w jego rytm, coraz silniej wdziera się wewnątrz. Ruda zadarła swoje długie nogi na jego zgrzane plecy, ścisnęła, pazurki wbiła w silne ramiona

- hej maleńka nie tak szybko ten koniec.

Ruda wie xD uwielbia tak ciągnąć i lizać
penetruje zakamarki rozkosznych słodyczy
dotyka i pieści sterczące jej piersi
sięga w głąb najbardziej intymnych miejsc
rozczesuje włosy palcami czasem celowo szarpnie
bezwstydnie obrzuca jej ciało wilgotnymi pocałunkami

Jak ona te pocałunki na szyi, na pupie, wreszcie tam tak głęboko aż słychać jęki płynącego podniecenia. Wzrasta poziom adrenaliny. Kuszona nie wytrzymuje napięcia i cicho szepta wejdź we mnie. Tak mężczyzna to lubi. Namiętnie i zdecydowanie, może nawet z pewną satysfakcją i wyrafinowaniem wkracza do ostrej akcji. Zapowiada się ciekawy wybuch jądrowy. pręży ciało. Napina mięśnie, a jego pikantny członek rozpiera i naciera coraz bardziej i bardziej. głębiej już się nie da. xD wraz z Rudą wirują w erotycznym tańcu...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


przemyślę ten niepokój, może coś na uspokojenie... np. :)*
'apokalipsa' musi się najpierw napisać, epicentrum będzie w internecie,
czy mnie stąd nie wyrzucą?
pozdrawiam - Marek ;D
Opublikowano

No wiesz Jolu - ja już za coś takiego wyleciałem z pewnego serwera - bo na cały dzień zablokowała go dyskusja nad jednym moim (juz go nawet nie pamiętam) wierszem - czy można tak pisać, czy nie można!

Ale jak mnie tamten Admin wyłączył -najpierw ostrzegają! - to i tak jeszcze odbierałem mnóstwo maili z "kondolencjami" :)) od innych użytkowników.

Ja Cię na pewno nie opuszczę w biedzie!

M.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


w to nie wątpię - będziesz przy mnie do ostatniej...

właściwie chyba panikuję, przecież nie ma w tym wulgaryzmu, przemocy, rasizmu 'tyż' brak, powinien być jakiś folder na ero/wtyki...

Marku miłych snów - Jola
Opublikowano

Jolu,
od nikogo nie mam upoważnienia ale witamy Cię na prozie,
rzadko tutaj trafia się pani pisząca odważnie o sferze seksu,
a na dodatek jeszcze bez przymgleń i zmieszań,

z przyjemnością przeczytałem,
i jeszcze wrócę,
cieszę się, że jesteś i, że napisałaś o Rudej
pozdrawiam uśmiechami,
jacek.

Opublikowano

Lubię soczyste opisy sexu w literaturze, ale napisane w troche inny sposów. Już pierwsze zdanie jest pokraczne, a dalej jest jeszcze gorzej. Nie ma potrzeby cytować, wystarczy przeczytać. (nie do końca, bo się nie da) . Wydaje mi się, że zbytnia pobłażliwość wyrządza krzywdę autorom.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A ja się nie zgadzam. Pierwsze zdanie intryguje i zachęca do czytania dalej. Tekst jest ładny, odrobinę pikantny, lecz nie za dużo, ale także nie za mało. Podoba mi się wszystko, prócz tych "xD" ^ ^

pozdrawiam serdecznie :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



jestem ciekawa, do którego miejsca tekst przeczytała czytelniczka, początek raczej z seksem mało ma wspólnego więc?

no zdania pisała pokraka, proszę o wyrozumiałość.
w Pani komentarz wkradł się pokraczny wyraz - zaznaczyłam powyżej.

pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A ja się nie zgadzam. Pierwsze zdanie intryguje i zachęca do czytania dalej. Tekst jest ładny, odrobinę pikantny, lecz nie za dużo, ale także nie za mało. Podoba mi się wszystko, prócz tych "xD" ^ ^

pozdrawiam serdecznie :)

Monoke Takahashi bardzo dziękuję za miły komentarz, szczególnie za "podoba mi się wszystko..."
ten "xD" powinien mieś jakieś fajne imię, ale nie wiem jakie.
mile widziane wszelkie propozycje :)))

pozdrawiam serdecznie - Jola
Opublikowano

w sam raz seksu i namiętności ,mowia że facet jest lepszy , że więcej mu wolno ....
ale skąd wiedzieć może co kobieta czuje ,,,,a tekst jest w taki własnie sposób napisany ,,,,nie mam tylko bladego pojęcia cóż te xD znaczy ...JOLU.....???

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Waneso poradź mi to "xD" - nie wiem jakie imię dać temu mężczyźnie???
Proszę pomóż wybrać!
Ratuj to zmienię to 'xD' na Marka, Darka, Marcina czy Piotra, Adama, może Mariusza???

serdecznie - Jola

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Lenore Grey Zachwycasz, inspirujesz i przenosisz w świat snów. Czyste piękno.
    • Podaję mu dłoń ponad stołem. "Gdzie umierają ptaki                         przybyłe tu przed wieczorem? On ściąga rękawiczki —  białe na srebrnym tle laku. "Tam żonkile pną się pod niebo                                                 z mozołem..."         Parasole podwodne — jaskry z bibułki meduz — dymią w nocne niebo, by osiąść pyłem na śniegu.   A tam, na drugim brzegu — jeleń — pochylony nad zielem.  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Obiecała im dwugodzinny czas wolny  za dobre zachowanie. I dotrzymali słowa. Oczywiście na tyle, na ile można  utrzymać w ryzach temperament  i burzę hormonów licealnej wycieczki szkolnej. Muzeum, zamek i basztę  mieli już odhaczone. Teraz pozostał jedynie kościół i bazylika, potem rynek starego miasta  i powrót do rodzinnego miasta.     Przeszli w cień pobliskiego, wysokiego i nad wyraz starego, zrujnowanego budynku. Poprosiła o spokój, ciszę  i ustawienie się w pary. Dął zimny północny wiatr. Przespacerowali około kilometra, klucząc między nieznajomymi  i tajemniczo wąskimi uliczkami centrum. Byli już naprawdę zmęczeni. Głównie tym, że spali bardzo niewiele bo wyjazd zaplanowano skoro świt a jak wiadomo noc jest areną  młodzieńczego życia towarzyskiego  a nie czasem snu.     Po prawdzie ukradkiem i w tajemnicy  przed nauczycielami i opiekunami, ale wlali w swe organizmy, dość znaczne dawki alkoholu, co z początku  podniosło im poziom zadowolenia, lecz teraz upojenie, potęgowało senność i otępienie. Chcieli już tylko coś zjeść, wypalić resztę papierosów i skrętów  jaka im została, wypić jeszcze trochę  a potem paść  na zbyt miękkie fotele w autokarze i oddać się w ramiona zbawczego snu.     Gdy już ustawili się w pary, co wcale nie było zbyt prostym zadaniem, bo chodnik w tym miejscu był wąski, wciśnięty między  obitą i zamalowaną wulgarnymi graffiti  ścianę budynku, pas zadeptanej  i powyrywanej miejscami trawy i ulicę przez którą pojazdy pędziły, nie bacząc na jej fatalny, podziurawiony stan. Ludzie szturchali ich próbując przejść  przez ich zbity w grupę szpaler. Jedni grzecznie przepraszali inni pomstowali pod nosem  na stan ich wychowania.     Nauczycielka policzyła ich szybko. Wszyscy byli na miejscu i czekali tylko na zgodę rozejścia się  na obiecane dwie godziny. Zgodnie z umową macie teraz czas wolny. Za dwie godziny  spotykamy się przy wejściu do bazyliki. Nie zgubcie się, nie róbcie niczego głupiego no i uważajcie na siebie. Zjedzcie i wypijcie coś ciepłego. Odpocznijcie. Widzimy się za dwie godziny.     Zaczęli się rozchodzić  i łączyć w mniejsze grupki. Tym samym  odsłonili front budynku naprzeciw. Był w jeszcze gorszej kondycji  od tego przy którym się zebrali. W zasadzie był ruiną. Nadgryzioną od fundamentu po dach czasem. Nadpaloną ogniem dawnego pożaru. Dziurawą i wybrakowaną od burz i ulew. Zamalowaną i zaśmieconą przez młodzież i kloszardów. Lecz jakieś sto lat temu, ten budynek i cała okolica  musiały przeżywać czasy swej świetności. Kiedyś był dumną i bogatą rezydencją. Teraz stał się upiorem, straszącym wybitymi oczyma okien i bezzębną, czarną i cuchnącą gębą bramy, która prowadziła do  gardzieli zapuszczonego podwórka oraz pustych trzewi  mieszkań i klatki schodowej.     Obok wylotu bramy na wysokości oczu, przytwierdzono jakąś tabliczkę  z lichego, przeżartego rdzą metalu. Napisy po części były zatarte,  kilku z nich  nie można było odczytać  przez plamy i wlepki  miejscowego klubu piłkarskiego. Przeczytała jednak nagłówek  pierwszego zdania i natychmiast krzyknęła  za oddalającą się młodzieżą.     Kochani, zaczekajcie jeszcze chwilkę i skupcie wzrok na tym budynku naprzeciw. Całkowicie o tym zapomniałam, jadąc tutaj a to może być spora ciekawostka, szczególnie dla tych, którzy zamierzają zdawać  rozszerzony polski na egzaminie maturalnym.     To dawny dom rodzinny,  jednego z naszych  rodzimych poetów wyklętych, dekadenta, nihilisty  i gotyckiego prozaika, Simona Tracy. Klasa humanistyczna  przerabiała kilka jego utworów. Znacie na pewno “Kondukt”,  “Grobowiec Białej Róży”,  “Letnią spowiedź trupa”, czy piękny poemat miłosny “Do Snu”. Właśnie on i jeszcze jego  oniryczny poemat “Odbicie” mogą pojawić się na egzaminie w maju. Był wielkim poetą  ale niestety gorszym człowiekiem. Lecz trzeba mu oddać,  że wiernym członkiem bohemy  i mitu o wyklętych. Był…     Wybitnym szaleńcem,  schizofrenikiem i pijakiem… Kłamcą pierwszej wody  i oderwanym od rzeczywistości  cmentarnym narkomanem…     Głos dobiegł zza otwartego okna na parterze, zakrytego gęsto zdobioną firaną. Był bezsprzecznie kobiecy i młody o przyjemnie ciepłej nucie. Nauczycielka zamilkła  z rozdziawionymi ustami. Nie spodziewała się  takiej ostrej kontry zza pleców.     Firana odsunęła się  i w oknie oparła się młoda dziewczyna mogąca być  równolatką członków klasy. Wyglądała jak wcielenie bohemy  o której pisał Tracy w swych utworach. Czarne, gęste włosy, kolczyki w brwiach, języku, ustach i nosie. W uszach miała tunele, Całe jej ciało, łącznie z szyją, pokrywały wzory tatuaży. Ubiór jej także był anty. Społecznie akceptowalny, katolicki, moralny. Była upadła. Jak najlepsza sztuka. I co najważniejsze. Była tego świadoma, dumna  i bezczelnie afiszująca się swą innością. Alienacją zupełną. Tracy nazwał by ją piękną. Prawdziwą. I cudownie, lubieżnie zepsutą.     Nauczycielka odwróciła się przez lewy bok i obrzuciła dziewczynę najbardziej pogardliwym wzrokiem na jaki było ją stać. A skąd panienka może znać historię  takiej osoby jak Tracy? Członka salonu i elit. Fakt zagubionego w życiu. Lecz jednak artysty. Nie wyglądasz mi na krytyka literatury?     Dziewczyna zaśmiała się bezwstydnie. Jak prawdziwa lolita. A ja myślę, że gdyby on żył, to byłabym jego muzą. Jestem muzą sztuki wyklętej. Jeśli chcecie  to udajcie się na miejski cmentarz, na którym spoczął jeszcze za swego życia. Kwatera trzynasta, rząd dziewiąty,  miejsce dwudzieste. Traficie bez problemu,  grobu strzegą białe, marmurowe anioły  z latarniami w dłoniach. Proszę połóżcie ją na grobie. Wręczyła nauczycielce jedną, białą różę. A ta o dziwo wzięła ją bez słowa.     Powiedzcie mu, że Absyntia go pozdrawia. Tak to moje imię. Imię jego muzy sztuki upadłej. Szaleńczej miłości do śmierci. Kochał mnie nad życie, którym gardził. A ja kochać go będę zawsze. I pamiętać jego upadek na zawsze. Zaśmiała się niczym wiedźma  a jej postać rozpłynęła się nagle  niczym pijacki zwid, narkotyczny majak.              
    • @Nata_Kruk dziękuję:)
    • @Wiechu J. K. dziękuję...
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...