Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

zauroczenie wplątało dusze
w białe kreski szaleństwa
uczucie zwarło ich ciała
wyzwoleni w szczęściu

on jej ona jego serce
nosiła w sobie
aż do końca świata
i po kres istnienia

cały rozsądek stracili
stoją na skraju przepaści
gdy mogli odejść nie chcieli
gdy chcieli odejść nie mogli


przy ścieżce zgubieni

Opublikowano

Witaj Stokrotko miło Cie widzieć, lubie takie komentarze.Jam nie Szekspir ale zaraz tragizm, to wielkie słowo, raczej dot ten wiersz miłośći, romantyzmu i złej ulotnej drogi. Udziwnienia ba zależy o czy mówisz , czy o dynamice literatury, czy literacki chwyt stosowany przez Słowackiego, Leśmiana i tutaj bym sie nie zgodził z Tobą odnosnie ,,udziwnień", ale też nie zaprzeczam skoro masz taki światopogląd nie ma sprawy przecież nie pójdziemy na noże , a za wyraz tak mało niektórym znany wielkie uznanie

Dziękuję za komentarz i odwiedziny


serdecznie

be

Opublikowano

schody


zauroczenie wplątało
w białe kreski

uczucie zwarło
w szczęściu

on jej ona jego serce
aż do końca

cały dobytek
stracili

stoją na skraju przepaści

gdy mogli odejść nie chcieli
gdy chcieli odejść nie mogli


??

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Witaj Grażynko, jak zawsze miło Cię widzieć, wiesz to kreska narkotyków i to pochylona , jak równia pochyła wiodąca w zatracenie, ale jednak razem.

dziekuję za komentarz i wizytę

szacuneczek

be
Opublikowano

Mam nadzieję, że żartujecie o narkotykach!!! A wiersz Bestii jest świetny, tak czy w zapisie pionowym! Udziwnienia rodem z dwudziestolecia, nawet wiersze piktogramy się przecie zdarzały! Ścieżka niby w dół, ale czy rzeczywiście? Widzę skos w górę! Ale ja mogę źle odczytywać! Brawo, Besiu Cacy! Tara:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




domówienia pospadały. zauważyłeś jak zrobiło się lżej?
jestem nikim. bea :)

BEA ,,nikim" skromna jesteś jednak czytasz w moich myślach, wiem, ze już nie ma niedomówień, ale czy odbiorca zrozumie taki przekaz, liryka nie jest tylko jak pisała Safona ,, Pogarda dla tych, co nie znają poezji" czasem, tak z zycia przekonałem się ze przekaz powinien być dla ludzi madrych jak i mających słaby zasób wiedzy wtedy staje się uniwersalny jednak to kwestia tylko spojrzenia na poezję. Rym został wyparty przez biały wiersz nikt już nie pisze sylabowców itd ,czyli sam czasami jestem w tym wszystkim zagubiony

dziękuję za ponowne odwiedziny , a polemikę jednak zostawmy Czasowi on zapewne kiedyś to będzie wiedział

szacuneczek

be
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


i tak zostaw, bestyjo, :)))

Witaj Waleczna miło Cie widzieć podoba mi się zmiana BEA jest ciekawa i godna podziwu jednak zastanawia mnie sam odbiór przez czytajacego.

Dziekuję za wizytę i komentarz

szacuneczek

be
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Witaj Znikająca wiesz każdą radę rozważam, ale już się w tym wszystkim gubię, gdyż niedomówienie to narkotyki , miłość zguba, wybór itd dlaczego w imię szczęścia były im potrzebne właśnie narkotyki? Kto tym kieruje Szatan , Bóg czy środowisko jest troche tego, ale cóż sam sobie mogę tłumaczyć , gdyż odbiór jest inny

dziękuje za wizytę i komentarz

be
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Bestyjo droga, co do wyrazów mało znanych, to może skoczysz pod mój wiersz o językach i sprawdzisz, czy aby Ci się homonim nie pomylił z pleonazmem. Bo ja jak głupi osioł bezmyślnie po Tobie powtórzyłam i pomyślałam że może wolałbyś sam mi to wyjaśnić;))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Bestyjo droga, co do wyrazów mało znanych, to może skoczysz pod mój wiersz o językach i sprawdzisz, czy aby Ci się homonim nie pomylił z pleonazmem. Bo ja jak głupi osioł bezmyślnie po Tobie powtórzyłam i pomyślałam że może wolałbyś sam mi to wyjaśnić;))

Stokrotko oki jednak pleonazm to np,, cofa do tyłu" tak to wygląda, gdyż jak cofa to do tyłu a homonim to np ,, Ale": spójnik, piwo i imiona

serdecznie skoczę pod Twój wiersz

szacuneczek

be

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...