Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
jeżeli ranisz
stygnie najbardziej kochające serce


bezmyślna zadra
dobrego mniemania o sobie
przesłania istotę rzeczy
rozpalony afektem kankan
szaleje po klawiaturze

irracjonalność chce udowodnić
istnienie podwójnego dna
w każdej wypowiedzi

wbrew logice zapominasz że
nieufność zabija długotrwałą więź
nawet wirtualnie


dotąd zbieżne poglądy
zaczynają dezerterować
w przeciwne strony

przypadek
czy przekora?
Opublikowano

,,Ku przestrodze" dla niezrozumiałego?

nieufność zabija długotrwałą więź , a to prawda

Cały wiersz , to zyciowe prawdy, wiec nic nie pozostaje, tylko się z niego nauczyć kilka cennych rad

podoba się jak zawsze
Krysiu zaczynasz pisać filozoficznie, a to już wyższa klasa literatury

szacuneczek wraz z buźką


bestia

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


hehe..."dla niezrozumiałego"?...być może dla "onego", co to podejrzliwie "węszy" i szuka tego, czego nie ma :)
"filozowficznie" mówisz? Bestyjko, toż to samo życie...na wyciągnięcie ręki, niestety ...
jestem zażenowana "wyższą klasyką literatury", ja? prostota sama??? nie przesadzaj, chyba, że podpuszczasz moje ego? to wybaczam, bo to miło i znam się na żartach :)))
bardzo Ci dziękuję

pozdrowieniem z buźką ...ma się rozumieć, wirtualną,
coby kogoś nie kusiło szukać "podwójnego dna"
:):):)
Krysia
Opublikowano

No widzisz Krysiu tak jak mówisz samo życie, a moralność jednak jest wazniejsza i nie trzeba szukać abisalu , a w nim podwójnego dna hahaha nawet wirtualnie.

Chyba tutaj są dorośli ludzie i wiadomo, że buźka to tylko przyjacielski szacunek, a że Ciebie lubię to nie znaczy, że mam zmieniać siebie i swoje konwenanse.

Niech szlag podwójne dno za to poczwórne buzi:):):):)

szacuneczek

be

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ojejej!!! a niech to szlag,
trafiło się Krysi dzisiaj
poczwórnie wirtualne cmok,
więc piekąc raki zmykam
dla niepoznaki co tchu
:):):)
co? ja tu? ależ skąd!!!
to tylko...On
ów szacun był tu :)))

pozdrówki wieczorne -
Krysia
Opublikowano

dobry wiersz na zatrzymanie się w biegu. a przemyślenia peel-ki warte uwagi.
"irracjonalność chce udowodnić
istnienie podwójnego dna
w każdej wypowiedzi"
dobre w kontekście słowa pisanego bez barwy głosu, mimiki twarzy... podoba mi się Krysiu!
pozdrawiam bardzo serdecznie :)))

Opublikowano

prawda, palec z klawisza się ześliznie, i zamiast masz rację ktoś odczyta mam to gdzieś. trzeba ważyć słowa, bo każde niesie konsekwencje.

a im dalej w las, tym więcej drzew. potem można się już nie wyplątać. i to boli, więc dzięki Krysiu za pzestrogę :-)

pozdawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Klapsy??? Tobie??? Aniu!!! I rzeczy samej nie "kumam", za co mi dziękujesz, ale oddwzajemniam podziękowanie za "nieważne" i za "bardzo ważne" :):)
Cieplutko pozdrawiam -
Krysia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


jak widać znasz problem ;) bardzo trudno prawidłowo odczytać czyjeś intencje w pisanym słowie / jeśli wyjdzie na opak, konsekwencje mogą być nieodwracalne / ponadto można kogoś zranić / zanim dotrze sprostowanie, może okazać się "musztardą po obiedzie" /

dziękuję Gabrielu
:):)
serdecznie pozdrawiam -
Krysia

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Lidia Maria Concertina cudny, bliski mi klimatem, choć udekorowany Twoją wrażliwością. 
    • @Leszek Piotr Laskowski   ,, Jadłem je pełną buzię, ale we śnie ,, Tak rodzą się poeci, fantazja...   Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • Gdy dopadnie mnie śmierć  czego by nie powiedzieć  niejedynym który odejdzie będę  i w trumnę me zwłoki zapakują  listem poleconym w ziemię wyślą z kodem muzycznym  przy płaczu bliskich  tak po czasie stwierdzę  w trumnie ciężko  nie wiercić się nie wiem czy pozycja niewygodna  ale uwiera  po śmierci męczące czekanie  nim  natłok ziemi trumnę połamie  kiedy wilgoć deszczu  sprawi spróchnienie  wejdą larwy Conicera tibialis  w końcu dla kogoś pożywieniem będę  wznieci się życie  nowe i lepsze  Kości zostaną niczym ram pamięci  zresztą szkielet to dzieło Boga resztę  budujemy sami  ale po co po śmierci masa mięśniowa  brzuszek piwny i tusz wisceralny  troche to banalne  umysł już nie sprawi  figla  nie poplącze rzeczywistości z mirażem  język nie potrzebny o kim plotkować wiercąc się w trumnie samemu  może wrócę we śnie  ale po co  kolejny koszmar  nikomu nie życzę       
    • „Gortatów – dom wakacji” – 6   A za drogą z asfaltu, gdzie czasem leżałem, było sadownictwo, które obserwowałem. Jabłka tam rosły, wiśnie i piękne czereśnie. Jadłem je pełną buzią, ale tylko we śnie!   Bo wszystko było wielkim płotem ogrodzone, a wchodzenie do sadu było zabronione. Ale raz pamiętam, że to się wydarzyło – jakby ogrodnictwo wszystkich zaprosiło.   I zbiegli się ludzie, z piętnastu ich było, do koszyków rwali, co się im trafiło. Ja z wujkami i siostrą też się najedliśmy, jeszcze koszyk owoców babci przynieśliśmy!   Raz tylko tak się stało, nie wiedzieć dlaczego. Może to z życzliwości zarządcy głównego? A może po prostu, z braku tych pilnujących, doszło do haraty ludzi tam mieszkających.   A co do cegielni, często się przyglądałem. Z oddali patrzyłem, nazbyt się nie zbliżałem. Widziałem młode dziewczyny, wózki pchające, z cegłami z gliny w hangary wjeżdżające.   Cegły kładzione do suszenia tam bywały, zanim już wysuszone do pieców trafiały. Dziewuchy je pchały, cegłą naładowane, żelazne wózki na szynach przepychane.   Dziewczęta mnie widziały, często mnie wołały: „Kawalerze, chodź do nas!” – tak ze mną żartowały. Omijałem cegielnię, zawsze gdy pracowały. Nie lubiłem, kiedy się ze mnie wyśmiewały.   Ale po południu, gdy pracę już skończyły, to wózki na szynach wtedy moje już były. I puste wcale nie były ciężkie do pchania, rozpędzania ich mocno i na nie wskakiwania.   Hamulce działały, a szyny długie były, środkiem hali suszarni fajnie mnie woziły. Takich hal tam było, jak dla dziecka od gromu. Moją ta pierwsza była, bo najbliższa przy domu.   Z każdym rokiem te zabawy – takie płytkie raczej – wzrokiem coraz mądrzejszym widziałem inaczej. Rowery naprawiałem i nimi jeździłem. Do ptaków nie strzelałem – domki im robiłem.   Kuzynów przybywało – co rok więcej nas było. Widziałem, jak za mamą im też się tęskniło. Wraz z dorastaniem inaczej to odbierałem, ale wciąż na wakacje jeździć tam chciałem.   – cdn   Leszek Piotr Laskowski. 
    • wełną miękkością swoją otuli przyjemny dotyk co dłonie liże przy którym jedwab z cienkiej koszuli sprawi że ciebie nic nie ugryzie   i choć na zewnątrz ściskają mrozy serce w ciepełku wolne jak sokół letnim wspomnieniem nikt nie uwodzi a ty gotowa Harpia do lotu   Harpia:

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...