Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Z cyklu: Stołówka
***
Rodzi się
w ciszy traw
o pierwszym rozbłysku
na niebieskiej łące

Nabiera kształtów
pod szklanym uściskiem
choć mokre nóżki
wciąż tupią
niespokojnie

Wzdycha pieniście
gdy piasek podrapie je
po wilgotnych plecach

Zmienia stany istnienia
by każdy
mógł napoić się
odrobiną szczęścia

Całuj
każdą krople

Opublikowano

lubię oglądać uśmiechnięte buźki,zwłaszcza kobiece :)

A czemu czwarta strofa się nie podoba? Nie jest dość liryczna?
To prawda,ale potrzebowałem naprowadzić czytelnika,że na pewno chodzi o WODĘ!
Może jednak uda mi się napisać to efektowniej... jeszcze pomyślę,
dzięki że wpadłaś.

Pozdrawiam serdecznie
Coolt

Opublikowano

No tak, teraz to wiadomo przynajmniej ze chodzi o wodę, rzuciło się w oczy płynne szczęście.

A wiersz nie jest wolny od niedorzecznosci, a na plus napewno to że w zasadzie niczym nie kłóje w oczy,

może prócz tego : Wzdycha pieniście : to brzmi niepowarznie,


Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie tylko to brzmi niepowaZnie Natanie, caly wiersz, a moze i cykl jest pisany z przymruzeniem oka.
A odglos fal uderzajacych o piaskowa plaze, skojarzyl mi sie z westchnieciem,
no a ze przy okazji woda tleny sie pieni, to taki zapis powstal.
Pozdrawiam serdecznie
Coolt
Opublikowano

Całość jest w miarę dobra,
z powodu merytorycznych
niedociągnięć, jak na przykład
napojenie odrobiną szczęścia.
Jak gdybyśmy mieli przeżywać
życie niczym nocne dromadery.
Bez wymagań.

W miarę dobre to Pan wiedz,
dobre jest rzeczywiście.

MAJ

Opublikowano

Wprowadziłem korektę do 4 strofy, jakby ktoś chciał zobaczyć/skomentować ją to zapraszam :)

Droga Mumio: wcale nie twierdzę,że bez wymagań.
Ale zachęcam do cieszenia się z każdej ODROBINY szczęścia, promienia słońca, uśmiechu drugiego człowieka... wielkie szczęście składa się z drobnych, pozornie nic nie znaczących doznań.

Dlatego też:
Całuj (szanuj,doceniaj, wielb)
każdą kroplę

Albo jak wolisz,
I dużo wie
kto pojął że
szczęście to garść
pełna wody
(fragment "Na dłoni")

Pozdrawiam serdecznie
Coolt

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...