Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

W autobusie tłok, jak za czas,
młodociani pod rękę szli.
Wsłuchani w szepty ludzkich mas,
mijając rybnego drzwi,
spotykali Pana Stanisława, który podśpiewywał im:

Taka młoda miłość ślepa i trupia,
nie kochaj się dziewko- boś jeszcze za głupia.
Nie kochaj się chłopie- boś jeszcze nie wierny,
zakpił, oszalał Bóg nie miłosierny.

Śmiechy, chichy stary znosił,
odpowiedzialność, o łaskę nie prosił.
Tłumaczył tylko młodym mieszczanom,
by nie igrać z miłością nie dojrzałą.
I tak wokoło, gdy zamiatał podwórze, dostrzegał na murze
siędzące zakochańce,
witał uprzejmie śpiewem i tańcem:

Taka młoda miłość ślepa i trupia,
nie kochaj się dziewko- boś jeszcze za głupia.
Nie kochaj się chłopie- boś jeszcze nie wierny,
zakpił, oszalał Bóg nie miłosierny.

Stanisław, nawet nie żałował.
Przez pewną Helenę sam życie zmarnował,
teraz strzeże! Słuchajcie doświadczonego prawdę powierze!
A jak widzi,przegląda Heleny pamiątki na szafkach,
wciąż mu z gęby płynie ta sama gadka:

Taka młoda miłość ślepa i trupia,
nie kochaj się dziewko- boś jeszcze za głupia.
Nie kochaj się chłopie- boś jeszcze nie wierny,
zakpił, oszalał Bóg nie miłosierny.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @violetta Wracaj do zdrowia                     i się nie chowaj, ON                     Cię dopadnie,                     daleko na dnie? Miłej niedzieli, u mnie leje jak z cebra/
    • @Poezja to życie Dziękuję :)
    • Łuna spłynęła mi wprost na czubek palca. Gdy przybiłem go swoim ciężkim sumieniem, zło w czystej postaci uderzyło mnie znienacka. Nawet nie zdążyłem przekląć ani o niczym pomyśleć. Coś jak życzenie wypowiedziane do spadającej gwiazdy. Do upadłej, zataczającej się panny. Panny zarannej. Panny pobladłej. Zamknąłem się głęboko w sobie. Pokój wyglądał na spuchnięty, niczym karton przeterminowanego mleka. W środku roiło się od bakterii najprzeróżniejszych kształtów. Pożerały się nawzajem i namnażały z jeszcze większą siłą, rozlewając się po ziemi. Wiem, że już niedługo wszystko to wybuchnie. Mój palec chyba uruchomił tę reakcję. — Co mnie boli? Ten cały świat. Ten cały kosmiczny rytm. Bardzo się zmienił. Z miarowego stał się amorficzny. Ziemia bez przerwy przyspiesza, zwalnia, a potem znów za czymś goni. Jak spóźniony pociąg próbuje nadrobić stracony czas. Najbardziej wkurwia mnie to, że nie można z niego wysiąść. To jeszcze nie ten etap. Muszę tkwić w środku i słuchać, jak coraz bardziej gubi rytm. Człowiek po raz kolejny zmienia swoje oblicze. Jakby po raz kolejny zrzucał starą formę. Od łabędzia Ledy do łabędzia szklanego. — Czy mogę skosztować kropelkę tego? To mi dobrze zrobi. Muszę się jakoś odegrać temu światu. Najlepiej będzie, jeśli zniszczę wszystkie karty. Nie chcę już, żeby ktoś wywołał kolejną wojnę.   Epilog Widzisz, ten cały świat na moment stał się trzeźwy. Jest trzeźwy tylko wtedy, gdy ja jestem pijany. Takie małe odwrócenie losu. Dlatego nie mogę równo na nim stanąć. Widzisz, maleńka — ja nie mogę być trzeźwy. Muszę jakoś ten świat w pionie utrzymać.    
    • @piąteprzezdziesiąte  świetne! 
    • @andrew ja kiedyś grałam, ciężka rakietka:)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...