Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

i ciepłe, gorące wręcz były moje palce, kiedy opuszczałem to błotniste
lepkie łono. i nowo narodzony, zapragnąłem aureoli bezmyślnie; żyjąc.
i noce stały się dniami, a dni stawały nocami. i tak przewrócony

z brzucha na plecy, by odkaszlnąć dmuchawce pierwszych krzyków,
wystawiałem też, wolne od zębów dziąsła do pielęgnacji czy
jakiejkolwiek troski mojej matki ziemi. i matka moja

była tak naprawdę akuszerką porodu i chrzestną, druhną wniebowstąpienia
i kagańcem na mym pysku i szczerbatym zamkiem przed pokarmem, zwiędłym
i bezczelnym sutkiem, eunuchem nieprzydatnym w głodowaniu.

i niepotrzebny i zbędny, tak blady, krwisty i żyjący, nadal wspomnieć mogę
dekapitację od której wzdłuż doliny i we mgle i po prostym szlaku
już co roku, będą toczyć się nieszczęsne głowy.

Opublikowano

forma mi się nie podoba, choć sama koncepcja jest ciekawa, a może tak?:


gorące były moje palce
gdy opuszczałem błotniste łono
nowo narodzony
zapragnąłem aureoli bezmyślnie
żyjąc

noce stały się dniami
dni stawały nocami
gdy tak przewrócony
wystawiałem bezzębne dziąsła
do pielęgnacji

by odkaszlnąć dmuchawce
pierwszych krzyków,
poszukując jakiejkolwiek troski
mojej matki ziemi

matka moja akuszerka porodu
chrzestna druhna wniebowstąpienia
kaganiec na mym pysku
szczerbaty zamek przed pokarmem
zwiędłym

bezczelnym sutkiem
eunuchem nieprzydatnym

w głodowaniu
niepotrzebny zbędny
tak blady krwisty
nadal wspomnieć mogę

dekapitację od której
wzdłuż doliny we mgle po prostym szlaku
już co roku będą się toczyć
nieszczęsne głowy


choć w swojej twórczości trzymasz się jak na razie jednego schematu formy i może chcesz to zachować? w sumie Twoje utwory są jak bardzo nasiąknięta gąbka - można z nich tyle wycisnąć... pozytywnie oczywiście :)

  • 5 tygodni później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      niestety z wiekiem ta sztuka staje się trudna , pomimo że mamy to wrodzone i jako dzieci otwarte wszystkie zmysły, ucisk społeczny i psełdo nauka sprawia że cieżko przestać myśleć a co się z tym wiąże coraz trudniej spać. a jeszcze jakieś niedorozwinięte ludzie grożą że cie zamkną, za samoleczenie lub brak pieniedzy i pracy. Masz prawo do życia ale kup sobie wodę do picia.
    • @Berenika97 dziękuję bardzo pozdrawiam serdecznie 
    • Mam zaklęcie: Olewam to - taka reakcja organizmu Tak jest, tak odcinam się szybko od głóbców Szybciutko czuję ich, zanim o nich wiem Krzyczy mi głowa, ostrzegając przed trądem Nieczysty! Nieczysty! Nieczysty!   myślą w innych kategoriach, nie znają jak plami zła myśl nieodpowiedzialnie używają słowa, znaczenie wodząc  na pokuszenie, na stracenie i trąd z tego, trąd jest z nich   bawią się w znawców dobrego z natury nic to, niczego takiego Sekstus nie zobaczył bawią się w znawców złego z natury to też ułuda i mgły, ulicznych grajków  kłamców poetów, etyków-trądu świat
    • Słowa ranią słowa zabijają Po raz kolejny zabiłeś mnie...   Autor fotografii: M. Lewandowska

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Co powiedziawszy, rozejrzał się wokoło. Najpierw spojrzał w lewo i za siebie, następnie w prawą stronę i za siebie raz jeszcze. Tak, jakby oczekiwał czyjegoś przybycia, względnie widział coś lub kogoś, co było - lub kto był - awidoczne bądź awidoczny dla oczu Mrocznego Lorda. Wspomniany prawie nie zwrócił na to uwagi, niemal zupełnie skoncentrowany na swojej złości z powodu straty miecza świetlnego. Powód irytującego dlań uśmiechu jego dawnego mistrza stał się dla Sitha zrozumiałym dopiero wtedy, gdy otaczającą ich przestrzeń naznaczyły swoim pojawieniem się - a tym samym swoją obecnością - postacie mistrzów Jedi, którzy wskutek intrygi, uknutej przez Darth'a Sidious'a, a zarazem wskutek jego własnej zdrady,  stracili życie na początku wojny klonów. Chciał zadrwić, ale Moc, która przywróciła równowagę jego umysłowi, zamknęła mu usta poczuciem wstydu. Znacznie przewyższającego ten, kiedy został pokonany przez Obi-Wana na wulkanicznej Mustafar i kiedy leżał bezbronny, utraciwszy możliwość dalszej walki.    - A ci? - zastanowił się na widok trzech osób, które pojawiły się jako ostatnie - kilka chwil za mistrzem Yodą.     - To założyciel naszego zakonu - Obi-Wan skłonił się nisko przed Jezusem - i budowniczy naszej świątyni. Po czym dodał, zwracając Vaderowi energię kpiny:    - Czyżbyś go nie rozpoznał?     Dwie pozostałe postaci - kobieta i mężczyzna - zbliżyły się doń, trzymając się za dłonie. Zachowując całkowite swobodę i spokój zupełnie tak, jakby nic o nim wcześniej słyszały. Jakby emanujący odeń Mrok robił na nich żadne wrażenie ani wywarł jakikolwiek wpływ. Zupełnie tak, jakby go wcale nie czuły. Dopiero podszedłszy blisko, rozdzieliły się i obeszły go wkoło, ruszywszy w przeciwnych kierunkach.    - Darth Vader - blondynka w szatach Jedi ni to stwierdziła, ni zapytała.    - Zdrajca nad zdrajcami - dorzuciła, spojrzawszy na towarzysza. - Mężu?    - Żono - przybyły wraz z nią mężczyzna odwzajemnił równie spokojne spojrzenie.     - Pora ci na spotkanie z Mocą - emanacja Obi-Wana uśmiechnęła się po raz następny.       Kartuzy, 26. Lutego 2026 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...