Ludwik Perney Opublikowano 19 Lutego 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 19 Lutego 2010 Dziadku, niedobrze - znów zrobiłem się senny podczas rodzinnego święta, a po przebudzeniu wiem, jak to jest zabijać; znam strach, decyzje i pośpiech, żeby zdążyć, zanim ktoś zabije mnie. Niedobrze. Na płycie naszego grobowca obok imion, z którymi już dawno się oswoiłem, pojawiły się nowe. Nie licują z żadną opowieścią, rodzinną anegdotą, a wszyscy wokół zachowują się, jakby to było normalne. Dobrze, dziadku, przejdę do klasztornego ogrodu; tam łatwiej ochłonąć ze zdumienia a nawet gniewu. Pamiętam twojego przyjaciela - księdza z domu obok. Dobrze znał rodzinę, ale nie spotkam go, on też umarł. Niedobrze, między cmentarzem a ogrodem salezjanów popękał asfalt. Potknąłem się. Bliscy znów zerkają na mnie z niesmakiem. Udam znudzenie, a ty pokaż, jak się przerzuca przez ramię ciała nabite na bagnet.
Gość Opublikowano 19 Lutego 2010 Zgłoś Opublikowano 19 Lutego 2010 Jak zwykle z dużym zainteresowaniem przeczytałam Twój wiersz Marku. Ale muszę się Tobie do czegoś przyznać; Jako zodiakalny bliźniak jestem dosyć ciekawa ( nie mylić z ciekawska;-) i poszperałam w necie. Trafiłam na istną skarbnicę Twoich wierszy i masz rację pisząc do mnie " Jolkowa, moja poezja.org czytelniczko" , aczkolwiek nie tylko w bez limitu Ciebie czytuję ;-))) Nie jesteś w stanie zanudzić. Twoje wiersze muszą się podobać. Są po prostu dobre. Serdeczności Jola
Ludwik Perney Opublikowano 20 Lutego 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 20 Lutego 2010 :-) ogromnie miłe słowa, bardzo dziękuję, Jolu!!!
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się