Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


"rano przyjdą znów małe dziewczynki
i zrobią wszystko, by pocieszyć, rozweselić mnie"...dobrze mi gra w wierszu "noc" związana ze stratą, zużyciem, noc, która stara sie poprawić oczekiwanie, która rzuca wyzwanie, szuka antidotum na śmiertelną chorobe "czas", wszystko to w czystym zawierzeniu niedoskonałości, wiary w tę "noc"...pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


jeżeli mamy być lepsi od siebie samych, to proponuję tę małą zmianę
chyba, że chcemy być lepsi od "dnia" (co wydaje mi się nielogiczne) to proszę nie zwracać uwagi na wyboldowane
pozdrawiam


Dzięki za sugestię, ale chyba nie o to mi chodziło... :)

więc może autor wyjaśni
jetem ciekaw uzasadnienia (logicznego)
pozdr
Opublikowano

Nigdy nie byłem dziewczynką więc zielonego pojęcia nie mam o czym marzą małe dziewczynki, choć wiem, o czym marzą poeci. Chcą być sławni - tak jak np. Szymborska. Czy ona przypadkiem nie napisała wiersza o małych dziewczynkach? Nie znaczy to, że jest to temat zakazany a raczej
tylko to, iż nikt jej niedorówna, bo ona naprawdę robi to po mistrzowsku.

Przyznaję swoją pomyłkę: poeci poeci chcą być przedewszystkim czytani..., o "mistrzostwo" Szymborskiej bym się jednak upierał...

Opublikowano

Małe dziewczynki
chude i bez wiary,
że piegi zniknął z policzków,

nie zwracające niczyjej uwagi,
chodzące po powiekach świata,

podobne do tatusia albo do mamusi,
szczerze tym przerażone,

znad talerza,
znad książki,
sprzed lustra
porywane bywają w Troi.

W wielkich szatniach okamgnienia
przeobrażają się w piękne Heleny.

Wstępują po królewskich schodach
w szumie podziwu i długiego trenu.

Czują się lekkie. Wiedzą, że
piękność to wypoczynek,
że mowa sensu ust nabiera,
a gesty rzeźbią się same
w odniechceniu natchnionym.

Twarzyczki ich
warte oprawy posłów
dumnie sterczą na szyjach
godnych oblężenia.

Bruneci z filmów,
bracia koleżanek,
nauczyciel rysunków,
ach, polegną wszyscy.

Małe dziewczynki
z wieży uśmiechów
patrzą na katastrofę.

Małe dziewczynki
ręce załamują
w upadającym obłędzie obłudy.

Małe dziewczynki
na tle spustoszenia
w diademie płonącego miasta
z kolczykami lamentu powszechnego
w uszach.

Blade i bez jednej łzy.
Syte widoku. Tryumfalne.
Zasmucone tym tyko,
że trzeba powrócić.

Małe dziewczynki
powracające.
Wisława Szymborska - Chwila w Troi




jednak Szymborska NIE NARZUCA ŚWIATU SWOJEGO FORMATU, jak w Twoim wierszu

pozdr

be

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie gdyż stwierdzasz fakty w postaci


,,małe dziewczynki marzą o białych sukniach" skąd wiesz, przeprowadzałeś ankietę , tak mi się wydaje i nie chełp się plusami, gdyż one kłamią , a jeżeli chcesz dokonam analizy Twojego wiersza, wtedy zobaczysz, jak wygląda korekta nie mam czasu ale np czasownik,, zaciągać" ma wieloznaczność: do wojska, paląc itd ale ,, zaciągają spódnice" to jednak orzeczenie chybione, tylko jeden niuans, gdyż nie mam czasu

serdecznie

bestia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie gdyż stwierdzasz fakty w postaci


,,małe dziewczynki marzą o białych sukniach" skąd wiesz, przeprowadzałeś ankietę , tak mi się wydaje i nie chełp się plusami, gdyż one kłamią , a jeżeli chcesz dokonam analizy Twojego wiersza, wtedy zobaczysz, jak wygląda korekta nie mam czasu ale np czasownik,, zaciągać" ma wieloznaczność: do wojska, paląc itd ale ,, zaciągają spódnice" to jednak orzeczenie chybione, tylko jeden niuans, gdyż nie mam czasu

serdecznie

bestia

Nie chełpię się, a analizy jak chcesz, dokonuj, to może być całkiem intrygujące :)

Taaaaaak, poza tym, przeprowadzałem ankietę ;)
Opublikowano

przybiegamy do nich dzierżąc w dłoniach zużyty flakonik
komplementów, wypłakane chusteczki, nocą

Nie będę analizował całego wiersza, gdyż po co?

zobacz ten dwu-wers


zużyty flakonik komplementów ----- nie , gdyż ,,zużyty" to nie ,,komplementów"

logicznie----,,przybiegamy do nich dzierżąc w dłoniach flakonik komplementów" i tutaj przymiotnik ,,zużyty" nie ma formalnego uzasadnienia, więc zbyteczny raczej wprowadza czytelnika w błąd

widziałeś kiedyś ,, wypłakane chusteczki" ja nie i w tym wypadku chyba Kolumb odkrył Afrykę, ba

metafora też musi mieć uzasadnienie polszczyzny, gdyż gdyby tak nie było w każdym tomiku byłby bełkot

szacuneczek i bez urazy

bestia

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • w czarnym ogrodzie opowiesz mi wszystko   w czarnym ogrodzie nie mogę być blisko   słowa rzucane z kamieniem o drzewo   rozejrzyj się drugi masz serce po lewo   marzę o wiśniach czerwonych na liściach   otwarcie zamknięci miłością ujęci   gorycz otula wiatrem przeklętym   patrzę na Ciebie cieniem objętym   czerni przeniknę zostawię nadzieję   wierzę że wróci   nim się przemienię...   @Achilles_Rasti

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Wiersz bliskiej mi osoby... publikuje za jej zgodą :)  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      z tym zdaniem jest coś nie tak, proponuję zamiast staje się napisać jest, albo zamienić na cięższy. Bardzo dobry tekst.
    • @Migrena  dziękuję za raki odbiór. Pozdrawiam serdecznie.
    • @hollow man  Wiersz wręcz reporterski , brak metafor , sugestywny tytuł. Bez oceny. Mamy tu książkę i niedopitą herbatę, miękkie światło.  .Kobieta pozuje, leży swobodnie, patrzy z czułością.  Powstaje obraz. Pozdrawiam. 
    • Zegar wskazywał już późny wieczór, a w biurze było prawie pusto. Klawiatura komputera stukała w ciszy, wypełnionej tylko szumem klimatyzacji. Karolina siedziała przy biurku, zgarbiona, ze wzrokiem utkwionym w nieskończonej liście e-maili. Każdy nowy komunikat był jak kamień wrzucony do jej już przepełnionego kosza. Nadmiar obowiązków, terminów, nieodpowiedzianych telefonów – wszystko zlewało się w jeden gęsty, nieprzenikniony chaos, który zaciskał się wokół jej umysłu. Patrzyła na ekran, ale nie była w stanie przetworzyć żadnej z informacji. Dłońmi masowała czoło, próbując złapać oddech, ale powietrze wydawało się ciężkie, duszące, jakby każda myśl ważyła tonę. Czuła się, jakby była zatopiona w oceanie zadań, który wciąż się rozrastał, pochłaniając ją coraz bardziej. Wzrok jej błądził, zatrzymując się na półce z filiżankami do kawy, które teraz wydawały się zupełnie nieistotne. Dźwięk telefonu, który nagle zadzwonił, wytrącił ją z zamyślenia, ale tylko sprawił, że poczuła się jeszcze bardziej osamotniona w tym niekończącym się wyścigu. – Tak, Karolino, jeszcze jedno zadanie – powiedział głos w słuchawce. – Będzie trzeba to zrobić na wczoraj. W jej głowie tylko wzbierała cisza. Każdy kolejny dzień stawał się coraz bardziej nie do zniesienia. Przytłoczenie jest jak ciemna chmura wisząca nad głową, która nieustannie rośnie, aż w końcu zapełnia całą przestrzeń. To nie tylko brak czasu, ale nadmiar tego, co musimy zrobić – rzeczy, które wkradają się w nasz umysł, jak hałas, który nie pozwala usłyszeć własnych myśli. Zbyt wiele do zrobienia, za mało przestrzeni na oddech – każdy obowiązek staje się coraz bardziej ciężki, jak kamień na plecach, który zdaje się rosnąć z każdą godziną. Czasem przytłoczenie to nie tylko wielka lawina zadań, ale cichy proces, który wkrada się w naszą codzienność. Niezauważenie przestajemy oddychać pełną piersią. Zamiast żyć, zaczynamy tylko reagować, próbując dotrzymać kroku temu, co nieustannie nas goni. Tłumione emocje, zapomniane potrzeby – wszystko to staje się jednym wielkim ciężarem. Jednak przytłoczenie nie jest nieuniknione. To, co na pierwszy rzut oka wydaje się nie do pokonania, może okazać się tylko falą, która w końcu opadnie, jeśli pozwolimy sobie na moment zatrzymania. Bo przytłoczenie nie jest końcem. To jedynie sygnał, że trzeba zwolnić, posłuchać siebie, oddzielić to, co naprawdę ważne, od tego, co jest tylko dodatkiem. W chwilach, gdy czujemy się przytłoczeni, nie musimy walczyć z ciężarem. Możemy go puścić, oddać to, co nie jest naszym, i znaleźć w sobie przestrzeń do oddychania. To w tej ciszy rodzi się spokój, który pozwala znowu zobaczyć, że życie nie jest serią niekończących się zadań, ale podróżą, w której to, co najważniejsze, może odbywać się w rytmie serca, a nie w tempie zegara.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...